Odpowiedz w tym wątku
Strona 1 z 23 12311 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 230
Like Tree 33 Przydatne posty

Wątek: JAK PSYCHICZNIE PORADZIĆ SOBIE Z DŁUGAMI przekraczającymi nasze siły?

  1. #1
    ZadłużonyO
    ZadłużonyO jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    24-07-2012
    Posty
    2
    Pomógł
    4 razy

    Post JAK PSYCHICZNIE PORADZIĆ SOBIE Z DŁUGAMI przekraczającymi nasze siły?

    Witam, jak większość tu zaglądających posiadam ogromne długi i co gorsze moje zarobki nie są wystarczające na ich spłacanie.
    Moja sytuacja w porównaniu z innymi nie jest jakaś wyjątkowa i nie z takiego względu zakładam nowy temat.
    Uważam jednak, że brakuje na forum dyskusji o radzeniu sobie z długami nie w sensie finansowym, a bardziej psychicznym...
    Zatem przykro mi jeśli ktoś wszedł tu z nadzieją na jakieś rozwiązanie jak pozbyć się swoich długów oraz proszę o nie umieszczanie złośliwych komentarzy, że taki temat nic nie wnosi i nie rozwiązuje żadnych problemów.

    Ale do rzeczy. Zastanawia mnie jak inni radzą sobie z funkcjonowaniem w tym żmudnym okresie życia... Od kilku lat nie potrafię normalnie funkcjonować. Mam wrażenie, że wszystko i wszyscy ludzie, którzy mnie otaczają, mijają, należą do jakiegoś innego świata, że wszystko postrzegają zupełnie inaczej. Już nie potrafię normalnie rozmawiać na takie różne zwyczajne tematy jak pogoda czy coś takiego...

    Zresztą nie mam na myśli samych błahostek. Mam wrażenie, że nawet jakbym np. kierując samochodem zahaczył w jakiś słup i rozwalił przód to nic by się nie stało... do takiego stopnia martwią mnie jakieś zaległe zobowiązania o wiele poważniejsze...

    Drażni mnie jak nie wiedząca o moich problemach rodzina rozmawia o jakimś "problemie" dotyczącym np. kilkuset złotych lub jakiejś zupełnie błahej rzeczy. Czuję się jakbym miał taki długi urlop od całego życia i spędzał go w jakimś piekle. Do tego dochodzi gdybanie o tym wszystkim co mija, co już nie wróci, co mogło się wydarzyć i jakby było jakbym nie wplątał się w te wszystkie problemy. Z tym poradziłbym sobie najłatwiej, gdybym był sam, bo co z tego, że mógłbym mieć coś materialnego gdyby nie wcześniejsze postępowanie skoro obecnie największym marzeniem jest znowu móc cieszyć się zwyczajnymi rzeczami, przyrodą...
    No ale jak pomyślę ile mógłbym uczynić dla najbliższych za te pieniądze i jak spokojnie wyglądałoby życie mojej rodziny...

    Drżę na dźwięk telefonu lub dzwonka do drzwi...
    Unikam odbierania telefonu tracąc potencjalnych klientów...
    To jest takie silne... jak jakaś fobia.
    Nie potrafię myśleć i niczym innym, skupić się, rozluźnić, zrelaksować.
    Mam uczucie jakby moją głowę wciąż ściskało jakieś imadło. Nie pamiętam już jak to jest wyspać się i obudzić się wypoczętym...

    Czy tak musi być?

    Czy musi tak być do czasu pozbycia się długów czy może macie jakieś sposoby na to aby już w drodze do lepszej jakości życia jakoś ulżyć sobie?
    Mam niecałe 30 lat i wrażenie, że zanim poczuję się finansowo znów stabilny mogę być u schyłku życia... Więc muszę coś wymyślić, bo zwariuję...
    Bo jak tak logicznie sobie pomyślę to niektóre z moich problemów istniejących np. 3 lata temu dzisiaj nie istnieją. Są jakieś nowe, ale to nie zmienia faktu, że jakieś rozwiązałem - a przecież przysparzały wszystkich tych samych trosk co te dzisiejsze.
    Kilkadziesiąt przysparzających palpitacji serca telefonów w sprawie, której dzisiaj nie ma...

    I czy warto było tak reagować?
    Próbuję nastawić się, że o dzisiejszych problemach też kiedyś będę mógł tak powiedzieć dlatego wszelkie monity itp. powinny spływać po mnie...
    Chcę się obudzić i dostrzec piękno życia, zwyczajnych rzeczy, spaceru z psem, do lasu...

    Czasami zastanawiam się czy wypruwać flaki i spłacać jak najwięcej, nie mając czasem co jeść, chodząc wiele kilometrów kiedy auto przestaje jechać z powodu braku paliwa itp... (co i tak nie wystarcza i opóźnienia są coraz większe)
    Czy na jakiś czas rzucić to wszystko i jak najwięcej zarobić na czarno, żeby nikt mi tego nie zabrał i dopiero poukładawszy sobie jakoś wszystko zacząć spłacać, wtedy już pewnie komorników...

    Nie wiem już co robić...
    Czy ktoś miał podobne myśli do którychkolwiek, o których wspomniałem w tej wiadomości?
    Autor tego postu otrzymał podziękowania od: jacko1969, macbeatak, czaki i 1 innych osób.

  2. #1.5
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    15-10-2011
    Lokalizacja
    Polska
    Wiek
    24
    Posty
    359
    Pomógł
    4 razy

    Post JAK PSYCHICZNIE PORADZIĆ SOBIE Z DŁUGAMI przekraczającymi nasze siły?


  3. #2
    kamakarta
    kamakarta jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    24-07-2012
    Posty
    1
    Pomógł
    0 razy
    Mam podobnie. Kilka lat temu znalazlam swietnie platna prace. Maz zawsze trzymal kase i nie moglam , idac sladem moich kolezanek , chodzic na zakupy, do knajki na obiad itp wiec kiedy okazalo sie ze mam zdolnosc kredytowa, nie moglam sie temu oprzec. Karty kredytowe, kredyty. Sumy niewielkie, ale sporo sie tego nazbieralo. Teraz mam na glowie komornikow. Jeden juz splacony, trzy sprawy w toku, czekam na kolejne. A wszystko przez to , ze stracilam prace. Teraz pracuje, zarabiam powyzej sredniej krajowej,ale moj maz niestety coraz bardziej..nie moze znalezc pracy....koszmar. nie potrafie cieszyc sie niczym. Codzien stres ze przyjdzie listonosz z kolejnym zajeciem, maz robi mi awantury ( nie dziwie mu sie, nie wiedzial o zadnym zaciagnietym przeze mnie dlugu). Pograzam sie coraz bardziej. Nie wiem jak zyc . Kazdy dzien to pasmo leku i niepewnosci.

  4. #3
    ZadłużonyO
    ZadłużonyO jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    24-07-2012
    Posty
    2
    Pomógł
    4 razy
    Hmm... Niedużo odpowiedzi... Może to dlatego, że dokładnie nie opisałem o co mi chodzi. Trudno w całym tym mętliku z głowy opisać to kiedy wciąż przelatują inne myśli i przypominają się różne stany i uczucia. Najważniejszego jednak nie wspomniałem, że prowadzę własną działalność. Bo w sumie to nawet nie telefony i listy z banku przerażają mnie tak jak to opisałem. To jest nic. Najgorsze jest to, że cała ta spirala finansowa zaczęła wpływać oczywiście na wywiązywanie się wobec kontrahentów... Najpierw niezauważalnie, powoli, no i coraz bardziej. Aż teraz mam na sumieniu ludzi, w oczach któych jestem oszustem... A ja nawet nie wiem kiedy do tego doszło...

  5. #4
    Włodek 13
    Włodek 13 jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    10-09-2009
    Lokalizacja
    Dolny Śląśk
    Posty
    3,524
    Pomógł
    209 razy
    Wpisy w blogu
    7
    Wiesz co? / nie jesteś jedynym osobnikiem z takimi problemami.

    Ja mógłbym na tym temacie zrobić doktorat a wykładając problem pomóc w kilku fakultetach osobom zainteresowanym.

    Mój problem przestał istnieć bo przestałem się nim interesować i upadł bo nie znalazł zainteresowania u innych.

    Ogólny problem jaki możesz tu spotkać to taki ze wielu umie pływać ale tyle samo nie skoczy do wody widząc ze toniesz bo niby po co?.... skoro się topisz musisz mieć powody by zniknąć z tego świata.

    Musisz sobie uświadomić że nagle stałeś się cząstką puzzla który szukając swojego obrazka nie znajduje dla siebie miejsca w tej całej układance..

    Zawsze możesz tu wpaść i się wypłakać . Nigdy nie zobaczysz ile ludzi choruje do póki nie odwiedzisz szpitala, ilu umiera nie odwiedzając cmentarza i ilu ma podobne kłopoty co ty nie odwiedzając tego forum.
    A gdzie ludziom dobrze?.... na pewno wszędzie wokół ciebie i to boli .......prawda?.

  6. #5
    luki80
    luki80 jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    06-06-2012
    Posty
    25
    Pomógł
    10 razy

    dasz radę

    Ja podobnie jak Włodek, przestałem się tym martwić na 100%,
    owszem uważam, że to ważne, że wiem iż nie powinienem dopuścić do takiej sytuacji. Wiem również, że nie mogę się załamać i zamartwiać.
    Trzeba ścisnąć pośladki i iść do przodu. Fakt, jest trudno, ale wiem, że jak dalej będę robił, tak jak robię, to za jakiś czas będzie lepiej. Sam fakt, że z mojej pętli wychodzę (na przestrzeni roku), duży krok do przodu, dodaje mi sił.
    Musisz zdać sobie sprawę, z tego, że wyjście z długów, nie będzie takie krótkie jak ich zaciąganie.
    Hop, siup i kredycik, hop siup- następny.
    Teraz, to powoli trzeba spłacić. Sam mam komornika i zobowiązania wobec innych banków, ale moja "operatywność" daje nadzieję, że jeszcze rok/dwa i będzie luuuuziik. A wtedy ja będę inaczej rozmawiał z bankiem, który zadzwoni do mnie z super ofertą;-)

    Tak więc, nie załamuj się, działaj. Szukaj lepszej pracy lub rozszerz swoją firmę o kolejny profil.
    Nie bój się odbierać telefonów, może zmień numer?
    I przed kolejną pożyczką zastanówmy się wspólnie, czy mi jest potrzebna i czy dam radę ją spłacać jak stracę pracę (albo mniej zacznę zarabiać)


    3maj się

  7. #6
    damina11
    damina11 jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    22-06-2012
    Posty
    28
    Pomógł
    0 razy
    jestem w podobnej sytuacji. Pętla kredytowa zaciska się coraz mocniej i nie widać żadnego wyjścia. Starałam się spłacać raty w terminie pożyczając pieniądze w tzw."chwilówkach" i teraz nie dość, że nie mam pieniędzy na spłaty kredytów to doszły kłopoty ze spłatą chwilówek. Wszystkie pieniądze jakie mam zanoszę do banków , a i tak jest za mało, w tej chwili brakuje mi pieniędzy nawet na chleb i co mogę zrobić?. Czy nie ma nikogo kto mógłby mi pomóc?

  8. #7
    sufkazet
    sufkazet jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    18-07-2012
    Posty
    27
    Pomógł
    2 razy
    A ja właśnie siedzę i ryczę... komornik wpadł mi do domu i .... mąż chce rozwodu. Do poniedziałku mam się wyprowadzić... Jest super... A najbardziej wkurzają mnie porady typu "poproś rodzinę o pomoc"... A jak się nie ma rodziny? Mamusi tatusia i całej reszty? A mąż z rodziną ma Cię za zakałę i karę bożą.... Może kiedyś się podniosę i będę mogła powiedzieć że też mi to wszystko wisi ale teraz to siedze i pale fajeczkę z diabłem...
    Autor tego postu otrzymał podziękowania od: KREDYTY dla BIK i luiza74.

  9. #8
    luki80
    luki80 jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    06-06-2012
    Posty
    25
    Pomógł
    10 razy
    Cytat Zamieszczone przez sufkazet Zobacz posta
    A ja właśnie siedzę i ryczę... komornik wpadł mi do domu i .... mąż chce rozwodu. Do poniedziałku mam się wyprowadzić... Jest super... A najbardziej wkurzają mnie porady typu "poproś rodzinę o pomoc"... A jak się nie ma rodziny? Mamusi tatusia i całej reszty? A mąż z rodziną ma Cię za zakałę i karę bożą.... Może kiedyś się podniosę i będę mogła powiedzieć że też mi to wszystko wisi ale teraz to siedze i pale fajeczkę z diabłem...
    No trzeba sie wyryczeć ale jak długo? Jeśli powiedział, że masz się wyprowadzić, to albo uległ złym emocjom, albo...
    Co mu to da, że masz się wyprowadzić? Kredyty zaciągałaś będąc żoną (macie intercyzę)? Jeśli tak i nie macie intercyzy, to i jego dotyczy problem Twoich długów. Jeśli jest inaczej - kredyty nie były brane jak jesteście małżeństwem albo macie intercyzę, to wnioskuję, że Twój facet, dość lekko podszedł do sakramentu małżeństwa (na dobre i złe, itd).
    Ok, co w Waszej sytuacji bym zrobił (i zrobiłem).
    Na swoją rodzinę w podobnej sytuacji też nie mogłem liczyć.
    Trzeba usiąść, karteczka - długopis i piszemy. Co, ile, kiedy, komu.
    Podliczyć ile zostanie po potrąceniu komorniczym. Tą częścią ratować zagrożone kredyty. Jeśli macie dobrze płatną pracę, to zastanówcie się nad tematem hipoteki (użyczeniu i czyszczeniu BIK, wielokrotnie wałkowane na tym forum).
    Jesli nie macie pracy, to zacznijcie jej szukać. Jeśli macie słabo płatną pracę, to czas szukać kolejnej.

    Może piszę zbyt łatwo, ale ja to przerabiałem. Najłatwiej myślałem, że pomoże mi rodzina, ktoś bliski. A tu ZONK. Jak brałem kredyty, to sam, więc sam się z tego bagna wyciągam. Nawet to mi jest teraz na rękę, bo nie czuję "oddechu" tych, do których zwróciłem się o pomoc.

    Zmieniłem pracę, zacząłem dorabiać dodatkowo. Z komornikiem da się żyć.
    Najważniejsze jest zdrowie. Dopóki jest, to cieszcze się z tego. Jesli nie ma, to hm...tego nie przerabiałem.
    Nie myślcie tylko na czarno.
    Niestety, za swoje błędy "płacę" ustawowo wysokie odsetki i nauczyło mnie to już wielu rzeczy.

    ps. i nie bierzcie tzw "chwilówek", bo to nie zmieni sytuacji. Chwilówki, są dla tych, co jeszcze nie trafili na to forum.

  10. #9
    Włodek 13
    Włodek 13 jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    10-09-2009
    Lokalizacja
    Dolny Śląśk
    Posty
    3,524
    Pomógł
    209 razy
    Wpisy w blogu
    7
    Policz ile jestes winna i oblicz ile masz....

    Ryczeć sobie mozesz ale najlepiej jak zliczysz wszystko do kupy. Twoj facet jak tak gada to raczej bardziej liczy na bezproblemowe rozstanie niz na to ze jego odejscie cos zmieni...

    Mozesz wykolować komorników ....ale pamietaj...musisz pracowac i to nie na czarno .... bo kiedys skonczysz 65 lat czy te sławetne 67 i bedzie czas na emeryture...i co?.....

    Lata bezskladkowe to grosze w swiadczeniach a moze i nawet ich brak.

  11. #10
    Krysia777
    Krysia777 jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    23-02-2012
    Posty
    32
    Pomógł
    0 razy
    Świetnie że powstał taki temat,,,,nie jestem sama

    ,,dziękuje

Odpowiedz w tym wątku
Strona 1 z 23 12311 ... OstatniOstatni

Podobne wątki

  1. nie umiem sobie poradzić z długami
    Autor sloncee85 / Forum Dla zadłużonych
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 19-11-2013, 22:21
  2. Odpowiedzi: 85
    Ostatni post / autor: 25-03-2013, 15:20
  3. Nie mogę poradzić sobie z długami
    Autor sabinab / Forum Dla zadłużonych
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 27-11-2011, 11:23
  4. nie możemy sobie poradzić z długami
    Autor wiesiek7368 / Forum Dla zadłużonych
    Odpowiedzi: 8
    Ostatni post / autor: 20-08-2011, 04:05
  5. nie mogę sobie poradzic z długami
    Autor ema / Forum Dla zadłużonych
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 11-12-2010, 17:38

Tagi dla tego wątku