Dzień Dobry!
Debiut, bo szukam pomocy. Jestem załamany, zdruzgotany, chęci życia odchodzą. Nie wiem czy temat przetrwa, czy ktoś pomoże, ale próbuję.
Ogólnie jestem bardzo wrażliwy, tak jest to ważne, bo dotyczy każdego tutaj zagadnienia, słowa i sytuacji danej i życiowej.
Nie ma sensu pisać o swoich zaletach, może bardziej o ułomnościach, które nie pozwalają mi w tradycyjny sposób było nie dopuścić do tego co jest.
Wierzę też jednak, że jest ktoś na świecie czy na tym forum, co mi pomoże jakkolwiek, a i nie będzie mi dokuczał za tą wiadomość.
Potrzebuję 3 tysiące złotych na już, ja nie mam żadnych zdolności kredytowych, ale bliska mi osoba, która chce pomóc- tak, mały dochód, ale ma udokumentowany, jednak też ma już odmowy w parabankach.
Może jednak ktoś jest w stanie prywatnie pomóc na umowie oczywiście i rozłożeniu tego na raty w odpowiedni sposób.
Ewentualnie może moje usługi mogę zaproponować (Proszę się nie śmiać, a ewentualnie uśmiechać)- mogę pisać wiersze, być mediatorem, wspierać duchowo, dać się wygadać itp.
Wiem, tak uważam, że w świecie gdzie żyjemy taka wiadomość może być odebrana jako "O co chodzi?", ale piszę jak umiem i otwarcie.
Nadzieja umiera ostatnia.