Moja sprawa wygląda tak że w 2022 wygrałem sprawę w sądzie rejonowym z firmą udzielających pseudo pożyczek Szybka Gotówka, powództwo zostało całkowicie oddalone i nie poszli do sądu okręgowego czyli wyrok prawomocny, sąd uznał że nie jestem im nic winny. W tym roku (2024) dostałem nakaz zapłaty w elektronicznym postępowaniu upominawczym z tego samego sądu rejonowego dotyczący tego samego roszczenia jakiś radca prawny podpisał się dokładnie po tym samy skserowanym kropka w kropkę pozwie, a referendarz sądowy oczywiście klepnął nakaz. Odebrałem list w domu rodzinnym (280 km) i tam go zostawiłem skutkiem czego spóźniłem się dwa dni z odpowiedzią na w/w nakaz zapłaty. Napisałem wniosek o przywrócenie terminu do sprzeciwu podając jako uzasadnienie to że sprawa już była prawomocnie osądzona (na dodatek w tym samym sądzie rejonowym) został odrzucony przez sąd, potem napisałem skargę na orzeczenie referendarza (została oczywiście odrzucona przez w/w a kosztowało to 100 złotych). Co jeszcze można zrobić żeby nie płacić tym złodziejom za te ich bezprawne automatyczne przedłużenia które uznał sędzia na normalnej rozprawie? Bo wychodzi na to że posiedzenia sądowe i normalne prowadzenie spraw stoją niżej w hierarchii niż drukowane nakazy zapłaty przez referendarzy? A w takim wypadku moje dwie dalsze wygrane sprawy z windykacjami mogą w ten sam schemat wpaść że zapadną kolejne wyroki.