Jump to content
ZadłużonyO

JAK PSYCHICZNIE PORADZIĆ SOBIE Z DŁUGAMI przekraczającymi nasze siły?

Recommended Posts

zrozp

Jeśli chodzi o lotto to podałam to jako przykład ja nigdy w to nie grałam ale znam osoby które wierzą że anuż się poszczęści a jest tak jak mówisz uczymy się na własnych błedach szkoda że nieraz tak wiele nas kosztują

niuniamala1

wiesz zawsze mi powtarzano co cie nie zabije to cie wzmocni. mam nadzieje ze te doswiadczenia gorzke mnie jakos wzmocnia. wiem ze jak sobie z tym poradze to nie bedzie niczego czego bym sie mogla obawiac... no poza choroba, bo na to nie mamy wplywu. narazie dziekuje bogu ze mam to zdrowie i moja rodzina tez. a co do sytuacji ktora moglaby pomoc to faktycznie jakiś wielki zastrzyk gotówki.

zrozp

Co cię nie zabije to cię wzmocni ale to dotyczy innych sytuacji a nie walkę z długami bo tutaj potrzebne jest końskie zdrowie i mocna psychika

dorr

Witam

Ja sobie poradziłam.Kredyt z kancelarii wrócił do banku.Bank umorzył odsetki.Pomogła kochana mama tylko nie wiem jak to zrobiła.Ma 800 zł emerytury,a dała 5 tysięcy zostało tylko 11 tysięcy do spłacenia,ale mieszkanie profilaktycznie darowałam córce.Ubezpieczalnia nie wypłaciła ubezpieczenia.Kredyt był ubezpieczony.Pracę dostałam.Na szczęście jestem w BIK.Nie biorę już kredytów.Miałam nawet myśli samobójcze.Najgorzej było w nocy.Pozdrawiam

lukaszb
Witam

Ja sobie poradziłam.Kredyt z kancelarii wrócił do banku.Bank umorzył odsetki.Pomogła kochana mama tylko nie wiem jak to zrobiła.Ma 800 zł emerytury,a dała 5 tysięcy zostało tylko 11 tysięcy do spłacenia,ale mieszkanie profilaktycznie darowałam córce.Ubezpieczalnia nie wypłaciła ubezpieczenia.Kredyt był ubezpieczony.Pracę dostałam.Na szczęście jestem w BIK.Nie biorę już kredytów.Miałam nawet myśli samobójcze.Najgorzej było w nocy.Pozdrawiam

 

Super. A ile Ci bank umorzył odsetek?? Z ciekawości pytam. Ile miałaś do spłaty?

luki80

A ja sobie poradzilem. I wiecie co? Mogę napisać jak inni którzy wyszli z długów - zajebiste uczucie, w końcu wolność!!!!

W maju splacilem komornika, zamknalem kredyt, dogadalem sie z innym bankiem i jest naprawdę ok.

A przez te 2,5 roku czasami bylo tak, ze nie miałem za co fajkę kupić!!!!!

Co mogę podpowiedziec?

- nie zapetlacjie sie, to bez sensu jeśli nie widzicie możliwości dorobienia do dotychczasowej pensji

- zmienię prace, branże, szukanie dodatkowych źródeł dochodu (ja tak zrobiłem)

- nie zalamujcie sie, bo komornik, długi, banki to nie koniec swiata (popatrzcie na Geslera ma komornika w Wawie a żyje przedmiotu)

 

I wiecie co?

Po tym jak nie mam komornika pensja na konto od kilku miesięcy wpływa w 100% zaczynaja sie telefony z bank z...ofertami kredytu, kart itd. I co ja wtedy robię? Z wielka satysfakcja dziękuje, naprawdę z wielka. A dałbym sobie rękę uciąć jakby taki telefon był np 2 lata temu

 

Dlatego tez głos do góry, szukanie rozwiązań ale nie w postaci kolejnych chwilowego kredytów etc

 

---------- Post dodany o 20:00 ---------- Wcześniejszy post został napisany o 19:59 ----------

 

Ps w tym miejscu chciałem podziękować LukaszowiB za pomoc merytoryczna w temacie odliczania. W większym bądź mniejszym stopniu pomogło, ale bez niego byłbym lajkonikiem w temacie rozmów z bankami

lukaszb
Ps w tym miejscu chciałem podziękować LukaszowiB za pomoc merytoryczna w temacie odliczania. W większym bądź mniejszym stopniu pomogło, ale bez niego byłbym lajkonikiem w temacie rozmów z bankami

 

Serdecznie dziękuję ;) Bardzo mi miło. Jednocześnie gratuluję wyjścia z kłopotów. Gdybym mógł się jeszcze kiedyś przydać... Pozostaję do dyspozycji.

mariuszd31

a propo tematu, ja traktuje to troche jak wyzwanie biorę kwotę wolną, co tam komornicy zajęli to nie płacę resztę albo jak ugoda albo wogóle, i teraz jak piszę do banku jakiegoś czy parabanku to mówię że mam komornika i że nic mi nie zabiorą i jakoś bardziej wtedy sąugodni, czasami dopiero taki list potrafi zmienić po 4 mcach bez owocnego pisania.I po prostu aby nie zwariować najlepiej na chłodno bez emocji i powoli to jak gre traktowac tak mysle, to jest brutalne naprawde mozna sie zalamac jakby mi tak pensje zajeli cala czy cos

rabarbarek

Witam!Zaglądam na to forum już od kilku miesięcy i prawdę mowiac pomocy nie otrzymałam,radziłam sobie jak umiałam pracując gdzie tylko się dało.Mam 59 lat niedługo w marcu kończę 60.Gdzie w tym wieku znaleść dobra pracę na umowę?To niemożliwe w tym kraju.Kilka kredytow w bankach pozamykałam,w jednym zrobiłam restrukturyzacje i płacę praktycznie od poczatku.Zostala karta w Zaglu,Vanquis Bank.Poprosiłam synów o pomoc bo już nie dawałam rady z terminami i tej pracy ciagle było za mało.Zostałam skierowana do psychiatry ide się leczyć.Pomogli spłacić dwie chwilówki ja spłaciłam pozostałe oczywiście dobierajac kwotę w Providencie i Profi Credyt.Powiecie no tak to choroba psychiczna tylko gdzie zarobić żeby spłacić.Psychicznie jestem wrakiem człowieka boję sie jak inni telefonow listonosza choć nie mam komornika na razie czy zaległości.Chłopcy powiedzieli,że więcej nie pomogą i mają rację.Zostało mi tylko jedno wyjście uciec z domu za granicę i pracować do upadłego,aż to się skonczy.Tylko skąd wziąść na drogę,przetrwanie zanim coś znajdę?Nie potrafię już z nikim rozmawiać i powiedzieć jak jest na prawdę ile tego jeszcze zostało,panicznie się boję wszystkich.A miesiąc minie szybko i znow trzeba płacić.Mieszkanie zadłużone bo na to już nie daję rady zarobić.A chwilowek wiecej nie chcę.Kredyt pod hipotekę niemożliwy bo mamy z mężem do ktorego absolutnie nie moge sie zwrocić w takiej sprawie była bym już trupem.Dlatego rozumiem wszystkich,którzy znależli sie w takich sytuacjach,ale nie liczcie na jakąś cudowną pomoc najwyżej poradę w stylu na czym oszczędzać jak ja dostałam.Ograniczyłam wszystko do maximum,a to i tak za mało,choć kwota wszystkiego do spłaty to 25000 dla mnie nieosiągalna.Pozdrawiam wszystkich zadłużonych i psychicznie wykończonych jak ja.

vanitas
i prawdę mowiac pomocy nie otrzymałam

 

Nie sądzi Pani, że nie otrzymała Pani jej dlatego, że jest Pani zamknięta na pomoc?. Z treści posta wynika, że dla Pani pomoc polega na tym, aby ktoś za Panią spłacił dług - niezależnie od tego, czy odsetki wynoszą 20 czy 200%, niezależnie od tego jakie rozwiązanie byłoby w tym momencie najbardziej racjonalne. Jest Pani dla mnie idealnym przykładem osoby, która wpadła w pętle kredytową i psychicznie uzależniła się od wierzycieli. Nie wiem, czy zna Pani pojęcie syndromu sztokholmskiego? Jeśli nie, proszę poczytać troszkę, wbrew pozorom nie jest to grupa w Polsce wcale nieliczna (należą do niej głównie kobiety)

Cechuje je to, że mając świadomość faktu, jakim złem w ich życiu są chwilówki, jak wiele wyrzeczeń kosztuje je spłata i napychanie kieszeni obcym osobom, są w takim stanie psychicznym, że każdy grosze zaniosą chwilówkodawcy, a gdy nadarzy się okazja, wezmą kolejną.

Udzielenie pomocy takim osobom jest bardzo trudne, gdyż one nie myślą racjonalnie. To rodzaj uzależnienia, które charakteryzuje się tym, że zamiast myśleć o wyjściu z pętli (co wbrew pozorom jest bardzo proste, pod warunkiem, że posiada się fachowe wsparcie) , jak narkoman myśli o kolejnej działce chwilówki....

Kilka słów o samej pętli kredytowej*. Kilka lat temu na zamówienie jednego z portali branżowych napisałem tekst przybliżający proces wpadania w pętlę kredytową. Ponieważ jest mi Pani serdecznie żal, szczególnie dlatego, że nie wyciągnęła Pani żadnych wniosków ze swojej historii, wklejam go tutaj dla Pani rodziny, znajomych. Jeśli ktoś powie, że to tekst "jakby o nim" - oznaczać to będzie, że najwyższy czas poszukać pomocy. Nie w samym wyjściu z zadłużenia, bo to dla specjalisty jest banalnie proste, ale w sposobie wartościowania i patrzenia na otaczającą rzeczywistość. To jest w tym wszystkim najistotniejsze. Gdyby Pani chciała faktycznej pomocy, to w Pani przypadku sprawy związane z techniczną stroną chwilówek i kredytów zajęłyby ok. 2 tygodni, całość wraz z "terapią wstrząsową" dla Pani ok miesiąca. Byłaby Pani wolnym człowiekiem, a nie robotem, którego życiową obsesją stała się potrzeba karmienia wszystkich finansowych oprawców. Kosztem swoim i najbliższych.

Ku rozwadze wszystkim w podobnej sytuacji - nim się rozpędzisz tak, że wyhamujesz dopiero w szpitalu psychiatrycznym, przeczytaj uważnie poniższy tekst i zastanów się, czy aby nie jesteś w podobnej sytuacji i czy nie czas na podjęcie działań.

Nim stanie się najgorsze....

 

 

* Pętla kredytowa (inaczej pułapka kredytowa lub też spirala kredytowa) to zjawisko, które dotknęło wielu Polaków.

 

Kiedy możemy mówić o niebezpieczeństwie wejścia w pętlę?

 

Niewątpliwie już w momencie , gdy pojawia się problem terminowego uregulowania spłat w danym miesiącu. Innymi słowy - gdy zwyczajnie zaczyna brakować na spłatę rat. Jest to pierwszy i zazwyczaj ostatni moment, gdy można uratować się przed pętlą.

 

To właśnie wówczas należy zastanowić się i policzyć, czy kwoty rat nie przekraczają dochodu, ponieważ jeśli tak się stało, oznacza to konieczność podjęcia stanowczych i szybkich działań.

W tym właśnie momencie należy rozpoczynać negocjacje z bankami, służące obniżeniu rat.

W tym momencie można dostać kredyt konsolidacyjny - choćby dlatego, że BIK kredytobiorcy wygląda jeszcze idealnie.

W tym momencie jest czas, aby działać. Robić coś, ratować siebie i kredyty.

 

Ten moment wykorzystuje jednak zaledwie niewielki procent kredytobiorców. Piszę niestety, ponieważ dla ogromnej większości rozwiązanie jest jedno:

Kolejny kredyt

 

Z nim z reguły nie ma kłopotów. Część banków nastawionych na drobny detal (AIG, LUKAS) wręcz same namawiają do tzw. dobrania. Wystarczy zatem zrobić małą wycieczkę po bankach i przynosi się kolejną porcję gotówki. Spłata rat, jakiś miły drobiazg w podzięce samemu sobie za operatywność i poczucie euforii: po kłopocie. Co prawda gdzieś tam w podświadomości żarzy się iskierka niepokoju "a co będzie z następnymi ratami" ale fala euforycznego uniesienia szybko gasi zarzewie zdrowego rozsądku: przecież do następnych rat cały miesiąc, dam radę.

Niestety, szanowny kredytobiorco, przez miesiąc Twoja pensja ani emerytura nie zwiększą się. Zwiększyły się natomiast Twoje zobowiązania, ponieważ właśnie straciłeś ok 4 tysięcy złotych na kolejnym kredycie. Zapewne biorąc go nie zastanowiłeś się, że właśnie straciłeś:

400 zł tytułem prowizji

1200 zł tytułem odsetek

2600 zł tytułem ubezpieczenia, które wziąłeś nie zastanawiając się czy jest Ci potrzebne czy nie. Ważne było, aby szybko podpisać umowę i dostać gotówkę. Tylko to miało znaczenie, a nie jakieś zapiski w umowie....

Żyjesz sobie zatem spokojnie cały miesiąc, aż przychodzi znienawidzona pora płacenia rat. Jakbyś nie liczył, brakuje. Niestety, coraz więcej, wszak masz dodatkowy kredyt do spłaty. Ale od czego są banki? Dadzą, przecież jesteś ich ukochanym i wzorowym klientem. Poczekaj jeszcze trochę, przestaniesz nim być, ale tymczasem....

uśmiechnięta pani Kasia i serdeczna Pani Marzena wręczają Ci kredyt i dodatkowo kartę kredytową (wszak najlepszych klientów nagradzać trzeba). Jesteś uratowany - masz na kolejne raty. Kartę kredytową w najbliższym bankomacie szybko zamieniasz na stos nowiutkich, pachnących stuzłotówek. Nie interesujesz się tym, że właśnie włożyłeś sobie na szyję dobrze skręconą pętlę odsetek - odsetek, które za chwilę Cię zjedzą. Ale kto myśli o takich drobiazgach w Dniu Zwycięstwa? Chyba nikt rozsądny, wszak można cieszyć się i weselić, szczególnie, że po zapłaceniu rat w portfelu sporo zostało. Można wydać na przyjemności, następne raty dopiero za miesiąc, więc jakoś wszystko się ułoży. Miesiąc to szmat czasu, będzie dobrze - powtarzasz sobie, zasypiając ukojony kolejną wygraną w trudnej wojnie z ratami.

Gdy mija miesiąc, przygotowujesz rachunki do spłat i oczom nie wierzysz: duma rat wzrosła o 550 zł. O jak to, oddawać bankowi, tyle pieniędzy za nic, przecież nawet nie skorzystałem z tych ostatnich kredytów - wykrzykujesz coraz bardziej rozżalony na świat, a świat finansów w szczególności.

Niestety, od złorzeczeń raty się nie spłacą, a Ty masz jedną jedyną koncepcję zdobywania środków - pożyczanie. Udajesz się więc do swoich ulubionych banków, a tam oczekuje na Ciebie niemiła niespodzianka:

okazuje się, że wniosek został odrzucony i że niekoniecznie jesteś już ulubionym klientem swoich ulubionych "pań z banku". Cóż, one na Tobie premii już nie uzbierają, a zawracanie głowy przez człowieka bez zdolności kredytowej to dla nich strata cennego czasu.

Hmmm, mamy mały kłopot, panie kredytobiorco, nieprawdaż?

Ale tylko kilka godzin. Wędrówka przez miasto to jak wizyta w czytelni: co rusz dostajesz do ręki kolorowe ulotki. Jedna z nich jakby Ci z nieba spadła:

POŻYCZKI DLA KAŻDEGO!

czyli zapewne również dla Ciebie. Dzwonisz, okazuje się, że tak. Zero formalności, szybka wypłata. Koszt tej pożyczki pozabankowej jest dla Ciebie tutaj najmniej istotnym problemem. Ważne, że masz na kolejne raty.

Po miesiącu wiesz już, że nie spłacisz wszystkiego. Wiesz też, że zaczynają się poważne problemy. Ale wciąż nie wiesz, jak je rozwiązać. Jedyne, co przychodzi Ci do głowy to

CHWILÓWKA

Ten popularny produkt jest niczym innym niż gwóźdź do finansowej trumny. Ale Polacy najwyraźniej lubią być przybijanymi, ponieważ produkt ten jest hitem ostatnich lat. Potwornie drogi, udzielany przez nierzadko szemrane firmy, pomimo swojego nieskrywanego przekazu "chcę zedrzeć z Ciebie" jest czymś, co wywołuje dreszcz podniecenia u ludzi w pętli kredytowej. W tym produkcie kosztuje wszystko, począwszy od przedłużenia okresu kredytowania po przyjazd osobnika zajmującego się pobieraniem rat.

Obecność i popularność chwilówek na rynku świadczy o tym, że społeczeństwo polskie jest nie tyle biedne, co głupie. Lub biedne dlatego właśnie, że pomimo biedy nabijają kieszeń różnego rodzaju pozabankowym oferentom chwilówek.

W całym tym chwilówkowym towarzystwie pozytywnie wybija się Provident, który ma do zaoferowania pożyczkę tańszą nawet kilka razy od reszty (była o tym mowa w tym artykule)

Chwilówka czy Provident nie załatwiają jednak, drogi kredytobiorco, żadnych z Twoich problemów. Łagodzą je tylko na miesiąc, po upływie którego Twoje kłopoty stają się coraz trudniejsze do rozwiązania. Próbujesz jeszcze utrzymać się na powierzchni płacąc raz jednemu, raz drugiemu bankowi, ale to wszystko to jedynie ostatnie podrygi konającego kredytobiorcy.

problemy finansowe. W ciągu kilku miesięcy zacisnąłeś sobie kredytową pętlę. Pętlę, która spowodowała dwukrotny wzrost Twoich zobowiązań miesięcznych, galopujące odsetki z tytułu karty kredytowej i chwilówek.

Przez zaledwie 3 miesiące z człowieka mającego pierwsze problemy ze spłatą przeistoczyłeś się w bankruta, którego zadłużenie rośnie w tempie przyprawiającym o ból głowy.

Przez 3 miesiące zaciągnąłeś kilka bezwartościowych zobowiązań, które tak naprawdę nie dały Ci nic poza przedłużeniem agonii.

W momencie pojawienia się pierwszych kłopotów naprawdę łatwo było przewidzieć (policzyć , sprawdzić) że kolejne pożyczki nie dadzą nic.

Gdybyś spojrzał prawdzie w oczy wcześniej, miałbyś duże szanse na wyjście z sytuacji.

Teraz będzie ono znacznie trudniejsze i wymagające od Ciebie znacznie większych poświęceń.

Ale nie martw się, również Twojej sytuacji jest wyjście.

Być może będziesz musiał sięgnąć dna, aby się podnieść, pamiętaj jednak, że nie ma sytuacji beznadziejnych. Beznadziejne jest natomiast bezwolne czekanie na to, co się wydarzy.

Szanowny kredytobiorco - pamiętaj, że w pułapkę kredytową nie wpędziłeś się sam. Znakomicie pomogli Ci w tym doradcy bankowi i pośrednicy finansowi. Nie obwiniaj się za zaistniałą sytuację, inni również brali w tym udział.

Ale teraz zostałeś sam i tylko od Ciebie zależy, czy któregoś dnia zrzucisz z szyi swoją pętlę, czy też nosić będziesz ją do końca życia.

vanitas

Oczywiście, jeśli ktoś po przeczytaniu artykułu ma wątpliwości, czy znajduje się na równie pochyłej zmierzając w kierunku bankructwa - służę pomocą w ocenie sytuacji

rabarbarek

Witam Pana i bardzo dziękuję za bolesne słowa ale jakże prawdziwe opisujace sytuację w jakiej ja i wiele osób się znajduje.Ma Pan całkowitą rację szukam pomocy od jakiegoś czasu,ale jestem na nią zamknięta /najlepiej żeby ktoś za mnie to spłacił/tak...to niemożliwe.Każdy w jakiś swoj sposób doszedł do tego dna nie tylko z własnej winy problem jest czasami bardziej złożony.Może dlatego idę do psychiatry i zamierzam całkowicie zmienić swoje życie,chcę wreszcie przestać się bać i chce zacząć spać spokojnie.Emerytura w przyszłym roku,a jak znam życie nie będzie jej za wiele wiec dokąd zdrowie pozwoli będę pracować gdzie się da,żeby jak najszybciej wyjść na prostą.Gdyby zechciał Pan pokazać kierunek w którym powinnam iść byłabym bardzo wdzięczna.Jestem starą naiwną kobietą,którą trudno nauczyć asertywności taka byłam całe życie i coraz boleśniej za to płace.Chcę się zmienić,ale czy sama sobie poradzę????nie wiem.Z chwilówkami skończyłam,wyrzuciłam wszystkie portale oferujące pożyczki ze swojej poczty,ale są to drobne kroczki które chciałabym przyśpieszyć.Boję się tylko,żeby nie popełnić jakiś blędów.

Szymon123

Jakby Vanitas pisał o mnie. Właśnie tak wpadłam po uszy.

Przyznałam się dzieciom i mężowi. Trochę pomogła mama.

Najgorsza jest odbieranie telefonów, wezwań.

Niby są większe zadłużenia ale ja już nie mam siły walczyć.

zona_dluznika

Też się nad tym zastanawiam. Historia jest długa i końca nie widać. Brak mi sił, aby o tym wszystkim pisać. Jestem zdruzgotana, a mój sobie wziął nowy i drogi telefon na raty. Nie potrafię go zatrzymać w tym wszystkim i nie wiem, gdzie leży problem. Jak powstrzymać kogoś, kto już nie daje rady spłacać, a zaciąga nowe zobowiązania. Co więcej w ogóle się tym nie przejmuje, a ja jestem bezsilna. Do tego strasznie się tym przejmuje, ale po opłaceniu wynajmu i opłat zostaje mi ok.300-400 zł na jedzenie na 2 os./miesiąc i na chwilę obecną nie jestem wstanie pomóc. Może to i dobrze, bo już raz spłacałam za niego i jak widać nie docenił. Właściwie to chyba nie pozostaje mi zostawić go z tym wszystkim i niech uderzy o dno, może wtedy się podniesie. Jak myślicie?

lukaszb
Właściwie to chyba nie pozostaje mi zostawić go z tym wszystkim i niech uderzy o dno, może wtedy się podniesie. Jak myślicie?

 

Uwierz że w wielu przypadkach (podobnych do Waszych) to była najlepsza lekcja życia.

Maciek86
Też się nad tym zastanawiam. Historia jest długa i końca nie widać. Brak mi sił, aby o tym wszystkim pisać. Jestem zdruzgotana, a mój sobie wziął nowy i drogi telefon na raty. Nie potrafię go zatrzymać w tym wszystkim i nie wiem, gdzie leży problem. Jak powstrzymać kogoś, kto już nie daje rady spłacać, a zaciąga nowe zobowiązania. Co więcej w ogóle się tym nie przejmuje, a ja jestem bezsilna. Do tego strasznie się tym przejmuje, ale po opłaceniu wynajmu i opłat zostaje mi ok.300-400 zł na jedzenie na 2 os./miesiąc i na chwilę obecną nie jestem wstanie pomóc. Może to i dobrze, bo już raz spłacałam za niego i jak widać nie docenił. Właściwie to chyba nie pozostaje mi zostawić go z tym wszystkim i niech uderzy o dno, może wtedy się podniesie. Jak myślicie?

Też jestem zdania że to byłaby jedyna opcja, aby zmądrzał. Kiedy zrobisz ten krok? Jak pojawią się dzieci i nie będziesz miała na jedzenie dla dziecka? Teraz możesz sobie jakoś to wszystko jeszcze ułożyć.. A może i on kiedyś zmądrzeje jak od połowy miesiąca będzie jadł tynk ze ścian..

zona_dluznika

Macie rację. To się nie mogło udać. Wszystkie długi zaciągał bez mojej wiedzy (nawet nie wiem, co zrobił z większą częścią tych pieniędzy- nie ma żadnych nałogów, choć po tylu kłamstwach ja już w nic nie wierzę, co pada z jego ust) plus intercyza (bez której ślubu z nim bym nie wzięła) - liczę na to, że jego długi mnie nie dosięgnął. Mam nadzieje, że odcięcie się od niego spowoduje, że w końcu przestanę się zamartwiać, czymś co mnie nie dotyczy. Codziennie sobie powtarzam, że zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, aby mu pomóc.

 

Od dłuższego czasu czytam różne fora, aby zrozumieć. O ile jestem wstanie zrozumieć ludzi, którzy coś wzięli na jakiś cel i im się noga powinęła, o tyle bezmyślnego zadłużania nigdy nie zrozumiem. Moją mamę powinnam po nogach całować, że od małego mi kładła do głowy pewne rzeczy.

jagoda_182

Ja z mężem wpakowałam się w parę chwilówek - było ciężko, tu dzieci i nie bylo co do garka wlozyc. Jak sie ocknęłam było już bardzo ciężko, ale myślę, że najważniejsze to w takiej sytuacji nie panikować. Tylko spokój i przemyślane działania.

maja88

Czytając Wasze historie doszłam do wniosku, że będę mało oryginalna, ale może jak opiszę swoją, zrobi

mi się lżej. Jestem jak większość tu obecnych zadłużona po uszy, mam świadomość że jestem w pętli kredytowej.

Trwa to już ładnych parę lat. Pracowałam na kierowniczym dobrze płatnym stanowisku, żyłam ponad stan, zwolniono mnie z dnia na dzień, zostałam z trzema kredytami, zadłużonymi kartami kredytowymi, i bez pracy, a że jestem po 50-e to trudno mi było znaleźć ją tak od razu, jak ją znalazłam zarabiałam 1/3 tego co poprzednio.

Zaczęłam brać chwilówki na spłatę kredytów bankowych (największy mój błąd, ludzie nie róbcie tego!!!!!! !). Przyszedł czas, że nie miałam już na spłatę chwilówek, stres, depresja spowodowały, że w pracy nie dawałam sobie rady, straciłam ją. Nową pracę mam (umowa na 3 lata, najniższa krajowa), kredyty w bankach (w windykacji)na 70 tyś (raty ok 2.000), chwilówki na 10 tyś, - wpisali mnie w KRD. Beeeeznadzieja. Tydzień temu stałam już na stołku

z kablem na szyi, stałam tak i stałam, ale doszłam do wniosku, że taka ucieczka to egoizm, ja będę miała święty spokój, a rodzina bliższa, dalsza będzie musiała z tym żyć (na pomoc od nich nie mogę liczyś bo sami mają cienko.

Jestem na etapie szukania drugiego etatu, to już byłoby coś. Nie wiem co dalej....................

lukaszb
Czytając Wasze historie doszłam do wniosku, że będę mało oryginalna, ale może jak opiszę swoją, zrobi

mi się lżej. Jestem jak większość tu obecnych zadłużona po uszy, mam świadomość że jestem w pętli kredytowej.

Trwa to już ładnych parę lat. Pracowałam na kierowniczym dobrze płatnym stanowisku, żyłam ponad stan, zwolniono mnie z dnia na dzień, zostałam z trzema kredytami, zadłużonymi kartami kredytowymi, i bez pracy, a że jestem po 50-e to trudno mi było znaleźć ją tak od razu, jak ją znalazłam zarabiałam 1/3 tego co poprzednio.

Zaczęłam brać chwilówki na spłatę kredytów bankowych (największy mój błąd, ludzie nie róbcie tego!!!!!! !). Przyszedł czas, że nie miałam już na spłatę chwilówek, stres, depresja spowodowały, że w pracy nie dawałam sobie rady, straciłam ją. Nową pracę mam (umowa na 3 lata, najniższa krajowa), kredyty w bankach (w windykacji)na 70 tyś (raty ok 2.000), chwilówki na 10 tyś, - wpisali mnie w KRD. Beeeeznadzieja. Tydzień temu stałam już na stołku

z kablem na szyi, stałam tak i stałam, ale doszłam do wniosku, że taka ucieczka to egoizm, ja będę miała święty spokój, a rodzina bliższa, dalsza będzie musiała z tym żyć (na pomoc od nich nie mogę liczyś bo sami mają cienko.

Jestem na etapie szukania drugiego etatu, to już byłoby coś. Nie wiem co dalej....................

 

Jeśli masz najniższą krajową to komornik z pensji nic Ci nie zabierze. To dla Ciebie duży plus. To że masz tych długów na 70 000 zł + chwilówki to nie powód do dumy, bo oczywiście odsetki dalej lecą, ale moge Ci podpowiedzieć, że jak będziesz przez jakiś czas nieściągalna to totalnie inaczej będą do Ciebie podchodzić wierzyciele. W takich przypadkach bardzo łatwo można wynegocjować częściową spłatę zobowiązań. Np 30%. To teraz sobie policz. 30% z 70 000 zł to jakieś 21 000 zł.

 

I jeszcze jednak kwestia którą mogę Ci podpowiedzieć. Często trafiają do mnie ludzie, którzy mają zaległości po kilka miesięcy. Sprawdź proszę czy te umowy miałaś ubezpieczone? Warto rozwiązać umowe ubezpieczenia (w umowie kredytu sprawdzisz z czym się to wiąże - zazwyczaj podniesienie marży o 1 - 5 pp), co przy tak niskich stopach procentowych i tak wychodzi na plus. Tu zdecydowanie warto to zrobić bo z zaległości często ludziom się robią duże, albo bardzo duże nadpłaty - oczywiście rozliczane na poczet spłaty kredytu, albo taki zwrot jest przelewany na konto bankowe... Nie wiem oczywiście, ale można się spodziewać że z takich zwrotów mogłabyś pospłacać te mega drogie chwilówki i pewnie jeszcze zostanie.

 

Sprawdź to dokładnie - interesują Cię w umowach kredytów składki pobrane z góry za cały okres kredytowania.

 

Powodzenia. I zapomnij o stołkach i innyc takich wynalazkach. Ja wyszedłem z potężnych długów na ponad 210 000 zł i żyję dziś całkowicie spokojnie. Pozdrowienia.

maja88

Dzięki Łukasz za podpowiedź.

Bardzo potrzebuję wiatru w żagle, żeby zacząć działać, bo na razie siedzę i biadolę nad sobą, a sama sobie zgotowałam taki los. Najgorsze jest to że boję się rozmawiać z wierzycielami, odbierać telefony, nawet listy zbieram do kartonika nie otwierając ich. Załamałam się totalnie, a przecież są ludzie którzy mają gorzej, chorzy, inwalidzi, samotni, dzieci nieuleczalnie chore, długo by wyliczać, ja i moje długi

to pikuś.

Przeczytałam cały ten wątek i bardzo Cię podziwiam i dziękuję w imieniu swoim i nie tylko, jesteś bardzo aktywny na forum a najważniejsze, że twoje odpowiedzi są konstruktywne, a nie typu "było nie brać kredytów" "na głupotę nie ma lekarstwa".

To wszystko też prawda ale niczego nie wnosi.

Twoja odpowiedź to dla mnie wiatr w żagle a ostatnie zdanie to nadzieja, że można. Potrzebuję jeszcze huraganu, żeby mnie pozytywnie wkurzył i pobudził do działania.

Pozdrawiam i trzymam kciuki za wszystkich.

lukaszb
Dzięki Łukasz za podpowiedź.

Bardzo potrzebuję wiatru w żagle, żeby zacząć działać, bo na razie siedzę i biadolę nad sobą, a sama sobie zgotowałam taki los. Najgorsze jest to że boję się rozmawiać z wierzycielami, odbierać telefony, nawet listy zbieram do kartonika nie otwierając ich. Załamałam się totalnie, a przecież są ludzie którzy mają gorzej, chorzy, inwalidzi, samotni, dzieci nieuleczalnie chore, długo by wyliczać, ja i moje długi

to pikuś.

Przeczytałam cały ten wątek i bardzo Cię podziwiam i dziękuję w imieniu swoim i nie tylko, jesteś bardzo aktywny na forum a najważniejsze, że twoje odpowiedzi są konstruktywne, a nie typu "było nie brać kredytów" "na głupotę nie ma lekarstwa".

To wszystko też prawda ale niczego nie wnosi.

Twoja odpowiedź to dla mnie wiatr w żagle a ostatnie zdanie to nadzieja, że można. Potrzebuję jeszcze huraganu, żeby mnie pozytywnie wkurzył i pobudził do działania.

Pozdrawiam i trzymam kciuki za wszystkich.

 

Nie można sobie bardziej strzelić w kolana będąc w długach, niż schować głowę w piasek. Nie można. Brak świadomości na jakim etapie jest Twoja sprawa, gdzie są papiery, czy jest wypowiedzenie, czy są negocjacje, czy cokolwiek powoduje że właściwie tracisz wszystkie możliwości obrony i zazwyczaj budzisz się dopiero gdy do drzwi puka komornik. A wtedy jest zdecydowanie trudniej pomóc. Taka prawda.

 

Zacznij proszę odbierać telefony, rozmawiaj (choć zaciskaj zęby i nie dawaj satysfakcji małolatom drącym się do telefonu), odbieraj polecone, całą korespondencje... Jak nie masz na wpłaty to mów prosto z mostu, że nie masz. Szukaj dodatkowej pracy, do tego sprawdź te ubezpieczenia... Naprawdę takie przypadki jak Twoje można wyprowadzić na prostą. I to bez dalszego zadłuzania się w róznych dziwnych firmach, które to z jednej strony chętnie pożyczą, a z drugiej - chętniej jeszcze kopną gdy leżysz i nie możesz się ruszać. Ale musisz być silna i wiedzieć jak się za to zabrać.

 

Zacznij od tych ubezpieczeń. To kasa którą możesz odebrać z dnia na dzień. Jak Cię nie będzie stać na spłate, pojedziesz sobie za to na wakacje, albo zaczniej inny etap życia. Możliwości masz bardzo bardzo dużo. Pozostawiam więc pod rozwagę. A uwierz na słowo - Twoje długi to pikuś. Teraz mam klienta który ma 5,5 mln (pięć i pół miliona). To już są jakieś długi. I co gorsza - ma majątek który można zająć wart ponad 10 mln. Hmmm? Powinnas się uśmiechnąć w tej chwili.

 

Serdecznie Cię pozdrawiam :)

maja88

Dzięki Łukasz za wsparcie, biorę się do roboty, dzisiaj nawet dzwoniłam do Pani z BPH i usłyszałam pytanie: a ile Pani może wpłacić i kiedy.

Do tej pory byli bezwzględni.

Pozdrawiam

lukaszb
Dzięki Łukasz za wsparcie, biorę się do roboty, dzisiaj nawet dzwoniłam do Pani z BPH i usłyszałam pytanie: a ile Pani może wpłacić i kiedy.

Do tej pory byli bezwzględni.

Pozdrawiam

 

Jeszcze tylko Ci jedną rzecz podpowiem, która mi teraz przyszła do głowy a która ułatwi Ci bardzo sprawę. Staraj się spłacić zobowiązanie nr 1 do końca, później zobowiązanie nr 2 do końca, później zobowiązanie nr 3 do końca... Chodzi o to żebyś spłacała w całości po kolei jeden za drugim kredyt (nawet jeśli potrwa to jakiś czas i będą jakieś odsetki). Gdy będą odchodziły Ci kolejne zobowiązania, będzie Ci z miesiąca na miesiąc łatwiej i poczujesz ulgę, a spłata będzie bardziej efektywna. W pierwszej kolejności powinnaś wpłacać na największe zobowiązanie bo od niego będą leciały największe odsetki.

 

Miłego dnia.

togro7

Witam wszystkich bardzo serdecznie , jak większość z was mam ten sam problem. Mam zadłużenie na około 200 000 zł. Kredyty ( wypowidziane umowy ), chwilówki oraz komornika. Teraz doszło do zajęcia nieruchomości albo wpłace 20 000 ,po rozmowie z wierzycielem zaproponowali spłate 10 000 tyś. a reszta na raty po spisaniu nowej umowy w placówce banku - tylko skąd to wżiąć jak mam wpis w hipotekę. Wczoraj dostałem jeszcze wezwanie do zapłaty z euro banku na ponad 40 000 tyś, będe do nich dzwonił ale niewiem co się uda załatwić.Większość spłacam przez komornika od 2 lat i moja straszliwa wina jest taka że nie zrobiłem z mieszkaniem nic:GB_bonesrock: a teraz jes wielki Płacz !!!

Wielki szacunek dla pana Lukaszab za wyjście z podobnego długu , może jakaś rada dla mnie ???:(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • Zmeczony92
      By Zmeczony92
      Witam wszystkich, postanowiłem wziąć się w garść i ogarnąć wszystko, żeby w końcu móc spać spokojnie i nie denerwować się bo życie ucieka, a czasu nie cofnę. Jestem kompletnie zagubiony w tych wszystkich spłatach, ale mam wgląd na wszystko i wiem co gdzie i ile na ta chwilę mam do spłaty. 
      Wszystkie długi jakie posiadam:
      MBank 34tyś (sprawa niedługo trafia do sądu, nie mogłem się dogadać z nimi, chcieli 1800zł co miesiąc na które niestety mnie nie stać)
      PKO BP 20tyś (podobnie jak z mbankiem, ale narazie sądem nie straszą, ale nie ma szans na raty, tylko całość do spłaty)
      Chwilówki - całość około 13tyś (było więcej, ale komornik sporą część już z konta bankowego pobrał, na resztę tj, 13tyś które pewnie niedługo ściąganie z konta bankowego,nie mam jak funkcjonować, ponieważ zostawia mi 1650zł, resztę wpływów w miesiącu zabiera, ogólnie ciężki do dogadania, na obecną chwilę konto nie zajęte , co musiał to zabrał i jest cisza, pewnie przed burzą..)
      Na żonę:
      PKO BP około 12 tysięcy (raty płacone na czas, ogólnie wszystko wporządku, raty 330zł)
      Stefczyk około 70 tysięcy (raty płacone na czas, kredyt restrukturyzowany, ogólnie wszystko wporzadku, rata 680zł)
      Chwilówki - około 6 tysięcy (nie możemy zlokalizować kto przejął te długi, cisza z każdych stron, prawdopodobnie wejdą niedługo na konto żony) 
      Na tatę:
      PKO BP około 55 tysięcy (płacimy na czas, żadnych problemów, rata 1200zł)
      Na mamę:
      NestBank około 20 tysięcy (płacimy na czas, żadnych problemów, rata 470zł)
       
      Jednym słowem, ciężki temat i nie wiem co zrobić, kto mi może pomóc? Zastanawiam się z żoną, żeby poprosić rodziców żeby wzięli kredyt pod działkę gdzie stoi mój obecny dom, ale nie wiem czy tak się da - aby zrobić z tego jedną ratę, chodzi mi o moje długi, rodziców i żony kredyt w PKO BP. Kredyt z lasy stefczyka jest zbyt duży, żeby również to skonsolidować- tak mi się wydaję. 
       
      Ewentualnie, czy jest taki bank, który dałby mi przykładowo 180 tysięcy na  spłatę tego wszystkiego, w tej kwocie zawarta jest kwota pieniędzy którą potrzebuje na remont domu, który jest na działce którą dostanę, ale warunkiem jest brak komorników sądowych na głowie.
       
      Wszystkie przelewy, które dostaję na konto:
      (Od stycznia przyszłego roku moja pensja wzrośnie o 350zł netto, kwoty niżej podane również netto)
      3070zł - wypłata podstawowa 
      510zł - świadczenie mieszkaniowe 
      (Dodatkowo co roku dostaję od pracodawcy 13 pensję - 3tyś, świadczenie mundurowe 2.5tyś, gratyfikacja urlopowa 1,2tyś na osobę, razem 3.6tyś z dzieckiem, nagroda kwartalna 320zł)
      Niedawno odebrałem przedłużenie kontraktu, jestem żołnierzem zawodowym, obecna umowa o pracę trwa od 01.02.2018 do 31.01.2020, nowa podpisana, wchodzi w życie od 01.02.2020 I trwa do 31.12.2025 (5 lat i 11mcy, po tym okresie najprawdopodobniej 8 lat lub służba stała)
      Żona pracuje na pełen etat, niestety umowy ma roczne, ale od roku jest w jednej firmie jako ekspert do sprzedaży internetowej. 
      Jej wynagrodzenie to pensja podstawowa ( w zależności od godzin ) 
      1400 - 1800zl 
      Premia z wykonanego celu z ostatnich trzech mc 
      (3,800-4,200-,4900)
      Świadczenie 500+ na syna 
      Dodatki urlopowe (nie znam systemu)
       
      Jesteśmy młodym małżeństwem, chcemy w końcu stanąć na nogi. Jest jakakolwiek szansa, żeby ktoś nam pomógł? Dziękuję za jakiekolwiek podpowiedzi..
    • Luska34
      By Luska34
      Dzień dobry, posiadam 4 pożyczki. 500 zł vivus, 1800 smartpozyczka, 2300 szybkagotowka oraz wonga.com 1000 zł. 
      Trzy miesiące temu straciłam prace i dopiero od pełnego miesiąca pracuje. Nie byłam w stanie spłacić czegokolwiek poniewaz nie posiadałam pieniędzy w ogóle. Jedynie co zrobiłam to ostatnie oszczędności wpłaciłam na szybkagotowke 520 zł co za oni przekierowani mi to na refinansowanie.. w smart spłaciłam tylko 100 bo tylko tyle miałam. Dopiero od tego tygodnia będę mogła coś spłacać powoli. Oczywiście od smartpozyczki otrzymywałam wiadomości o tym ze windykator do mnie już jedzie, ze oszukalam ich z wpłata spłaty, ze sprawa jest w dziale wyłudzeń. Nie kontaktuje się z nimi poniewaz już próbowałam i nic z tego nie wyszło.. od Vivusa otrzymałam SMS ze zostało do mnie wysłane wezwanie do zapłaty oraz wypowiedzenie umowy. Nie wiem jak to mam interpretować. 
      Prosze o pomoc w rozwikłaniu tych długów. Na miesiąc mogę przekazać 1300 zł na spłatę. Nie wiem od czego zacząć. Zaczynam już tym wszystkim bardzo stresować i denerwować, ze wyślą do mnie policję jak to napisalo mi smartpozyczka. Myślałam, żeby spłacić te najmniejsze czyli vivus oraz wonga poniewaz u nich miko rat na ileś miesięcy mam zaległość 460 zł. 
    • Lomo2
      By Lomo2
      Witam, posiadam następujące kredyty 
      Alior 66tys z rata 950zl spłacone 12 rat 
      Pko 39 tys rata 610 zł spłacone 31 rat
      Nest  25tys rata 400 zł spalocne 5 rat
      Kasa stefczyka 14tys rata 338zl spalone 48 rat
      Rajfizen 12tys rata 275 zł spalone 27 rat 
       
      Łączna kwota do spłaty 156 tys z łączna rata 2537 zł.
      Co się stanie gdy zacznę spłacać każda ratę o połowę mniej.?  Bank wypowie mi umowę i zajmie się tym komornik?, Mam umowę o pracę na której zarabiam 1600zl. żadnej nieruchomości ani nic innego.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

X  POBIERZ RAPORT BIK