Nie fajnie tak zaczynać życie.
W wielu sytuacjach takich jak moja kryje się dramat.. Wiem że nie jestem jedyna, ale może potraficie coś doradzić.
Gdy 20 lat urodziło mi się niepełnosprawne dziecko, dokładnie zdiagnozowane w wieku 2,5 roku z wysokimi rokowaniami na leczenie, ale szansa tylko jedna, działać trzeba szybko. Kto by nie ratował własnego dziecka, ciągnęliśmy kredyty gdzie się da, zebrało się sporo, ok. 100 tysięcy z odsetkami nawet nie wiem już ile tego już jest. Łączne raty wynosiły Nas około 3,5 tysiąca. Mąż zarabiał najniższą krajową, ja nic, miałam tylko świadczenie pielęgnacyjne z tytułu opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem. Część pieniędzy zainwestowaliśmy na giełdzie, z zarobionego procentu spłacaliśmy bieżące raty przez jakieś 1,5 roku, reszta poszła na leczenie, ale spłacanie z procentu miało tendencje spadkową, zyskiwaliśmy pieniądze na giełdzie, ale nie po 3,5 tysiąca na te raty - siłą rzeczy pewnego dnia musieliśmy dobić dna. Doskonale zdawaliśmy sobie z tego sprawę, ale tu chodziło o ratowanie dziecka, nie było czasu by myśleć co dalej. Udało się wyciągnąć z małego na tyle co można było, może nie jest do końca zdrowy, ale ma szanse na normalne życie i tu następuje czas na otrząśnięcie się. Co z długiem. Nie mamy mieszkania, żadnego majątku, samochodu, wynajmujemy lokum i żyjemy na kartonach, wszystko stało się tak szybko że nie zdążyliśmy się niczego dorobić., byliśmy świerzym małżeństwem. Jedyne co mamy to aparat fotograficzny, sprzęt AGD szafa(lodówka, kuchenka), komoda i łóżka.
Od jakiegoś czasu wpłacamy na każdą z rat po 100zł czyli nic, dzwoni już windykacja, ale mąż nie odbiera tych telefonów, schował głowę w piasek, raz odebrał, nawrzeszczała na niego jakaś baba i poddał się. A ja tak żyć nie mogę.. Nie wiem co dalej zrobić. On już spasował... a ja, nie liczą na cud, chcę coś zrobić, a przynajmniej wiedzieć czego się spodziewać.
1. Czy windykacja to już jest postępowanie komornicze?
2. Czy mam się spodziewać że pewnego dnia komornik zapuka mi do drzwi i wyniesie z wynajmowanego mieszkania łóżka i wszystko co mamy?
3. Czy komornik ma prawo zająć mi świadczenie pielęgnacyjne z tytułu sprawowania opieki nad dzieckiem niepełnosprawnym tj. 520 zł?
4. Czy komornik może zająć całe wynagrodzenie męża tj w chwili obecnej najniższą krajową?
5. Czy możemy coś zrobić? Czy pozostaje do końca życia trwać z komornikiem na karku?
6. Jak już jest windykacja to za późno na rozmowy z bankami?
7. Czy mąż za te długi może trafić do więzienia?
8. Czy nadal mam wpłacać po te 100 zł na każdą z tych rat, czy w tym momencie jest to już bezcelowe?
To ważne pytanie, bo dziś liczy się u Nas każda złotówka, syn musi być na ciężkiej drogiej diecie, produkty kosztują dużo, bierze masę drogich leków, i jeśli bezcelowe jest wpłacanie po te 100 zł to wolałabym tego nie robić.
9. Słyszałam coś o upadłości konsumenckiej, ale tak naprawdę nie wiem czy to cokolwiek da, czy są jakieś szanse i czy to w ogóle realnie coś może pomóc, skoro - z tego co zrozumiałam zobowiązania i tak trzeba spełnić w przeciągu pięciu lat, na co przecież nie mam szans.
10. Czy jeśli komornik zajmie całą pensje męża co będzie się równało z brakiem możliwości spłaty wynajmu mieszkania, mogą Nas wyrzucić na ulicę?
11. Jeśli w pyt nr 10 mogą to co zrobić kiedy się q..wa na tej ulicy z dziećmi znajdziemy, gdzie iść? Nie mamy zupełnie dokąd. Brak wsparcia rodzin z obu stron
Bardzo proszę odpowiedzcie na moje pytania.



8 Przydatne posty




