Dzień dobry. Własna głupota i problem z hazardem, doprowadziły mnie do tego że mam około 35 tysięcy długu którego nie jestem w stanie spłacić.
Extraportfel - 10421
Vivigo - 2129
Provident - 1905
Klarna - 2994
Paypo- 5998
Ponad 10000 prywatne zobowiązania
Zarabiam 4900 netto
I tu moje pytanie, czy w takiej sytuacji warto spróbować uzyskać pomoc od firm zajmujących się pośrednictwem finansowym?
Wiem że dług wtedy jeszcze wzrośnie, ale może przynajmniej uda się go rozłożyć na dłuższy okres, i poprawić trochę psychikę.
Z innych wątków na forum, wiem że w takich sytuacjach najczęściej zaleca się spłatę wszystkiego systematycznie po części.
Ale boję się że w takiej sytuacji windykatorzy będą dzwonić do pracy, przez co mogę ją nawet stracić.
Czy szukanie pomocy u pośredników to dobre rozwiązanie?