Z ofert banków praktycznie zniknęły kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich. Teraz jednak coraz trudniej jest również o kredyty w euro. Na otrzymanie kredytu w unijnej walucie w tym roku nie ma już np. szans w DNB Nord, banku który do tej pory swoją pozycję na rynku zawdzięczał głównie kredytom walutowym.Eksperci oceniają, że powodem kłopotów z uzyskaniem kredytu w DNB Nord jest właśnie… sukces tego banku na polu udzielania kredytów w euro. Kolejka do kredytu we wspólnej walucie jest tak długa, że bank przedłużył do ponad miesiąca termin rozpatrywania wniosków. Ci, którzy wniosek złożyli pod koniec października, umowę kredytową mają szansę podpisać dopiero w styczniu 2012 roku. Mówią o tym otwarcie zresztą sami przedstawiciele banku, przyznając że zainteresowanie ofertą kredytu w euro przerosło możliwości „produkcyjne” banku.
Dla tych, którzy czekać nie chcą lub nie mogą, bank wprowadził promocyjne warunki kredytu w złotych: 0,79 proc. marża (w całym okresie kredytowania) to w tej chwili niespotykanie korzystne warunki! Decyzję kredytową bank obiecuje podjąć w ciągu pięciu dni roboczych. Pierwsze sto osób, które zamieni euro na złote dostanie od banku iPada.
Duże zainteresowanie kredytami w euro w DNB Nord to wynik m.in. tego, że część banków mocno przykręciła kurek z kredytami w tej walucie.
Na wzrost popytu mają też wpływ obawy klientów o konsekwencje znowelizowanej Rekomandacji S, która zaostrzy kryteria dostępu do kredytów walutowych. No i ostatni element – marża w DNB Nord na kredyty w euro na tle obecnej konkurencji jest dość atrakcyjna – 1,4 proc., przy średniej marży na rynku 2,2 proc.
O kredyt w euro na sfinansowanie 90 proc. wartości nieruchomości można się dziś – pod koniec 2011 roku – ubiegać w dziewięciu bankach: Alior, DB PBC, BOŚ, Kredyt Bank, mBank, MultiBank, Polbank, PKO BP i Raiffeisen. Są oczywiście jeszcze inne oferty: w Getin Noble Banku marża grubo przekracza 4 proc., w Nordei potrzeba min. 10 tys. zł dochodów netto na gospodarstwo domowe, a Credit Agricole (d. Lukas) wymaga co najmniej 20-proc. wkładu własnego i liczy zdolność kredytową maksymalnie dla 25 lat. No i jeszcze jest DNB Nord, z kilkutygodniową kolejką rozpatrywania wniosków.
Analitycy nie są zaskoczeni, że o kredyty w euro jest trudniej. Zanim jeszcze banki zaczęły ograniczać dostęp do nich, podniosły marże – nieznacznie, ale jednak: średnia marża dla finansowania nieruchomości w euro na przełomie września i października wyniosła (po cross-sellu) 2,21 proc. wobec 2,18 proc. na początku lipca.
W III kwartale roku wartość nowoudzielonych kredytów walutowych wyniosła 20 proc. w ogólnej kwocie kredytów. Spośród walut euro jest w tej chwili walutą pierwszego wyboru (często zresztą – jedynego).
Banki przyznają, że klienci nadal są zainteresowani kredytami walutowymi – mimo sporego ryzyka kursowego. A może właśnie z jego powodu: wiele osób uważa (również część analityków), że waluty takie jak euro i frank są wobec złotego mocno przeszacowane, więc zaciągnięcie kredytu w walucie jest ekonomicznie uzasadnione właśnie w tym momencie.
Warto jednak pamiętać, że od przyszłego roku o kredyt walutowy będzie jeszcze trudniej. Zgodnie z nowymi warunkami Rekomendacji S, rata kredytu walutowego nie będzie mogła przekraczać 42 proc. dochodów netto klienta. Zdolność kredytowa ma być liczona dla maksymalnie 25-letniego okresu spłaty kredytu, nawet gdy kredyt brany jest na dłużej.


Menu
Kategorie
Odpowiedz 