Sprawa wygląda następująco:
Posiadam jedną firmę która ma problemy finansowe oraz jestem 50% udziałowcem w spólce cywilnej, która doskonale prosperuje. Mam zaciągnięte kredyty:
1. karta kredytowa - kredyt odwieszony - 3 miesiące na spłatę 10000
2. karta kredytowa - opłacona rata, pozostało 5000 do spłaty
3. kredyt na auto - opóźnienie 7 dniowe, pozostało 34500 do spłaty
4. kredyt gotówkowy - opóźnienie 1 miesiąc, pozostało 17000
oraz 2 kredyty na spółkę w wysokości około 100000 (raty po około 1500 zł) + kredyt w rachunku na 20000.
Od listopada zeszłego roku (początek kryzysu) zaczęły się problemy ze spłatą kredytów (moja firma). Opóźnienia przekraczały (karty kredytowe) nawet 100 dni.
Miesięczny średni dochód z mojej firmy za ostatnie pół roku to 1900.
Miesięczny średni dochód ze spółki (po podziale) za ostatnie pół roku to 24000.
Chcę wziąć kredyt konsolidacyjny na moje długi (spólka nie ma problemów i płaci wszystko w terminach) w wysokości 65000 pod zastaw domu, ale banki są niechętne.
Obecne raty wynoszę 2900 miesięcznie.
Po konsolidacji i rozłożeniu na 7 lat rata wynosiłaby 700-800 zł i nie byłoby problemów ze spłatą.
Bank miałby pod zastaw dom za 250 tys.
Czy banki nie potrafią liczyć?





).
