Potrzebuję porady.
Jest nas dwoje, po 22,24 lata. Od roku posiadamy mieszkanie zakupione na kredyt. Jeszcze tam nie mieszkamy. Mieszkanie zostało kupione w 100% na kredyt(euro). Nie było ono drogie, bo w małej miejscowości. Oboje, ja i ona pracujemy. Ja tzw. "budżetówka" z średnim miesięcznym dochodem na poziomie 2300zł netto plus około 4000zł które pojawiają się w ciągu roku nieregularnie, w mniejszy czy większych "porcjach". Ona 1600zł netto. Nie mamy i zdecydowanie nie będziemy mieć dzieci. Oboje pracujemy w mieście w którym mieszkamy. Posiadamy samochód wart około 17tyś zł. Mieszkanie które kupiliśmy w zeszłym roku wynajmujemy komuś za 500zł, a ratę mamy 700zł.
Generalnie od dnia zakupu mieszkania nasze plany i przede wszystkim możliwości się zmieniły i chcemy kupić inne mieszkanie, a wiemy, że w każdej chwili może się ono sprzedać. Niestety w chwili obecnej bardzo ciężko jest sprzedać mieszkanie, więc tu pojawia się nasz problem i wątpliwości. Mieszkania na pewno nie sprzedamy "na dniach" za taką kwotę jaką byśmy chcieli. Drastyczna obniżka ceny też nie wchodzi w rachubę.
Czy w naszej sytuacji mimo to kupilibyście drugie mieszkanie? (w tym przypadka rata powinna być w granicach 900-1000zł).
Kupić te wymarzone, wynajmować te "niechciane" i w ten sposób żyć?? Czy kupić, przeczekać złe czasy i gdy koniunktura się poprawi wtedy sprzedawać?? A czy może za przeproszeniem dać "dupie spokój", nie kupować, zamieszkać w tym które mamy??
Może ktoś czytając czy słuchając z boku tego, będzie w stanie coś doradzić. Sami nie wiemy co zrobić, a może ktoś podpowie coś mądrego...
Pozdrawiam




