Parabanki, które naciągają klientów na opłaty przygotowawcze, przegrywają w sądach!
Parabanki przegrywają w sądach. Klienci płacili firmom po kilka tysięcy złotych, żeby otrzymać pożyczki. Nie dostali ich, a kasa przepadła. Jednak sądy nakazują zwrócić klientom pieniądze. Takich wyroków przybywa.
- Wpłaciłam 3,5 tys. zł tak zwanej opłaty przygotowawczej, aby dostać 70 tys. zł pożyczki - mówi pani Elżbieta z Włocławka. - Nie czytałam umowy z firmą przed jej podpisaniem. Potem okazało się, że nie jestem w stanie zapewnić wymaganych zabezpieczeń. Straciłam pieniądze, a kredytu nie dostałam.
Parabanki przegrywają z uczciwością
Podobnie było w przypadku innych Czytelników, którzy zgłosili się do ?Pomorskiej?. Pieniądze chcieli pożyczyć głównie w
Forminx Finance, ale też - tak jak pani Elżbieta - w
Polskiej Korporacji Finansowej Skarbiec. Skuszeni niskim oprocentowaniem, by otrzymać pożyczkę, wpłacali na konta takich parabanków opłatę przygotowawczą - wynoszącą często od ponad tysiąca złotych do kilku tysięcy złotych. Klienci podpisywali umowy, zanim je przeczytali. Później dowiadywali się, że muszą przedstawić dodatkowe zabezpieczenia. Ponieważ nie byli w stanie tego zrobić, nie dostawali pożyczek i tracili wpłaconą gotówkę.
- Próbowałam odzyskać pieniądze - mówi pani Grażyna z Iwca (powiat tucholski). - Prawnicy, z którymi rozmawiałam - twierdzili, że nie wygram w sądzie, bo Forminx Finance to za duży gracz.
Sąd: żądali za dużo! - Opłatę przygotowawczą można odzyskać! - zapewnia Artur Kondrat, miejski rzecznik konsumentów w Rzeszowie. - Zgodnie z ustawą o kredycie konsumenckim parabanki mogą pobierać opłaty, prowizje w wysokości do pięciu procent. Opłata przygotowawcza powinna pokrywać jedynie koszty związane z przygotowaniem i zawarciem umowy. Nie może przynosić przedsiębiorcy zysku. Nie ma zatem uzasadnienia dla uzależniania wysokości tej opłaty od wielkości pożyczki. A skoro tak, to nie powinna ona wynosić więcej niż rzeczywiste koszty. Rzeszowski sąd przychylił się do naszego stanowiska. W 16 procesach - wytoczonych w tym roku przeciwko PKF Skarbiec - orzekł, że opłata przygotowawcza powinna wynosić 250 złotych. Wszystko ponad tę sumę firma musi zwracać klientom wraz z odsetkami.
Po pierwszej sądowej wygranej Artura Kondrata, konsumenci sami zaczęli składać pozwy. Rzecznik pomaga im je przygotować.
Tymczasem na internetowych forach pełno jest ofert prawników, którzy obiecują, że pomogą klientom odzyskać opłaty przygotowawcze. Autorami wielu wpisów są przedstawiciele szczecińskiej firmy Adsum.
Na stronie internetowej swojego biura zamieścili kopie kilku wyroków sądów. - Wygraliśmy już kilkadziesiąt spraw - mówi radca prawny Radosław Górski z Adsum. - PKF Skarbiec musiał zwrócić naszym klientom całą opłatę przygotowawczą wraz z odsetkami oraz ponieść wszystkie koszty procesu. W toku mamy około stu spraw dotyczących także Forminx Finance. Wkrótce skierujemy do sądu pozwy przeciwko firmie Prominent. Każdą sprawę prowadzi radca prawny. Mamy klientów z całej Polski. W kujawsko-pomorskich sądach prowadzimy kilka spraw.
Biorą prowizję od wygranej
Przed skorzystaniem z pomocy prawnika lepiej podpisać z nim umowę. A wcześniej dokładnie ją przeczytać - szczególnie część dotyczącą zapłaty.
Mecenas Górski tłumaczy: - Składając pozew trzeba uregulować opłatę sądową. Nasze wynagrodzenie to 300 złotych. Jest ono płatne po zakończeniu procesu niezależnie od jego wyniku. W razie wygrania sprawy pobieramy dodatkowo indywidualnie ustalaną prowizję. Średnio wynosi ona około 20 procent. W przypadku odzyskania należności, wynagrodzenie zaliczane jest na rzecz prowizji.
Co o działalności prawników sądzą parabanki? Nie wiemy. Gdy wczoraj zadzwoniliśmy do centrali PKF Skarbiec w Gdańsku, dowiedzieliśmy się, że pytania do zarządu mamy przesłać... pocztą. Zaś pracownik Forminx Finance w warszawskiej siedzibie firmy poprosił o przysłanie maila z pytaniami. Choć prosiliśmy o udzielenie odpowiedzi zanim tekst trafi do druku, nie otrzymaliśmy ich.