Skocz do zawartości

Konsolidacja 220000 pln


lukasz8515

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kwota kredytu   220000
Okres kredytowania 120000 - lub 150 jesli sie da
Kwoty 3 ostatnio otrzymanych wynagrodzeń/świadczeń: 4100
Źródło uzyskiwania dochodów - umowa o prace na czas nie okreslony
Łączny okres zatrudnienia u obecnego pracodawcy - 5 lat
Nazwa banku, do którego wpływa wynagrodzenie - alior
Wiek kredytobiorcy/kredytobiorców - 36
Województwo zamieszkania - slask
Aktualna kwota kredytów pozostałych do spłaty -
207.063 

Aktualna kwota miesięcznych zobowiązań kredytowych - 5700
Historia w BIK(czy były kredyty i czy były poprawnie obsługiwane, punktacja w BIK) byly kredyty, produkty na raty, zawsze na biezaco splacane - punktacja BIK 59 / 100 
Gdzie były składane wnioski kredytowe w ostatnich 3 miesiącach - skok 

 

Aktualne obciążenia kredytowe

 

Bank 1

1) Nazwa Banku  Revolut
2) Czy kredyt spłacany jest od min. 6 miesięcy? TAK
3) Kwota pozostała do spłaty 100000
4) Wysokość raty 
1.377 PLN

 

Bank 2

1) Nazwa Banku REVOLUT
2) Czy kredyt spłacany jest od min. 6 miesięcy? TAK
3) Kwota pozostała do spłaty 52000

4) Wysokość raty 686 PLN

 

Karta kredytowa MBANK - 58000 pln

 

i dwa male produkty ratalne

 

-------------------

 

Cześć,
potrzebuję Waszej opinii i wskazówek dotyczących możliwości konsolidacji mojego zadłużenia.

Od ok. 5 lat prowadzę działalność zarobkową, jednak formalnie nie mam zarejestrowanej firmy – działam w formie współpracy B2B, ale bez formalnego wpisu (co generowałoby dodatkowe koszty). Żeby ograniczyć obciążenia, jestem zatrudniony u znajomego na umowę, z pensją wpływającą na konto w wysokości 4100 zł miesięcznie (wynagrodzenie stałe, regularne).

Moje faktyczne miesięczne przychody z działalności wahają się średnio między 18 000 a 25 000 zł, widoczne są na dwóch kontach bankowych (głównie mBank).
W ciągu ostatnich 18 miesięcy obrót na jednym z kont przekroczył 1 000 000 zł.

Problem polega na tym, że dochody te nie są formalnie udokumentowane jako działalność gospodarcza.

W przeszłości narobiłem sobie zobowiązań związanych z grą u bukmacherów. Udało mi się od tego odciąć, usunąłem konta, zaczynam wychodzić na prostą i chcę zamknąć ten etap. Zależy mi na skonsolidowaniu obecnych długów w jedną ratę – najlepiej w wysokości około 3000–3200 zł miesięcznie.

Mam stabilne, regularne wpływy oraz realne możliwości ich utrzymania, jednak nie wiem, jak instytucje finansowe podejdą do mojej sytuacji i jakich dokumentów mogą ode mnie wymagać. Zależy mi również na poufności (nie chcę, by osoba trzecia - żona, dowiadywała się o szczegółach moich finansów).

Prośba:
– Czy w takiej sytuacji są realne szanse na konsolidację?
– Jakie instytucje/firmy warto rozważyć przy niestandardowych wpływach?
– Jak mogę najlepiej przygotować się do złożenia wniosku, aby zwiększyć swoje szanse?

 

Każda wskazówka będzie dla mnie ogromnie cenna.
Dziękuję za pomoc.

Opublikowano

Nie ma szans na taką konsolidację z oficjalnym dochodem na poziomie 4100 zł.
Do tego z kartą kredytową z tak dużym limitem. 
Do tego bez zgody żony, przy tak wysokiej kwocie.

Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka, więc albo zarejestrowanie działalności i zawarcie oficjalnie kontraktu B2B (przy takim kontrakcie, po 6 wpływach i 6 miesiącach jego trwania, pojawi się już opcja w jednym banku, w pozostałych najczęściej 24 miesiące prowadzenia firmy) albo zaakceptowanie obecnego stanu rzeczy i brak możliwości jakiegokolwiek ruchu przy tym dochodzie. 

Opublikowano

Z całym szacunkiem, ale w moim słowniku nie istnieje stwierdzenie „nie da się” ani „nie ma szans”.
W życiu widziałem i słyszałem wiele historii, które udowadniały, że gdy w grę wchodzą pieniądze, banki i instytucje potrafią być bardziej elastyczne, niż mogłoby się wydawać. Dlatego trudno mi zaakceptować stwierdzenie, że coś jest niemożliwe.

Mógłbym pójść na skróty i po prostu się do wszystkiego przyznać – finansowo byłoby dalej ok. Natomiast konsekwencje w moim życiu osobistym, zwłaszcza ryzyko poważnego kryzysu lub nawet rozpadu małżeństwa, są czymś, czego chcę za wszelką cenę uniknąć. Popełniłem w życiu błędy, ale zależy mi na tym, by ich nie powtarzać i zacząć funkcjonować inaczej, dojrzalej. Właśnie dlatego liczę, że znajdę tu realną pomoc.

Nie chodzi mi o łamanie prawa — ale jeśli istnieją jakiekolwiek "legalne" formy potwierdzeń czy zaświadczeń, które mogłyby pomóc, chciałbym o nich wiedzieć.

A co do sugestii przejścia na oficjalny kontrakt B2B — warto zapoznać się z tym, co państwo polskie planuje wprowadzić od nowego roku. Niestety wszystko wskazuje na to, że najbardziej obciążeni zostaną właśnie ci „mniejsi”, więc nie jest to rozwiązanie tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać.

Opublikowano

W takim razie pozostaje mi życzyć powodzenia i aby rzeczywistość była równie łaskawa co Pana życiowe motto, że nie ma czegoś takiego jak „nie da się”. Może któryś z kolegów tutaj znajdzie rozwiązanie. 
 

 

Opublikowano
Godzinę temu, lukasz8515 napisał(a):

Z całym szacunkiem, ale w moim słowniku nie istnieje stwierdzenie „nie da się” ani „nie ma szans”.

z całym szacunkiem, ale dzisiaj jechał za mną kierowca o podobnym moccie do Twojego. Na ograniczniu 40 km/h miałem Go w bagażniku, bo realnie można było wcisnąć pedał gazu i jechać ile fabryka dała. Da się? Oczywiście, że się da - tylko te konsekwencje. Też życzę powodzenia. 

Tak mi sie skojarzyło. 

Opublikowano
2 godziny temu, lukasz8515 napisał(a):

Z całym szacunkiem, ale w moim słowniku nie istnieje stwierdzenie „nie da się” ani „nie ma szans”.
W życiu widziałem i słyszałem wiele historii, które udowadniały, że gdy w grę wchodzą pieniądze, banki i instytucje potrafią być bardziej elastyczne, niż mogłoby się wydawać. Dlatego trudno mi zaakceptować stwierdzenie, że coś jest niemożliwe.

Mógłbym pójść na skróty i po prostu się do wszystkiego przyznać – finansowo byłoby dalej ok. Natomiast konsekwencje w moim życiu osobistym, zwłaszcza ryzyko poważnego kryzysu lub nawet rozpadu małżeństwa, są czymś, czego chcę za wszelką cenę uniknąć. Popełniłem w życiu błędy, ale zależy mi na tym, by ich nie powtarzać i zacząć funkcjonować inaczej, dojrzalej. Właśnie dlatego liczę, że znajdę tu realną pomoc.

Nie chodzi mi o łamanie prawa — ale jeśli istnieją jakiekolwiek "legalne" formy potwierdzeń czy zaświadczeń, które mogłyby pomóc, chciałbym o nich wiedzieć.

A co do sugestii przejścia na oficjalny kontrakt B2B — warto zapoznać się z tym, co państwo polskie planuje wprowadzić od nowego roku. Niestety wszystko wskazuje na to, że najbardziej obciążeni zostaną właśnie ci „mniejsi”, więc nie jest to rozwiązanie tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać.

Z całym szacunkiem, ale skoro w Twoim słowniku nie istnieje „nie da się” ani „nie ma szans” to chciałbym zobaczyć, jak latasz, albo przenosisz się w czasie... Albo uprośćmy: skoro wiesz lepiej, co się da, a co się nie da, to po co zadajesz pytania na Forum, zamiast samodzielnie rozwiązać problem??
 

Opublikowano

Dzięki za odpowiedzi, ale spróbujmy wrócić do meritum.

Ironiczne porównania do kierowców „co jadą ile fabryka dała” czy teksty o lataniu i podróżach w czasie są może efektowne, ale nic nie wnoszą do mojego pytania. Ja nie pytałem o to, czy istnieją jakieś ogólne „prawa fizyki”, tylko o to, jakie realne, legalne możliwości mam przy mojej sytuacji – niestandardowych, ale stałych wpływów i oficjalnym dochodzie na umowie.

To, że nie zaczynam rozmowy od „nie da się”, nie znaczy, że żyję w świecie bez ograniczeń. Znaczy tylko tyle, że zanim coś skreślę, chcę sprawdzić wszystkie dostępne opcje. Od forum oczekuję minimum merytoryki:
– jeśli ktoś wie, które instytucje są bardziej elastyczne przy niestandardowych wpływach,
– jakie dokumenty / potwierdzenia dochodów mogą być brane pod uwagę,
– gdzie z góry nie ma sensu składać wniosku –
to jest dla mnie realna pomoc.

Jeśli natomiast jedynym wkładem jest sarkazm, porównania z kosmosu i nabijanie się z tego, że ktoś próbuje posprzątać po swoich błędach i jednocześnie nie rozwalić rodziny – to naprawdę lepiej w ogóle nie odpowiadać. Statystyki „ilości postów” nikomu nie uciekną, a ja przynajmniej nie będę tracił czasu na czytanie wycieczek osobistych.

Szanuję stwierdzenie, że przy oficjalnym dochodzie 4 100 zł konsolidacja na takich warunkach może być bardzo trudna albo wręcz nieosiągalna – to jest konkret, z którym mogę się zmierzyć. Ale forma typu „pokaż jak latasz” czy „po co pytasz, skoro wiesz lepiej” mówi więcej o poziomie autora, niż o mojej sytuacji finansowej.

Jeśli ktoś faktycznie ma doświadczenie z klientami w podobnej sytuacji (niestandardowe wpływy, brak klasycznej DG, chęć poukładania zadłużenia bez rozwalania życia prywatnego) i może podpowiedzieć co konkretnie mogę przygotować / jak rozmawiać z instytucją, to chętnie skorzystam. Resztę komentarzy, które nic nie wnoszą poza ironią, pozwolę sobie po prostu pomijać.

Warto wiedzieć
Edukacyjne podsumowanie wygenerowane przez AI,
Możliwość uzyskania konsolidacji kredytu na kwotę 220 000 PLN przy dochodzie netto około 4100 PLN miesięcznie jest bardzo ograniczona ze względu na wysokie miesięczne zobowiązania kredytowe oraz stosunkowo niską zdolność kredytową. Banki oceniają zdolność kredytową na podstawie dochodów, historii kredytowej oraz aktualnych zobowiązań, a przy tak wysokim poziomie zadłużenia i relatywnie niskim dochodzie uzyskanie konsolidacji na taką kwotę jest mało prawdopodobne.

W praktyce banki mogą wymagać dodatkowych dokumentów potwierdzających dochody lub stabilność finansową, takich jak zaświadczenia o zatrudnieniu, wyciągi z konta, a także mogą brać pod uwagę inne źródła dochodów, jeśli są oficjalnie udokumentowane. Jednak nawet przy niestandardowych wpływach, jeśli miesięczne obciążenia są wysokie, zdolność kredytowa może nie pozwolić na konsolidację na oczekiwaną kwotę i okres.

Warto również pamiętać, że instytucje finansowe różnie podchodzą do oceny ryzyka kredytowego, ale przy obecnym poziomie zadłużenia i dochodów, możliwości uzyskania konsolidacji są ograniczone. W takich sytuacjach pomocne może być rozważenie innych form zarządzania zadłużeniem, jednak każda decyzja powinna być poprzedzona dokładną analizą finansową i możliwościami spłaty zobowiązań.

#konsolidacja #zdolnosc-kredytowa #zadluzenie
Opublikowano

Wszystko zostało już powiedziane. 

Trzeba przejść na legalne zatrudnienie.

Opublikowano (edytowane)

To merytorycznie:

 

Działalność banków i innych poważnych instytucji finansowych jest oparta o algorytmy i przyjęty model ryzyka. Owe algorytmy w przeważającej większości wynikają z różnorakich rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego. Nie ma czegoś takiego jak "szablon rozmowy z instytucją", bo to nie jest wniosek do spółdzielni mieszkaniowej z prośbą o adaptację strychu tylko poddanie się binarnemu systemowi, który na podstawie danych i zdefiniowanego modelu ryzyka wyda decyzje. A dane są dramatyczne - oficjalnie zarabiasz 4100 złotych, a Twoje miesięczne obciążenia kredytowe to: 2900 (5% wartości przyznanego limitu karty) + 2100 (raty kredytów nie licząc małych kredytów ratalnych). Jeśli doliczymy do tego koszty utrzymania (zakładam 2 osoby w gospodarstwie, bez dzieci) to musisz oficjalnie wykazywać co najmniej (słowo klucz) 10.000 złotych, aby w ogóle mieć w bankach jakieś pole manewru. Nie wspominam o kwestiach scoringowych, ratingowych, mnożnikach dochodów dla wyliczenia maksymalnej kwoty, już sama matematyka jest tutaj mordercą, a co dopiero ekonometria. 

 

Nie jesteś w stanie przedstawić żadnych poważnych i honorowanych zaświadczeń, bo ich po prostu nie ma. 25 tysięcy nieudokumentowanego dochodu? Bez urazy, ale prężny diler narkotyków funkcjonujący na pograniczu bycia hurtownikiem jest w stanie wyciągnąć miesięcznie 2-3 razy tyle. Też nie ma problemów z płynnością i też nie jest w stanie tego udokumentować. Po co to piszę? Nie dla ironii tylko w oczach banku jedziecie na tym samym wózku - w przypadku braku spłaty kredytu (np. poważny wypadek uniemożliwiający pracę zarobkową) bank nie ma możliwości zajęcia tego "wynagrodzenia" celem pokrycia zadłużenia, dodatkowo Twoja przyszła emerytura zapewne będzie oscylowała w granicach najniższego świadczenia jakie przysługuje tej matce, co do pracy nie chodziła tylko dzieci rodziła. Niestety. 1 milion złotych obrotu na koncie? Wiesz ile rocznie ma obrotu ktoś kto ledwo wiąże koniec z końcem działając w Polsce w paradoksalnie bardzo trudnej branży alkoholowej? Biorąc pod uwagę sam mechanizm działania podatku akcyzowego to będzie z jakieś 10-15 milionów. Może więcej. Wiesz, że jak z 2 wspólnikami dziennie będę obracał tymi samymi 5000 złotych między 3 kontami to po roku na wyciągu bankowym mi wyjdzie saldo dodatnie +/-  700 tysięcy? I co z tego wynika? Tylko tyle, że jestem Panem od wielkich liczb, którego trzeba wysłać na sprawdzenie do działu wyłudzeń/bezpieczeństwa jak każdego kto robiąc "coś z niczego" próbuje wpisać to w narrację wielkiego sukcesu, stabilności i płynności. Banki nie cierpią cwaniaków, bo sami w niektórych obszarach opierają się na inteligentnym cwaniactwie. Sytuacja kontraktów B2B? Słuchaj, człowiek który dotychczas prowadził działalność informatyczną opartą o podatek liniowy, bazującą na swojej wiedzy a nie potężnych kosztach przychodu, wystawiał jedną fakturę na 20 tysięcy miesięcznie, relatywnie płacił mniejszą składkę zdrowotną i podatki od niejednego etatowca zarabiającego w okolicach średniej krajowej i dlatego trzeba było w progresji podatkowej wprowadzić pewną symetrię, chociaż ogólnie system podatkowy w Polsce bywa katorżniczy. Szkoda, że człowiek, który w swoim słowniku nie uwzględnia słowa "nie da się" nie skorzystał z tak świetnej sytuacji, w której mógł legalnie zarabiać mnóstwo pieniędzy przy obiektywnie niskich obciążeniach fiskalnych tylko uznał, że je pomnoży u bukmachera. Takie trupie truizmy wprost od "milionerów online". Ja w okolicach czerwca wchodzę w drugi próg podatkowy, połowę pensji oddaje w podatkach, nie podoba mi się to, bo praktycznie nie korzystam z wspólnego systemu społecznego, ale schowanie się w szarej strefie to nie jest rozwiązanie omijające. Owszem, ma swoje plusy - większa ilość pieniążków zostaje w kieszeni "tu i teraz" natomiast frycowe jakie należy za to zapłacić to chociażby egzystencjonalna ekwilibrystyka, którą musisz aktualnie uprawiać, aby zrobić zwykłą konsolidację. Można wykiwać system, ale należy pamiętać, że system też kiwa - i całkiem dobrze mu to idzie.

 

Prawem za bardzo bym się nie przejmował, bo kilkukrotnie je zapewne złamałeś. Raz, przestępstwa skarbowe (nie znam legalnej formy, w której prowadzi się nieoficjalne B2B, bez aktywnej działalności, manewruje rachunkami, realizuje zlecenia usługowe, operuje gotówką znacznie przekraczającą dopuszczalne limity dla przedsiębiorców i pewnie długo by jeszcze wymieniać) są normalnie penalizowane i w aktualnej rzeczywistości prawnej nawet nagradzane 25 letnimi wakacjami na koszt podatnika. Zapewne nie raz w składanych wnioskach kredytowych np. w Revolut, gdzie wpierw się wpisuje deklaracje dochodu na zasadzie oświadczenia pod odpowiedzialnością karną, a dopiero później załącza wyciąg z konta, wpisywałeś te dochody "prawdziwe", a nie kompatybilne z odprowadzanymi składkami ZUS. Jeśli tak (a zapewne tak było, bo jak wyjaśnili koledzy z pensją 4100 to za dużo byś nie zdziałał) to dokonałeś wyłudzenia kredytu. Jeśli manewrowałeś stanem cywilnym, osobami w gospodarstwie to również dokonałeś wyłudzenia kredytu. Niech zgadnę - zapewne nie wiedziałeś, że trzeba wpisać to co jest udokumentowane? Spokojnie, każdy regulamin udzielania pożyczki gotówkowej w każdym banku o tym przypomina, a akceptując umowę kredytu jednocześnie zgadzamy się z zapisami regulaminów. No i wisienka na torcie - żona nie jest osobą trzecią tylko osobą tworzącą wspólnotę majątkową poświadczoną w USC. Masz prawny obowiązek informowania jej o tak dużych ruchach finansowych, bo jeśli coś Ci się stanie to ona fizycznie też za nie odpowiada chyba, że w sposób niepozostawiający wątpliwości udowodni, że nie wiedziała. Z tym bywa ciężko zwłaszcza jak się żyje na "pewnym poziomie".

 

A tu niemerytorycznie:

 

Jeśli jesteś z kimś z przyzwyczajenia, związek nie jest budowany na szczerości i zaufaniu, jeśli podziw kierowany w Twoją stronę tak naprawdę adresowany jest do kreacji, którą sobie wymyśliłeś i stworzyłeś, a dotknięcie aspektów finansowych jest równoznaczne z "rozwalaniem życia prywatnego" to proponuje dobrego psychologa. Na pewno nie zaszkodzi, a może pomoże. I z aktualnymi demonami i tymi z przeszłości (hazard), które niewyobrażalnie zniekształcają Ci obraz rzeczywistości co widać po Twoich wpisach.

 

 

Edytowane przez Stolaz
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

  • Weryfikacja tożsamości gościa
    Potwierdzenie e-mail

    Wyślemy jednorazowy link potwierdzający. Po zatwierdzeniu wróć do tego formularza.

    Potwierdzenie SMS

    Wyślij kod SMS na podany wyżej numer, następnie wpisz go i potwierdź.

    Przed publikacją musisz potwierdzić oba kanały.

Nowe wątki

Pomocne w oddłużaniu

Reklama
Portal Dłużnika. Długi? Pozew? Windykacja? Sprawdź, jak możemy Ci pomóc.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.