Witam.
Przegapiłem awizo a bardziej maja Mama która była na wyjeździe. Bo ja mieszkam w zupełnie innym mieście.
Sprawa wygląda tak:
14.09.22 - Zostaje uchylony nakaz poprzez skuteczne wniesienie sprzeciwu
09.28.22 - Bank Millenium wnosi kolejny pozew
14.10.22 - Zostaje wydany nowy nakaz zapłaty z inną sygnaturą akt.
??.??.?? - Zostaje wysłane pismo na mój stary adres pod którym nie mieszkam od kilku lat. Oczywiście zostaje nieodebrane a ja nie mam świadomości tego.
19.01.23 - Zostaje wysłane kolejne pismo tym razem pod adres rodziców który też jest moim adresem zameldowania ale nie zamieszkania. Niestety nikogo nie ma w domu przez następny miesiąc.
03.03.23 - Wyrok się uprawomocnia i dostaje klauzulę.
05.03.23 - Dowiaduję się o całej sprawie.
Gdyby wysłano list na mój adres zamieszkania który jest także adresem korespondencyjnym to mógłbym się jakoś odnieść do tego.
Przy pierwszym sprzeciwie sąd postanowienie wysyła na mój adres zamieszkania a kilka tygodni później przy ponownym pozwie wysyła w zupełnie inne miejsce.
Bank doskonale wiedział jaki jest mój adres zamieszkania mimo to i tak podał 2 nieprawidłowe adresy.
Mam jeszcze jedno zastrzeżenie kwota długu urosła z 40 099,48 PLN do 44 485,05 PLN (nie wlicza się kosztów sądowych) w niecałe 6 miesięcy. Coś tu jest chyba nie tak
Obecnie jestem w sytuacji niemożliwej do spłaty takiego zobowiązania. Szkolę się na programistę i może kiedyś jak dostanę wymarzoną pracę w IT to zacznę się odkuwać ale przede mną jeszcze rok intensywnej nauki, szukanie pracy no i kryzys jaki dopadł tą branżę.
Co można zrobić w takiej sytuacji?