Witam wszystkich.
Pozwolę sobie opisać moją sytuację. Może będę miała to szczęście w nieszczęściu i ktoś znajdzie rozwiązanie...?
Prawie pół roku temu zarejestrowałam DG. Nie planowałam ze swojej strony jakiegoś wielkiego "boom'u biznesowego". Pracuję w wolnym zawodzie - dopiero zaczynam, jestem młodą osobą. Chciałam jednak zarabiać uczciwie i jak prawo nakazuje płacić podatki. Wiedziałam, że z początku będzie trudno; z jednej strony trzeba ubiegać się o klienta z drugiej strony zyskać potrzebne fundusze na regulowanie comiesięcznych opłat.
Na "starcie" obeszłam chyba wszystkie banki w poszukiwaniu kredytu "na start". Oczywiście nic nie znalazłam prócz limitu w rachunku w wysokości 1000zł w banku PKO. Niewiele mi to dawało, bo limit trzeba uzupełnić w ciągu 30-tu dni. Ale skorzystałam.
W banku ING, w którym zresztą założyłam pierwsze konto firmowe, powiedziano mi, że już po 3 miesiącach będę mogła się starać o kartę kredytową, potem po pół roku o limit w koncie, a po roku prowadzenia działalności o kredyt gotówkowy. W jednym z oddziałów pani była nawet tak miła, iż uzyskała dla mnie informacje o możliwości zaciągnięcia minimalnego kredytu już po trzech miesiącach. Wszystko wydawało się dawać pozytywne perspektywy na przyszłość.
Nie tak dawno moja sytuacja prywatna (finansowa) trochę się pokomplikowała. Nie będę się rozwodzić nad tym co i jak - problemy rodzinne po prostu. Musiałam "pożyczyć" trochę firmowych pieniędzy. Skorzystałam m.in. z posiadanego limitu. Wierzyłam, że wciągu wymaganego miesiąca dam radę ów tysiąc wpłacić z powrotem na konto. Na wszelki wypadek odwiedziłam bank ING, który niegdyś przecież tak bardzo chciał służyć mi pomocą.
Ku mojemu zaskoczeniu usłyszałam, że o wszelkie kredyty, limity, karty mogę się ubiegać dopiero po roku(!). Obeszłam po raz kolejny chyba wszystkie inne banki - nic nie udało mi się załatwić, nawet najmniejszej kwoty.
I choć mam już pomysł/plan, jak zarobić taką kwotę pieniędzy, żeby swoje zaległości uzupełnić, to potrzebuję na to jednak miesiąc lub dwa czasu. Precyzując, muszę zapłacić dwie zaległe składki do ZUS-u oraz "zwrócić" wcześniej wspomniany limit w PKO. Ten drugi aspekt bardzo mnie martwi. Obawiam się, że po okresie ponad dwóch miesięcy, będę z tego powodu figurować w BIK.
Już sama nie wiem co robić... Choć nie mam jakiegoś skandalicznego długu, w mojej sytuacji może niestety okazać się zgubny. Jeśli ktokolwiek mógłby mi pomóc chociażby poradą, będę niezmiernie wdzięczna.





