Witam,
proszę o poradę co do tego, jaki kredyt wybrać do zakupu mieszkania. Oczywiście, są problemy, a jakże. Narazie jeszcze studiuję, więc zdolności kredytowej nie mam. Rodzice jak najbardziej (firma ok 400tys obrotu rocznie), ale standardowego kredytu na 30 lat nie dostaną z racji wieku (55 lat). W firmie niestety jest tak, że jest czasem lepiej, czasem gorzej z tego względu raty obligatoryjnej 20 000 (strzelam) miesięcznie przez parę lat nie damy rady spłacać, a wzięcie kredytu na 30 lat i "nadpłacanie" rat odpada, jak już zresztą wspomniałem. Mamy drugi dom, który obecnie stoi pusty - warty jest ok 500 000 zł, oceniam na oko wg cen po jakich "chodzą" domy w tej okolicy. Koszt mieszkania to ok 350 000 zł za lokal, bez mebli i wyposażenia. Oszczędności własne - ok 100 000 zł. Najprostsze wyjście - sprzedać dom, kupić mieszkanie i jeszcze zostanie. Sęk w tym, że sprzedaży drugiego domu chcielibyśmy uniknąć (brat z żoną zajmuje obecnie piętro domu w którym mieszkamy wszyscy razem, więc drugi dom może się jeszcze przydać). Co zrobić z tym fantem, załóżmy, że cała kwota którą chcemy wydać na mieszkanie to 400 000 zł.
Rzeczoznawca, wycena domu i kredyt pod zastaw?
Kredyt na mnie, zabezpieczony przez dom i podżyrowany przez ojca?
Jakieś inne wyjście na które nie wpadłem?
Pozdrawiam,
Jakub






