Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'dlugifirmowe' .
-
Witam serdecznie. Chciałem poprosić o poradę, jak sensownie podejść do tematu. Przyznam, że nie jest to moja pierwsza sytuacja z długami - depresja położyła mnie już drugi raz, poprzednim razem wszystko spłaciłem ciężką pracą, aktualnie jest to bardzo problematyczne. Sytuacja wygląda następująco. Mam jednoosobową działalność gospodarczą, którą właśnie zawieszam. Po działalności zostało mi trochę długów, trzy hurtownie, na pewno niemała kwota w ZUSie, jeszcze z leasingu parenaście tysięcy zapewne, a dodatkowo rachunki za media. Na dzień dzisiejszy znam tylko kilka kwot, reszty nie starałem się poznać obawiając się że pismo na panelu klienta zostanie potraktowane jako odebrane, co będzie otwierać wierzycielowi drogę do dalszego postępowania. W tej chwili mam zajęcia komornicze od 4 wierzycieli na 220tys złotych, dopiero dowiem się od jakich. Jest to trzech różnych komorników, z czego dwóch w miarę blisko. Z tym, u którego mam dwie największe sprawy już rozmawiałem, powiedziałem mu że jestem chętny na ugodę by spłacać w ratach z własnego rachunku, że właśnie podjąłem pracę na etacie, mam u niego 175 tysięcy do spłaty. Powiedział mi, że będzie zabierał 50% wypłaty, na co niechętnie przystałem, bo na początkowej umowie próbnej po jego transzy nie zostanie mi dość na opłacenie mieszkania, a co dopiero utrzymanie się. Powiedział mi też, żeby się najlepiej nie kontaktować z pozostałymi komornikami, bo jeśli on pierwszy wejdzie na rachunek po wypłacie, to bardzo prawdopodobne że pozostałe zajęcia przejdą pod jego rękę i będzie łatwiej (przy czym boję się że do tego 10tego pozostali dwaj do mnie zapukają, to 2,5 tygodnia oczekiwania). Przy czym jest też możliwość że pozostali komornicy odpuszczą sobie rachunek a wejdą na majątek czy coś, czego nie mam wiele. Ogólnie wydaje mi się, że długi będą opiewać na ~300 tysięcy. Jeśli chodzi o moje możliwości spłacania, to 3-5 tysięcy miesięcznie będzie dostępne, ale dopiero od marca, gdy skończy mi się okres próbny w firmie, w tej chwili zarabiam na tyle że zapłacę mieszkanie, media, jedzenie i będę oczekiwał wypłaty z utęsknieniem. Zastanawiam się jak działa i czy warto pójść w stronę upadłości konsumenckiej w tej sytuacji. Informacje w internecie są bardzo ogólne, chciałbym dowiedzieć się od kogoś kto przeszedł ten proces jak to wygląda. Z góry dziękuję wszystkim tu za poświęcony czas. Pozdrawiam, Maciej. ------------------------------- dodano 19 minut później ------------------------------- Poczytałem trochę i w sumie z tego co widzę, raczej upadłość odpada, trzeba zapierdzielać. Dodatkowo myślę, czy nie lepszą opcją byłoby pracować na najniższej krajowej, a reszta pod stołem - w sytuacji gdyby komornik nie chciał się dogadać, a ciągle pobierać 50%. Nie wyobrażam sobie opłacić mieszkania, a potem zastanawiać się skąd wziąć na utrzymanie i choćby ogrzewanie, w końcu idzie sezon zimowy. Przeszła mi myśl czy komornikowi tym nie zagrozić, nieskuteczna egzekucja już kiedyś się sprawdziła i spłacałem 150tys w ratach po 500zł oraz bardzo często nadpłacałem po parę-paręnaście tysięcy gdy udało mi się gdzieś dorobić więc poszło szybko i człowiek żył jak trzeba a nie w chłodzie i suchym chlebie i wodzie.
- 7 odpowiedzi
