Dzień dobry, od 7 lat jestem w trakcie rozwodu (z prawnikiem!). Kilka lat temu oddałam mu połowę naszego mieszkania w formie darowizny, żeby mieć już święty spokój. Niestety nasz kredyt pozostał wspólny, mimo że to on spłacał kolejne raty kredytu. Problem pojawił się teraz, kiedy chce wziąć kredyt hipoteczny na siebie na zakup domu - historia spłacania tamtego kredytu jest mega słaba. Wszystkie lata wstecz opóźnienia powyżej 30 dni. Mimo, że mój BIK jest dobry, to historia spłacania tego zobowiązania skutecznie blokuje mnie przed możliwością uzyskania kredytu hipotecznego na siebie. Dodam, że jestem już po podpisaniu umowy przedwstępnej i wpłaceniu zaliczki - nie sądziłam, że będę miała jakikolwiek problem z kredytem (zarobki mam świetne, zero opóźnień w moich zobowiązaniach). Kredyt hipoteczny wspólny został zaciągnięty w PEKAO, ponad połowa została już spłacona. Pozostało jakieś 40 tysięcy rozłożone w ratach po ok 500zl. Mam umówioną wizytę w banku ale zastanawiam się, co jeśli w sytuacji gdy bank uzna że jest on kiepskim kredytobiorcą i nie wymiksują mnie z tej umowy. Czy drogą sądową ? Czy w ogóle mam jakieś szanse się tego pozbyć ?