Strona 2 z 43 PierwszyPierwszy 123412 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 11 do 20 z 422
Like Tree68Przydatne Posty

JAK PSYCHICZNIE PORADZIĆ SOBIE Z DŁUGAMI przekraczającymi nasze siły?

  1. #11
    avignon
    avignon jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    07-02-2012
    Posty
    4
    Pomógł
    2 razy
    Jak sobie poradzić?

    Może złamię wszelkie kanony, ale mam swoją zasadę. Zasadę "obojętności". Długów narobiłem sobie przez głupotę własną, wspomaganą przez politykę chętnego udzielania kredytów oraz nieszczęśliwego splotu okoliczności. Aktualnie moje długi zostały już sprzedane firmom windykacyjnym, jedna z nich przekazała sprawę komornikowi. Czekam na zapowiedzianą przez niego wizytę terenową celem zajęcia ruchomości.
    Tak w skrócie wygląda moja historia. A wspomniana "zasada"? Kiedyś nie do pomyślenia było, abym zalegał ze spłata raty. Potem telefony, groźby wypowiadania umów. Z perspektywy czasu żałuję, że właśnie tyle zdrowia kosztowało mnie to przejmowanie się. Od myślenia długów mi nie ubyło, sytuacja byłaby taka sama, gdybym w ogóle się tym nie interesował. "Let it be"- póki co, wobec braku akceptacji ratalnej spłaty zadłużenia (raczej symbolicznej spłaty, nieco więcej niż odsetki, więc długofalowej), pozostaje mi oczekiwać na działania komornika, który też sobie na podstawie kilku informacji wyrobił zdanie na temat całej mojej osoby, rodziny i sposobu postepowania.
    Owszem, perspektyw na wyjście z długów nie mam dużo. Jeśli nie wygram w lotto, to raczej do końca życia mogę liczyć się z windykacją. Powoli się z tym pogodziłem, że tak się życie potoczyło, staram się tym nie przejmować ponad konieczną dozę nerwów (daleko mi do beztroski). Łatwiej mi, jestem samotnikiem, bez rodziny, więc skutki błedów z przeszłości dotyczyć będą tylko mnie ( w uogólnieniu).
    To jest mój sposób, choć często mam też swoje momenty słabości.
    Autor tego postu otrzymał podziękowania od: Krysia777 i AnnaMusiMiećMoc.

  2. #1.5
    Zarejestrowani użytkownicy Awatar Doradca - reklama
    Dołączył
    15-10-2011
    Lokalizacja
    Polska
    Wiek
    24
    Posty
    359
    Pomógł
    2 razy

  3. #12
    Katarzyna Kowalska
    Katarzyna Kowalska jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    12-08-2012
    Posty
    4
    Pomógł
    2 razy
    Moi drodzy!

    Osobiście sama nie mam żadnych długów, zobowiązań finansowych, moi rodzice mają.
    Zabrali sie za coś o czym nie mieli pojęcia i siedzą na dnie najbłębszego oceanu!

    Jestem z natury wrażliwą osobą, dlatego psychicznie strasznie mnie to przytłacza.
    Również przepłakałam wiele wieczorów, by chyba przyzwyczaić się do świadomości tej całej abstrakcji.
    Mam 30 lat, ciężko pracuję i cieszy mnie to do czego doszłam.
    Mam marzenia, cele....nie mogę tego porzucić, zrezygnować i dokładać się do długów rodziców, bo wtedy do niczego nie dojdę.
    Dopiero zaczynam, rozwijam swoje skrzydła, mogę liczyć tylko na siebie.
    Smutno mi kiedy widzę moich znajomych, którzy mają wsparcie ze strony rodziny.
    Ja nigdy nie miałam, ale może dzięki temu jestem silną i odpowiedzialną osobą.

    Zadłużony0, muszę Ci powiedzieć, że zachowujesz się jak moja mama, ona też normalnie nie myśli,
    dla niej wszystko jest ' eee tam, nic sie nie stało, to nie jest nic' , układ wartościowy jest u niej totalnie zdeformowany.
    Również nie odbiera telefonów albo często ma wyłączony.
    Powiedziałam jej by miała nowy numer tylko dla mnie i siostry.

    U rodziców jest już tak żle ,że zgodzili się na przejęcie pałeczki i pomoc.
    Dlatego co zrobie to dobry plan!

    Najpierw wywiad środowiskowy od strony prawnej co moge czego nie.
    Dlatego też znalazłam sie na tym forum.
    Wczwśniej, przez jednego z uczestników wspomniany długopis i karteczka z wyszczególnieniem co, ile ,komu?
    Poszukanie nowej pracy dla mamy, by chociaż na codzienność starczyło.
    (tata jest niestety alkoholikiem z charakterkiem, dlatego praca dla niego nie zda egzaminu niestety)

    Myślę, że w sytuacji 'zadłużonego', musicie sobie zadać pytanie- dlaczego chcę żyć? co jest dla mnie ważne?
    Z obserwacji mojej mamy widzę, że do checi życia napędza ją jej mała wnuczka!
    Wychodzenie z długów będzie długą monotonna drogą, ale systematyka i solidna organizacja dadzą sukces!

    Sufkazet! uszy do góry!
    Zobacz, u Ciebie nastąpiły dwie tragedie, ale spójż na to z innej strony...
    Czy Twoje małżeństwo było udane? Czy czułaś się w nim szczęśliwa i kochana przez męża?
    Czasami muszą sie stać straszne rzeczy by decyzja została podjęta, my sami z powodu lęku nigdybyśmy tego nie zrobili.
    We wszystkim jest przyczyna, nie od razu ją widać, ale jak będziemy bacznie obserwować nasze życie to ją zobaczymy.
    Musimy zauważać rzeczy, które jednak robią nasze życie tak na prawdę pieknym, już ktoś tu wcześniej wspomniał- zdrowie, ono jest najważniejsze.
    Fakt, że możemy chodzić, mamy dwie ręce, wasze dzieci nie potrzebują specjalnej opieki...

    Postarać się to wszystko zobaczyć...

    Konkluzja:Musimy mieć obrany kierunek, zrobić dobry plan i dążyć do niego- to da nam siły!

    życze wszystkim duuuuużo powodzenia i wytrwałości!
    i sobie też
    Autor tego postu otrzymał podziękowania od: bonina i Kredyt 1992.

  4. #13
    kris61
    kris61 jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    24-03-2010
    Posty
    15
    Pomógł
    2 razy
    Jak żyć ? Nie da się żyć normalnie. Gdy wynagrodzenie nie wystarcza na spłacanie zadłużenia - tzn część długów jest spłacanych a inne czekają w kolejce, to wówczas komornik dokonuje zajętości ruchomości, nieruchomości .... Bez samochodu można żyć, ale gdy mieszkanie idzie na licytację, to jak później żyć ? Gdzie mieszkać ? Mi już nawet prochy nie pomagają. Pozostało tylko czekać co będzie i jak będzie ...

  5. #14
    all_!
    all_! jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    19-07-2012
    Posty
    1
    Pomógł
    0 razy
    Może nie będę oryginalny ale zostawię tu "trzy grosze"...:
    "... O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem!"
    Filipian 4:6

  6. #15
    bonina
    bonina jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    08-11-2011
    Lokalizacja
    Końskie, woj. świętokrzyskie
    Posty
    32
    Pomógł
    1 razy
    Wpisy w blogu
    1

    Cool jak psychicznie poradzic sobie z długami przekraczającymi nasze siły?

    Cześć, Witajcie wszyscy zadłużeni w beznadziei...
    Jestem z Wami, ale myślę, że jeszcze rok i złapię trochę oddechu. tez mam długi, długi i jeszcze raz długi,
    ale spokojnie bez emocji,pomału wszyscy damy radę.. zobaczycie.
    Trzeba myśleć pozytywnie, odganiać złe myśli. Ktoś z Was pomyśli, jakaś ściema, ale przekonacie się, że pozytywne myślenie potrafi wiele zdziałać. Ktoś napisał, że zmiana numeru jest dobra, tak właśnie zrobiłam i wierzcie mi, łatwiej się żyje, a przez to lepiej funkcjonuje psychicznie. Windykatorzy też ludzie, wykonują pracę tak jak my, zarabiają w ten sposób na życie, tak jak urzędnik, fizyczny, robotnik, dyrektor, lekarz itd. może to głupie porównanie, ale z windykatorami, trzeba rozmawiać z podniesioną głową to działa. Kiedyś odebrałam telefon z jednego banku, kobitka zaczęła mi gadać, że kredyt to, łatwo się brało, więc teraz trzeba spłacać. Przecież głupia nie jestem i wiem, że trzeba, ale to graniczy z cudem przynajmniej u mnie żeby w danym miesiącu spłacać wszystkie, więc łatam, ale co tam z kobitką, gada i gada, ja słucham, w końcu zapytałam jej: Chciałam Panią zapytać, czy Pani swoją pracę wykonuje za karę... głupio jej się zrobiło i tyle. Byłam dumna z siebie, że choć raz byłam górą choć przez jedną małą chwilkę.
    Fajnie brało się kredyty wiem, teraz ja i Ty i wszyscy nam podobni, ponosimy tego konsekwencje. Też jestem zła na siebie i czasami na cały świat, szczególnie w dniu kiedy biorę wypłatę (tak jak dziś, zrobiłam kilka przelewów bankowych z 2200 zł i zostawiłam 300 zł na życie). Nie wszystkie raty popłacone, ale myślę optymistycznie, że dam radę, jestem twardą babą, mąż mnie nie wspiera, ale mi nie przeszkadza, już nawet nie komentuje kopert z banków. Myślę, że przeszedł nad tym do porządku dziennego.
    Musimy ciężko pracować, każdy przecież na pewno ma jakieś zdolności, które może wykorzystać. Pomyślcie choć trochę. Damy radę zobaczycie.
    Pozdrawiam Bożena

  7. #16
    Włodek 13
    Włodek 13 jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy Awatar Włodek 13
    Dołączył
    10-09-2009
    Lokalizacja
    Dolny Śląśk
    Posty
    3,509
    Pomógł
    214 razy
    Wpisy w blogu
    7
    Brało się kredyty bo je "na siłę nam dawali"

    Potem się opanowali mając rękę w nocniku. Zatem mocno ograniczyli przyznawalność i znów ich ręką była w tym samym naczyniu.

    Gdyby nie te ich "zdolności kredytowe" dziś wielu miało by długi z głowy a oni zwrot kasy.

    A tak mają co robić komornicy choć ściągalność długów to zaledwie 49% .

  8. #17
    katarzyna.gorska5
    katarzyna.gorska5 jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    02-07-2009
    Posty
    18
    Pomógł
    1 razy
    Patrząc w moją historię postów widać że też miałam problemy ale wyszłam z nich sama.
    Głowa do góry.

  9. #18
    kris61
    kris61 jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    24-03-2010
    Posty
    15
    Pomógł
    2 razy
    ją też wyjdę na prostą, jak trafię 6 w lotto ...

  10. #19
    Włodek 13
    Włodek 13 jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy Awatar Włodek 13
    Dołączył
    10-09-2009
    Lokalizacja
    Dolny Śląśk
    Posty
    3,509
    Pomógł
    214 razy
    Wpisy w blogu
    7
    Ja zawsze wychodze gdy to wszystkomnie przytłacza .

    Potem wracam i tak na okragło...........

  11. #20
    Dumonde
    Dumonde jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    10-10-2009
    Posty
    1
    Pomógł
    4 razy

    Moja historia

    Witam wszystkich ! Piotrek,22 lata, akutalnie Londyn. Postanowilem odpisac po tym jak przeczytalem wszystkie wasze posty i doszedlem do wniosku ze jeszcze nie jest ze mna tak zle. Z grubsza wam zarysuje moja sytuacje...

    Rok 2008 jest rokiem, w ktorym podpisalem wszystkie te wyroki na siebie...a zaczelo sie bardzo niewinnie. Mialem swietnie platna prace(10 000 zl na czysto) za granica. Biznes krecil sie swietnie, nic nie zapowiadalo konca pracy, wysoka produkcja itp. Zylo sie bardzo dobrze i lekko...moglem sobie pozwolic praktycznie na wiekszosc rzeczy. Mimo jak widzicie wysokich zarobkow zylem doslownie z miesiaca na miesiac, co rusz to zmieniajac telefony, kupujac gedzety elektroniczne itp. Nie wyobrazalem sobie nawet konca tego co mialo nadejsc...W maju roku 2008 zadzwonili do mnie z banku w celu udzielenia kredytu (nigdy wczesniej nie pomyslalem ze moglbym kredyt wziasc,bo mamy w rodzinie zle doswiadczenia z powodu zadluzenia ojca - juz dawno poregulowana,ale zadra byla), wiec po wstepnej rozmowie i prozpozycji udzielenia 5tys zl kredytu na probe...powiedzialem...hmmmm no czemu nie...na nastepny dzien wyrok czekal na podpis....wrocilem z urlopu do pracy i myslalem ze fajnie tak sobie dostawac gotowke od tak...przeciez zarabiam 10000 zl to co za problem nawet wziasc cos wiekszego i kupic sobie auto...wlasciwie to nie mialem takiego zamiaru ale kumple z pracy (zadluzeni po gacie) namowili mnie - wez kredyt kup autp...zaznaczam ze juz wtedy mialem coreczke w drodze, nie wiem dlaczego sie skusilem jak idiota...bezmyslnie...bez usprawiedliwienia...Wzialem kredyt 30tys zl na zakup auta....dali bez wahania....ale przez noc dlugo myslalem czy slusznie robie...lecz ciagle w podswiadomosci przemawialo do mnie zadluzenie ojca, obietnice ktore zlozylem sobie ze nigdy nic nie wezme na raty, no ale z drugiej strony przeciez zarabiam tyle kasy, wiec w czym problem...splace w rok i po ptakach...wzialem kredyt, wtopilem kase w auto(okazalo sie wadliwe) reszte wydalem...nie wiem na co !! nie pytajcie bo nie wiem...po prostu frywolne zycie...lekkoduch i cala para do przodu...moja narzeczona ciagle mi odradzala kredytow, wiele klotni, placzu, ale ja jestem uparty , do mnie nawet Bog nie jest w stanie przemowic jak sie na cos upre...wszyscy mi dookola odradzali...tylko kumple z pracy zapewniali jak to jest pieknie w dzisiejszych czasach....dalej nie bylo zle...raty spalcalem na biezaco, kasy zostawalo...ale pozniej jak urodzila sie coreczka doszly dodatkowe wydatki...dziewczyna nalegala aby nie kupowac wszystkiego co najdrozsze ale ja doslownie nalegalem aby kupowac najlepsze rzeczy...tego akurat nie zaluje bo dla mojej niuni chce wszystko co najlepsze....i jakos w pazdzierniku zabraklo gotwkie,wiec co - wiedzialem gdzie daja do raczki z pocalowaniem i ile chce...poszedlem lyknac kredyt na 10.000zl - dali od reki...kasa poszla to tu to tam....jakos sie rozeszla bynajmniej...przyszedl grudzien...i wlasnie 8grudnia powalajaca informacja!! Koniec pracy, cala produkcja idzie na Chiny !!! DOSLOWNIE LUDZIE !!! Az mi sie nogi ugiely....szok...nigdy bym w to nie uwierzyl...trzymali to w tajemnicy az do konca....doslownie dranie Norweskie....nom ale nic...zyc dalej trzeba...

    worcilem do kraju z podniesionym czolem i postanowilem sobie ze odpoczne troche(jak sie okazalo odpoczywalem do konca lutego 2009) a w styczniu tego roku wzialem jeszcze jeden kredyt na 12.000 zl...i obiecalem sobie ze to juz ostatni !!! do tego jakos w miedzyczasie doszly 2 kredyty ratalne - laptop + sprzet rtv (w sumie wszystko na 10tys zl) na poczatku marca przyjechalem tutaj do Londynu(gdzie obecnie sie znajduje). Wszystko regularnie splacalem do kwietnia wlacznie tego roku. Zero opoznien, ANI DNIA. Pozniej okazalo sie, ze nie jest tak slodko....musialem ucikac od zaplat bo po prostu by nie starczylo na zycie...Nie bylo slodko...dziewczyna i coreczka mieszkaja z rodzicami w Polsce, ja tutaj z ojcem...jakos od czerwca zlapalem stala robote i zrobilem licenje ochroniarska...mam zarobki w przedziale ok 1300-1500 funtow na miesiac, ale po oplatach i wszystkich kosztach zostaje mi ok 200 funtow wolnych zrodkow(na kredyty) a to niestety nie za wiele bo w sumie musze miec ok 2000 zl aby wszystko oplacac jak nalezy (telefony,kredyty, raty). Zostalo mi jakos 40tys zl wszystkiego do splaty, niebawem dostane ok 10000 zl zwrotu podatkowego za norwegii, to od razu wplace do banku....

    Bank niedawno skierowal sprawe do windykacji, kontaktowali sie ze mna ale bardzo predko zmiekli jak przedstawilem im swoje prawa i zarzucilem im naduzycie mojej prywatnosci, bliskich oraz nacisk psychiczny - kobieta panicznie sie rozlaczyla pod pretekstem "Prosze Pana,nie bedziemy w ten sposob rozmawiac." , a ja jej odpowiedzialem : "Jesli zabiega Pani o kontakt z kims, prosze sie kolejnym razem dokladnie przygotowac na rozmowe, bo niekiedy po drugiej stronie sluchawki siedzi osoba mniej prozaiczna niz Pani".

    Windykatorzy sa od naciskania i ponaglania, to jest swego rodzaju "umiesniony dres z lancuchami" , ktory ma Cie nekac abys na wszelkie mozliwe sposoby splacil dlug. Z bankiem jest tego typu roznica ,ze chroni nas prawo i mamy prawo sie od wszystkiego odwolac - to nie czasy Hitlera,czy Stalina. Windykacja liczy na slabosc dluznika,niezajmomosc przepisow oraz przekaz podprogowy. Nie dajscie sie zwiesc...

    Wracajac do tematu...zaraz po niedzieli wysylam do banku wniosek o ugode i zmiane warunkow kreydtowania( Jest taka mozliwosc i ma ja kazdy zadluzony a obowiazkiem banku jest na wniosek odpowiedziec, niezaleznie od rezultatu). Bede prosil o rozlozenie na wiecej rat, polaczenie ich oraz zmiane stawki ratalnej ( Zaznaczam ze bank w ktorym jestem zadluzony to MultiBank, oddzial BREbanku).

    We wniosku postaram sie zawrzec wszystko co wywolalo obecna trudna sytuacje, kryzys, a wlasciwie brak jego wczesniejszych symptomow oraz przedewszystkim chec wplacania srodkow do banku. Uwierzcie mi, ze dla banku tez jest na reke jak sie wplaca bezposrednio gotowke, nizeli musi czekac co mu komornik przekaze, a czesto gesto sprawy ciagna sie latami (brak dochodow,wlasnego lokum, dobr majatkowych),a za takie sumy bardzo rzadko trafia sie za kratki,szczegolnie w moim przypadku kiedy nigdy w zyciu nie bylem karany....

    Mam nadzieje ze bank zrozumie moja traume i wykaze sie "ludzkim sumieniem". Bede was informowal na biezaco o moich postepach

    PAMIETAJCIE !!! Z KAZDEJ SYTUACJI JEST WYJSCIE, SMIERC NIGDY NIE ROZWIAZUJE PROBLEMU !!! POZOSTAWIA GO W REKACH INNYCH !!!
    Musimy trzymac sie razem,bledy z przeszlosci, znajda rozwiazanie w przyszlosci....Pozdrawiam i zycze pogody ducha !
    Autor tego postu otrzymał podziękowania od: Nadik21, macbeatak, buziaczek i 1 innych osób.

Strona 2 z 43 PierwszyPierwszy 123412 ... OstatniOstatni

Podobne wątki

  1. Nie wiem jak poradzić sobie z długami.
    Autor wew4320 / Forum Dla zadłużonych
    Odpowiedzi: 17
    Ostatni post / autor: 31-10-2015, 10:44
  2. Jak poradzić sobie z narastającymi długami?
    Autor martusia2202 / Forum Dla zadłużonych
    Odpowiedzi: 5
    Ostatni post / autor: 11-08-2014, 15:25
  3. nie umiem sobie poradzić z długami
    Autor sloncee85 / Forum Dla zadłużonych
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 19-11-2013, 21:21
  4. Odpowiedzi: 85
    Ostatni post / autor: 25-03-2013, 14:20
  5. Nie mogę poradzić sobie z długami
    Autor sabinab / Forum Dla zadłużonych
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 27-11-2011, 10:23
  6. nie mogę sobie poradzic z długami
    Autor ema / Forum Dla zadłużonych
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 11-12-2010, 16:38

Tagi dla tego wątku