Witam
Moja sytuacja jest zaciągnięty kredyt (karta kredytowa) w 2014 w 2016 dług przejęła firma Lindorff w 2016 roku sąd w Lublinie odrzucił ich pozew ze względu iż nie mógł mi skutecznie dostarczyć nakazu zapłaty i skierował ich do sądu rejonowego, w okolicach 2017 parę razy uadalu mi się powstrzymać ich powództwo w sądzie rejonowym ( brakami formalnymi ) czy notarialnymi lecz w okolicy 2018 straciłem możliwość odbierania poczty w skazanym adresie i do dzisiaj bym
nie wiedział jak
sie skończyła historia gdybym nie pobrał swojego raportu big z niego wynika że sąd rejonowy postanowił ( do końca nie wiem co bo nigdy nie widziałem nakazu zapłaty ) ale według raportu big jestem
dluzny kwotę xxx i mam daty Powstanie zaległości xx.01.2019
Wysłanie wezwania do zaplaty: xx.02.2021
Data wydania tytułu wykonawczego
Xx.01.2019
ale do dnia dzisiejszego nie miałem żadnego zajęcia komorniczego w związku z tym długiem
Dzwoniłem dzisiaj chyba nie potrzebnie do Lindorff że może mógłbym zapłacić jakąś część tego długu którego podkreśliłem nie uznaje w takie formie i że nakaz jest nie prawidłowo dostarczony jeśli by chcieli negocjować, ale
się nie zgodzili. (Chcieli mój adres ale nie podałem )
A więc pytanie czy czekać na przedawnienie bo mamy 2024 a data nakazu to 2019 Czy pisać o ponowne dostarczenie nakazu i potem się odwoływać. Nie rozumiem czemu jeszcze nie było zajęcia komorniczego, ale też bym
nie chciał żeby się nagle pojawiło. Pozdrawiam
p.s kwota która oczekuje to prawie 300% długu z karty kredytowej