Myślałem, że mam już wszystko za sobą… Miałem w życiu ciężki czas, wzięte chwilówki, później aż 11 spraw u komorników. Wszystko było spłacone, zamknięte, w BIK mam dziś czysto – nic nie widnieje, zero zaległości.
I nagle dziś dostaję telefon od Svea – żądają ode mnie 12 tysięcy złotych za pożyczkę z 2019 roku. Mówią, że była sprawa w e-sądzie w 2020, a potem cisza. Teraz twierdzą jeszcze, że w 2023 roku wpłynęło na tę pożyczkę… 6 zł ? Tylko że to na pewno nie ode mnie – na moich rachunkach bankowych są tylko potrącenia do komorników, żadnych innych przelewów.
Nie mam już żadnych starych listów ani dokumentów – nie było mi to potrzebne, bo byłem przekonany, że wszystko spłacone. A tu nagle po tylu latach taki „cyrk”… ?
Czy ktoś miał podobną sytuację?