Witam
Mam dość zawiłą sytuację. Mianowicie:
Wybudowałem dom - rzecz jasna część środków pochodziła z kredytu. Budowałem go dla siebie a nie na sprzedaż - lecz życie pisze różne scenariusze. Koniec końców dom postanowiłem sprzedać. Mój bank wydał odpowiednie pismo o zadłużeniu o terminie spłaty tegoż domu itd. Wracając do sedna po 4 miesiącach od podpisania umowy przedwstępnej transakcja zakończyła się u notariusza. Przeniesienie własności, wykreślenie banku z ksiąg wieczystych, określony nr rachunki i termin spłaty przez nabywce. Obie strony zadowolone. Dzień później "przybysz" dzwoni że jednak on tego domu nie chce, że nie uruchamia kredytu, i najlepiej jak mu damy spokój

)