Skocz do zawartości
ZadłużonyO

JAK PSYCHICZNIE PORADZIĆ SOBIE Z DŁUGAMI przekraczającymi nasze siły?

Rekomendowane odpowiedzi

lukaszb
Czesc.

I ja tu trafiłam.

A dlatego ze nie moge spac po nocach i czytam sobie co tu ludzie pisza i zdecydowalam sie opisac zapytac nie wiem doradzic. bralam kredyty bylo fajnie 1 splacilam kolejne juz nie. Stracilam prace i sie wszytsko urwalo Pierwszy kredyt w Kruku 2 w Transcom a 3 w Casus. Wysylaja listy dzwonia. cholerna windykacja Co ja mam zrobic aby nie poszlo to wszystko do sadu abym nie miala komornika.. bo umre tzn i tak nie mam nic na siebie bo mieszkam u znajomych dorzucam im sie do czynszu symbolicznie znaja moja sytuacje ( naprawde mi pomagaja). pracuje ale za 1200 zl na reke. jak mam juz windykacje to nie dostane konsolidacji?? juz jestem na liscie dluznikow i koniec

?? Co robic Co robic abym nie wyladowala w sadzie a i jeszcze jedno z Casusem ustalilam ugode... do kruka i transcom boje sie zadzwonic ......

Pozdrawiam

1. Jaka wysokość długów w poszeczególnych bankach?

2. Ile łacznie możesz zadeklarować na każdą z umów?

3. Kiedy ustaliłaś ugodę z Casusem i czy coś podpisałaś?

Linki
edziol28

witam

ja tez tu trafilam bo mam juz szczerze dosc..wiecznie brak pieniedzy zajecia konta i brak jakichkolwiek perspektyw zeby z tego wyjsc..

Maz jest zadluzony..ciagle siedzenie komornika na koncie...na reke dostaje zawsze 1800 a teraz 900zl...do tego dochodzi oplata za mieszkanie w przedziale 500zl,raty za laptop telewizor 200zl..jedna wyplate dostal w calosci juz myslalam ze to koniiec,przychodzi nastepna wyplata znowu polowe mniej...ja juz niewiem ile on tego ma...gdyby nie moja wyplata to bysmy chyba umarli z glodu..

Niewiem gdzie sie zwrocic do kogo o jaka pomoc,banki nas olewaja,oczywiscie wcale im sie nie dziwie jak maz ma taka przeszlosc kredytowa..juz niewiem jak wyjsc z tej sytuacji zeby zaczac normalnie zyc...juz ostatnia deska ratunku byla dla mnie dobra pozyczka,podobno daja duze pieniadze...myslalam sobie wezniemy 25tys i przynajmniej splacimy wszystko i bedziemy mieli tylko jedna rate,ale po przeczytaniu opini na temat dobrej pozyczki zrezygnowalam..

Moze ktos wie lub slyszal o jakis firmach co pomagaja w uzyskaniu pozyczki osoba zadluzonym

lukaszb
witam

ja tez tu trafilam bo mam juz szczerze dosc..wiecznie brak pieniedzy zajecia konta i brak jakichkolwiek perspektyw zeby z tego wyjsc..

Maz jest zadluzony..ciagle siedzenie komornika na koncie...na reke dostaje zawsze 1800 a teraz 900zl...do tego dochodzi oplata za mieszkanie w przedziale 500zl,raty za laptop telewizor 200zl..jedna wyplate dostal w calosci juz myslalam ze to koniiec,przychodzi nastepna wyplata znowu polowe mniej...ja juz niewiem ile on tego ma...gdyby nie moja wyplata to bysmy chyba umarli z glodu..

Niewiem gdzie sie zwrocic do kogo o jaka pomoc,banki nas olewaja,oczywiscie wcale im sie nie dziwie jak maz ma taka przeszlosc kredytowa..juz niewiem jak wyjsc z tej sytuacji zeby zaczac normalnie zyc...juz ostatnia deska ratunku byla dla mnie dobra pozyczka,podobno daja duze pieniadze...myslalam sobie wezniemy 25tys i przynajmniej splacimy wszystko i bedziemy mieli tylko jedna rate,ale po przeczytaniu opini na temat dobrej pozyczki zrezygnowalam..

Moze ktos wie lub slyszal o jakis firmach co pomagaja w uzyskaniu pozyczki osoba zadluzonym

Rozumiem że szukasz pożyczki żeby znów jej nie spłacić? Sprzedaj laptop telewizor jak Cię na niego nie stać - 200 zł w kieszeni. Zmień mieszkanie na tańsze za 400 zł - i kolejna 100 w kieszeni. Są ludzie którzy sami nie potrafią przerwać spirali zadłużania się - może warto sobie to uzmysłowić. Może nie warto żyć ponad stan.

edziol28

nie nie szukam pozyczki zeby sobie cos kupic,szukam pozyczki i nie tylko pozyczki bo napisalam rowniez o jakiejs pomocy jak z tego wyjsc..

szukam pomocy gdzie uzyskac jakas pomoc finansowa zeby splacic wszystkie kredyty meza a nie na pierdoly,wiem raczej mnie zle zrozumiales..

 

---------- Post dodany o 12:01 ---------- Wcześniejszy post został napisany o 11:58 ----------

 

z szcunkiem ale miec w domu telewizor to nie wiedzialam ze to jest zycie ponad stan...ponad stan to kupowac sobie co chwila nowe gadżety,zmieniac co chwila auta itp

lukaszb
nie nie szukam pozyczki zeby sobie cos kupic,szukam pozyczki i nie tylko pozyczki bo napisalam rowniez o jakiejs pomocy jak z tego wyjsc..

szukam pomocy gdzie uzyskac jakas pomoc finansowa zeby splacic wszystkie kredyty meza a nie na pierdoly,wiem raczej mnie zle zrozumiales..

 

---------- Post dodany o 12:01 ---------- Wcześniejszy post został napisany o 11:58 ----------

 

z szcunkiem ale miec w domu telewizor to nie wiedzialam ze to jest zycie ponad stan...ponad stan to kupowac sobie co chwila nowe gadżety,zmieniac co chwila auta itp

Dla jednego życiem ponad stan będzie zmiana auta co miesiąc, dla drugiego kupono telewizora. Nie chodzi o to co zmieniasz, chodzi o to że jesteś niewypłacalna i ze względu na to nie możesz regulować zobowiązań. Przedszkolak też może żyć ponad stan kupując zdecydowanie więcej niż ma kieszonkowego.

 

No ale skoro Was stać to nie bardzo rozumiem w czym rzecz...

Sintesi

A ja powiem tak: życie jest jedno i szkoda je marnować troską o sztuczne dobro jakim są pieniądze.

Myślicie, że Plichta się przejmuje? Macie większe długi niż on?

Dostanie maks 10lat i mogą go cmoknąć.

 

Wasza sytuacja jest pewnie różna. Jest kilka wyjść:

1. Jakoś to wszystko spłacić - najbardziej uczciwe, trudne, ale czasem możliwe.

Pozbierać się psychicznie, podsumować długi, podjąć mediacje i przestać uciekać.

 

2. Ogłosić upadłość finansową - trudna decyzja. Wierzyciele będą stale kąsać, kokosów już się nie dorobicie.

 

3. Totalna perfidia. W zależności od możliwości prawnych. Przenieść wszelkie niezajęte dobra na kogoś z rodziny (rodzice, żona, dzieci), tak żeby oficjalnie zostać "gołodup..." i ogłosić upadłość. Nic nie spłacać i nie dawać kasy cwaniakom z windykacji. I tak do końca życia ściemniać. Wymaga to oparcia w rodzinie. Można jeszcze trochę dobrać w kredytach 0% itp. jeśli nie sprawdzają w bazie zadłużonych. Pozwoli to jeszcze odrobić "straty". Na chwilówki raczej trzeba uważać bo one są na pograniczu prawa-szczególnie egzekucja należności.

Jeśli są długi u kogoś kogo nie lubicie to możecie go jeszcze głębiej pociągnąć z zadłużeniem. Bo jak ktoś ma dług u Was to na ogół sam też ma problem ze swoją płynnością.

Najlepiej zanim zaryzykujecie kredyt ustawcie się tak, żeby rodziny to nie dotknęło. Ryzykować tylko sobą. Najbardziej boli zawieść rodzinę i nie zapewnić jej bezpieczeństwa. Resztę można olać.

 

Na pewno skok z dachu nie jest wyjściem. Miałem kilku takich w wieżowcu, w którym pracuję. Niestety nie dowiedzieli się, że ich rodzinie to nie pomogło, a nawet gorzej.

Pozdrawiam

edziol28

Niewiem czemu sie mnie czepiasz...nnie napisalam ze do konca nie jestem wyplacalna...owszem jestem place raty,place za mieszkanie i na zycie i tyle ile moge pomagam mezowi uregulowac zadluzenia...chcialam sie tylko dowiedziec czy sa jakies firmy ktore pomagaja zeby splacic reszte zadluzen meza ( o ktorych nie wiedzialam ) poniewaz pozaciagal je we wczesniejszych latach jak sie nie znalismy,ale chce mu teraz pomoc...i nie bawic sie w pare rat i splat tylko skonsolidowac w ta jedna..dlatego chcialam wiecej zapytac na jakich warunkach,jakie trzeba spelnic zeby uzyskac taki kredyt,pomoc..

ale widze ze ze tylko sie mnie czepiasz wiec dziekuje za pomoc i za ocene mnie..

pozdrawiam

lukaszb
A ja powiem tak: życie jest jedno i szkoda je marnować troską o sztuczne dobro jakim są pieniądze.

Myślicie, że Plichta się przejmuje? Macie większe długi niż on?

Dostanie maks 10lat i mogą go cmoknąć.

Mnie mama uczyła - nie kradnij.

 

2. Ogłosić upadłość finansową - trudna decyzja. Wierzyciele będą stale kąsać, kokosów już się nie dorobicie.
W PL to trzeba mieć na to duże pieniądze i jeszcze większego farta.

 

3. Totalna perfidia. W zależności od możliwości prawnych. Przenieść wszelkie niezajęte dobra na kogoś z rodziny (rodzice, żona, dzieci), tak żeby oficjalnie zostać "gołodup..." i ogłosić upadłość. Nic nie spłacać i nie dawać kasy cwaniakom z windykacji. I tak do końca życia ściemniać. Wymaga to oparcia w rodzinie. Można jeszcze trochę dobrać w kredytach 0% itp. jeśli nie sprawdzają w bazie zadłużonych. Pozwoli to jeszcze odrobić "straty". Na chwilówki raczej trzeba uważać bo one są na pograniczu prawa-szczególnie egzekucja należności.

Jeśli są długi u kogoś kogo nie lubicie to możecie go jeszcze głębiej pociągnąć z zadłużeniem. Bo jak ktoś ma dług u Was to na ogół sam też ma problem ze swoją płynnością.

Najlepiej zanim zaryzykujecie kredyt ustawcie się tak, żeby rodziny to nie dotknęło. Ryzykować tylko sobą. Najbardziej boli zawieść rodzinę i nie zapewnić jej bezpieczeństwa. Resztę można olać.

Jasne.... Palcem po wodzie pisane zwłaszcza gdy wierzyciel skutecznie może te darownizy skutecznie unieważnić w związku z chociażby skargą pauliańską. O aspektach prawno-karnych nie wspomnę.
lukaszb
Niewiem czemu sie mnie czepiasz...nnie napisalam ze do konca nie jestem wyplacalna...owszem jestem place raty,place za mieszkanie i na zycie i tyle ile moge pomagam mezowi uregulowac zadluzenia...chcialam sie tylko dowiedziec czy sa jakies firmy ktore pomagaja zeby splacic reszte zadluzen meza ( o ktorych nie wiedzialam ) poniewaz pozaciagal je we wczesniejszych latach jak sie nie znalismy,ale chce mu teraz pomoc...i nie bawic sie w pare rat i splat tylko skonsolidowac w ta jedna..dlatego chcialam wiecej zapytac na jakich warunkach,jakie trzeba spelnic zeby uzyskac taki kredyt,pomoc..

ale widze ze ze tylko sie mnie czepiasz wiec dziekuje za pomoc i za ocene mnie..

pozdrawiam

Myślałem że zrozumiesz. Kolejna pożyczka to Wasz kolejny gwóźdź do trumny. Od dawien dawna jak wynika z Twojego opisu nie regulujecie swoich płatności stąd wniosek że jesteście niewypłacalni. Zamiast zatem szukać mętnych pożyczek (których nie ma) warto się skupić na zrobieniu bilansu i np. zrezygnowanie z telefonu, sprzedaż komputera żeby mieć mniejsze raty miesięczne. A za rok czy dwa się obijecie. Tyle.

 

Zasada jest taka - nowa pożyczka = nowe koszty, nowe odsetki

edziol28

to co mamy teraz te raty i zobowiazania sa placone na biezoco przezemnie..maz ma dlugi tzn..komornikow co kiedys pozaciagal i teraz wierzyciele sciagaja..

Nie orientuje sie w kredytach bo nigdy nie bralam zadnego kredytu ale myslalam ze moze ten kredyt konsolidacyjny by pomogl wyjsc z zadluzen meza..

czyli rozumiem ze jezeli maz ma juz zajete wynagrodzenie to w zaden sposob sie juz nieda tego uratowac?np kredyt oddluzeniowy?

 

---------- Post dodany o 12:49 ---------- Wcześniejszy post został napisany o 12:45 ----------

 

rozumiem to co napisales ze kolejna pozyczka to gwozdz do trumny...tylko czytalam o tym kredycie oddluzeniowym..i myslalam ze to pomoze splacic komornikow meza,uregulowac dlugi i miec to z glowy i placic rate za kredyt oddluzeniowy..lepiej placic jedna rate ale uporac sie wkoncu z paroma komornikami

lukaszb
to co mamy teraz te raty i zobowiazania sa placone na biezoco przezemnie..maz ma dlugi tzn..komornikow co kiedys pozaciagal i teraz wierzyciele sciagaja..

Nie orientuje sie w kredytach bo nigdy nie bralam zadnego kredytu ale myslalam ze moze ten kredyt konsolidacyjny by pomogl wyjsc z zadluzen meza..

czyli rozumiem ze jezeli maz ma juz zajete wynagrodzenie to w zaden sposob sie juz nieda tego uratowac?np kredyt oddluzeniowy?

Niestety. Jedyne co Was ratuje to kredyt na Ciebie - jeśli masz zdolność, jeśli masz dobry BIK itp. Tak jak wspominałem - uważam że to Was nie ratuje niestety, bo jak znam życie pociągnie Was to jeszcze bardziej w dół. Ja zawsze swoim Klientom powtarzam - albo konsolidujesz wszystko i masz jedną ratę, albo daj spobie spokój bo utoniesz.

 

Pytanie też czy macie wspólnotę, czy odrebność. Powyżej pewnej kwoty będzie konieczna zgoda męża i operacja może się nie udać. Częściowa konsolidacja nie ma sensu.

edziol28

czy mam zdolnosc to niewiem...zadnych zadluzen nie mam i mam czysty bik poniewaz nigdy nie bralam kredytow..

z drugiej strony umowe mam jak narazie na rok do listopada 2013r.. wiec kwote bym niewielka dostala,napewno nie taka zeby splacic komornikow meza wiec nie warto bo byc moze nie splace wszystkich komornikow meza a i kolejna rata mi dojdzie wiec niema sensu...juz mam dosc..

jak narazie to sprubuje tak jak mowiles sprzedac rzeczy ktore sa mniej wazne i troche pooszczedzac..

ale jak tu sie nie zalamac jak wszystko na mojej glowie raty, dom, zywnosc a kokosow nie zarabiam dostaje 1800zl na meza niema co liczyc wiecznie zajete wyplaty..niewiem czy on ma to juz w czterech literach bo nic nie stara sie z tym robic albo juz sie tak zalamal i woli nie myslec o problemie i udawac ze go niema..

jezeli chodzi o majatek to wszystko co mamy to mamy wspolne...nie mamy zadnych intercyz pospisanych itp.

lukaszb

jak narazie to sprubuje tak jak mowiles sprzedac rzeczy ktore sa mniej wazne i troche pooszczedzac..

ale jak tu sie nie zalamac jak wszystko na mojej glowie raty, dom, zywnosc a kokosow nie zarabiam dostaje 1800zl na meza niema co liczyc wiecznie zajete wyplaty..

Uwierz że to najlepsze rozwiązanie. Zacisnijcie pasa i starajcie się wyjśc na prostą. Za jakiś czas wszystko spłacicie i będziecie wolni od długów. Pozostanie nauczka.
edziol28

i tez tak zrobie...mysle ze dam rade...

dzieki za porade bo znajac moja desperacje to wciagnela bym sie w jakis kredyt ktory kusi pomoca a tak naprawde by jeszcze bardziej zaszkodzil..

pozdrawiam

 

---------- Post dodany o 13:32 ---------- Wcześniejszy post został napisany o 13:27 ----------

 

i tez tak zrobie...mysle ze dam rade...

dzieki za porade bo znajac moja desperacje to wciagnela bym sie w jakis kredyt ktory kusi pomoca a tak naprawde by jeszcze bardziej zaszkodzil..

pozdrawiam

lukaszb
i tez tak zrobie...mysle ze dam rade...

dzieki za porade bo znajac moja desperacje to wciagnela bym sie w jakis kredyt ktory kusi pomoca a tak naprawde by jeszcze bardziej zaszkodzil..

pozdrawiam

Znając życie to by się jakiś "uczynny" kredyt z przedpłatą znalazł i wtopiłabyś pieniądzę i czas. Niestety. Więc uszy do góry i mocno trzymam za Was kciuki :)
edziol28

nie dziekuje bo sie nie uda :-)

zrozpaczony

Dodam od siebie, ze pieniadz uzaleznia, a czasem kara jest szczescia cena.

eliza162

Pierwsza odpowiedź, jaka się nasuwa- po co tyle brałeś kredytów? Ale to również dotyczy i mnie, bo sama byłam w takiej sytuacji. No cóż, to chyba jakieś nowe uzależnienie. Poza tym każdy chce mieś od razu wszystko. A potem ciężko jest się pozbierać. Trzeba się w końcu wziąć w garść, policzyć, ile się ma długu, potem trzeba dopukać się do wierzycieli i uzgodnić spłatę, poprosić o zmniejszenie rat i spłacać. Jeśli komornik wejdzie na pobory, to zabierze do najniższej krajowej i też da się żyć. Wiem, bo miałam 5 lat komornika. Nikt Ci nie pomoże, jeśli sam sobie nie pomożesz. Kredytu nie dostaniesz, chwilówki wpędzą Cię w większe kłopoty. W najlepszym wypadku rodzina może Ci pomóc, jeśli ktoś weźmie Ci kredyt na siebie i spłacisz wszystkie długi, ale raczej na to nie licz. Na początku jest strach, potem wyparcie i zobojętnienie,a potem zaczynasz myśleć sam. U mnie trwało to 5 lat, teraz splacam jeszcze, ale zmądrzałam. Dobre i to! Pozdrawiam

tom22

Sam długów na szczęście nie mam, ale przyznaje, wszedłem tu z ciekawości i nie sądziłem jakie historie, tak naprawdę silnych ludzi, tutaj są. A może przede wszystkim jak się czuła moja mama.. Jakiś czas temu wyszły na jaw jej długi. Rozpętało się małe piekło - tak naprawdę wszyscy, ja tez, bylismy na mamę mega źli. Na szczęscie tych długów, aż tyle nie było i całkiem szybko udało się pospłacać i to bez komornika.. Ale waszeposty dały mi do myślenia, jak faktycznie czuła się moja mama, jakoś nigdy tego nie rozumiałem.

agus77

oj można się załamax

 

---------- Post dodany o 22:10 ---------- Wcześniejszy post został napisany o 22:05 ----------

 

oj można się załamać mam długu na około 30tyś.komorników nie pracuje i sama wychowuje piątkę dzieci i co mam płacić czy dać dzieciom jeść do więzienia chyba mnie niewsadzą

koka1

 

oj można się załamać mam długu na około 30tyś.komorników nie pracuje i sama wychowuje piątkę dzieci i co mam płacić czy dać dzieciom jeść do więzienia chyba mnie niewsadzą

 

Jako laik, myślę, że za taką kwotę zadłużenia, to nie karzą więzieniem, zwłaszcza "ze względu na wzgląd" dzieci. Jeśli nie pracujesz, to nie masz z czego płacić swoich zobowiązań. Ja też ostatnio stanęłam przed tym dylematem (choć pracuję, doszłam do niewypłacalności): płacić, czy dać jeść moim dzieciom. Ostatecznie - zapłaciłam, z wielkimi bólami, grubo po terminie, ale się udało, a przy tym nauczyłam się piec bułki, robić obiady dla czteroosobowej rodziny za 5-7 zeta i na szczęście, nikt głodny nie był. Jak to mawiają, potrzeba - matką wynalazku. Powodzenia!

lukaszb
do więzienia chyba mnie niewsadzą
W pl generaonie za dlugi nie chodzi sie do wiezienia. Spokojnie.
jacko1969
Witam, jak większość tu zaglądających posiadam ogromne długi i co gorsze moje zarobki nie są wystarczające na ich spłacanie. Moja sytuacja w porównaniu z innymi nie jest jakaś wyjątkowa i nie z takiego względu zakładam nowy temat. Uważam jednak, że brakuje na forum dyskusji o radzeniu sobie z długami nie w sensie finansowym, a bardziej psychicznym... Zatem przykro mi jeśli ktoś wszedł tu z nadzieją na jakieś rozwiązanie jak pozbyć się swoich długów oraz proszę o nie umieszczanie złośliwych komentarzy, że taki temat nic nie wnosi i nie rozwiązuje żadnych problemów.

 

Ale do rzeczy. Zastanawia mnie jak inni radzą sobie z funkcjonowaniem w tym żmudnym okresie życia... Od kilku lat nie potrafię normalnie funkcjonować. Mam wrażenie, że wszystko i wszyscy ludzie, którzy mnie otaczają, mijają, należą do jakiegoś innego świata, że wszystko postrzegają zupełnie inaczej. Już nie potrafię normalnie rozmawiać na takie różne zwyczajne tematy jak pogoda czy coś takiego... Zresztą nie mam na myśli samych błahostek. Mam wrażenie, że nawet jakbym np. kierując samochodem zahaczył w jakiś słup i rozwalił przód to nic by się nie stało... do takiego stopnia martwią mnie jakieś zaległe zobowiązania o wiele poważniejsze... Drażni mnie jak nie wiedząca o moich problemach rodzina rozmawia o jakimś "problemie" dotyczącym np. kilkuset złotych lub jakiejś zupełnie błahej rzeczy. Czuję się jakbym miał taki długi urlop od całego życia i spędzał go w jakimś piekle. Do tego dochodzi gdybanie o tym wszystkim co mija, co już nie wróci, co mogło się wydarzyć i jakby było jakbym nie wplątał się w te wszystkie problemy. Z tym poradziłbym sobie najłatwiej, gdybym był sam, bo co z tego, że mógłbym mieć coś materialnego gdyby nie wcześniejsze postępowanie skoro obecnie największym marzeniem jest znowu móc cieszyć się zwyczajnymi rzeczami, przyrodą... No ale jak pomyślę ile mógłbym uczynić dla najbliższych za te pieniądze i jak spokojnie wyglądałoby życie mojej rodziny...

 

Drżę na dźwięk telefonu lub dzwonka do drzwi... Unikam odbierania telefonu tracąc potencjalnych klientów... To jest takie silne... jak jakaś fobia. Nie potrafię myśleć i niczym innym, skupić się, rozluźnić, zrelaksować. Mam uczucie jakby moją głowę wciąż ściskało jakieś imadło. Nie pamiętam już jak to jest wyspać się i obudzić się wypoczętym...

 

Czy tak musi być? Czy musi tak być do czasu pozbycia się długów czy może macie jakieś sposoby na to aby już w drodze do lepszej jakości życia jakoś ulżyć sobie? Mam niecałe 30 lat i wrażenie, że zanim poczuję się finansowo znów stabilny mogę być u schyłku życia... Więc muszę coś wymyślić, bo zwariuję... Bo jak tak logicznie sobie pomyślę to niektóre z moich problemów istniejących np. 3 lata temu dzisiaj nie istnieją. Są jakieś nowe, ale to nie zmienia faktu, że jakieś rozwiązałem - a przecież przysparzały wszystkich tych samych trosk co te dzisiejsze. Kilkadziesiąt przysparzających palpitacji serca telefonów w sprawie, której dzisiaj nie ma... I czy warto było tak reagować? Próbuję nastawić się, że o dzisiejszych problemach też kiedyś będę mógł tak powiedzieć dlatego wszelkie monity itp. powinny spływać po mnie... Chcę się obudzić i dostrzec piękno życia, zwyczajnych rzeczy, spaceru z psem, do lasu...

 

Czasami zastanawiam się czy wypruwać flaki i spłacać jak najwięcej, nie mając czasem co jeść, chodząc wiele kilometrów kiedy auto przestaje jechać z powodu braku paliwa itp... (co i tak nie wystarcza i opóźnienia są coraz większe) Czy na jakiś czas rzucić to wszystko i jak najwięcej zarobić na czarno, żeby nikt mi tego nie zabrał i dopiero poukładawszy sobie jakoś wszystko zacząć spłacać, wtedy już pewnie komorników... Nie wiem już co robić... Czy ktoś miał podobne myśli do którychkolwiek, o których wspomniałem w tej wiadomości?

Miałem bardzo podobne myśli, a w niektórych przypadkach wręcz takie same.

Od jakiegoś czasu znalazłem na to w miarę oki lek. Zawsze gdy zaczynam myśleć o zobowiązaniach przerzucam się swoimi myślami na Plac Powstańców Warszawy 1. Pod tym warszawskim adresem znajduję się UOKiK. Urzęduje tam p. Cieloch, która występuje ze swoim zdjęciem i rozmową na tej samej stronie co reklama PKF Skarbiec . I co w tym takiego spytacie - w sumie nic tylko, że wg prezes UOKiK firma PKF Skarbiec działa nielegalnie - poza prawem. I właśnie dlatego gdy zaczynam myśleć o długach to w tym samym momencie zaczynam myśleć, że należy wyluzować...skoro najważniejsi urzędnicy R.P. nie przejmują się tak ważnymi dla tysięcy Polaków sprawami, skoro to my konsumenci płacimy urzędnikom pensje za nieudolną ochronę, a wręcz wspieranie oszustów... to ja mam się przejmować swoimi zobowiązaniami? Urzędnicy przecież się tym w ogóle nie przejmują , bo gdyby się choć trochę przejeli to PKF Skarbiec dawno by już nie istniał. Oczywiście to takie placebo ale zamiast myśleć lepiej działać no i trzepać kasiorkę:). Może to nie lek doskonały ale mi trochę pomaga:)

ZadłużonyO - temat zapodałeś bardzo dobry:)

vanitas
Co ja mam zrobic aby nie poszlo to wszystko do sadu abym nie miala komornika.. bo umre

 

Dzień dobry. Zaczynam przeglądać forum i widzę taki oto tekst. Cóż, stereotypy rządzą społeczeństwem, również jego zadłużoną częścią.

Zadłużeni i windykowani - przecież dla wielu z was droga prawna jest paradoksalnie początkiem wyzwalania się z pętli kredytowej.

Wiem, że dla wielu z was zabrzmi to jak herezja, ale nim spuścicie na mnie wiadro bluzgów, pozwólcie, że wyjaśnię wam dlaczego.

 

 

pracuje ale za 1200 zl na reke" i boję się komornika

 

No i czego się boisz, kobieto niemądra? Przecież na takiej niewiedzy, jaką prezentujesz publicznie, bazują banki i wszystkie firmy windykacyjne. Zarabiasz kobieto właśnie taką kwotę, że możesz komornikowi śmiać się w twarz. Ale wolisz umierać ze strachu niż zdobyć choćby podstawową wiedzę na temat windykacji, egzekucji komorniczej i swoich praw.

A zobacz, w jakiej jesteś sytuacji i jak bardzo różni się ona od tego, co sobie do głowy napchałaś i czego się boisz.

Ignorujesz firemki windykacyjne - to podstawa wszystkiego. Jak robić to skutecznie i bezboleśnie - napisz, pomogę.

Czekasz na wystawienie BTE i wszczęcie egzekucji. Komornik za chwilę ją umorzy, gdyż Twoje wynagrodzenie nie podlega zajęciu ze względu na jego wysokość. Sprawy wracają do wierzycieli, powtórka cyklu windykacyjnego i w rezultacie bank sprzedaje wierzytelność. Fundusz sekurytyzacyjny, który kupił Twoją wierzytelność, zleca negocjacje firmie windykacyjnej, a teraz zależy już tylko od Ciebie, czy:

a. odsyłasz ich na drzewo

b. negocjujesz odpowiednie dla siebie umorzenia i spłacasz

c. ustalasz minimalne raty i zaczynasz regulować zobowiązania.

 

I powiedz mi, jak do tego ma się Twój strach

Co ja mam zrobic aby nie poszlo to wszystko do sadu abym nie miala komornika.. bo umre

skoro scenariusz, jaki Cię czeka, ani straszny, ani groźny, a wręcz przeciwnie?

steciu

Takich ludzi jest bardzo dużo mało o nich słychać bo wzięcie pożyczki w chwilówkach to ostatnia deska ratunku dla nich a tu szok człowiek jest naciągany i oszukiwany na każdym kroku. Polecam artykuł ze strony bezkredytu.cba.pl Jak można pomóc sobie w chwilach gdy ma się Kredyty nie do spłacenia.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Podobna zawartość

    • bartekem
      Przez bartekem
      Witam chciałbym pokrótce opisać swoją sytuację. Wpadłem w pętlę zadłużeniową. Na dzień dzisiejszy mam do spłaty 49 tysięcy w chwilowkach i 15 tysięcy w parabankach. 
      Kuki 06.03 10,800 przedłużana raz za kwotę 1600zł
      Vivus 27.02 6900 przedłużana raz za kwotę 600zł
      Netcredit 26.02 5000zł
      Finbo 24.02 3855,91zł
      Lendon 21.02 2330zł
      Alegotowka 21.02 3230zł (Sprawa trafiła do KRUK S.A. co dalej?)
      Ferratum 06.03 1540zł
      Szybkagotówka 06.03 1570zl
      Smartpożyczka 05.03 1540zł
      Pożyczkaplus 10.03 500zł
      Credilo 19.03 600zł
      Visset 27.03 1000zł
      Wandoo 29.03 300zł
      Sloan 08.03 370zł
      Zylion 19.03 800zł
      Polopożyczka 17.03 1603zł
      Extraportfel 10.03 2800zł
      Alfakredyt 31.03 600zł
      Szybkamoneta 01.04 950zł
      Moneyman 14.03 1311zł
      Credissimo 18.03 200zł
      Ekkasa 06.03 650zł
      Credit 12.03 770zł
       
      Pożyczki na raty:
      Zaplo 3380 zapłacone 3 raty po 187zł 
      Monedo 2800 zapłacone 4 raty po 220zł
      Hapipożyczki 15000 zapłacone 5 rat po 633,57
       
      Pracuję na cały etat zarobki średnio - 2000 na rękę i akutalnie szukam dodatkowej pracy. Jednym słowem dramat... Od czego tu zacząć?  Czy iść na ugody z firmami? Słyszałem, że doliczają jakieś koszta jeżeli dłużnik się zgodzi.
      Proszę o rady.
       
       
       
    • Aleksandra12
      Przez Aleksandra12
      Witam wszystkich,
       
      Wpadłam w pętlę chwilówek, z którą sobie nie radzę, a ostatnie 3 tygodnie straciłam na próbie negocjacji z pewną firmą w sprawie konsolidacji zobowiązań, jednak nic z tego nie wynikło- było zapytanie w mBanku, wniosek został odrzucony przez scoring, zostało też skierowane zapytanie do Eurobanku, jednak wniosek został odrzucony przez BIK - ilość zapytań w ciągu 12 mieisęcy (45) i opóźnienia poniżej 30 dni).
      Straciłam tylko nerwy, trudno mi spać, trudno jeść - nie będę rozpisywać się na ten temat, dłużnicy wiedzą jak bardzo taka sytuacja odbiera chęci.
      Poniżej przesyłam jak to wygląda u mnie.
      Oprócz chwilówek mam jeszcze kredyt w citihandlowy, z jednym opóźnieniem poniżej 30 dni, ale już spłacam regularnie 450zł/mc, pozostało jeszcze 12 500 zł.
      Mam też debet na koncie w santander (6 000) oraz kartę kredytową również tam (13 000). Wcześniej miałam opóźnienia, również do 30 dni, a teraz te zobowiązania są spłacane w terminie.
      Mam 27 lat, nie mam zabezpieczenia hipotecznego, zarabiam 4100-4500 miesięcznie (prowadzę działalność od pół roku, natomiast od 2012 jestem zatrudniona przez jedną firmę, wcześniej na umowę zlecenie, a właśnie od sierpnia 2018 na działalność), mogę przeznaczyć ok. 1300-1500zł miesięcznie na spłatę chwilówek. (po odliczeniu kosztów życia: mieszkanie, jedzenie, inne podstawowe elementy egzystencji i spłatę w bankach). 
      Proszę o pomoc. 
       
      Gdzie Kwota do oddania na dziś RATY Dni do spłaty Przeterminowana w dniach Powyżej 30 dni Finbo
      Vivus
      3340
      6000
      x
      x
       
      7
      21 nie 
      nie
      Szybka gotówka 2342,5 x 10   nie Lendon 3861 x   11 nie Extra portfel 5765 x   5 nie Net credit 3592 x   5 nie Halo pożyczka 3871 x   21 nie Weź sobie 2521,99 x 0 0 nie Filarum 5794,82 x   21 nie Kokos 1454,71 485.26   21 nie, ale grożą wypowiedzeniem umowy
      Ferratum 3522,58 293,55   15 nie, ale straszą windykacją Hapi pozyczki 2982,36 248,53   0 nie Provident 1621,56 135,13   21 nie Money Man 3279.67  1653,07  0 0 nie  
       
    • ProsiOpomoc
      Przez ProsiOpomoc
      Witam Was..
      Przesyłam wypełnioną tabelkę. I proszę o pomoc...
      Zarabiam średnio między 5.5 a 6.5 tysiąca netto, ponieważ jestem sprzedawcą na prowizji.
      Nie mam pojęcia jak chorym kryterium kierowały się chwilówki, aby przyznać mi 70 tysięcy pożyczek... Niby sam jestem sobie winien, ale gdybym ich nie dostał, to bym tego nie przegrał. Bo chodziło o hazard... Już poblokowałem konta na portalach hazardowych.
      Najchętniej niczego bym im nie oddawał, ale to pewnie niemożliwe.
      Proszę o podpowiedź jak to wszystko rozegrać, aby spłacić jak najmniej.
      Nie boję się zajęcia połowy pensji. Od kilku lat i tak nie miałem takiej kwoty dla siebie na koncie...
      Mogę być wpisany na listę dłużników - to też mi nie przeszkadza.
      Moim marzeniem jest aby dogadać się ze wszystkimi bankami/chwilówkami tak, aby połowa pensji to była moja maksymalna spłata, bo chcę wreszcie zacząć żyć, a narzeczona nie da rady już dłużej czekać w zawieszeniu.
      Wolałbym jednak aby łączna kwota rat/ugód/jakkolwiek nie przekraczała miesiecznie 2 tysięcy...
      Komornik nie ma mi czego zająć, bo nie posiadam majatku na siebie. Mieszkam przy rodzicach.
      Proszę o pomoc, o podpowiedzi...
       
       
    • Martinka21
      Przez Martinka21
      Mam długi na ponad 150 tysięcy. Chyba we wszystkich możliwych chwilowkach i jednym banku. Przeterminowane od grudnia. W końcu wszystko trafi do sądu i pewnie wszystko przegram. Nie będę w stanie dalej tego spłacić nawet po wyrokach sądowych. Co wtedy? 30 komorników? Jak to wtedy wygląda?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.