Mój mąz zaciągnął kilka kredytów,rata wszystkich łacznie miesięcznie wynosi 2000,tyle że są one na męża a połowe płaci nasza mama,staramy sie o kredyt konsolidacyjny lecz wszędzie nam odmawiają.Mąż zarabia 1800 zł i nie ma choćby dnia zwłoki zapłaty raty za kredyt w każdym banku,przez caly okres trwania umowy rzetelnie wpłacamy pieniadzę.Nigdzie niestety nie zwracają na to uwagi że jeżeli potrafimy spłacić 2000zl i nie mamy zaległości to logiczne ze 1000 tez bysmy spłacali,ciężko jest płacić tyle pieniedzy majac dwojke dzieci,ale chyba juz nic nam nie pozostanie jak czekanie do konca kredytow.Najgorsze ze wszedzie sie reklamuja ze rata o polowe mniejsza a nigdzie dac nie chca.Mamy jeszcze 65 000zł do spłaty i mam nadzieję że te 5 lat szybko minie... czy ktoś też jest w podobnej sytuacji..?






