Odpowiedz w tym wątku
Strona 2 z 2 PierwszyPierwszy 12
Pokaż wyniki od 11 do 15 z 15
Like Tree 1 Przydatne posty

Wątek: Zadłużeni, zacznijmy walczyć o swoje prawa

  1. #11
    Pszczoła
    Pszczoła jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    01-02-2012
    Posty
    2
    Pomógł
    0 razy
    Witam. Jestem nowa na tym forum. Przeczytałam to co napisaliście i częściowo macie racje a częściowo nie. W 2009 roku mój narzeczony otrzymał dom od rodziców. Niestety dom nadawał się do remontu. Długo zastanawialiśmy się nad kradytem. W końcu zapadła decyzja. Nie było gotówki a w domu trzeba było szybko wymienić okna bo wiatr ruszał firankami, wymienić centralne bo stare rurki były przerdzewiałe, postawić nowe ogrodzenie bo drewniane balaski się przewracały a na podwórko wchodziły dziki itd. Wszystko wydawało się jasne i proste. Obydwoje pracowaliśmy w jednej firmie od 4lat i mieliśmy dobre zarobki. Dojazdy wychodziły taniej bo jeździliśmy razem. Niestety gdy otrzymaliśmy kredyt w firmie powstały zmiany postanowiono zatrudnić rodzinę i wymienić większą część personelu na lepszych stanowiskach. Mój narzeczony musiał odejść a moje dojazdy zaczęły wychodzić zbyd drogo a godziny pracy nie umożliwiały dojazdów busami lub autobusami i praca stała się nieopłacalna w wyniku czego też musiałam odejść. Postanowiliśmy szybko uporać się z remontem i szukać nowej pracy. W tym samym czasie doszło do kryzysu na światowym rynku i trudności ze znalezieniem pracy. Kredyt przyznano na koniec sierpnia pracę straciliśmy na początku października. Mój narzeczony w listopadzie znalazł pracę a ja niestety dopiero w maju 2010r. Do kwietnia 2010r kredyt spłacaliśmy w terminie i bez problemów mimo że pracodawca narzeczonego nie wypłacał pensji w terminie ani kwotach umawianych. Narzeczony postanowił na miesiąc wyjechać do Dani byśmy się odkuli i stanęli na nogach. Został jednak oszukany przez znajomego i wrócił bez pieniędzy. Wrócił więc do poprzedniego pracodawcy. Ponieważ był problem ze spłatą a gdy braliśmy kredyt była mowa o odroczeniu, restrukturycacji lub przedłużeniu okresu spłaty. Zgodnie z tym zadzwonił do Banku z pytaniem co zrobić i jak to załatwić bo zależy nam na spłacie ale nie mamy z czego. Poinformowano Go że ma napisać pismo opisać problem i sprawę da się załatwić. Tak też zrobił. Jak wielkie było nasze zdziwienie gdy otrzymaliśmy pismo z odmową. Przez okres ok. 2mies.nie płaciliśmy bo nie było z czego. Dochody za niskie a płatności za dużo. Potem płaciliśmy po tyle ile mogliśmy ok połowy raty jeździł do Banku próbował rozmawiać niestety odsyłali Go do tej samej Pani która odpisała nam na pismo a Ona twierdziła że nic się nie da zrobić. Mimo że cały czas wpłacaliśmy w marcu 2011r bank wypowiedział umowę. Szukaliśmy pomocy ale firma oddłużeniowa nie pomogła bank dał warunki nie do spełnienia 70tyś i 2tyś miesięcznie. 2tyś. może i by się dało ale skąd 70tyś ponieważ w tym czasie mój narzeczony znalazł nową lepszą pracę. Zmienili drugi warunek 50tyś i 1800 miesięcznie ta sama sytuacja skąd 50tyś. W sierpniu Bank oddał sprawę do sądu. Mamy komornika i chcą zlicytować dom. Najdziwniejsze jest jednak to że cały czas próbujemy z nimi rozmawiać ale ciągle trafiamy na naszą ulubioną Panią i ciągle nic się nie da z wyjątkiem podobnych warunków. Teraz już są nawet ciekawsze 70tyś i 6tyś miesięcznie i domu nie zlicytują. Nie wiemy co robić i nadal nie możemy zrozumieć gdzie popełniliśmy błąd pomijając brak pieniędzy. Staraliśmy się przecież negocjować co zrobiliśmy źle?

  2. #1.5
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    15-10-2011
    Lokalizacja
    Polska
    Wiek
    24
    Posty
    359
    Pomógł
    0 razy

  3. #12
    kcpz
    kcpz jest nieaktywny
    Doradcy
    Dołączył
    30-01-2012
    Lokalizacja
    Kraków
    Posty
    57
    Pomógł
    4 razy
    Witam,

    Pani problem jest powszechny. Instytucje bankowe mają swoje wenętrzne procedury zawierania ugód. Rzadko kiedy godzą sie na czysty układ ratalny, zazwyczaj wymagają spłaty zęści zadłużenia. Niewiele jest wyjatków od tej reguły. Nawet wewnątrz na pierwszy rzut oka podobnych instytucji istnieja kolosalne róznice ( np. SKOK- w Stefczyku bez problemu mozna dostać czysty układ ratalny, natomiast w Koperniku wymagają spłaty części ( jakiej- zachowam dla siebie) zadłużenia ). Dlatego zanim podejmie sie negocjacje w tak trudnej spraie, jaką jest spara na etapie egzekucji, należy przygotowac się finansoo. Zazwyczaj pomaga rodzina, rzadziej pożyczka.

  4. #13
    lukaszb
    lukaszb jest teraz aktywny
    Doradcy
    Dołączył
    23-08-2008
    Lokalizacja
    Warszawa, Łódź
    Posty
    1,204
    Pomógł
    139 razy
    Warto dodać, że paradoksalnie by móc cokolwiek wywalczyć w banku nalezy mieć poważne zaległości. Tak jest w zdecydowanej większości przypadków. Niestety ale system tak działa, że do póki występują kilkunastodniowe, nawet do 30 dni opóźnienia to jest się przez bank traktowanym z przymrużeniem oka i właściwie truadno cokolwiek uzyskać. Wielokrotnie zdarzyła mi się sytuacja w której doradzałem klientowi odczekanie jeszcze by umowa była zagrożona wypowiedzeniem, przez ten czas natomiast Klient miał czas na zebranie pieniędzy (kwota o której pisze kolega - kwota uwierzytelniająca pokrywająca zadłużenie przeterminowane).

    Myślę też że łatwiej w większości przypadków uzyskać ugodę bankową niż restrukturyzację. Niestety.

  5. #14
    Pszczoła
    Pszczoła jest nieaktywny
    Zarejestrowani użytkownicy
    Dołączył
    01-02-2012
    Posty
    2
    Pomógł
    0 razy
    Pan Panie Łukaszu już troszkę wie o co chodzi. Bank o którym pisałam to ING. W ich przypadku gdy przeterminowanie było krótkie nie chcieli rozmawiać i później też nie a warunki jakie dawali przekraczału nasze możliwości. Gdy płaci się tylko połowę rat to raczej nielogiczne by proponować nagle zdobycie 70tyś na wpłatę.
    Ciężko w takiej sytuacji negocjować. Szczerze zaczyna mi brakować wiary w to że da się coś jeszcze załatwić. Ciekawa jestem tylko jednego-jeśli takich osób jak my jest tak wiele a będzie jeszcze więcej komu banki będą udzielały kredytów? Bo jak narazie to wychodzi na to że kredyty nie są dla biednych tylko dla bogatych bo biedny może w każdej sytuacji stracić pracę a bogaty zawsze będzie miał jakieś dodatkowe zabezpieczenie lub będzie go stać na dobrego prawnika.Fajnie również że w bankach jest tak miło gdy podpisuje się kredyt, szkoda jednak że robi się tak niemiło gdy prosi się ich o drobną pomoc by móc nadal spłacać zadłużenia.

  6. #15
    lukaszb
    lukaszb jest teraz aktywny
    Doradcy
    Dołączył
    23-08-2008
    Lokalizacja
    Warszawa, Łódź
    Posty
    1,204
    Pomógł
    139 razy
    Cytat Zamieszczone przez Pszczoła Zobacz posta
    Pan Panie Łukaszu już troszkę wie o co chodzi. Bank o którym pisałam to ING. W ich przypadku gdy przeterminowanie było krótkie nie chcieli rozmawiać i później też nie a warunki jakie dawali przekraczału nasze możliwości. Gdy płaci się tylko połowę rat to raczej nielogiczne by proponować nagle zdobycie 70tyś na wpłatę.
    Ciężko w takiej sytuacji negocjować. Szczerze zaczyna mi brakować wiary w to że da się coś jeszcze załatwić. Ciekawa jestem tylko jednego-jeśli takich osób jak my jest tak wiele a będzie jeszcze więcej komu banki będą udzielały kredytów? Bo jak narazie to wychodzi na to że kredyty nie są dla biednych tylko dla bogatych bo biedny może w każdej sytuacji stracić pracę a bogaty zawsze będzie miał jakieś dodatkowe zabezpieczenie lub będzie go stać na dobrego prawnika.Fajnie również że w bankach jest tak miło gdy podpisuje się kredyt, szkoda jednak że robi się tak niemiło gdy prosi się ich o drobną pomoc by móc nadal spłacać zadłużenia.
    Zdaję sobię sprawę, że sytuacja w której Państwo jesteście do najłatwiejszych nie należy. Ja osobiście nie wyobrażam sobie stracić swój dom. Uważam że to bardzo trudna sytuacja. Wszystkim w podobnych tarapatach serdecznie współczuję. Nie mniej uważam, że nie ma co polemizować z systemem w którym żyjemy bo jest on taki a nie inny. Czy kredyty będą dla bogatych? Pewnie nie. Są tacy i tacy. Uważam natomiast, że żeby w dzisiejszych czasach pożyczać należy to przede wszystkim robić z głową, bo czasy są niepewne i właściwie nikt nie potrafi powiedzieć co będzie jutro. Myślę też, że lepiej żeby prawo było w tym zakresie surowsze bo uchroni to dziesiątki, może setki ludzi przed podobnymi historiami. Pomijając że pomagam ludziom zadłużonym, to cały czas z tyłu głowy mam, że za każda taką historią niezależnie czy ktoś jest zadłużony na 10 000 czy na 10 000 000 kryje się ludzki upadek, często tragedia. To zrozumiałe, że nikomu nie życzę...

Odpowiedz w tym wątku
Strona 2 z 2 PierwszyPierwszy 12

Podobne wątki

  1. chce skonsolidować swoje zobowiązania, ale brak zdolności
    Autor AdrianoLeite1 / Forum Kredyty konsolidacyjne bez zabezpieczeń
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 16-09-2010, 22:48
  2. prawa banku
    Autor herubinek / Forum Karty kredytowe
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 25-04-2010, 13:52
  3. mam 64 lat chciałabym skonsolidowac swoje 2 kredyty w kwocie 20000
    Autor saraja / Forum Kredyty konsolidacyjne bez zabezpieczeń
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 22-04-2010, 19:51
  4. Odpowiedzi: 8
    Ostatni post / autor: 31-03-2010, 14:16
  5. Jak walczyc z bankami jesli jest ciezka sytuacja finansowa
    Autor ciezko / Forum Dyskusje Ogólne
    Odpowiedzi: 6
    Ostatni post / autor: 22-02-2010, 12:28