Strona 1 z 6 123 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 15 z 76
Like Tree42Przydatne Posty

Jestem dłużnikiem. Najpierw muszę sięgnąć dna, aby się z niego wydostać.

  1. #1
    tosags
    tosags jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    19-11-2012
    Posty
    9
    Pomógł
    24 razy

    Jestem dłużnikiem. Najpierw muszę sięgnąć dna, aby się z niego wydostać.

    Cześć, mam na imię Tomek. Jestem dłużnikiem…

    (teraz Wy) Cześć Tomek…

    Tak, dziś jestem świadomym dłużnikiem. Co oznacza „świadomym”?

    Po prostu zdaję sobie sprawę z błędów jakie popełniłem na przestrzeni ostatnich 2-3 lat… Błędów oczywiście dotyczących finansów.

    Ale dlaczego o tym zdecydowałem się napisać?

    Chyba dla Was, użytkowników tego portalu… Pewnie trafiliście tutaj tak jak ja – z potrzeby, szukając ostatnich desek ratunku w internecie. Otóż w wielkim skrócie powiem Wam, że marne są szanse aby ktoś Wam pomógł…
    Jeśli ktokolwiek może to zrobić to jesteśmy to my sami (świadomi dłużnicy)…
    Nie wiem, nie chcę wzbudzać tutaj teraz wojny z osobami/firmami, które próbują tutaj działać ale być może ja nie trafiłem na kogoś naprawdę skutecznego. Opiszę później moją historię…
    Wracając do przedostatniego zdania chcę Wam powiedzieć, że nie ma na 100% czegoś takiego jak instytucja charytatywna, ba… ja wcale takich nie szukałem ponieważ zdaję sobie sprawę, iż za naprawienie moich błędów będę musiał słono zapłacić i chciałem to robić ale… zawsze wychodziło coś… albo „nieczyste intencje” drugiej strony lub (wcześniej) może taka moja niekonsekwentność w działaniach wynikająca z (błędnej) świadomości, iż „jakoś to będzie, doślę coś/zrobię jutro…” – dziś wiem, nic bardziej mylnego ;(

    Więc jeżeli chodzi o mnie to (zupełnie otwarcie i szczerze) zdecydowałem się na budowę domu dla mojej rodzinki…
    Pewnie byłoby wszystko ok., gdybym w odpowiednim czasie poznał osoby, które uświadomiłyby ile to naprawdę kosztuje. Być może wtedy zdecydowalibyśmy się na zakup po prostu większego mieszkania a nie „obecne bagno”. Otóż pierwsze kosztorysy budowy (w 2006 roku) opiewały na kwotę 250 tys zł. Stwierdziliśmy, że ok., oboje pracujemy, mamy własnościowe mieszkanie – stać nas…
    Hmmm… Kupiliśmy działkę, uzyskaliśmy kredyt w banku X na kwotę 220 tys zł i stwierdziliśmy, że damy radę. Pewnie jak się domyślacie kasa szybko się skończyła, kalkulacje były do bani a aby się wprowadzić (czyli wykończyć wnętrza) już musieliśmy sprzedać swoje mieszkanie. Trafiliśmy na kilka miesięcy do teściów aby „przeczekać” prace wykończeniowe. I powiem szczerze do tego momentu było wszystko w miarę ok.

    Ale mi było mało.

    Przecież trzeba dokończyć wolnostojący garaż z pomieszczeniami gospodarczymi, przecież potrzebne jest ogrodzenie, przecież potrzebna jest kostka brukowa, przecież musi być ogród, trawa, rośliny…
    Żona mówiła mi:„powoli”… A ja robiłem swoje…
    Wtedy jeszcze pracowałem „u kogoś” i nie posiadałem przyjemnych dochodów więc bank nam odmówił zwiększenia kredytu. Więc na to pożyczyłem tu, na to, tam, to zrobiłem z karty kredytowej itd. Więc co się zaczęło dziać potem sami się domyślacie…
    Presja spłat, telefony, przykre spotkania, pisma…
    Oczywiście byłem w tym sam. Nie chciałem się przyznać przed żoną, że przesadziłem.

    Jaki był tego efekt?

    Przez to, że w banku X nie zawsze regularnie płaciłem ratę, za to, że nie byłem w stanie spłacić karty wylądowałem w BIKu. To, że nie mogłem na czas spłacać innych (prywatnych) zobowiązań traciłem zaufanie wśród dalszych znajomych i oczywiście koszty wciąż rosły…

    Wtedy po raz pierwszy usiadłem do internetu i zacząłem szukać pomocy. Tak znalazłem…

    Znalazła się firma „Maro….”, która zaproponowała uproszczenie wszystkich procedur i pożyczkę w SKOKu. Poszedłem na to. Sam już nie wiem jak udało mi się żonę namówić aby pojechała ze mną podpisać umowę…
    Tylko że dopiero na miejscu dowiedziałem się o dodatkowych kosztach i zostałem postawiony pod ścianą…
    Tak, oczywiście mogliśmy wrócić do domu ale ja przyznaję się byłem już za bardzo osaczony przez wierzycieli i miałem dość ciągłych telefonów.
    Podpisałem umowę.
    Pieniążki tego samego dnia trafiły do banku X, spłaciły kartę, dostałem margines na spłatę innych tematów i powiedzmy że na dokończenie inwestycji.
    Znów czułem się bogiem ;)
    Ale jak to bywa świat nie jest różowy i skoro ma się pierwotny kredyt na 20 lat a bierze się pożyczkę na 8, jeszcze zwiększając kwotę, oprocentowanie to rata musi być wyższa! I tak koszt kredytu na dom z 1,8 tys/mc zrobił mi się 4,7 tys/mc. Pomimo tego, iż zmieniłem pracę na bardziej korzystną finansowo wytrzymałem tylko rok…
    Potem znów pojawiły się problemy z spłatą rat do SKOKu…
    Przyznaję się, że w tym okresie prowadziłem również bardzo konsumpcyjny tryb życia (motor, quad, terenówka, ciągłe wyprawy, modyfikacje itp.). Z tego względu, iż to ja zawsze dbałem o finanse domu i płaciłem rachunki za media żona/rodzina twierdziły „ciężko pracuje to pewnie stać go na to”…
    Jednak pod koniec 2011 roku usiadłem znów do internetu i znalazłem firmę doradczą, która miała mi pomóc w „powrocie do komercyjnego banku”. Ale oczywiście najpierw chcieliśmy wyczyścić mój BIK do którego również dopisał się SKOK. Efekt był mizerny, przygotowane pisma praktycznie mnie pogrążyły a banki odmówiły. Później, w 2012 roku próbowałem jeszcze współpracować z trzema konsultantami ale za każdym razem kończyło się słowami „nie da się” lub po prostu kontakt się urywał. Prawdziwy problem dopiero się pojawił gdy SKOK na skutek braku kontaktu z nami oddał sprawę do radcy, ten do sądu i otrzymaliśmy sądowy nakaz zapłaty całości kwoty.

    Jak myślicie, co czuła żona gdy o całej sytuacji dowiedziała się w pracy poprzez pismo komornika, który miał zajmować jej 50% wynagrodzenia?

    Ojjj… były to trudne dni, dla nas, dla całej rodziny…
    Ja po prostu nie wiedziałem co mam im odpowiadać na szereg pytań z których prawie każde zaczynało się od słowa „dlaczego”?
    „Dlaczego nie mówiłeś, przecież coś byśmy wymyślili?”
    „Dlaczego jeździliśmy na wakacje, narty skoro była taka sytuacja?”
    „Dlaczego tak poukładałeś priorytety?”…
    Smutne, prawda?
    Część z Was powie – gość jest/był mocno nieodpowiedzialny. I pewnie tak jest ale niestety pracowałem ciężko i musiałem mieć jakieś odskocznie aby ogarnąć wszystko co w mojej głowie się kłębiło. Jakiś mały procent facetów, którzy mają swoje hobby mnie zrozumieją… ale wiem, że to będzie kilka osób.
    Tak, doprowadziłem do tragedii rodzinnej gdzie wylało się dużo łez ale stwierdziłem że to wszystko naprawię i za rok, dwa wrócimy do normalnego życia. Niestety takie stwierdzenie nie wystarczyło…
    Dość szybko pojawił się młody, żądny kasy komornik, opieczętował mi dwa auta, podszedł mnie w kwestii „ugody” (miałem mu wpłacić ok. 30 tys zł aby uzyskać czas na rozmowy z SKOKiem) ale to okazały się tylko mrzonki.
    Wpłaciłem mu 30 tys zł a on nadal działał blokując moje konta i wierzytelności moich klientów, bo w międzyczasie założyłem działalność gospodarczą. Więc oprócz radcy prawnego, który chciał dobrze bo przygotował mi kilka pism/skarg na komornika do różnych instytucji znów usiadłem do internetu i znalazłem „negocjatora”, który „pomaga” w takich trudnych rozmowach z bankami.

    Jaki był tego efekt?

    Domyślcie się… Jeżeli ja jestem dłużnikiem to nie mam prawa być stroną żądającą…
    2 miesiące minęły na wymianach pism, które nic nie dały, wręcz przeciwnie bo koszty wciąż rosły. Dopiero pomogło proste pismo do zarządu, że chcemy się spotkać. Pojechaliśmy tam z żoną i rodzicami i podczas dwóch spotkań wypracowaliśmy ugodę. Spłaciliśmy odsetki, koszty sądowe i zmniejszyliśmy troszkę kapitał. Ale problem wciąż pozostał…
    Wciąż duża rata i komornik, który jest wstrzymany/zawieszony ale ewidentnie ma ochotę zlicytować mój dom. Dowiedziałem się o tym od rzeczoznawcy, który otrzymał polecenie natychmiastowej wyceny a mnie znał i do mnie zadzwonił. Później, po ugodzie z SKOKiem również robił mi pod górkę... bo miał prawo i "naciśniętą piętę". Więc ostatnie miesiące spędziłem na grubych przemyśleniach mojego postępowania, moich czynów.

    Teraz jestem innym człowiekiem…

    Zrezygnowałem z przyjemności motoryzacyjnych, potrafię robić „ekonomiczne” zakupy, potrafię liczyć zarobione pieniądze aby ich nie pożyczać…
    Potrafię płacić najpierw raty, media, niezbędne inne opłaty a potem myśleć o życiu…
    Zgodnie z zdaniem mojej żony, że „najpierw muszę sięgnąć dna aby się z niego wydostać”… potwierdzam.

    Jest to bardzo przykre, jeżeli człowiek przyzwyczaił się do pewnego stylu życia (i tu mówię o całej rodzinie – np. dodatkowe zajęcia rozwijające dzieci) a w pewnym momencie okazuje się, że Ciebie na to nie stać.
    Że nie masz kasy na zapłatę za podstawową fakturę, pieluchy dla dziecka czy benzynę do auta… Żałosne jest to jak zaciska Ci się pętla finansowa bo miałbyś możliwość zrobienia czegoś, jakiegoś projektu a nie masz na wkład, na koszty…
    Żałosne jest to że tracisz swoją wartość w oczach kolegów, współpracowników, przyjaciół…
    I co z tego, że posiadłość jest warta 2 razy więcej niż zobowiązanie…
    Straciłem bardzo dużo w oczach wielu osób nie mogąc kiedyś wywiązywać się z prostych zobowiązań…

    Ale tak. Mam to za sobą. I nie ukrywam, nie poszło łatwo.

    Po drodze był alkohol, leki antydepresyjne ale…
    chyba siłą mojej rodziny i córek stoję dzisiaj na nogach.
    Jestem trzeźwy i świadomy swoich czynów. Pomimo tego, że zobowiązania bankowe mam pospłacane to banki nie dają „drugiej szansy”. W SKOKach teraz mają być nowe oferty (wydłużone kredyty, nie pożyczki) ale im też nie spieszy się do przedstawienia nam oferty ponieważ codziennie mają ze mnie profity. Zostały mi niestety do spłaty „prywatne” zobowiązania aby wrócić do normalnego życia…

    I tutaj tez wiem, że bez pomocy osoby trzeciej nie damy rady bo perspektywa spłat z naszych wypłat jest przerażająca (chodzi o czas i dalsze koszty).
    Wiem, że ktoś musi na tym zarobić i jestem za ale ciężko znaleźć osobę/firmę, która pomoże realnie. I co z tego, że mogę podpisać umowę, podpisać weksel jak ciągle trafiają się oszuści, którzy chcą pierwszych wpłat…

    Niestety takiego tez zaliczyłem a policja umorzyła śledztwo ;(

    I teraz przesłanie do Was!

    Myślcie, analizujcie, wiedzcie, że nie odbieranie korespondencji, nieodpowiadanie na nią, nieodbieranie telefonów nie jest rozwiązaniem.
    Liczcie raczej na siebie. Patrzcie i mierzcie siły na zamiary bo jak przesadzicie to wcześniej czy później zaboli Was lub Wasze rodziny!
    Autor tego postu otrzymał podziękowania od: Piotrek, lukaszb, PlanFinance.pl i 21 innych osób.

  2. #1.5
    Zarejestrowani użytkownicy Awatar Doradca - reklama
    Dołączył
    15-10-2011
    Lokalizacja
    Polska
    Wiek
    24
    Posty
    359
    Pomógł
    24 razy

    Jestem dłużnikiem. Najpierw muszę sięgnąć dna, aby się z niego wydostać.


  3. #2
    PlanFinance.pl
    PlanFinance.pl jest nieaktywny
    Rekomendowani Doradcy Awatar PlanFinance.pl
    Dołączył
    09-02-2009
    Lokalizacja
    Warszawa/Polska
    Posty
    21,889
    Pomógł
    1991 razy
    Pouczająca historia. Po wypowiedzi czuć że jest Pan inteligentnym człowiekiem i dzisiaj wie już Pan na czym zabawa z kredytami niestety polega. Proszę się nie załamywać, za jakiś czas z pewnością będzie to tylko wspomnienie.
    Autor tego postu otrzymał podziękowania od: tosags.

  4. #3
    luki80
    luki80 jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    06-06-2012
    Posty
    25
    Pomógł
    12 razy
    Oj długa historia, prawdziwa, dobry kopniak w dupę dla Ciebie na dalsze działanie. Dobrze, że się nie poddajesz! Moja historia ma wspólny mianownik i podobne wnioski. Liczyć trzeba na siebie. TOSAGS, najfajniejsze jest to, ze część naszych historii dobrze się kończy, lub jest blisko tego cholernego końca!
    Ja już niebawem (może kilka miesięcy), mam nadzieję, będę mógł się podzielić happy endem. Na razie mogę powiedzieć, że dzięki swojej operatywności, wyjściu z załamania i działaniu, liczeniu, i znów działaniu, jestem naprawdę blisko. Komornik niedługo zakończy swą "powinność", a to już zielone światło na "normalne" życie, dalsze rozsądne planowanie i podejmowanie kroków oddłużeniewych.

    Nie poddawajcie się ludziska!
    Autor tego postu otrzymał podziękowania od: tosags i smutna86.

  5. #4
    Forrest
    Forrest jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    08-12-2012
    Posty
    68
    Pomógł
    4 razy
    Bardzo dobry i pouczający post. Wszystkiego najlepszego i obyś wyszedł z tych problemów na prostą. Tobie najprawdopodobniej się uda i chwała za to. Ważne, że jest zawsze jakiś promyk nadziei.

  6. #5
    Semira
    Semira jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    05-08-2012
    Posty
    45
    Pomógł
    9 razy
    Na kiepskie pocieszenie Ci powiem, że gdyby wtedy ktoś powiedział Ci: Nie da się wybudować domu za 250 tys. żachnąłbyś się, ofuknął i wiedział lepiej. Tak jest zawsze i wszędzie Więc nie dokładaj sobie do zmartwień ciągłego obwiniania się. Wybudowałam 3 domy (sprzedawałam i budowałam następny, bo w każdym mi coś nie pasowało, miałam szczęście, bo od początku trafiłam na wykonawcę, który powiedział: teoretycznie 300, ale pani doliczy jeszcze 150 na wszelki wypadek (trafił jak złoto, ale to był 2004 rok, teraz ciężko taki dom wybudować za 450 tys.).
    I nawet teraz po wszystkich moich doświadczeń, moi bliscy znajomi wolą wierzyć jakimś wykonawcom, którzy im powiedzą: 300 tys. za dom 140 m? Z palcem w nosie, jeszcze panu na brykę dla syna wystarczy. Bo ludzie lubią myśleć życzeniowo. I tym sposobem mają dom w stanie surowym, na który już wydali te 300 tys. kredytu i kłopoty ze sprzedażą go, bo domy stoją.
    Autor tego postu otrzymał podziękowania od: seven21.

  7. #6
    Adam_C
    Adam_C jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    31-07-2012
    Posty
    11
    Pomógł
    0 razy
    Właśnie tak funkcjonuje dzisiejszy biznes bankowo-budowlany. Sam się o tym przekonałem, mam bardzo podobną sytuację do tosags... też przekalkulowanie, też najpierw banki, potem skoki...
    Na pocieszenie... skoki od stycznia mają możliwość udzielania nie pożyczek a kredytów hipotecznych na max 15 lat. Być może tosags i to będzie dla Ciebie elementem odbicia się od dna...
    Ale swoją drogą człowieka dobija psychika, masa problemów, zdrowie itp... przydałaby się szybka pomoc finansowa aby nie powiekszac kosztów a potem prostowanie spraw w skokach, biku, bankach... Z tą pomocą zewnętrzną tez miałem podobnie... Mizerny był efekt... Wszyscy tylko obiecywali, zaczynali... formularze, skany dokumentów itp... a potem cisza...
    Także trzymaj się!!!

  8. #7
    tosags
    tosags jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    19-11-2012
    Posty
    9
    Pomógł
    24 razy
    Dzisiaj otrzymałem "nową ofertę" SKOKu ws. spłaty mojego zadłużenia...
    Saldo 420 000 pln, rata miesięczna 5100 pln, okres 15 lat...

    Nic tylko siąść i płakać... bo komercyjne banki pokazują (przynajmniej w kalkulatorach) ratę dosłownie o połowę niższą ;(((

  9. #8
    lukaszb
    lukaszb jest nieaktywny
    Rekomendowani Doradcy Awatar lukaszb
    Dołączył
    23-08-2008
    Lokalizacja
    Warszawa, Łódź, cała Polska
    Posty
    19,945
    Pomógł
    2765 razy
    Wpisy w blogu
    21
    Cytat Zamieszczone przez tosags Zobacz posta
    Dzisiaj otrzymałem "nową ofertę" SKOKu ws. spłaty mojego zadłużenia...
    Saldo 420 000 pln, rata miesięczna 5100 pln, okres 15 lat...

    Nic tylko siąść i płakać... bo komercyjne banki pokazują (przynajmniej w kalkulatorach) ratę dosłownie o połowę niższą ;(((
    A ja Panie Tomaszu proponowałem dawno temu kilka rozwiązań.

    1. Pożyczka inwestora. Wyczyszczenie BIK i kredyt bankowy.

    2. Sprzedaż nieruchomości na wolnym rynku.

    Niech Pan się jeszcze zastanowi bo znając życie za pół roku będzie Pan w tej samej sytuacji albo i gorszej (nie chcę krakać). Wszystkiego dobrego.
    Autor tego postu otrzymał podziękowania od: a213.

  10. #9
    Włodek 13
    Włodek 13 jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy Awatar Włodek 13
    Dołączył
    10-09-2009
    Lokalizacja
    Dolny Śląśk
    Posty
    3,509
    Pomógł
    214 razy
    Wpisy w blogu
    7
    Prosze sprzedac to co mozna jeszcze sprzedac.

    Juz wkrótce moze nie byc takiej mozliwosci i byc moze stanie sie przed widmem bankrutctwa.

  11. #10
    mariuszd31
    mariuszd31 jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    07-01-2012
    Lokalizacja
    Wrocław
    Posty
    315
    Pomógł
    12 razy
    vfaajnie e masz z gorki, niestety przez moja glupote wszystko przede mna

  12. #11
    puchatek
    puchatek jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    16-02-2012
    Posty
    22
    Pomógł
    1 razy

    marazm

    Cóż,mój rok się skończył smutno,nowy zaczął się smutno,nawet nie stać mnie na 1000 zł,żeby zapłacić doradcy,który mógłby pomóc.Jutro jadę płacić raty,brakuję mi akurat 1000 zł.Banki powinny weryfikować,dlaczego ktoś się zadłużył.Wypadek nie jest dla nich żadną racją.Nie ma już innej przyszłości tylko bezsenne noce,łzy żony.Żadnej radości.Marazm.Znikąd pomocy.

  13. #12
    tosags
    tosags jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    19-11-2012
    Posty
    9
    Pomógł
    24 razy
    Witajcie,
    Panie Sylwestrze... tak, być może czasami trzeba się wypłakać ;))) Oczywiście, że najlepiej najpierw żonie, rodzinie ;)))
    Z tymi dochodami to właśnie cały system jest tak skonstruowany, że jak ktoś ciuła, nie ma potężnego zaplecza finansowego to niech nie bieże się za biznes... Ja mam na dzień dzisiejszy u klientów ponad 60 tys zł należności, każdy oczywiście chciał "zrób mi już, przyjedź, napraw..." a z płatnościami jest tak, że jutro muszę wpłacić kolejną ratę do SKOKu i zamiast pracować to wydzwaniamm po księgowościach klientów ;(((((((( brrrr

    Panie Puchatek, bezsenne noce to nie rozwiązanie... weź się psyhicznie za siebie, nie pomagaj sobie alkoholem, lekami bo to Cię zgubi... i śpij w nocy, w dzień pracuj, myśl i działaj...

  14. #13
    andrekost
    andrekost jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy Awatar andrekost
    Dołączył
    22-12-2012
    Lokalizacja
    Lublin, Warszawa
    Posty
    192
    Pomógł
    45 razy
    Pańska historia jest naprawdę pouczająca. Wierzę że wyjdzie pan na prostą i wszystko się w końcu ułoży.Trzymam kciuki.Powodzenia

  15. #14
    Victoria851
    Victoria851 jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy Awatar Victoria851
    Dołączył
    06-06-2013
    Posty
    3
    Pomógł
    0 razy
    Witam! Moja historia podobna do setek opisywanych na tym forum. Zadłużona w kilku bankach na łączną kwotę ok. 200.000 zł. W tym dwie umowy wypowiedziane. jedna na ok. 70.000, druga poniżej 20.000. Są to umowy ze skoku i trafiły do firmy windykacyjnej. Największy kredyt w PKO BP (zostało ok. 100.000 rata 800 zł. na miesiąc) spłacam choć z opóźnieniami (jednak nie większymi niż dwa miesiące - jest on zabezpieczony hipoteką). Pracuję z umową na czas nieokreślony, zarobki ok. 2.700 netto. Niestety mam wpis w Bik i pewnie w Big również. Nie bardzo wiem jak poradzić sobie z tą sytuacją. Choć zdaję sobie sprawę, że za głupotę trzeba płacić. Wiele firm oferuje pomoc w tzw. oddłużaniu ale której zaufać?

  16. #15
    simon123
    simon123 jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    04-06-2013
    Posty
    4
    Pomógł
    0 razy

    Edukacja

    Cytat Zamieszczone przez Kolka Zobacz posta
    Pomoc w oddłużaniu? Co to znaczy? Chodzi o pożyczkę skonsolidowaną czy to zupełnie coś innego?
    Na pewno pomocą nie jest kolejna pożyczka... zawsze powtarzam, kluczowa jest edukacja. Niestety ludzie bardzo często przez swoją niewiedzę i naiwność wpadają w spiralę zadłużenia. Nie wiedzą, że biorąc pożyczki wysokooprocentowane kupują tak naprawdę produkt na który ich zwyczajnie nie stać... A to przecież tylko matematyka, której tak każdy się boi i nie chce na maturze :0

Strona 1 z 6 123 ... OstatniOstatni

Podobne wątki

  1. Jak wydostać się z długów? Potrzebuje pomocy i porady.
    Autor zaru90 / Forum Dla zadłużonych
    Odpowiedzi: 12
    Ostatni post / autor: 02-09-2014, 12:31
  2. Jestem dłużnikiem?!
    Autor slawny11 / Forum BIK i BIG
    Odpowiedzi: 7
    Ostatni post / autor: 26-03-2014, 21:01
  3. pomoc by wydostać się z długów
    Autor PARKA / Forum Dla zadłużonych
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 05-10-2012, 11:03
  4. Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 11-05-2012, 10:56
  5. Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 17-01-2011, 22:39
  6. Jak wydostać się z moich kredytów?
    Autor zabala / Forum Kredyty konsolidacyjne bez hipoteki
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 21-08-2008, 13:16