Zaczynam się zastanawiać jaka powinna być minimalna kwota na miesiąc dla 2 osobowego gospdarstwa domowego.
Wszystko poza opłatami jak raty, czynsz, gaz i paliwo. Czyli jedzenie, chemia, ubrania, wszystko co się kupuje w sklepie jakby to powiedziec.
Czemu o tym myślę, po wyjściu z długów gdzie mi została jedna rata konsolidacji zastanawiam sie ile powinienem oszczędzać, ale z drugiej strony nie chcę przesadzić by nie podupaść na zdrowiu albo nie wyglądać jak żul. Gdzie jest ta ściana, gdzie jest ta granica?
Ostatnio czytałem o minimum socjalnym i wychodzi na 2 osoby z jedzeniem 2900. Tak to mniej więcej wygląda, że na jedzenie 900 zł i na resztę 2 koła. Tylko ja naprawdę nie wiem jak można za 900 zł przeżyć miesiąc jezeli chodzi o jedzenie. U mnie to wychodzi conajmniej z ok 1500-1700 a to są zwykłe zakupy oraz jakiś obiad czasami do domu. Wiadomo też że leki trzeba, ubrania czyli te 5 podstawowych skłądników - jedzenie, transport, zdrowie, mieszkanie, ubranie. Reszta to pierdy wiadomo, gorzej tylko jak ciężko nawet do tej reszty dobić. Ja któryś tam raz już nie przeżyję sądów, windykacji nie zamierzam się zadłużać. To co mogłem już wydębiłem od Banków zwrotów itp. Czy ktoś z Was umiał pociągnąć sposób życia jaki był przy komorniku gdy już nie miał długów aby zbudować oszczędnośći?