Cześć,
jestem na etapie rozważania/złożenia wniosku o upadłość konsumencką i chciałabym zapytać osoby, które realnie przez to przeszły, jak to wyglądało u Was w praktyce.
Interesuje mnie konkretnie jedna rzecz:
czy syndyk przychodził do Was do miejsca zamieszkania, czy całe postępowanie odbywało się zdalnie (telefon, mail, dokumenty)?
Chodzi mi o sytuacje bez nieruchomości i majątku , nie posiadam nawet auta
Pytam, bo mieszkam tymczasowo u byłego partnera i bardzo zależy mi na zachowaniu pełnej dyskrecji – nie chcę, żeby dowiedział się o mojej sytuacji finansowej z powodu jakiejkolwiek wizyty czy korespondencji.
Wiem, co jest w przepisach, ale zależy mi na prawdziwych doświadczeniach, nie teorii.
Będę wdzięczna za każdą odpowiedź – szczególnie od osób, które mają już postępowanie za sobą.
Dzięki!