W ostatnim czasie jak grzyby po deszczu wyrastają firmy i osoby prywatne świadczące usłgu tzw. oddłużania bezgotówkowego.
Narastająca fala zadłużenia Polaków, coraz więcej obciążeń wynikających z niespłacania rat kredytów i pożyczek oraz kurczący się rynek konsolidacji kredytów trudnych lub brak zabezpieczenia takowej konsolidacji stworzył nowy trend na rynakch usług finansowych.
Powiedzmy zatem kilka słów o sposbach działania tych firm czy osób.
Pierwszym, nieodzownym elementem, niezbędnym do "pomagania" swojemu Klientowi jest udzielenie przez niego pełnomocnictwa. Aby Banki chciały takowe przyjąć musi ono zostać poświadczone za wiarygodność podpisu przez Notariusza. Dostajemy zatem gotowe pisemko, idziemy do najbliższej kancelarii notarialnej. Notariusz potwierdza urzędowo, że podpis złożony na pełnomocnictwie należy do nas i kasuje 24 złote. Wracamy do biura oddłużeniowego. Dostajemy listę dokumentów, jakie należy przedłożyć,tj. wszystkie umowy kredytowe, dowody wpłat rat, pisma z Banków i firm windykacyjnych czy korespondencję z komornikiem. Od tego momentu nie dbamy o resztę my, tylko dane biuro. To ono tworzy, wysyła i odbiera korespondencję z naszymi Wierzycielami i bezpośrednio-bez naszego udziału prowadzi negocjacje. Jeśli trafimy na dobre biuro to możemy uzyskać karencję w spłacie rat (czasowe zawieszenie spłaty), zmianę harmonogramu (obniżenie wysokości raty kosztem wydłużenia okresu kredytowania) czy umorzenie odsetek karnych i zaliczenie ich na poczet kapitału.
W zależności od miasta i biura zapłacimy za to od 500 do 1200 złotych i to najczęściej z góry, bowiem liczy się wykonana usługa a nie uzyskanie zamierzonego efektu. I w zasadzie jest OK ale...wszystkie te pisma o restrukturyzację zadłużenia możemy napisać sami. Gotowe wzory dostępne są w wielu miejsach w sieci.
Pytanie: oszczędzamy 500-1200 złotych czy płacimy. Zarówno we własnym zakresie, jak i zlecając te działania biurom nie mammy żadnej pewności, więc może pytanie jest wyłącznie retorycznym?




