Witam
Moja historia z kredytami zaczęła się w 2008r. Kiedy to wziąłem kredyt w Lukas Bank na kwotę 10 000zł, oraz w PKO 10 000zł, wraz z kartą kredytową z limitem 1 000zł...Na początku wszystko było dobrze, sumiennie spłacałem oba kredyty, jednak los sprawił że straciłem pracę, przez co musiałem kombinować by nie wypaść ze ścieżki ratalnej, zależało mi na sumienności wobec banków, niestety mimo starań nie udało mi się wywiązywac z dwóch rat, jedna 330zł, druga 360zł, zaczely być opóźnienia w spłatach, jednak udaje mi się trzymać cały czas jednej (360zł w Lukasie) do tej pory, raty kończą się w sierpniu bieżącego roku, jednak nie udało się ratować drugiej (w PKO), czego skutkiem było wypowiedzenie przez bank umowy, był moment że dogadałem się z windykacją co do restrukturyzacji zadłuzenia, pod warunkiem wpłaty takiej kwoty najszybciej jaką byłem w stanie wpłacić, po czym ugoda na raty 300zł, wpłaciłem na początek 400zł bo tyle miałem i zaczałem spałacać spowrotem i czekałem na nowy harmonogram, jednak nie otrzymałem go, a po 2 miesiącach wpłacaniu( wpłaciłem około 1 000zł), bank przysłał skierowanie sprawy do sądy, zadzwoniłem więc do windykacji i usłyszałem że oni się już nie zajmują tą sprawą, do dzis nie potrafię zrozumieć dlaczego bank tak postąpił, choć Pan windykator zapewniał mi że bank jest chętny na ugodę. Załamałem sie, po czym straciłem kolejną pracę, przez co wyszło opóźnienie 2 miesięczne w Lukasie, jednak wyrównalem je, takie opóźnienie zdarzyło mi się 2 razy, jednak do tej pory cały czas wywiązuję się w Lukasie. W PKO doszlo do nakazu sądowego zapłaty po czym i do egekucji komorniczej z sądu, komornik jeszcze ani nie zapukal do dzwi ani nie wszedl na konto bankowe, jednak w każdej chwili może do tego dojść, z zadlużenia na 6 342zł zrobiło się prawie 9 000zł wraz z odsetkami i kosztami egzekucyjnymi, do tego doszło wypowiedzenie karty kredytowej (1 000zł, jak i debetu (1 000zł) w tym samym banku. całkowite zadłużenie wraz z odsetkami i egzekucją wynosi około 12 000zł. Zacząlem teraz pracę jako Gospodarz bloków w spółdzielni mieszkaniowej, na razie przyjąłem rachunek jako zastępstwo pracownika który jest na zwolnieniu lekarskim, jednak za 2-3 miesiące przejmuję stanowisko pracy po Mamie,poczatkowo z umową o pracę na 3 miesiące, a potem na stałe, bardzo bym chciał wybrnąć z tego zadłużenia, trzymać się tej pracy i otworzyć działalność gospodarczą by nie stać całe życie w miejscu tylko iść do przodu, jednak boję się że gdy otworzę działalnosć to komornik mi zajmie konto firmowe, co spowoduje zamrożenie płynności transakcji z kontrahentami -(...Wiem że moje zadłużenie jest małe w porównaniu z innymi dotkniętymi, którym serdecznie współczuję, jednak takie dugi każdego potrafią dotknąć...Czy jest szansa na wybrnięcie z tego, myslałem o jakiej pożyczce na spłatę tego i trzymania się jednej raty, jednak mam negatywną historię kredytową :-(...Przepraszam za tak dlugi post, tak mam pisząc co mi leży na sercu







