Witam,
Chciałabym (a wręcz muszę - wyprowadzka z obecnego, obcego lokum) wziąć kredyt mieszkaniowy. Wartość nieruchomości wynosi 368.000, ja posiadam 100.000 wkładu własnego. Dochód w rodzinnie netto to blisko 6.000 (5900 z groszem) miesięcznie z dwóch umów o pracę na czas nieokreślony, przy czym jedna pensja urzędnicza bez składników zmiennych. W gospodarstwie domowym są 3 osoby. W chwili obecnej posiadamy dwa kredyty gotówkowe, w których rata miesięczna wynosi po ok. 450 zł, dwie karty kredytowe o limitach 2.000 i jeden limit w koncie osobistym na 1.000 zł. Konta małżonków są oddzielne - rozdzielność majątkowa prawna i faktyczna :lol: Przed uruchomieniem kredytu jeden z kredytów gotówkowych zostanie spłacony. Zostaną zamknięte także karty kredytowe. Nie wiem jednak, czy uda się spłacić kredyt przed złożeniem wniosku - to pozostaje w sferze deklaracji. Szczytem marzeń jest kredyt w CHF lub EUR, ale czy istnieje bank, który go udzieli? Średnie wydatki miesięczne na mieszkanie i utrzymanie przyjąć należy na poziomie ok. 900 PLN. Nie wiem jak z BIK... Raz, z powodu operacji nie spłaciłam w terminie karty kredytowej. I to jedyny występek. Czy mamy jakieś szanse, czy tylko kartony i bruk?
W sytuacji odmowy zastanawiamy się nad kredytem w PLN w systemie Rodzina na Swoim, ale z myślą o zaciągnięciu po 8 latach kredytu walutowego na spłacenie tego złotówkowego. Co fachowcy myślą o takim rozwiązaniu. Czy przy wysokiej marży (3%), która wliczona jest do kredytu, jest to w ogóle logiczne i opłacalne?







.