W lutym 2008 wziąłem kredyt na budowę domu na kwotę 330 000 zł w Polbanku na 40 lat, jako zabezpieczenie miałem działkę budowlaną. Kredyt wziąłem w CHF z marżą 1,1%. Była to najwyższa kwota jaką wtedy mogłem wziąć, do kredytu przystępowałem sam i moje dochody wynosiły ok 3000 netto/mc z umowy o pracę. Rata kredytu miała być na poziomie 1300 zł.
Wg banku na wybudowanie domu powinienem mieć 375 500 zł, więc był mały problem, ale żeby wystartować z budową na szybko zorganizowałem gotówkę by wykazać że mam na tyle środków.
Liczyłem na to że kwota 330 tys jest wystarczająca, do czasu jak zaczęły się prace wykończeniowe... W międzyczasie przyszedł "kryzys" i mimo chęci zwiększenia kredytu, było to raczej nie możliwe, mimo że moje zarobki wzrosły do ok 3900 zł netto/mc (umowa o pracę). W argumentacji usłyszałem że zwiększenie kredytu wiązać się będzie z aneksem do kredytu i zmianie warunków, a te były dużo gorsze niż miałem (marża ponad 4%). Więc tematu nie było.
Budowa szła do przodu, dostałem pieniądze ze zwrotu z podatku oraz zwrot kosztów zabezpieczenia z kopalni (dom jest na terenie eksploatacji górniczej, więc musiał być dobrze uzbrojony), w sumie ok 40 tys zł.
Lecz i to nie było wystarczające aby dokończyć budowę. Nie miałem wolnych środków, a praktycznie każde pieniądze które zostawały co miesiąc inwestowałem w budowę. Mam tez wykorzystany limit ok 30 tys, który zdecydowałem się ruszyć gdy dowiedziałem się że z kredytu nic nie wyjdzie...
Mimo wszystko dom nie daje się jeszcze do użytku, a nie chcę brać kredytów gotówkowych, bo to prawie jak strzał w kolano, przy i tak już dość sporym obciążeniu.
Byłem zatem po raz kolejny w banku zorientować się jak się ma sytuacja teraz. Obecnie zarabiam ok 5100 netto/mc, lecz jest to dochód łączony (1300 zł brutto z umowy o pracę + 4640 zł brutto z umowy o dzieło). Wstępnie okazało się że mam zdolność i nawet tym razem "można wziąć drugi kredyt - na dokończenie budowy" - bez aneksu (i tutaj się zdziwiłem, a jednak można...).
Od razu poczułem ulgę, bo z jednej strony zależało mi na tym, żeby wykończyć dom, a z drugiej korzystając z możliwości chciałem wziąć nieco gotówki na zagospodarowanie obejścia (ogrodzenie, podjazd pod garaż - kostka itp). Realnie mogłoby to stanowić obciążenie dodatkowe ok 300-350zł, przy tym samym okresie co pierwszy kredyt. Gdy już miałem zebrane praktycznie wszystkie dokumenty okazało się jednak że nie mogę uzyskać kredytu. Okazuje się że w Polbanku interpretacja dochodu z umowy o dzieło jest nieco inna niż w innych bankach (słyszałem że zwykle przyjmuje się ok 80% kwoty brutto z umowy).
W umowie o dzieło jaką mam są 50%-owe koszty uzyskania przychodu i bank do liczenia zdolności bierze dochód brutto = 50%*4640 zł = 2320zł. Dochód netto = 75%*dochód brutto = 1740zł...
Nieistotne jest, że z tej umowy realnie mam 4220 zł netto, bo w końcu wg banku 50% z tego odpada mi jako koszty, więc tych pieniędzy nie ma, bo nie są przecież opodatkowane... i stanowiły "koszty uzyskania przychodu".
No i tutaj jest problem! Nie wiem czy mogę wziąć kredyt w innym banku z zabepieczeniem tą samą nieruchomością.
1. Czy zgodzi się na to bank w którym chciałbym ten kredyt wziąć
2. Czy musi (i czy zgodzi się) na to bank, na rzecz którego jest wpis do hipoteki z pierwszego kredytu.
Refinansowanie raczej nie jest dobrym pomysłem (tak mi się wydaje), tym bardziej że kurs CHF jest ok 0,40 zł wyższy niż wtedy gdy brałem kredyt, poza tym spread. Wątpie też żeby jakiś bank był w stanie mi dać niższą marżę niż 1,1% - zwłaszcza teraz...
Czy ma ktoś jakiś pomysł na rozwiązanie mojego problemu?




