Historia wygląda tak:
Nawiązałem współpracę z firma oddłużeniową
Pani namówiła mnie na limit na firmę w Wealthon, mówiąc że to tymczasowo by spłacić najpilniejsze i idziemy do banku z papierami po główną pozyczkę. Się okazało że przysłała mi dokumenty gdzie dochody były 4x wyższe niż oficjalnie. Odmówiłem takiej zabawy. No i został mi ten wealthon... Na 2000 zł wpłacane co miesiąc kapitał to 1000 zł, nie dam rady tego spłacać.
Najpierw były upomnienia, telefony z numerem z austrii, zmieniłem numer, po fali maili upomnień nastała cisza. Aktualnie jest 3 ci miesiąc i się zastanawiam na co się szykować...
Meldunku nie mam, sprzęt w firmie w leasingu, auto to samo, właściwie nic nie mam, utarg w 30-40% jest kartami na konto reszta gotówka. Jak uchronić się gdyby zlecili komornika i zajęcie... Jak z tego wybrnąć?
Przez tą babę wrąbałem się w większe g...o niż wcześniej...