Uzupelnieniem mojej wypowiedzi - wypowiedz w felietonie dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej :
?Znalezienie dobrego doradcy finansowego nie jest trudne? - słyszę w najnowszej telewizyjnej reklamówce Open Finance (możecie ją zobaczyć na stronie www.open.pl w zakładce ?o nas?). I krew mnie zalewa. Bo właśnie jest trudne! Przetestowałem niezliczone liczby takich doradców i wiem, że dobrego można szukać ze świecą.
Open Finance chce mnie w tej reklamówce przekonać, że najlepszy doradca finansowy to ten, który ma wieloletnie doświadczenie, który może porównać oferty kredytów i lokat w 25 bankach, który ma w ofercie kredyty hipoteczne z rządową dopłatą i ten, który obsłużył największą liczbę klientów (oni to w reklamie nazywają ?któremu zaufało najwięcej klientów?).
Jeśli to są wyznaczniki dobrego doradcy finansowego, to ja jestem królową brytyjską. Wiem, że trudno zrobić taką reklamę wizerunkową, która będzie odpowiadała rzeczywistości i uwypuklała ważne dla klientów cechy. Ale przekaz tego spotu byłby dużo uczciwszy wobec klientów i konkurentów, gdyby chodziło w nim o wybór ?najpopularniejszego?, albo ?największego? doradcy finansowego. Ale nie najlepszego! Bo to ile dana sieć doradców ma kredytów w ofercie jest niczym w porównaniu z umiejętnością i chęcią właściwego wyboru najlepszego rozwiązania. A z tym różnie bywa.
Może robię z igły widły. Wiem, że marketing ma swoje prawa. Ale, kurczę, dla mnie ?najlepszy? to znaczy ?najlepszy?, a nie ?ten, co najdłużej się uczył?.
http://samcik.blox.pl/2009/10/Open-F...jlepszosc.html







