Mam dziwną sytuację. Zarabiam na umowę o pracę bardzo dużo - kilkanaście tysięcy netto miesięcznie. Moja żona podobnie. Jesteśmy managerami, zarządzamy firmami. Wyższe wykształcenie. Dodatkowo prowadzimy działalność gospodarczą (każde z nas swoją), nie mamy strat. Wspólność majątkowa. Nie mamy dzieci, mamy kilka mieszkań. Nigdy nie braliśmy żadnego kredytu, bo po co. Zresztą mnie nigdy żaden bank nie chciał dać nawet karty kredytowej, bo prowadzę działalność gospodarczą :). Ale nie prosiłem.
No i teraz potrzebuję właśnie kartę kredytową. Idę do Eurobanku, miła pani pyta o moje dochody, dochody żony itd., system przetwarza wniosek o kartę i co? I nic. Eurobank nie da mi nawet karty z limitem 1000 złotych :). Podobnie z kredytem na samochód. Znalazłem kredyt w Skodzie - oprocentowanie 3% rocznie, czyli ujemna marża. Normalnie trzeba być głupim, żeby kupować za gotówkę - przez cały okres zarabia się kilka tysięcy na czysto, skoro marża ujemna. No i podaje swoje dane VW Bankowi, a ten mówi - niestety, nie stać pana na raty za 800 miesięcznie, negatywna decyzja kredytowa. Zaczynam czuć się jak u Kafki - moi pracownicy, którym płacę po 2 tysiące na rękę, mają kredyty hipoteczne, a ja nie mogę dostać karty kredytowej :). No więc sprawdziłem BIK - absolutnie czysty, zerowy. Podobnie u żony. Zresztą jak mógłby być inny, jeśli nigdy w życiu nie pożyczyliśmy złotówki?
Może ktoś wie o co chodzi i co z tym zrobić? Może jakieś głupie algorytmy scoringowe, które mówią, że jak ktoś ma 36 lat i nigdy nie brał kredytu to jest niewiarygodny? ;). A czy możliwe, że banki sprawdzają coś poza BIK, np. KRS albo coś tam jeszcze, a ja się tam przez pomyłkę znalazłem? Ma ktoś jakiś pomysł? Bo czuję się jak obywatel drugiej kategorii, a nic złego nie zrobiłem. Z góry dziękuję za pomoc.



3 Przydatne posty

.
..Jakieś to dziwne wydarzenie no ale banki mają swoje fanaberie zwłaszcza teraz.