W 2018 wziąłem pożyczkę w Zaplo, spłaciłem ją po miesiącu, krótko później dali mi nowa ofertę było to 800zł a do spłaty coś lekko ponad 3 tysiące, których nie dałem rady spłacić jednorazowo.Wyjechałem do pracy za granicę żeby się z tego wygrzebać w międzyczasie dług został 2 razy sprzedany, najpierw do jakiegos banku TD a później przejęła go e-kancelaria z Wrocławia u której dług jest do dzisiaj, owa kancelaria zażądało ode mnie spłaty 21 tysięcy! Oczywiście takich pieniędzy w życiu nie miałem przy sobie więc poszli mi na "ręke" i pozwolili spłacać w ratach, 700 złotych zawsze do ostatniego dnia miesiąca, jeśli nie zapłaciłem w terminie owa umowa przestała obowiązywać i wszystko co zapłacone wcześniej nie liczyło się na poczet długu, tylko doliczali dodatkowe odsetki.Obecnie spłaciłem 20 ratek, 14 tysięcy a wczoraj dostałem pismo z kancelarii że mam 2 tygodnie na spłatę ponad 9 tysięcy łącznie z kosztami sądowymi.W ponad 20 stronnicowych kartkach A4 przysłali mi całą historię pożyczki i jest to pozew o zapłatę za przedawnienie terminu roszczenia.Od razu napisałem do nich o co chodzi, mieliśmy umowę z której regularnie się wywiązuje bez żadnych opóźnień w odpowiedzi dostałem maila że umowa dalej obowiązują i dalej wymagają ode mnie tych miesięcznych rat a to co dostałem to jest opłata za przedawnienie roszczenia, roszczenia które od 20 mięsiecy spłacam.Sumując to co juz im zapłaciłem i to czego ode mnie wymagjaą obecnie do w ciągu 2 tygodni, wyjdzie suma wyjściowa te 21 tysięcy i znajdę się z nimi w punkcie wyjścia.Proszę o jakąś poradę kogos mądrego albo kogoś kto miał podobny przypadek, byłem blisko uwolnić się od nich raz na zawsze a zatacza to nowe okrążenie, nie mam pojęcia co robić a wiadomo że nie spłacę im takiej kwoty jednorazowo.