Skocz do zawartości

Pożyczka na SMS, czyli jak stracić pieniądze


goguś

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Obiecują dłużnikom w beznadziejnej sytuacji nisko oprocentowane pożyczki. Wystarczy wysłać SMS-a za 30,75 zł. W rzeczywistości sprzedają ich dane osobowe do wysyłania reklam

 

Pożyczka bez BIK. 10 tys. zł na trzy lata. Rata 399 zł miesięcznie. A może 200 tys. zł na 20 lat? Rata? Tylko 1499 zł miesięcznie. "Co byś chciał, co byś wybrał? Wystarczy wysłać SMS za 4,92 zł". To internetowa strona dreamsbank.pl. Tłumacząc na język polski: Banku Marzeń.

 

Bez BIK to znaczy, że nikt nie będzie sprawdzał w Biurze Informacji Kredytowej, czy miałeś problemy ze spłatą kredytów. Zapaskudzony BIK to brak szansy na kredyt w banku.

 

Chcemy pożyczyć 200 tys. zł. Wysyłamy SMS-a. Ale na stronie zamiast dalszych informacji o pożyczce czy choćby wniosku do wypełnienia pokazują się zdjęcia trzech aut. "Ekonomiczna Panda. Cena sklepowa 28 tys. zł. Chcesz ją za 25 tys.? A może luksusowa Audica cena sklepowa 128 tys. zł za 110 tys. zł? A ty na co masz ochotę?".

 

Wystarczy wysłać SMS-a. Klikamy - pomiń. Chcemy pożyczkę, nie auto. Znów żądanie SMS-a. Ale teraz już pod numer premium: 92 578. Koszt 30,75 zł. Jednocześnie przychodzi e-mail: "Witamy, Państwa wybór w dreamsbank.pl został potwierdzony, prosimy o podanie adresu do korespondencji SMS-em na numer 92 578 w formacie: TC.DBK.ad.Imię Nazwisko Ulica nr Miasto 12-345".

 

Wysyłamy SMS-a za 30,75 zł. Efekt? Plansza z elektroniką: "Telewizor LG LCD 52, laptop Apple MacBook Pro 13.3, lustrzanka Nikon D90 + AF-S DX 18-105 mm w pakiecie za cenę 6249,00 lub 60x149,00". Wyślij SMS-a. A pożyczka? Co z pożyczką? Wyślij kolejnego SMS-a za 30,75 zł!

 

Takich stron z pożyczkami przez SMS w internecie naliczyliśmy kilkadziesiąt. Po raz pierwszy napisaliśmy o nich w sobotę w artykule "Pożyczka za SMS jak yeti. Podobno istnieje". Dziś znamy kolejne szczegóły.

 

Łukasz: - Chciałbym ostrzec wszystkich, którzy wysyłają SMS-y. Utopiłem 560 zł.

 

- Pilnie potrzebowałam gotówki i szukając w internecie, natknęłam się na GDB Finance. Postanowiłam wypełnić formularz i wydałam w sumie ok. 100 zł na SMS-y, bo każde sprawdzenie statusu kosztuje. Wniosek złożyłam w maju ubiegłego roku i do tej pory cisza, a ja czuję się oszukana - opowiada "Gazecie" jedna z ofiar.

 

Chętnych nie brakuje, bo z ratami albo rachunkami zalega już ponad 2 mln Polaków -wynika z raportu InfoDług opublikowanego przez Biuro Informacji Gospodarczej InfoMonitor SA. To o 400 tys. więcej niż rok temu. A banki udzielają teraz kredytów gotówkowych (konsumpcyjnych) niechętnie, bo 20 proc. z nich nie jest spłacanych.

 

Za stronami internetowymi stoi m.in. osoba z Rybnika prowadząca działalność gospodarczą. Na jej serwerze jest kilka witryn tego typu, np. dreamsbank.pl, cash-express.pl, gdb-finance.pl, pozyczkiprywatne.com, a także wrozbyiczary.pl (za przepowiednie płaci się też SMS-em).

 

Firma zarabia nie tylko na wpływach z SMS-ów. Prowadzi również wysyłkę e-maili reklamowych. Mailing do 100 tys. osób kosztuje w promocji 129 zł. - Odbiorcy wyrazili zgodę na wykorzystanie ich adresów i numerów telefonów w celach marketingowych, dlatego nikt nie może posądzić państwa o rozsyłanie spamu - zachwala osoba z Rybnika.

 

Skąd bierze dane? Właśnie ze stron z pożyczkami. W regulaminie dreamsbank.pl jest to zresztą wyraźnie zaznaczone: "Przedmiotem działania Serwisu jest gromadzenie danych lub informacji na temat zainteresowań Użytkowników, w celach statystycznych i marketingowych". Co na to wszystko główny inspektor ochrony danych osobowych? Rzeczniczka GIODO Małgorzata Kałużyńska-Jasak obiecała przyjrzeć się sprawie.

 

Same regulaminy (różnią się tylko drobnymi szczegółami) są pełne tzw. klauzul niedozwolonych, które naruszają prawa konsumenta. Na naszą prośbę jeden z nich przeanalizował radca prawny Jacek Świeca. Jak wyliczył, na 35 punktów aż 14 jest zabronionych. Chodzi m.in. o fragment "produkty oraz informacje o produktach przedstawione na stronach Serwisu nie odpowiadają rzeczywistości".

 

- Jeżeli zatem użytkownikiem jest osoba fizyczna (konsument), to przysługuje mu droga sądowa przed sądem antymonopolowym [sądem Ochrony Konkurencji i Konsumenta] - twierdzi Świeca.

 

Czego może się tam domagać? Wpisania felernych punktów regulaminu do rejestru klauzul zakazanych. Każdy punkt w rejestrze kosztuje ok. 2 tys. zł. Czternaście punktów wpisanych do rejestru (jeden punkt regulaminu - jeden pozew) to ok. 28 tys. zł, które właściciel serwisu musiałby zapłacić na pokrycie kosztów sądowych i publikacji wyroku.

 

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów prosi pokrzywdzonych, by przesyłali do niego swoje skargi.

 

Źródło: Gazeta Wyborcza

 

wyborcza.pl/1,75248,9696807,Pozyczka_na_SMS__czyli_jak_stracic_pieniadze.html

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Nowe wątki

Pomocne w oddłużaniu

Reklama
Portal Dłużnika. Długi? Pozew? Windykacja? Sprawdź, jak możemy Ci pomóc.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.