Dzień dobry, proszę o poradę co mam zrobić, aby za chwilę nie zostać z ogromnym długiem.
1. W 2019 roku zmarła nagle moja mama.
2. W tym samym toku przyjąłem spadek u notariusza z dobrodziejstwem inwentarza.
3. Niedawno dowiedziałem się, że mama chwilę przed śmiercią wzięła kredyt konsumencki w Alior Bank, niemały bo około 100k.
4. Co ważne, nie dowiedziałem się tego od banku, sądu czy komornika tylko przeglądając jej stare maile.
5. Nie znalazłem umowy kredytowej, ale potwierdziłem nieoficjalnymi kanałami, że kredyt był wzięty i to bez ubezpieczenia.
6. Zrobiłem też małe śledztwo co stało się z pieniędzmi i tu, aby je odzyskać od osoby, której zostały przekazane - będę musiał założyć sprawę cywilną, która raczej jest przegrana.
Od wzięcia kredytu niedługo miną 3 lata, czyli teoretycznie jest szansa na podniesienie zarzutu przedawnienia?
Czy dobrze rozumiem kredyt stał się natychmiast wymagalny i naliczają się od niemal 3 lat odsetki?
Niemniej nie łudzę się, że tak się stanie, bo pewnie bank rozpoczął już działania i bieg przedawnienia leci od nowa, a przez COVID sprawy pewnie utknęły?
Założyłem sobie alerty BIK, KRD, Ochrona Peselu oraz konto na E-SĄD - na razie cisza.
Nie oczekuję, że napiszecie "czekaj" lub "pędź do banku", tylko chciałbym ogólnej (subiektywnej) oceny sytuacji. Co dokładnie się działo w baku, gdy moja mama przestała spłacać kredyt? Kiedy i jak bank ustalił, że moja mama już nie żyje? Ile mam jeszcze czasu?, itd.
Kredyt jestem w stanie udźwignąć, choć nie ukrywam, że z ogromnym trudem.
P.S. Nie wiem czy to dobry dział, ale oceniając to na chłodno - to jestem już zadłużony.