Witam,
otóż sprawa dość prosta, ale dla mnie nie oczywista.
Komornik wlazł mi na konto pod koniec czerwca i po wypłacie zostawił te minimum. Wypłata była dzień opóźniona, czyli weszła w lipcu pierwszego. Następna czyli za lipiec weszła już prawidłowo przed końcem miesiąca i bank sobie postanowił, że zablokuje i przeleje całość gdzieś...
W banku mówią, że mam dzwonić do komornika, u komornika nie mają wpłat bo one idą gdzieś do prezydenta miasta, w UM mówią żebym dzwonił do komornika, a u komornika, że do banku. YYY nie no kurła...to może mi telefon by zapłacili bo już nie mam sam jak zapłacić...
Ja rozumiem, narozrabiałem to zapłacić muszę, ale żeby tak chłopa na miesiąc bez niczego zostawić to mnie to już trochę zdenerwowało, bo i bank ING zaraz będzie płakał, że kredyt nie spłacony w terminie.
Małe podsumowanie: w lipcu dostałem wypłatę za czerwiec i lipiec. Oba prawidłowo zatytuowane za jaki miesiąc. Biorąc pod uwagę, że periodyczne wynagrodzenie to moim zdaniem "za jakiś miesiąc a nie w danym miesiącu" to chyba bank dał dupy?