Mam długi na około 150 000 jeszcze. Kapitału znacznie mniej
Wielokrotne bezskuteczne egzekucje komornicze, umarzane, 2 trwają nadal (ale i tak są bezskuteczne)
8-10 lat po terminie
Czy warto negocjować z wierzycielem samemu, jeśli chce się ugrać 60%-70% umorzenia?
Oczywiście mam argumenty, w Polsce jestem bezrobotny, brak majątku, bezskuteczne egzekucje komornicze, zbiegi egzekucji, możliwość emigracji zarobkowej.
Około marca, dostanę na spłatę od rodziny i wtedy chcę zacząć negocjować.
Posiadacze długów to teraz HOIST, EOS i jakieś tam jeszcze, musiałbym zerknąć w BIK kto teraz ma.
EOS na start sam proponuje 20%, ale chcę im wysłać pismo z 70%.
Napisanie profesjonalnego pisma to dla mnie nie problem.
Czy może lepiej skorzystać z kogoś, kto robi to zawodowo?
Większość pośredników woła niestety 10%, a tyle to ja będę miał prowizji dla komornika ?