Jump to content
ZadłużonyO

JAK PSYCHICZNIE PORADZIĆ SOBIE Z DŁUGAMI przekraczającymi nasze siły?

Recommended Posts

lukaszb
nie nie szukam pozyczki zeby sobie cos kupic,szukam pozyczki i nie tylko pozyczki bo napisalam rowniez o jakiejs pomocy jak z tego wyjsc..

szukam pomocy gdzie uzyskac jakas pomoc finansowa zeby splacic wszystkie kredyty meza a nie na pierdoly,wiem raczej mnie zle zrozumiales..

 

---------- Post dodany o 12:01 ---------- Wcześniejszy post został napisany o 11:58 ----------

 

z szcunkiem ale miec w domu telewizor to nie wiedzialam ze to jest zycie ponad stan...ponad stan to kupowac sobie co chwila nowe gadżety,zmieniac co chwila auta itp

Dla jednego życiem ponad stan będzie zmiana auta co miesiąc, dla drugiego kupono telewizora. Nie chodzi o to co zmieniasz, chodzi o to że jesteś niewypłacalna i ze względu na to nie możesz regulować zobowiązań. Przedszkolak też może żyć ponad stan kupując zdecydowanie więcej niż ma kieszonkowego.

 

No ale skoro Was stać to nie bardzo rozumiem w czym rzecz...

Sintesi

A ja powiem tak: życie jest jedno i szkoda je marnować troską o sztuczne dobro jakim są pieniądze.

Myślicie, że Plichta się przejmuje? Macie większe długi niż on?

Dostanie maks 10lat i mogą go cmoknąć.

 

Wasza sytuacja jest pewnie różna. Jest kilka wyjść:

1. Jakoś to wszystko spłacić - najbardziej uczciwe, trudne, ale czasem możliwe.

Pozbierać się psychicznie, podsumować długi, podjąć mediacje i przestać uciekać.

 

2. Ogłosić upadłość finansową - trudna decyzja. Wierzyciele będą stale kąsać, kokosów już się nie dorobicie.

 

3. Totalna perfidia. W zależności od możliwości prawnych. Przenieść wszelkie niezajęte dobra na kogoś z rodziny (rodzice, żona, dzieci), tak żeby oficjalnie zostać "gołodup..." i ogłosić upadłość. Nic nie spłacać i nie dawać kasy cwaniakom z windykacji. I tak do końca życia ściemniać. Wymaga to oparcia w rodzinie. Można jeszcze trochę dobrać w kredytach 0% itp. jeśli nie sprawdzają w bazie zadłużonych. Pozwoli to jeszcze odrobić "straty". Na chwilówki raczej trzeba uważać bo one są na pograniczu prawa-szczególnie egzekucja należności.

Jeśli są długi u kogoś kogo nie lubicie to możecie go jeszcze głębiej pociągnąć z zadłużeniem. Bo jak ktoś ma dług u Was to na ogół sam też ma problem ze swoją płynnością.

Najlepiej zanim zaryzykujecie kredyt ustawcie się tak, żeby rodziny to nie dotknęło. Ryzykować tylko sobą. Najbardziej boli zawieść rodzinę i nie zapewnić jej bezpieczeństwa. Resztę można olać.

 

Na pewno skok z dachu nie jest wyjściem. Miałem kilku takich w wieżowcu, w którym pracuję. Niestety nie dowiedzieli się, że ich rodzinie to nie pomogło, a nawet gorzej.

Pozdrawiam

edziol28

Niewiem czemu sie mnie czepiasz...nnie napisalam ze do konca nie jestem wyplacalna...owszem jestem place raty,place za mieszkanie i na zycie i tyle ile moge pomagam mezowi uregulowac zadluzenia...chcialam sie tylko dowiedziec czy sa jakies firmy ktore pomagaja zeby splacic reszte zadluzen meza ( o ktorych nie wiedzialam ) poniewaz pozaciagal je we wczesniejszych latach jak sie nie znalismy,ale chce mu teraz pomoc...i nie bawic sie w pare rat i splat tylko skonsolidowac w ta jedna..dlatego chcialam wiecej zapytac na jakich warunkach,jakie trzeba spelnic zeby uzyskac taki kredyt,pomoc..

ale widze ze ze tylko sie mnie czepiasz wiec dziekuje za pomoc i za ocene mnie..

pozdrawiam

lukaszb
A ja powiem tak: życie jest jedno i szkoda je marnować troską o sztuczne dobro jakim są pieniądze.

Myślicie, że Plichta się przejmuje? Macie większe długi niż on?

Dostanie maks 10lat i mogą go cmoknąć.

Mnie mama uczyła - nie kradnij.

 

2. Ogłosić upadłość finansową - trudna decyzja. Wierzyciele będą stale kąsać, kokosów już się nie dorobicie.
W PL to trzeba mieć na to duże pieniądze i jeszcze większego farta.

 

3. Totalna perfidia. W zależności od możliwości prawnych. Przenieść wszelkie niezajęte dobra na kogoś z rodziny (rodzice, żona, dzieci), tak żeby oficjalnie zostać "gołodup..." i ogłosić upadłość. Nic nie spłacać i nie dawać kasy cwaniakom z windykacji. I tak do końca życia ściemniać. Wymaga to oparcia w rodzinie. Można jeszcze trochę dobrać w kredytach 0% itp. jeśli nie sprawdzają w bazie zadłużonych. Pozwoli to jeszcze odrobić "straty". Na chwilówki raczej trzeba uważać bo one są na pograniczu prawa-szczególnie egzekucja należności.

Jeśli są długi u kogoś kogo nie lubicie to możecie go jeszcze głębiej pociągnąć z zadłużeniem. Bo jak ktoś ma dług u Was to na ogół sam też ma problem ze swoją płynnością.

Najlepiej zanim zaryzykujecie kredyt ustawcie się tak, żeby rodziny to nie dotknęło. Ryzykować tylko sobą. Najbardziej boli zawieść rodzinę i nie zapewnić jej bezpieczeństwa. Resztę można olać.

Jasne.... Palcem po wodzie pisane zwłaszcza gdy wierzyciel skutecznie może te darownizy skutecznie unieważnić w związku z chociażby skargą pauliańską. O aspektach prawno-karnych nie wspomnę.
lukaszb
Niewiem czemu sie mnie czepiasz...nnie napisalam ze do konca nie jestem wyplacalna...owszem jestem place raty,place za mieszkanie i na zycie i tyle ile moge pomagam mezowi uregulowac zadluzenia...chcialam sie tylko dowiedziec czy sa jakies firmy ktore pomagaja zeby splacic reszte zadluzen meza ( o ktorych nie wiedzialam ) poniewaz pozaciagal je we wczesniejszych latach jak sie nie znalismy,ale chce mu teraz pomoc...i nie bawic sie w pare rat i splat tylko skonsolidowac w ta jedna..dlatego chcialam wiecej zapytac na jakich warunkach,jakie trzeba spelnic zeby uzyskac taki kredyt,pomoc..

ale widze ze ze tylko sie mnie czepiasz wiec dziekuje za pomoc i za ocene mnie..

pozdrawiam

Myślałem że zrozumiesz. Kolejna pożyczka to Wasz kolejny gwóźdź do trumny. Od dawien dawna jak wynika z Twojego opisu nie regulujecie swoich płatności stąd wniosek że jesteście niewypłacalni. Zamiast zatem szukać mętnych pożyczek (których nie ma) warto się skupić na zrobieniu bilansu i np. zrezygnowanie z telefonu, sprzedaż komputera żeby mieć mniejsze raty miesięczne. A za rok czy dwa się obijecie. Tyle.

 

Zasada jest taka - nowa pożyczka = nowe koszty, nowe odsetki

edziol28

to co mamy teraz te raty i zobowiazania sa placone na biezoco przezemnie..maz ma dlugi tzn..komornikow co kiedys pozaciagal i teraz wierzyciele sciagaja..

Nie orientuje sie w kredytach bo nigdy nie bralam zadnego kredytu ale myslalam ze moze ten kredyt konsolidacyjny by pomogl wyjsc z zadluzen meza..

czyli rozumiem ze jezeli maz ma juz zajete wynagrodzenie to w zaden sposob sie juz nieda tego uratowac?np kredyt oddluzeniowy?

 

---------- Post dodany o 12:49 ---------- Wcześniejszy post został napisany o 12:45 ----------

 

rozumiem to co napisales ze kolejna pozyczka to gwozdz do trumny...tylko czytalam o tym kredycie oddluzeniowym..i myslalam ze to pomoze splacic komornikow meza,uregulowac dlugi i miec to z glowy i placic rate za kredyt oddluzeniowy..lepiej placic jedna rate ale uporac sie wkoncu z paroma komornikami

lukaszb
to co mamy teraz te raty i zobowiazania sa placone na biezoco przezemnie..maz ma dlugi tzn..komornikow co kiedys pozaciagal i teraz wierzyciele sciagaja..

Nie orientuje sie w kredytach bo nigdy nie bralam zadnego kredytu ale myslalam ze moze ten kredyt konsolidacyjny by pomogl wyjsc z zadluzen meza..

czyli rozumiem ze jezeli maz ma juz zajete wynagrodzenie to w zaden sposob sie juz nieda tego uratowac?np kredyt oddluzeniowy?

Niestety. Jedyne co Was ratuje to kredyt na Ciebie - jeśli masz zdolność, jeśli masz dobry BIK itp. Tak jak wspominałem - uważam że to Was nie ratuje niestety, bo jak znam życie pociągnie Was to jeszcze bardziej w dół. Ja zawsze swoim Klientom powtarzam - albo konsolidujesz wszystko i masz jedną ratę, albo daj spobie spokój bo utoniesz.

 

Pytanie też czy macie wspólnotę, czy odrebność. Powyżej pewnej kwoty będzie konieczna zgoda męża i operacja może się nie udać. Częściowa konsolidacja nie ma sensu.

edziol28

czy mam zdolnosc to niewiem...zadnych zadluzen nie mam i mam czysty bik poniewaz nigdy nie bralam kredytow..

z drugiej strony umowe mam jak narazie na rok do listopada 2013r.. wiec kwote bym niewielka dostala,napewno nie taka zeby splacic komornikow meza wiec nie warto bo byc moze nie splace wszystkich komornikow meza a i kolejna rata mi dojdzie wiec niema sensu...juz mam dosc..

jak narazie to sprubuje tak jak mowiles sprzedac rzeczy ktore sa mniej wazne i troche pooszczedzac..

ale jak tu sie nie zalamac jak wszystko na mojej glowie raty, dom, zywnosc a kokosow nie zarabiam dostaje 1800zl na meza niema co liczyc wiecznie zajete wyplaty..niewiem czy on ma to juz w czterech literach bo nic nie stara sie z tym robic albo juz sie tak zalamal i woli nie myslec o problemie i udawac ze go niema..

jezeli chodzi o majatek to wszystko co mamy to mamy wspolne...nie mamy zadnych intercyz pospisanych itp.

lukaszb

jak narazie to sprubuje tak jak mowiles sprzedac rzeczy ktore sa mniej wazne i troche pooszczedzac..

ale jak tu sie nie zalamac jak wszystko na mojej glowie raty, dom, zywnosc a kokosow nie zarabiam dostaje 1800zl na meza niema co liczyc wiecznie zajete wyplaty..

Uwierz że to najlepsze rozwiązanie. Zacisnijcie pasa i starajcie się wyjśc na prostą. Za jakiś czas wszystko spłacicie i będziecie wolni od długów. Pozostanie nauczka.
edziol28

i tez tak zrobie...mysle ze dam rade...

dzieki za porade bo znajac moja desperacje to wciagnela bym sie w jakis kredyt ktory kusi pomoca a tak naprawde by jeszcze bardziej zaszkodzil..

pozdrawiam

 

---------- Post dodany o 13:32 ---------- Wcześniejszy post został napisany o 13:27 ----------

 

i tez tak zrobie...mysle ze dam rade...

dzieki za porade bo znajac moja desperacje to wciagnela bym sie w jakis kredyt ktory kusi pomoca a tak naprawde by jeszcze bardziej zaszkodzil..

pozdrawiam

lukaszb
i tez tak zrobie...mysle ze dam rade...

dzieki za porade bo znajac moja desperacje to wciagnela bym sie w jakis kredyt ktory kusi pomoca a tak naprawde by jeszcze bardziej zaszkodzil..

pozdrawiam

Znając życie to by się jakiś "uczynny" kredyt z przedpłatą znalazł i wtopiłabyś pieniądzę i czas. Niestety. Więc uszy do góry i mocno trzymam za Was kciuki :)
edziol28

nie dziekuje bo sie nie uda :-)

zrozpaczony

Dodam od siebie, ze pieniadz uzaleznia, a czasem kara jest szczescia cena.

eliza162

Pierwsza odpowiedź, jaka się nasuwa- po co tyle brałeś kredytów? Ale to również dotyczy i mnie, bo sama byłam w takiej sytuacji. No cóż, to chyba jakieś nowe uzależnienie. Poza tym każdy chce mieś od razu wszystko. A potem ciężko jest się pozbierać. Trzeba się w końcu wziąć w garść, policzyć, ile się ma długu, potem trzeba dopukać się do wierzycieli i uzgodnić spłatę, poprosić o zmniejszenie rat i spłacać. Jeśli komornik wejdzie na pobory, to zabierze do najniższej krajowej i też da się żyć. Wiem, bo miałam 5 lat komornika. Nikt Ci nie pomoże, jeśli sam sobie nie pomożesz. Kredytu nie dostaniesz, chwilówki wpędzą Cię w większe kłopoty. W najlepszym wypadku rodzina może Ci pomóc, jeśli ktoś weźmie Ci kredyt na siebie i spłacisz wszystkie długi, ale raczej na to nie licz. Na początku jest strach, potem wyparcie i zobojętnienie,a potem zaczynasz myśleć sam. U mnie trwało to 5 lat, teraz splacam jeszcze, ale zmądrzałam. Dobre i to! Pozdrawiam

tom22

Sam długów na szczęście nie mam, ale przyznaje, wszedłem tu z ciekawości i nie sądziłem jakie historie, tak naprawdę silnych ludzi, tutaj są. A może przede wszystkim jak się czuła moja mama.. Jakiś czas temu wyszły na jaw jej długi. Rozpętało się małe piekło - tak naprawdę wszyscy, ja tez, bylismy na mamę mega źli. Na szczęscie tych długów, aż tyle nie było i całkiem szybko udało się pospłacać i to bez komornika.. Ale waszeposty dały mi do myślenia, jak faktycznie czuła się moja mama, jakoś nigdy tego nie rozumiałem.

agus77

oj można się załamax

 

---------- Post dodany o 22:10 ---------- Wcześniejszy post został napisany o 22:05 ----------

 

oj można się załamać mam długu na około 30tyś.komorników nie pracuje i sama wychowuje piątkę dzieci i co mam płacić czy dać dzieciom jeść do więzienia chyba mnie niewsadzą

koka1

 

oj można się załamać mam długu na około 30tyś.komorników nie pracuje i sama wychowuje piątkę dzieci i co mam płacić czy dać dzieciom jeść do więzienia chyba mnie niewsadzą

 

Jako laik, myślę, że za taką kwotę zadłużenia, to nie karzą więzieniem, zwłaszcza "ze względu na wzgląd" dzieci. Jeśli nie pracujesz, to nie masz z czego płacić swoich zobowiązań. Ja też ostatnio stanęłam przed tym dylematem (choć pracuję, doszłam do niewypłacalności): płacić, czy dać jeść moim dzieciom. Ostatecznie - zapłaciłam, z wielkimi bólami, grubo po terminie, ale się udało, a przy tym nauczyłam się piec bułki, robić obiady dla czteroosobowej rodziny za 5-7 zeta i na szczęście, nikt głodny nie był. Jak to mawiają, potrzeba - matką wynalazku. Powodzenia!

lukaszb
do więzienia chyba mnie niewsadzą
W pl generaonie za dlugi nie chodzi sie do wiezienia. Spokojnie.
jacko1969
Witam, jak większość tu zaglądających posiadam ogromne długi i co gorsze moje zarobki nie są wystarczające na ich spłacanie. Moja sytuacja w porównaniu z innymi nie jest jakaś wyjątkowa i nie z takiego względu zakładam nowy temat. Uważam jednak, że brakuje na forum dyskusji o radzeniu sobie z długami nie w sensie finansowym, a bardziej psychicznym... Zatem przykro mi jeśli ktoś wszedł tu z nadzieją na jakieś rozwiązanie jak pozbyć się swoich długów oraz proszę o nie umieszczanie złośliwych komentarzy, że taki temat nic nie wnosi i nie rozwiązuje żadnych problemów.

 

Ale do rzeczy. Zastanawia mnie jak inni radzą sobie z funkcjonowaniem w tym żmudnym okresie życia... Od kilku lat nie potrafię normalnie funkcjonować. Mam wrażenie, że wszystko i wszyscy ludzie, którzy mnie otaczają, mijają, należą do jakiegoś innego świata, że wszystko postrzegają zupełnie inaczej. Już nie potrafię normalnie rozmawiać na takie różne zwyczajne tematy jak pogoda czy coś takiego... Zresztą nie mam na myśli samych błahostek. Mam wrażenie, że nawet jakbym np. kierując samochodem zahaczył w jakiś słup i rozwalił przód to nic by się nie stało... do takiego stopnia martwią mnie jakieś zaległe zobowiązania o wiele poważniejsze... Drażni mnie jak nie wiedząca o moich problemach rodzina rozmawia o jakimś "problemie" dotyczącym np. kilkuset złotych lub jakiejś zupełnie błahej rzeczy. Czuję się jakbym miał taki długi urlop od całego życia i spędzał go w jakimś piekle. Do tego dochodzi gdybanie o tym wszystkim co mija, co już nie wróci, co mogło się wydarzyć i jakby było jakbym nie wplątał się w te wszystkie problemy. Z tym poradziłbym sobie najłatwiej, gdybym był sam, bo co z tego, że mógłbym mieć coś materialnego gdyby nie wcześniejsze postępowanie skoro obecnie największym marzeniem jest znowu móc cieszyć się zwyczajnymi rzeczami, przyrodą... No ale jak pomyślę ile mógłbym uczynić dla najbliższych za te pieniądze i jak spokojnie wyglądałoby życie mojej rodziny...

 

Drżę na dźwięk telefonu lub dzwonka do drzwi... Unikam odbierania telefonu tracąc potencjalnych klientów... To jest takie silne... jak jakaś fobia. Nie potrafię myśleć i niczym innym, skupić się, rozluźnić, zrelaksować. Mam uczucie jakby moją głowę wciąż ściskało jakieś imadło. Nie pamiętam już jak to jest wyspać się i obudzić się wypoczętym...

 

Czy tak musi być? Czy musi tak być do czasu pozbycia się długów czy może macie jakieś sposoby na to aby już w drodze do lepszej jakości życia jakoś ulżyć sobie? Mam niecałe 30 lat i wrażenie, że zanim poczuję się finansowo znów stabilny mogę być u schyłku życia... Więc muszę coś wymyślić, bo zwariuję... Bo jak tak logicznie sobie pomyślę to niektóre z moich problemów istniejących np. 3 lata temu dzisiaj nie istnieją. Są jakieś nowe, ale to nie zmienia faktu, że jakieś rozwiązałem - a przecież przysparzały wszystkich tych samych trosk co te dzisiejsze. Kilkadziesiąt przysparzających palpitacji serca telefonów w sprawie, której dzisiaj nie ma... I czy warto było tak reagować? Próbuję nastawić się, że o dzisiejszych problemach też kiedyś będę mógł tak powiedzieć dlatego wszelkie monity itp. powinny spływać po mnie... Chcę się obudzić i dostrzec piękno życia, zwyczajnych rzeczy, spaceru z psem, do lasu...

 

Czasami zastanawiam się czy wypruwać flaki i spłacać jak najwięcej, nie mając czasem co jeść, chodząc wiele kilometrów kiedy auto przestaje jechać z powodu braku paliwa itp... (co i tak nie wystarcza i opóźnienia są coraz większe) Czy na jakiś czas rzucić to wszystko i jak najwięcej zarobić na czarno, żeby nikt mi tego nie zabrał i dopiero poukładawszy sobie jakoś wszystko zacząć spłacać, wtedy już pewnie komorników... Nie wiem już co robić... Czy ktoś miał podobne myśli do którychkolwiek, o których wspomniałem w tej wiadomości?

Miałem bardzo podobne myśli, a w niektórych przypadkach wręcz takie same.

Od jakiegoś czasu znalazłem na to w miarę oki lek. Zawsze gdy zaczynam myśleć o zobowiązaniach przerzucam się swoimi myślami na Plac Powstańców Warszawy 1. Pod tym warszawskim adresem znajduję się UOKiK. Urzęduje tam p. Cieloch, która występuje ze swoim zdjęciem i rozmową na tej samej stronie co reklama PKF Skarbiec . I co w tym takiego spytacie - w sumie nic tylko, że wg prezes UOKiK firma PKF Skarbiec działa nielegalnie - poza prawem. I właśnie dlatego gdy zaczynam myśleć o długach to w tym samym momencie zaczynam myśleć, że należy wyluzować...skoro najważniejsi urzędnicy R.P. nie przejmują się tak ważnymi dla tysięcy Polaków sprawami, skoro to my konsumenci płacimy urzędnikom pensje za nieudolną ochronę, a wręcz wspieranie oszustów... to ja mam się przejmować swoimi zobowiązaniami? Urzędnicy przecież się tym w ogóle nie przejmują , bo gdyby się choć trochę przejeli to PKF Skarbiec dawno by już nie istniał. Oczywiście to takie placebo ale zamiast myśleć lepiej działać no i trzepać kasiorkę:). Może to nie lek doskonały ale mi trochę pomaga:)

ZadłużonyO - temat zapodałeś bardzo dobry:)

vanitas
Co ja mam zrobic aby nie poszlo to wszystko do sadu abym nie miala komornika.. bo umre

 

Dzień dobry. Zaczynam przeglądać forum i widzę taki oto tekst. Cóż, stereotypy rządzą społeczeństwem, również jego zadłużoną częścią.

Zadłużeni i windykowani - przecież dla wielu z was droga prawna jest paradoksalnie początkiem wyzwalania się z pętli kredytowej.

Wiem, że dla wielu z was zabrzmi to jak herezja, ale nim spuścicie na mnie wiadro bluzgów, pozwólcie, że wyjaśnię wam dlaczego.

 

 

pracuje ale za 1200 zl na reke" i boję się komornika

 

No i czego się boisz, kobieto niemądra? Przecież na takiej niewiedzy, jaką prezentujesz publicznie, bazują banki i wszystkie firmy windykacyjne. Zarabiasz kobieto właśnie taką kwotę, że możesz komornikowi śmiać się w twarz. Ale wolisz umierać ze strachu niż zdobyć choćby podstawową wiedzę na temat windykacji, egzekucji komorniczej i swoich praw.

A zobacz, w jakiej jesteś sytuacji i jak bardzo różni się ona od tego, co sobie do głowy napchałaś i czego się boisz.

Ignorujesz firemki windykacyjne - to podstawa wszystkiego. Jak robić to skutecznie i bezboleśnie - napisz, pomogę.

Czekasz na wystawienie BTE i wszczęcie egzekucji. Komornik za chwilę ją umorzy, gdyż Twoje wynagrodzenie nie podlega zajęciu ze względu na jego wysokość. Sprawy wracają do wierzycieli, powtórka cyklu windykacyjnego i w rezultacie bank sprzedaje wierzytelność. Fundusz sekurytyzacyjny, który kupił Twoją wierzytelność, zleca negocjacje firmie windykacyjnej, a teraz zależy już tylko od Ciebie, czy:

a. odsyłasz ich na drzewo

b. negocjujesz odpowiednie dla siebie umorzenia i spłacasz

c. ustalasz minimalne raty i zaczynasz regulować zobowiązania.

 

I powiedz mi, jak do tego ma się Twój strach

Co ja mam zrobic aby nie poszlo to wszystko do sadu abym nie miala komornika.. bo umre

skoro scenariusz, jaki Cię czeka, ani straszny, ani groźny, a wręcz przeciwnie?

steciu

Takich ludzi jest bardzo dużo mało o nich słychać bo wzięcie pożyczki w chwilówkach to ostatnia deska ratunku dla nich a tu szok człowiek jest naciągany i oszukiwany na każdym kroku. Polecam artykuł ze strony bezkredytu.cba.pl Jak można pomóc sobie w chwilach gdy ma się Kredyty nie do spłacenia.

gre

dzień dobry, cześć i czołem ... pytacie skąd się wziąłem :)

 

Forum to obserwuję już od ponad 2 lat odkąd wpisałem w wyszukiwarkę "mam długi, nie mogę sobie z nimi poradzić".

Wszystko zaczęło się ponad 7 lat temu, zmieniłem pracę, moje dochody poszybowały wysoko w górę. Mogłem sobie pozwolić na wiele rzeczy, zagraniczne wakacje, duży telewizor, dobry komputer, wypady na drugi koniec polski na weekend. Bank z chęcią przyznał mi kartę z limitem 9 tys. Wynająłem mieszkanie w centrum miasta, zacząłem remont, nie liczyłem się z kosztami. W sklepach kupowałem ciuchy lekką ręką, nie patrząc na ceny, myślałem że tak będzie zawsze. Kolejny bank chętnie dał kredyt, zrobiłem prawo jazdy, kupiłem samochód, potem skusiłem się na konsolidację + dobranie gotówki. Było super... Do czasu. W roku 2008 mój zakład pracy dotknął kryzys, zaczęło się od odebrania premii, dodatków, potem kolejna restrukturyzacja działów, zmniejszanie wynagrodzeń. Zaświeciła mi się czerwona lampka. Miałem trochę oszczędności ale zacząłem podliczać moje przychody i wydatki i okazało się że moja pensja nie wystarczy na raty. Chcąc wyprzedzić problemy z płatnościami, naiwny wierzyłem że postępując zgodnie z procedurami i umowami, poinformowałem banki o nadchodzących problemach finansowych i będąc jeszcze bez żadnych opóźnień poprosiłem o restrukturyzację kredytów. Jakież było moje zdziwienie gdy po kolei przychodziły odmowy. Pisałem znowu. Znowu odmowy. Poczułem, że pętla mi się zaciska. W roku 2011 zaczęły się pierwsze opóźnienia w spłacie kredytów. Pierwsze telefony z działów windykacji. Pierwszy stres związany z dzwoniącym telefonem, ale nie poddawałem się i ciągle pisałem prośby o możliwość zawieszenia rat, rozłożenia na dłuższy okres kredytowania. Niestety banki były nie ugięte. Stwierdziłem że wezmę pożyczkę z pracy z kasy zakładowej. Miałem duże wkłady więc pożyczką zamknąłem jedną kartę kredytową. Trochę mi ulżyło, spłaciłem zaległości ale pieniądze szybko się skończyły. I tak przez ponad rok czasu kombinowałem aż w pierwszej kolejności umowę pożyczki wypowiedział Skok stefczyka, nie pomagały prośby, nic... sprawa skończyła się w e-sądzie. Chodziłem jak struty, byłem zdołowany, zły i wściekły na system bankowy, na wszystko, na siebie. Zaległości mam w administracji mieszkaniowej, raz już miałem odcięty prąd bo nie miałem z czego zapłacić rachunków.

Najgorszy jest ostatni tydzień przed wypłatą bo lodówka pusta, na koncie 0 zł a w portfelu same grosze. Oprócz tego nie ma nawet pieniędzy na zatankowanie samochodu więc żeby to jakoś rozwiązać dogadałem się z kolegami z pracy - oni nie muszą jeździć autobusami a dokładają mi się do paliwa.

Oczywiście ze względu na niepłacone rachunki za telefon Play zerwał umowę. Może to i na dobre wyszło, mam nowy numer na kartę i spokój z windykatorami.

Dzisiaj do zakładu pracy przyszło zajęcie komornicze ze Skoku i do spłaty 38 tysięcy. Więc przede mną pierwsze potrącenie i problem ze spłata raty w pozostałych bankach ... w sumie kolejne 58 tys.

 

Rodzina o niczym nie, myślą że nadal nieźle mi się powodzi a ja robię dobrą minę do złej gry....

 

I na koniec .... Mam 36 lat, żyję w tak zwanym (znienawidzonym przez społeczeństwo) związku partnerskim, mam to szczęście że mój wieloletni partner jest przy mnie i zdecydował się mi pomóc, spłaca moje zobowiązania i chociaż nic mu nie zostaje z wypłaty to jest mi oparciem. Obecnie załatwia na siebie pożyczkę hipoteczną na spłatę moich zobowiązań. Chociaż on swoich tez ma od groma i nawet nasze dwie pensje nie wystarczają na nic.

 

Komornika się nie boję, boję się że jeśli z kredytem hipotecznym się nie uda to po tym co mi zabierze komornik, po odliczeniu pożyczek w pracy, zostanie mi do życia 300 zł a wtedy będzie kiepsko...

 

Głowa do góry ludzie :)

 

POMYŚLCIE ŻE WY MACIE O JEDEN PROBLEM MNIEJ !!!!! ;) chociaż wobec długów wszyscy jesteśmy równi.

Dumka

Gratuluje optymizmu. Oby Was nigdy nie opuszczał.

Ponadto komornik to też człowiek. Jak przyszedł to i wyjdzie.

ArkadiuszJ

Bardzo dawno nie zagladalem na to forum.. A swego czasu regularnie i mialem takie same problemy jak wiekszosc tutaj. Dlatego pomyslalem, ze podziele sie jak mi udalo sie wyjsc z dlugow moze komus to pomoze. Choc pewnie kazdy przypadek jest troche inny.

Po pierwsze przestalem pozyczac!!!! Wydaje mi sie, ze to punkt wyjscia. Oznaczalo to kolejne zajecia, ale uznalem, ze musze poniesc konsekwecje, bledow jakie popelnilem.

Po drugie sprzedalem/zrezygnowalem z wszelkich dobr dodatkowch: internet, laptop, wszytko co mialem na raty, samochod i niestsety mieszkanie, z super nowoczesnego miszkania przenioslem sie z rodzina do starej i malej kawalerki

Po trzecie ogladalem kazda zlotowke ktora wydawalem, czyli oszcednosci na maksa.

Komornik mi siedzial na pensji 3 lata wiec zylismy z polowy, ale uznalem ze szukania prywatnych pozyczek to smierc.

0, 5 mln zl dlugu splacalem 5 lat. Dzis mam kredyt (1 mieszkaniowy) i wiem, ze wydawac lepiej to co sie ma w portfelu a nie na procent. I jeszcze jedno, warto zabezpieczac sie na gorsze czasy.

lukiradar89

Ja juz psychicznie nie wytrzymuje. Wtopiłem sie w takie bagno że aż płakać nie mam siły ;/

zaciognolem 3 pozyczki w ING okolo dwa lata temu pozostalo mi do splaty okolo 18 tysiecy plus karta kredytowa 2800 zł. oprocz tego kila rat za komputer i abonament za telewizje ;/

teraz juz do mnie dzwonili z banku ING ze moja sprawe wnosza do wydzialu windykacji ;/

splacalem kredyty cały czas regualarnie, az do czasu kiedy mialem powazny wypadek samochodowy ;/ o malo nie stracilem zycia w tym wypadku ;/ chcac splacic kredyty w calosci chwycilem sie tak jak to przyslowie mówi brzytwy ( dalem sie nakusic na pozyczke z "Skarbca") wplacilem im 2100 zł zabezpieczenia a pieniedzy do dzisaj na koncie nie mam i przez to mam zadluzenia w ING których nie moglem splacic ;/ gdybym wiedział ze tak bedzie to te 2100 zł odałbym mojemu banku na poczet pozyczek a nie na tych oszustów.

Nie zarabiam zle bo okolo 2000 zł miesiecznie ale splacam jeszcze chwilowke i raty za komputer plus abonament za telewizje i internet.

Mieszkam z rodzicami a oni nie maja pojecia o moich dlugach narazie... ale predzej czy puźniej prawda wyjdzie na jaw...

Chciałbym cofnac czas i wogule nie dawac sie skuszac na oferty banków z pozyczkami a zwlaszcza tym oszutsta z Gdanska !

 

Normalnie aż życ sie odechciewa jak teraz mysle ze bede miał kłopoty z komornikiem ;/

aczkolwiek sie nie podam kiedys to wszystko splace. Juz zaczolem zyc oszczednie, nie wydaje ani złotówki. moje zycie to praca i dom, zero imprez, zero wyjsc gdziekolwiek...

18 tysiecy kredytu plus karta kredytowa plus koszta komornicze ;/ ;/ mysle ze uda mi sie splacic w 3 lata przy moich zarobkach. Chyba ze beda chcieli mnie za dlugi zamknac do wiezienia.

 

jestem załamany ;(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.



  • Similar Content

    • Emileusz
      By Emileusz
      Witam wszystkich serdecznie. 
      Na moją "świetna" sytuację przyczynialem się latami. Zaczęło się od wzięcia szybkiego tysiąca bez odsetek w banku ING. Obecnie sytuacja wygląda tak że posiadam od groma pozyczek na swoim koncie bankowym osobistym Ing, 2 pożyczki w aliorze (zdjęcie poniżej) oraz kilka kredytów na koncie mojej parterki która brala kredyty dla mnie bo mi już nie chcieli nigdzie dawać. Oprócz tego moja partnerka ma na swoim koncie też kilka swoich kredytów. (Wszystko w ING) W całej naszej historii zawsze płacimy raty na czas, nigdy nie mieliśmy opóźnienia ale ta sytuacja nas już przerasta. Po "zejściu" kredytow zostajemy praktycznie bez pieniędzy, często wiaze się to z następna pożyczka bądź jakąś chwilówka. 
      Poza kredytami Place jeszcze 1400 zł czynszu za mieszkanie (płacimy po połowie ale mam tyle kredytów na koncie parterki ze idzie część na splate kredytów a czynsz oplacam sam) do tego raty kredytów, jakieś rachunki i nie zostaje nic pieniędzy. 
      Ja pracuje od 6 lat na umowie zlecenie w firmie ochroniarskiej, raz do roku wyjeżdżam za granicę aby dorobić i przez 2 miesiące w których mnie nie ma nie wpływa wynagrodzenie i nie mam ciągłości w otrzymywaniu pensji. Z firmy nie jestem zwalniany w tym czasie. Moje średnie zarobki to koło 3000 zł miesięcznie. Partnerka pracuje na umowę o pracę od 5 lat na czas nieokreślony i zarabia średnio 2500 zł netto. Jakie wyjście było by najlepsze w takiej sytuacji? Nadmienię ze potrzebuje obecnie 5 tysięcy na splate pożyczek u znajomych. Chcieliśmy skonsolidować kredyty u mojej partnerki, zadaliśmy 2 pytania w aliorze i city handlowym ale odmowne. Co robić? (załączam zalacznik z moimi i parterki zobowiązaniami) błagam o pomoc. 

    • Zibi53
      By Zibi53
      Witam.
      No i na starość wpakowałem się w kłopoty.. Swoje zobowiązania bankowe spłacam regularnie, ale na nowy kredyt nie mam szans. No i moja dalsza historia jest jak wiele innych. Chwilówki, chwilówki i nagle koniec nie mam jak spłacić zaciągniętych długów. Pożyczkodawcy od Vivusa do Kuki. Kwoty różne od 1000 zł do 8000 zł. W sumie do 30 do 40tys. Te wszystkie pieniądze przeznaczałem na utrzymanie domu i zakup leków.  Mam chorą żonę (białaczka), której już raz powiedziałem o swoich kłopotach i nie mogę tego zrobić powtórnie. Co z tym można zrobić? Na szczęście na zdrowie nie narzekam i staram się dodatkowo pracować, ale spirala się zaciska. Jak mogę z tego wybrnąć, czasu coraz mniej?
      Pozdrawiam
      Senior Zibi
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

X Najczęściej wybierane kredyty konsolidacyjne: