czy moze ktos wie jak rozmawiac z euro bankiem o restrukturyzacje kredytu wyslalismy juz dwa pisma osobista wizyta w oddziale i nic zero odezwu
czy moze ktos wie jak rozmawiac z euro bankiem o restrukturyzacje kredytu wyslalismy juz dwa pisma osobista wizyta w oddziale i nic zero odezwu
Czy pisma wysyłane były poleconym? Jeśli tak to pisz reklamację z dolączonymi potwierdzeniami nadania poprzednich listów. Oni mają 14 dni na rozpatrzenie takiego podania. Możesz też zanieść taką reklamację do oddziału i oni sami wyslą do centrali. Zadzwoń też na infolinię , przedstaw problem, niech dadzą Ci nr do działu restrukturyzacji i tam się spróbuj dowiedzieć czy pisma doszły i co z nimi.
Witam. Najlepiej jest to robić przez kancelarie prawna która będzie państwa prowadzić do końca ale wiadomo że trzeba im za to zapłacić. Na pewno trzeba im truć tyłek aż do skutku.Zamieszczone przez elwirka

[color=#000080]A czy wchodzi zapłata PO wykonaniu usługi?[/color]
Ogólnie jeśli jest to konkretna kancelaria to z pisują umowę z klientem i działają czasami trzeba płacić od razu a czasami po wykonaniu usługi.Zamieszczone przez Doradca_Kredytowy

[color=#000080]Wszystko ładnie i pięknie, co jeśli jednak nie uda się dokonać restrukturyzacji?[/color]
Jeśli nie uda się to wtedy jest zwrot 90% kwoty wpłaconej przez klienta.Zamieszczone przez Doradca_Kredytowy
ludzie, nie ufajcie tym firmom, jeśli macie choc troche w oleju w glowie to przez cały proces przejdziecie sami, a jaki bedzie tego efekt zależy tylko od waszej sytuacji, Polityki Kredytowej banku w tym zakresie oraz waszego zaangażowania.
Z doświadczenia powiem, że te osoby/firmy świadczące tego typu usługi są tylko utrudnieniem.
Witam,
Nie do końca się zgodzę, że profesjonalna kancelaria, prawnik czy doradca są utrudnieniem w rozmowach z bankiem. Utrudnieniem są tylko dyletanci.
Ci ludzie mają (lub powinni mieć) wiedzę, doświadczenie, obycie w takich rozmowach.
Dodatkowo robią to dla pieniędzy (motywacja) i w zasadzie to nie ich problem (więc podchodzą do sprawy racjonalnie i bez emocji). Warto im zatem z reguły zaufać.
Z tym, że nie ma sensu zaczynać od zlecania im sprawy.
W końcu napisanie pisma, w którym przedstawiamy naszą sytuację finansową, jej zmianę od czasu udzielenia kredytu (z reguły na gorsze), przedstawienie obiektywnych przyczyn oraz propozycję ugody (w szczególności zmniejszenie wysokości raty, w okresie przejściowym) nie powinno przerastać możliwości przeciętnego człowieka.
Co innego, gdy bank odrzuca taką prośbę (dziś to niezmiernie rzadki przypadek, nawet Pekao S.A., o którym mam nieciekawe zdanie zawiera ugody nieomal z automatu) i wdraża procedury windykacyjne. Wtedy kończy się czas amatorów - im szybciej sprawa zostanie powierzona profesjonaliście tym lepiej dla dłużnika.