Witam. Chcialbym z narzeczona zaciagnac kredyt na budowe domu. Sprawa jest o tyle skaplikowana ze dzialki jeszcze nie mamy, jutro umowa przedwstepna. Wklad wlasny mamy znikomy, wiec w zasadzie 100% kosztow budowy domu i zakupu dzialki chcemy skredytowac. Aby miec lepsza mozliwosci negocjacji planowalem wykazac dzialke jako kupiona za gotowke (pozyczyc 100 000 w rodzinie i oddac z kredytu na budowe domu), jednak sprawa moze sie troche sypnac, bo nie znajde chyba takiej kasy w rodzinie ze wzgledu na nieprzewidziane czynniki. I teraz tak, co radzicie? Wziac osobny kredyt na dzialke? Jak to sie bedzie mialo do rekomendacji T. Dzialke i tak kupic chcemy bo cena atrakcyjna i lokalizacja idealna. Chcialbym jednak ruszyc na wiosne z budowa.
Dochody mamy 9000-10 000 na miesiac na reke wspolnie.
Wygladaja tak: Ja jestem lekarzem, umowa o prace na 6 lat, 3500 na reke, dzialnosc gospodarcza -dyzury kontraktowe z umowa na rok, z mozliwoscia aneksowania (przedluzenia) 4500-5000 na reke, moja narzeczona 1000zl na reke umowa na rok, wczesniej w tym samym miejscu umowa zlecenie.
Co radzicie? Myslalem o euro, ale przy obecnych kursach chyba frank jest w perspektywie dlugoterminowej najbardziej oplacalny. Jak sfinansowac nasze plany?







