Chciałbym pokrótce przedstawić prostą procedurę uzyskania kredytu w Money Banku której boleśnie doświadczyłem i dalej doświadczam.
Wszystko to trochę przypomina stare dobre filmy ś+p Stanisława Barei
Otóż wiosna tego roku zdecydowałem się na zmianę miejsca zamieszkania a ściślej mówiąc zakup większego lokum.
Na obecnym mieszkaniu ciążył kredyt hipoteczny zaciągnięty 8 lat temu właśnie w Money Banku.
Kredyt ten spłacany był bez jakichkolwiek zaległości z mojej strony.
W momencie rozpoczęcia całej procedury mającej na celu uzyskanie kolejnego kredytu stary kredyt został spłacony.
Money Bank nie jest jakimś atrakcyjnym bankiem jeśli chodzi o kredyty hipoteczne, ale że zależało mi na czasie, sądziłem że jako sprawdzony już klient będzie łatwiej i szybciej ten kredyt uzyskać.
Złożyłem wraz żoną stosowne zaświadczenia o dochodach.
Było to ok. 15 maja br.
Umowa przedwstępna ze sprzedającym podpisana została 10 maja.
Po tygodniu okazało się że niestety trzeba donieść zaświadczenie na innych drukach bo tamte już nie obowiązują. Kolejna wizyta w "finansówce" zakładu pracy i nowe zaświadczenie gotowe.
Podczas podpisywania wniosku (najwyraźniej nie potrzebnie - o tym później) przyznaliśmy się ze posiadamy kredyt w banku HSBC, którego rata wynosi 70 zł a czas spłaty całości to grudzień br. Przyznałem się również do posiadania karty kredytowej właśnie Money banku która wg. pracownika tegoż banku który kiedyś namówił mnie do zakupu tego produktu miała być atutem i ułatwieniem przy staraniu się o kredyt hipoteczny. Przyznałem się też do posiadania innej karty kredytowej (Millenium) również nigdy nie używanej. Nie pamiętałem nawet jakie limity są przydzielone na tych kartach więc kwoty powiedziałem "z głowy"(to był błąd ale o tym później)
Nadmieniłem że prowadzę dodatkowo działalność gospodarczą i jeśli dochody moje i małżonki okazałyby się nie wystarczające będę posilał się zaświadczeniami o tych dochodach, ale znacznie to wydłuży czas uzyskania stosownych dokumentów.
Przy pierwszym kredycie nie wykazywałem tych dochodów, z pracy zawodowej okazały się wystarczające a sprawa przyznania kredytu zakończyła się w 3 tygodnie po złożeniu stosownych dokumentów.
Wstępna decyzja okazała się pozytywna.
Po dwóch tygodniach okazało się jednak, żeby uzyskać kredyt muszę :
- spłacić kredyt w HSBC Banku
- zlikwidować karty kredytowe (nawet tę z Money banku która miała być udogodnieniem)
I właśnie..... bank się doszukał ze prowadzę działalność gospodarczą i mam przedstawić stosowne dokumenty...
Rewelacja !! Po mimo wcześniejszej zdolności kredytowej mam donieść zaświadczenia że mam większe dochody. I jak się on tego doszukał ?? Na żadnej liście dłużników nie figurowałem nigdy, nie miałem nigdy zaległości wobec jakiejkolwiek instytucji ani innych firm. Rozumiem że mógłbym mieć jakieś straty i długi i bank chciał to sprawdzić. Ok
Wizyty w ZUS i US i kolejne dwa tygodnie stracone na uzyskanie odpowiednich zaświadczeń i kolejne poniesione koszty.
W rozmowie z przedstawicielem dowiedziałem się, że nie będzie konieczne spłacanie tego innego kredytu (70 zł/mies) ani likwidowanie kart bo teraz udokumentowane dochody mojej rodziny po złożeniu dokumentów z prowadzonej dodatkowo działalności zwiększyły się o ponad 50% . Wydawało się to logiczne. Ale nie do końca.
Po mimo przedstawionych dokumentów po kolejnych dwóch tygodniach Centrala przysyła wymóg, że kredyt musi być spłacony a karty muszą być zlikwidowane.
Bardzo mnie ciekawi w jaki sposób bank a właściwie analitycy tegoż banku obliczają zdolność kredytową skoro wstępna decyzja była pozytywna a po przedstawieniu jeszcze większych dochodów zdolność ta przestaje istnieć.....
Ale dalej....
Spłacam kredyt od ręki (tylko 700 zł)i likwiduję karty. I tu kolejne przeszkody... Bank HSBC prześle zaświadczenie o spłacie kredytu ale ma na to 14 dni. Istnieje jednak możliwość przesłania faksem do przedstawiciela Money Manku na jego prośbę takiego potwierdzenia ,że kredyt został spłacony. Po mino wysłania trzech faksów od przedstawiciela do HSBC Banku zaświadczenie nie zostaje wysłane. Moje interwencje telefoniczne nic nie dają. Pani twierdzi że mają taki natłok wysyłanych faksów że trzeba trochę poczekać. Fax nie doszedł do dziś natomiast zaświadczenie doszło pocztą do mnie po dwóch tygodniach.
Likwidacja kart to też nie takie łatwe zadanie....
Karty można zamknąć natomiast cała likwidacja następuje dopiero po 30 dniach.... :evil: Ale licząc na przyśpieszenie sprawy składam zaświadczenia o zamknięciu obu kart kredytowych. Wniosek o zamknięciu karty z Money Banku dostaję błyskawicznie.
Ciekawostką może być to, że kwoty podane przeze mnie "z głowy" dotyczące limitów na kartach okazały się dużo mniejsze (1000 zł i 900 zł) czego Money Bank nie sprawdził nawet na karcie ich własnego banku....
Po mimo kontaktu z przedstawicielem koresponduję również drogą mailową z Centrum Kredytowym Money Banku gdzie na zadane pytania dostaje wymijające odpowiedzi i można z nich wywnioskować że kontakt z przedstawicielami jest bardzo mizerny żeby nie powiedzieć żaden.
W końcu udało się na podstawie wydruków z konta ROR Millenium dowieźć, że kary są w likwidacji i wniosek znów poszedł pod rozpatrzenie....
Mija kolejne 7 dni. I co ?? I właśnie..... Na karcie kredytowej z Millenium podałem limit z "głowy" w wysokości 2000 zł a okazało się że jest 1000 zł i Centrum Analiz zakwestionowało to czy aby to jest ta karta.... recę opadają...
Wcześniej (dużo wcześniej) napisałem e-maila do tegoż centrum że wszystkie możliwe karty są oddane i czekam na wnioski o ich likwidacji i nie posiadam już żadnego zadłużenia i mogę napisać stosowne oświadczenie.
Mało tego !!! na ksero wniosku o zamknięcie karty i na wniosku o zamknięcie limitu debetowego (powstał taki nowy wymóg) po mimo pieczątek banku Millenium potwierdzających autentyczność dokumentów brakowało....... mojego podpisu. Fakt. Podpisałem tylko oryginały które zostały w banku natomiast kopie które dostałem były nie podpisane.... Ale czy to naprawdę mając podpis i pieczątkę pracownika banku i oryginalny druk z pieczątką banku nie jest wystarczającym dokumentem ? Na kopiach zaświadczeń z ZUS i US też nie było moich podpisów a jednak nie było problemu.
Po napisaniu kolejnego oświadczenia i złożeniu podpisów dokumenty poszły do kolejnej analizy.
Od chwili pierwszego złożenia dokumentów do dnia dzisiejszego minęło 3 miesiące !!!!
W tym czasie musiałem wielokrotnie prosić sprzedającego o cierpliwość i tłumaczyć ciągle że są komplikacje. Robił to również przedstawiciel Money Banku który prowadzi tę sprawę.
W sumie odnoszę dziwne wrażenie że tylko jemu żalezy na uzyskaniu przez nas kredytu. Dziwne że Centrum Analiz działa wyraźnie na szkodę swojego Banku. Bo jak mozna wytłumaczyć zaistniałe fakty:
-po mimo zdolności kredytowej bank chce dodatkowych zaświadczeń o dochodach z tytułu prowadzenia działalności...
- po mimo dostarczeniu dokumentów i wyraźnym zwiększeniu dochodów czyli zdolności kredytowej analitycy szukają "kwadratowych jaj" i utrudniają jak tylko mogą uzyskanie kredytu
Należy jeszcze dodać że jest coś tak oczywistego jak :zabezpieczenie kredytu hipoteką, ubezpieczenie kredytu na czas ustanowienia hipoteki (nie mała kwota płacona przez kredytobiorcę), ubezpieczenie niskiego wkładu płatne przy podpisaniu umowy (ok. 3500 zł w moim przypadku czyli ja osobiście muszę ubezpieczyc bank) cesja z ubezpieczenia mieszkania....
Jest tez inny aspekt tej sprawy: Jestem na etapie sprzedaży obecnie zajmowanego mieszkania. Uzyskane środki miały być przeznaczone na natychmiastową spłatę prawie 50% zaciągniętego kredytu co znacznie obniży ratę miesięczną spłaty nowego kredytu. Niestety szybciej uzyskałem po mimo długiego czasu oczekiwania w Sądzie usunięcie banku z hipoteki niż nowy kredyt... Jeśli dojdzie do sprzedaży mieszkania zanim uzyskam kredyt na nowe, dzięki Money Bankowi będę musiał płacić za wynajem obecnego lokum nowemu właścicielowi jeśli w ogóle pójdzie na takie ustępstwa. A co będzie jeśli sprzedający mieszkanie stwierdzi że ma dość już czekania i zrezygnuje ze sprzedaży....
Na dzień dzisiejszy nie mam jeszcze żadnej umowy. Prawdopodobnie sprawa zakończy się w przyszłym tygodniu. O ile w analitycy nie wymyślą jakiegoś nowego problemu.... np. kartę szczepień ochronnych, oświadczenie o przynależnośći religijnej z lokalnej parafii czy też zaświadczenie z poradni zdrowia psychicznego. A z tym po tych wszystkich przejściach z tym przyjaznym bankiem mogą być już problemy.
Wnioski które mi się (na dzień dzisiejszy) nasuwają :
- nie potrzebnie liczyłem na to, że bank potraktuje mnie przychylnie jako lojalnego a przede wszystkim już sprawdzonego klienta. Liczyłem na szybką decyzję i kredyt. A w rezultacie bank potraktował mnie jak przestępcę chcącego wyłudzić pieniądze. Gdybym na samym początku złożył równocześnie wnioski w kilku bankach, podejrzewam że dawno mieszkałbym w nowym mieszkaniu i aktualnie byłbym na etapie finalizowania sprzedaży poprzedniego lokum.
- nie warto jest być uczciwym i przyznawać się do jakichkolwiek innych zadłużeń o ile są regularnie spłacane czy tez posiadania jakichkolwiek kart kredytowych które jak się okazało nie stanowią ułatwienia (Money Bank) a wręcz przeciwnie. Bank nie jest w stanie tego sprawdzić. Liczy się to co się przedstawi. Uczciwość i zdrowe podejście to jak widać utrudnienie sobie życia.
- w żadnym wypadku bank nie pytał o posiadane środki własne tj. lokaty czy oszczędności.....
- nie do końca należy wierzyć przedstawicielowi banku. Jemu będzie zależeć na załatwieniu kredytu ponieważ prowizja od niego stanowi część jego wynagrodzenia - a jak widać w opisanym przeze mnie przypadku analitycy prowadzą swoją politykę kredytową nie kierując się zdrowym rozsądkiem czy logiką a wręcz działają na szkodę klienta i co dziwne nawet po części na szkodę swojego banku.
Pisze tego posta ku przestrodze innych potencjalnych klientów Money Banku bo to już nie jest ten sam bank co osiem lat temu. Wiem ze nie jestem jedyny który tak długo oczekuje na przydzielenie kredytu w tym banku. A reklama z "Pomysłowym Dobromirem" któremu logo banku stuka w czoło od dziś będę odczytywał trochę inaczej... szczególnie to stukanie....
Jestem już pesymistą i obstawiam 2:1 że wynikną jeszcze jakieś komplikacje
PS> Żeby nie zostać posądzony o konkurencję lub celowe działanie całą sprawę mogę potwierdzić poprzez e-mail lub podać nr. tel kom.





