Witam serdecznie
Wzielismy kredyt w Getin Banku n 24 tysiace a 23 tysiace mamy wpłaty własnej(kredyt samochodowy). Kredyt na męża. Mamy po 24 lata. Kredyt z nami biorą wspólnie jeszcze rodzice męża i moi bo inaczej nie było szans na kredyt. A więc do rzeczy.
W środę podjechaliśmy podpisać do placówki umowę kredytową a w czwartek dostaliśmy telefon że brak jakiś podpisów i że na cesji nie ma jakiegoś numeru, więc znów wszyscy jechaliśmy tam podopisywać wszystko. Dzisiaj mąż z teściem zarejestrowali i ubezpieczyli samochód i pojechali do placówki złożyć te dokumenty ( z ubezpieczenia i rejestracji), oraz dodatkowo jeszcze oświadczenie o prowdzeniu wspólnego gospodarstwa domowego z teściami ( okazało się w czwartek o 18 że coś takiego sobie zażyczył wydział uruchamiający kredyt). A więc wszystko dostarczone i dzwonie dziś przed 18 do pana który jest "opiekunem" naszego kredytu czy z placówki dotarły te dokumenty i jak wygląda sprawa kredytowa to mi powiedział że najprawdopodobniej będzie konieczna jeszcze jedna wizyta w placówce ale mamy się nie stresować, że kredyt napewno będzie przyznany i że czeka jeszcze na informacje z działu uruchamiającego kredyt, potem już mówił z mężem, że tam gdzieś brakuje parafki teścia..
No jakaś paranoja to jest. Wszyscy pracujemy i nie mamy całego dnia żeby jeździć po placówkach.
Chciałabym żeby kredyt był jutro uruchomiony, ale coś zaczynam w to wątpić. No i pani z salonu mówiła ze samochód wyda dopiero gdy pieniązki będą przelane na konto, a nie jak to zwykle bywa, po przedstawieniu decyzji o urucomieniu kredytu. a podejżewam że pieniądze też za jeden dzień do nich nie dojdą.
ktoś coś podobnego przechodził?






Ale za chwile wyjedziecie swoim nowym samochodem swoim ale na spółkę z bankiem...Nic to!! zazdroszczę wam tego zapachu w środku samochodu ....tej jego nowości.
