Jump to content
zmęczony

Pomoc, porady co mogę zrobić żeby wyjść z długów

Recommended Posts

zmęczony

Witam

 

Zgodnie z sugestią Administratora podaję szczegóły mojego zadłużenia:

 

  • mbank - kredyt gotówkowy, rata 491 zł, zaległość - ok. 1.000 zł. Wniosek o wydłużenie okresu kredytowania został odrzucony.
  • mbank - limit odnawialny, odsetki miesięcznie - ok. 280 zł
  • Multibank - kredyt gotówkowy, rata 536 zł, zaległość ok. 570 zł
  • Multibank - limit odnawialny, odsetki miesięcznie - ok 280 zł
  • Getin Bank - kredyt gotówkowy, rata 807 zł, zaległość ok. 500 zł
  • Agricole - kredyt gotówkowy, rata 480 zł, zaległość ok. 1.000 zł
  • Idea Bank - kredyt hipoteczny, rata 1.623 zł, zaległość ok 2.400 zł
  • Idea Bank - kredyt obrotowy w wysokości 10.000 zł postawiony w stan wymagalności. Wysłałem wniosek o ugodę i czekam na odpowiedź.

Codziennie odbieram telefony z banków - tzw. windykacja telefoniczna. Niektóre rozmowy stają się nieprzyjemne. Najgorszy w tym względzie jest Getin Bank. Szczytem determinacji z ich strony były życzenia świąteczne podpisane Zespół Windykacji Telefonicznej. Najgorsze jest to, że na koniec grudnia 2013 nie mogę nic im powiedzieć, bo nie wiem ile zarobię w styczniu 2014.

Mam 50 lat, żona 49. Pod koniec sierpnia 2014 żona dowiedziała się, że Jej umowa o pracę nie zostanie przedłużona. W październiku ten sam los spotkał mnie. Wszystko się zawaliło. Żona do końca marca 2014 będzie pobierała zasiłek dla bezrobotnych.

Ja wróciłem do sprzedaży ubezpieczeń na podstawie umowy zlecenie. Dochód jest niepewny bo w oparciu o system prowizyjny. Jestem jednak pewny (a raczej wmawiam to sobie), że dochody będą rosły. To co dla mnie jest najważniejsze to zyskać na czasie, nie dopuszczając do rozwiązań dla mnie ostatecznych, czyli komornik.

Iskierką nadziei jest mieszkanie w Warszawie, którego współwłaścicielem jest żona. Aktualna cena to 225.000 zł do podziału na dwie osoby. Niestety mijają trzy lata odkąd mieszkanie wystawione jest na sprzedaż. Dlatego nie mogę zbytnio liczyć na pieniądze z mieszkania.

Proszę o pomoc, porady co mogę zrobić żeby zyskać na czasie jakieś dwa miesiące. Zresztą, proszę o jakąkolwiek pomoc.

Linki
lukaszb

1. Jak duże opóźnienia są w poszczególnych przypadkach?

2. Czy umowy były ubezpieczone? Czy ew spełniasz / spełniacie warunki do pokrycia przez jakiś czas rat przez ubezp?

3. Jesli nie spełniacie, to w jakiej wysokości składki ubezp zostały pobrane z góry za cały okres kredytowania?

4. Ile miesięcznie możecie przeznaczyć na spłatę zobowiązań?

5. Gdzie dokładnie w Warszawie znajduje sie ta nieruchomość?

6. Jest ktoś kto może Wam pomoc w spłacie?

zmęczony

Dziękuję Ci za tak szybką reakcję.

Odpowiadam na Twoje pytania:

 

1. Jak duże opóźnienia są w poszczególnych przypadkach?

Na to pytanie odpowiem dopiera jutro. Skontaktuję się z bankami i ustalę precyzyjnie.

 

2. Czy umowy były ubezpieczone? Czy ew spełniasz / spełniacie warunki do pokrycia przez jakiś czas rat przez ubezp?

Kredyty gotówkowe nie były ubezpieczone. Kredyt hipoteczny w Idea był. Ubezpieczenie miało charakter inwestycyjny. Nie zapłaciłem kilku składek i umowa została rozwiązana.

 

3. Jesli nie spełniacie, to w jakiej wysokości składki ubezp zostały pobrane z góry za cały okres kredytowania?

Przy kredycie hipotecznym (Idea) z góry porano składkę w wysokości 8.000 zł za ubezpieczenie od upadłości - okres ubezpieczenia wynosił 6 miesięcy!!! Uważam to za wykorzystywanie ludzi. Druga opłata z góry dotyczyła ubezpieczenia majątkowego - ubezpieczenie mieszkania które kupiliśmy - umowa na 3 lata i składka za 3 lata z góry w wysokości ok. 900 zł.

 

4. Ile miesięcznie możecie przeznaczyć na spłatę zobowiązań?

Niestety na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć. Tak jak pisałem za sprzedaż ubezpieczeń otrzymam wynagrodzenie prowizyjne. Jeżeli w styczniu 2014 uda mi się sfinalizować rozpoczęte rozmowy, powinienem zarobić ok. 4.000 zł. Żona zasiłku otrzyma ok 700 zł. Sądzę więc, że na spłatę możemy przeznaczyć ok. 3.000 zł.

 

5. Gdzie dokładnie w Warszawie znajduje sie ta nieruchomość?

Mieszkanie jest na Pradze-Północ, ul. Brechta - w pobliżu placu Hallera.

 

6. Jest ktoś kto może Wam pomoc w spłacie?

 

Już wyczerpaliśmy limit dobroci u rodziny i znajomych. Mogę liczyć tylko na siebie.

 

Pozdrawiam

antywindyka1
Witam

 

Zgodnie z sugestią Administratora podaję szczegóły mojego zadłużenia:

 

  • mbank - kredyt gotówkowy, rata 491 zł, zaległość - ok. 1.000 zł. Wniosek o wydłużenie okresu kredytowania został odrzucony.
  • mbank - limit odnawialny, odsetki miesięcznie - ok. 280 zł
  • Multibank - kredyt gotówkowy, rata 536 zł, zaległość ok. 570 zł
  • Multibank - limit odnawialny, odsetki miesięcznie - ok 280 zł
  • Getin Bank - kredyt gotówkowy, rata 807 zł, zaległość ok. 500 zł
  • Agricole - kredyt gotówkowy, rata 480 zł, zaległość ok. 1.000 zł
  • Idea Bank - kredyt hipoteczny, rata 1.623 zł, zaległość ok 2.400 zł
  • Idea Bank - kredyt obrotowy w wysokości 10.000 zł postawiony w stan wymagalności. Wysłałem wniosek o ugodę i czekam na odpowiedź.

Codziennie odbieram telefony z banków - tzw. windykacja telefoniczna. Niektóre rozmowy stają się nieprzyjemne. Najgorszy w tym względzie jest Getin Bank. Szczytem determinacji z ich strony były życzenia świąteczne podpisane Zespół Windykacji Telefonicznej. Najgorsze jest to, że na koniec grudnia 2013 nie mogę nic im powiedzieć, bo nie wiem ile zarobię w styczniu 2014.

Mam 50 lat, żona 49. Pod koniec sierpnia 2014 żona dowiedziała się, że Jej umowa o pracę nie zostanie przedłużona. W październiku ten sam los spotkał mnie. Wszystko się zawaliło. Żona do końca marca 2014 będzie pobierała zasiłek dla bezrobotnych.

Ja wróciłem do sprzedaży ubezpieczeń na podstawie umowy zlecenie. Dochód jest niepewny bo w oparciu o system prowizyjny. Jestem jednak pewny (a raczej wmawiam to sobie), że dochody będą rosły. To co dla mnie jest najważniejsze to zyskać na czasie, nie dopuszczając do rozwiązań dla mnie ostatecznych, czyli komornik.

Iskierką nadziei jest mieszkanie w Warszawie, którego współwłaścicielem jest żona. Aktualna cena to 225.000 zł do podziału na dwie osoby. Niestety mijają trzy lata odkąd mieszkanie wystawione jest na sprzedaż. Dlatego nie mogę zbytnio liczyć na pieniądze z mieszkania.

Proszę o pomoc, porady co mogę zrobić żeby zyskać na czasie jakieś dwa miesiące. Zresztą, proszę o jakąkolwiek pomoc.

W chwili obecnej kwota miesięcznych zobowiązań wynosi prawie 5000 PLN!!!

Rachunki, życie, paliwo i inne takie BARDZO delikatnie to 2000 PLN na dwie osoby. Myślisz, że zarobisz aż tyle miesięcznie?

 

Teraz tak, napisz, ile masz łącznie do spłaty wszystkich kredytów?

Ważne, nie szukaj kolejnych pożyczek na spłatę tych, co już są. Przy dobrych wiatrach, komornik może przyjść dopiero i za 3 lata, albo i wcale. Mam na tapecie taki przypadek. Bank przypomniał sobie o pożyczce na 80 000 PLN prawie po 4 latach. Nic w tym czasie nie robił, czyli innymi słowy mówiąc przedawniło się. Nawet jak pójdą do sądu, to jeszcze dołożą do interesu, ponieważ poinformowali dłużnika, że już skierowali sprawę do sądu okręgowego, czyli nie będzie BTE. Taki pozew będzie kosztował jakieś 7000 PLN. Utopione pieniądze.

U ciebie może być podobnie, a wcale to nie jest rzadkość.

Reasumując, kupuj sobie czas, a w międzyczasie odkładaj pieniądze na ewentualne spłaty, o ile będziesz musiał cokolwiek płacić.

lukaszb
Na to pytanie odpowiem dopiera jutro. Skontaktuję się z bankami i ustalę precyzyjnie.

 

Ok. Daj proszę znać żebyśmy dokładnie wiedzieli na czym stoimy. Nie musi to być dokładnie co do dnia, ale ważne żeby mieć jak największy ogląd sprawy i stosownie do tego działać. A działać nalezy jak najszybciej żeby Ci nie doliczyli odsetek karnych, kosztów windykacji i tego typu podobnych kosztów, które jak zapewne wiesz małe nie są.

 

Przy kredycie hipotecznym (Idea) z góry porano składkę w wysokości 8.000 zł za ubezpieczenie od upadłości - okres ubezpieczenia wynosił 6 miesięcy!!! Uważam to za wykorzystywanie ludzi. Druga opłata z góry dotyczyła ubezpieczenia majątkowego - ubezpieczenie mieszkania które kupiliśmy - umowa na 3 lata i składka za 3 lata z góry w wysokości ok. 900 zł.

 

No tak. Podzielam Twoje zdanie. Wszyscy doradcy finansowi powiedzą Ci to samo - tak banki niestety ukrywają różne koszty. W tego typu różnych dziwnych ubezpieczeniach. Efekt jest taki, że klient zaciągając zobowiązanie ma oprocentowanie nominalne np 6%, ale co z tego jak RRSO wychodzi np 10% co przy kredycie hipotecznym jest wręcz niedorzeczne.

 

Trzeba spojrzeć w umowę czy czasem czegoś z tego nie da się jeszcze odzyskać. Ogólnie też dobrze prześledzić umowe w kontekście ew zwrotów.

 

Niestety na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć. Tak jak pisałem za sprzedaż ubezpieczeń otrzymam wynagrodzenie prowizyjne. Jeżeli w styczniu 2014 uda mi się sfinalizować rozpoczęte rozmowy, powinienem zarobić ok. 4.000 zł. Żona zasiłku otrzyma ok 700 zł. Sądzę więc, że na spłatę możemy przeznaczyć ok. 3.000 zł.

 

Tu musisz bardzo dokładnie określić bezpieczny dla Ciebie poziom. Przy negocjacjach warunków spłaty każdy jeden bank będzie wymagał wskazania pewnego realnego poziomu miesięcznych spłat. Z bankami można się dogadać, ale musisz zadeklarować wysokość spłat.

 

Zapomniałem Cię poprosić żebyś wypisał bardzo dokładnie swoje zobowiązania. Mam tu na myśli kwoty do spłaty. Możliwości masz sporo - restrukturyzacja, ugoda, pożyczka prywatna pod nieruchomość na warunkach porównywalnych z bankiem a nawet taniej (RRSO ok 20%) i spłata zobowiązań... Ale trzeba poznać szczegóły.

 

Możesz się ew zapytać kol. Zibi69 czy nie jesteście w stanie razem jakoś podziałać. Zobacz, tu masz szczegóły o co dokładnie chodzi: http://www.forum-kredytowe.pl/f131/propozycja-pomocy-w-splacie-zobowiazan-75066-7.html

 

Mieszkanie jest na Pradze-Północ, ul. Brechta - w pobliżu placu Hallera.

 

Jaka jest jego rynkowa wartość? Plus minus. Jeśli nie wiesz - weź telefon do ręki i przedzwoń do najbliższej agencji nieruchomości i tam Ci powiedzą. Wiem że wystawione jest na sprzedaż ale ceny lecą w dół i chodzi o w miarę bieżącą wycenę.

 

Jak się mądrze do sprawy podejdzie i wszystko dokładnie policzy nie ma tematu nie do przejścia... Wszystkiego dobrego.

zmęczony

Cześć antywindyka1

Dokładna kwota rat wszystkich kredytów wynosi 4.497 zł. Kwota rat przeterminowanych - 5.467 zł. Twoje wyliczenia dotyczące kosztów "życia" są trafione. Czy uda mi się tyle zarobić ? Na pewno nie w styczniu ani w lutym. Ale wierzę, że jeżeli będę wpłacał cokolwiek, to obejdzie się bez komornika lub wypowiadania umowy przez bank. Twoje słowa o komorniku traktuję w kategoriach słów otuchy. Natomiast rzeczywistość jest brutalna. W tej kwestii nie mam złudzeń. Pożyczać już nie chcę, a nawet gdybym chciał to już nie mam od kogo.

Pozdrawiam

lukaszb
Na pewno nie w styczniu ani w lutym. Ale wierzę, że jeżeli będę wpłacał cokolwiek, to obejdzie się bez komornika lub wypowiadania umowy przez bank. Twoje słowa o komorniku traktuję w kategoriach słów otuchy. Natomiast rzeczywistość jest brutalna. W tej kwestii nie mam złudzeń. Pożyczać już nie chcę, a nawet gdybym chciał to już nie mam od kogo.

Pozdrawiam

 

Spokojnie. Należy porozumieć się z wierzycielami. Wpłaty cokolwiek Cie nie uratują. Jeśli już masz gdzieś nie wpłacać to wybierz sobie jednego, ale dwóch wierzycieli z którymi będzie łatwiej się statystycznie dogadać, niż ze wszystkimi. Bo taki będzie efekt jeśli będziesz każdemu po trochę. Tak nie nalezy robić.

 

Albo można wywalczyć zawieszenie spłat - karencję na te dwa miesiące. Możliwosći jest sporo.

 

Napisz nam szczegóły to zbaczymy jak się za to zabrać. Pozdrowienia.

antywindyka1
Ale wierzę, że jeżeli będę wpłacał cokolwiek, to obejdzie się bez komornika lub wypowiadania umowy przez bank.

 

Wpłaty cokolwiek Cie nie uratują. Jeśli już masz gdzieś nie wpłacać to wybierz sobie jednego, ale dwóch wierzycieli z którymi będzie łatwiej się statystycznie dogadać, niż ze wszystkimi. Bo taki będzie efekt jeśli będziesz każdemu po trochę. Tak nie nalezy robić.

De facto kolega ma rację. Jeżeli spłacać, to jednego dwóch, chociaż z uwagi na art 302 kk nie jest to do końca idealne rozwiązanie. Nie chciałbym straszyć, ale należy mieć to na uwadze. Ja osobiście jeszcze czegoś takiego nie widziałem, ale FW różne rzeczy potrafią pisać w swoich słowotwórczych wezwaniach.

Ja osobiście często w relacjach z dłużnikami stosuję strategię grania na czas. Przy wielu wierzycielach ma to sens. Polega to na tym, że z założenia stawiamy w pierwszej kolejności na fakt, że wierzyciel przegra proces o zapłatę. Jeżeli jednak są słabe szanse na wygraną, to można w takim procesie wnioskować o rozłożenie długu na raty BEZ ODSETEK. Przykładowo, masz do zapłaty łącznie 20 000 PLN. Normalnie, po przegranej sprawie sąd do tej kwoty zasądza odsetki albo ustawowe albo 4 x lombard. Do tego koszty komornika i się robi.

Jeżeli jednak sąd rozłoży dług na raty, powiedzmy na 36 miesięcy, to spłacasz TYLKO I WYŁĄCZNIE 20 000, co daje kwotę około 600 PLN na miesiąc. Zanim zapadnie taki wyrok, to sprawa w sądzie może potrwać 2-3 lata, jak nie dłużej. W tym czasie nie masz komornika i w razie innego wierzyciela możesz podgonić sprawy. Jak pozbędziesz się jakiegoś wierzyciela, to z następnymi będzie coraz łatwiej.

To jest scenariusz, gdy przygrywasz sprawy w sądzie. A jak wygrasz? Jesteś o konkretne pieniądze do przodu, w szczególności, gdy do sądu pozwie Cię nie bank, a FW, która kupi ten dług od banku. Innymi słowy, zapominasz o długu.

Ponadto, czas na ewentualne ugody jest zawsze, ale najpierw należy wykorzystać drogę, które daje prawo, a wierz mi, już wielokrotnie udało się to wszystko załatwić po myśli dłużnika.

lukaszb

Ponadto, czas na ewentualne ugody jest zawsze, ale najpierw należy wykorzystać drogę, które daje prawo, a wierz mi, już wielokrotnie udało się to wszystko załatwić po myśli dłużnika.

 

Oczywiście każdy ma swoją metodę tylko Ci coś kolego powiem. Zanim sprawy trafią do sądu to mija ze dwa lata, albo ciut więcej ze względu na bieg przedawnienia. Przez ten czas biją odsetki, koszty i dług się powiększa mega szybko. Dłużnik poddaje się zazwyczaj egzekucji 2x dług. To jeśli dziś ma do spłaty 200 000 zł to z reguły do sądu trafia kwota powiedzmy 400 000 zł lub bliska temu. Do tego jeszcze koszty komornika. Bagatela 60 000 zł. I teraz przyjmując że sąd to rozłoży - to dłużnik lata pod sufitem ze szczęścia. Ale jak nie rozłoży... To już jest koniec wszystkiego i dłużnik zostanie w przysłowiowych skarpetkach. Dla mnie czekanie, aż dług urośnie do takich rozmiarów jest całkowicie pozbawione sensu. Bo jeśli nie stać mnie na spłatę przykładowo tych 200 000 zł to 400 000 zł tym bardziej, a z komornikiem to już wcale... To prosta jak drut matematyka.

 

I nie wierz, że jakiś bank będzie z takim klientem prowadził rozmowy ugodowe, jak ten butnie czeka a następnie przegra procesy, a przez ileś tam czasu - np dwa lata siedział i czekał nie wiadomo na co. Nie ma żadnych szans. Nawet najmniejszych. A odsetki to się umarza w ugodach bez sądu. Wklejałem wielokrotnie. Często są to warunki nawet lepsze do spłaty niż w pierwotnych umowach. Czyli można. Kilka dni temu jednemu klientowi wkleiłem kilka wątków - na pięciu umowach blisko 200 000 zł umorzone.

 

Stąd właśnie tak ważne jest żeby nie dopuścić do wypowiedzenia umów. I nie przekonasz mnie, ze jest inaczej.

 

Spokojnego wieczoru.

antywindyka1
Oczywiście każdy ma swoją metodę tylko Ci coś kolego powiem. Zanim sprawy trafią do sądu to mija ze dwa lata, albo ciut więcej ze względu na bieg przedawnienia. Przez ten czas biją odsetki, koszty i dług się powiększa mega szybko. Dłużnik poddaje się zazwyczaj egzekucji 2x dług. To jeśli dziś ma do spłaty 200 000 zł to z reguły do sądu trafia kwota powiedzmy 400 000 zł lub bliska temu. Do tego jeszcze koszty komornika. Bagatela 60 000 zł.

No bez przesady.

Od 200 000 PLN przez trzy lata przy założeniu 16 % ( 4x lombard) to daje kwotę odsetek maksymalnie 96 000 PLN. Taka mała różnica o ponad 100 000 PLN. Jak będzie więcej, to przedawnione.

Koszty komornika w wysokości 60 000 PLN to są, ale na papierze. Odzyskanie od osoby fizycznej takich kwot graniczy z cudem, nawet, jak ma nieruchomość. Znam osobiście około 40 komorników. Jak ich pytam, czy sprzedają mieszkania, domy na licytacjach, to mówią, że około 3% wszystkich spraw. Na tego typu OKAZJE nie ma chętnych, bo praktycznie zawsze dłużnicy tam mieszkają. A jak nawet sprzedadzą, to mądry dłużnik zrobi tak, że pieniądze z egzekucji trafią do niego, a nie do wierzyciela. I później kupi sobie następne, oczywiście nie na siebie.

Aha, zapomniałem napisać.

Do wszystkich dłużników banków.

Wszelkie koszty windykacji, wezwań itp. to bank może sobie w d....ę wsadzić.

To nie jest CZYNNOŚĆ BANKOWA!!!!!

A więc bank nie ma prawa wpisywać w treści BTE tego typu kosztów, co do których dłużnik poddał się egzekucji.

lukaszb
No bez przesady.

Od 200 000 PLN przez trzy lata przy założeniu 16 % ( 4x lombard) to daje kwotę odsetek maksymalnie 96 000 PLN. Taka mała różnica o ponad 100 000 PLN. Jak będzie więcej, to przedawnione.

Koszty komornika w wysokości 60 000 PLN to są, ale na papierze. Odzyskanie od osoby fizycznej takich kwot graniczy z cudem, nawet, jak ma nieruchomość. Znam osobiście około 40 komorników. Jak ich pytam, czy sprzedają mieszkania, domy na licytacjach, to mówią, że około 3% wszystkich spraw. Na tego typu OKAZJE nie ma chętnych, bo praktycznie zawsze dłużnicy tam mieszkają. A jak nawet sprzedadzą, to mądry dłużnik zrobi tak, że pieniądze z egzekucji trafią do niego, a nie do wierzyciela. I później kupi sobie następne, oczywiście nie na siebie.

Aha, zapomniałem napisać.

Do wszystkich dłużników banków.

Wszelkie koszty windykacji, wezwań itp. to bank może sobie w d....ę wsadzić.

To nie jest CZYNNOŚĆ BANKOWA!!!!!

A więc bank nie ma prawa wpisywać w treści BTE tego typu kosztów, co do których dłużnik poddał się egzekucji.

 

Tak, masz rację 96 000 zł. Do tego odsetki zapadłe, do tego odsetki od nieterminowej splaty - liczone do chwili wypowiedzenia umowy. Dalej koszty sądowe, zastępstwo procesowe, dalej idąc pomoc prawna jak się domyślam przez dwie instancje. Do tego koszty takiej pomocy prawnej. Może 400 000 zł się nie uzbiera, ale 350 000 zł + koszty komornika jest bardzo realne i doskonale o tym wiesz. Wiesz ile zajmie spłata tego długu? Dokładnie całe życie, a mieszkania które ten człowiek posiada lecą od razu. Nie przekonasz mnie że w Warszawie jest problem z licytacją mieszkań. Kupić mieszkanie warte 220 000 zł za 110 000 to dla każdego dobry biznes, a jest sporo film które się tym trudnią i chętnie kupią taką nieruchomość.

 

Sorry kolego ale dla mnie namawianie człowieka żeby się tak zachował pozbawione jest instynktu przetrwania. Po pierwsze bank Ci wypowiada umowę, po drugie przez ileś tam czekasz cierpliwie jak sprawa trafi do sądu zachwycając się jak rozumiem rosnącym saldem Twojego długu, następnie zaczynasz wojować z bankiem i z góry jesteś na straconej pożycji bo to ty jako dłużnik pożyczyłeś a nie odwrotnie, dalej sąd musi uwzględnić wniosek o zawarcie ugody, a następnie ew umorzyć odsetki. A żeby było mało to w tym przypadku sędziowie muszą to wszystko zrobić w 10 przypadkach, bo nawet jak zrobi to w jednym przypadku to sprawa jest u komornika i wszystko inne tak czy siak leży. Życzę Państwu powodzenia.

 

Nie masz żadnego argumentu w takiej dyskusji który by mnie przekonał. A to że lata temu wyszedłem z długów 200 000 zł tylko mnie w tym utwierdza, bo dziś jestem czysty jak łza. Z całości spłaciłem 70 000 zł a miałem już termin licytacji nieruchomości.

 

Już wolałbym się z bankiem dogadać, wysprzedać wszystko co mam łącznie ze skarpetkami i mieć za rok zero (tak: zero) długów. A każdy bank zdecydowanie woli wariant bez licytacji czy ogólnie bez egzekucji.

zmęczony
Ok. Daj proszę znać żebyśmy dokładnie wiedzieli na czym stoimy. Nie musi to być dokładnie co do dnia, ale ważne żeby mieć jak największy ogląd sprawy i stosownie do tego działać.

Podaję zaległości:

mbank - gotówkowy - 40 dni

mbank - limit odnawialny - 44 dni

 

multibank - gotówkowy - 15 dni

multibank - limit odnawialny - 15 dni

 

Agricole - gotówkowy - 60 dni. Po dzisiejszej rozmowie uzyskałem zgodę na wpłacenie jednej raty (do 14 stycznia 2014), tak aby zaległość nie przekroczyła 3 rat. Zaległość 1.000 zł

 

Getin - gotówkowy 20 dni. Przed 15 min miałem nieprzyjemność rozmawiać z ich windykacją tzw. telefoniczną. Do jutra mam czas na wpłatę 480 zł, bo tyle jest zaległości. Na to ja, ze wszystkich pieniędzy mam 200 zł... To proszę wpłacić 200 zł, a na resztę trochę poczekamyArgument, że to ostatnie dwieście zł trafił w próżnię. Kolejnym pomysłem tego kogoś, była sprzedaż samochodu i wpłacenie jutro 480 zł. Jeżeli nie wpłacę, to czeka mnie jakiś ostatni etap. Z nerwów już nie pamiętam co to dla mnie oznacza. Ale na pewno nastąpi, bo jutro nie wpłacę tych 200 zł.

 

Idea Bank - hipoteczny - po mimo wielokrotnych prób nie udało mi się się skontaktować i uzyskać info o przeterminowaniu. Przybliżona wartość to ok. 65 dni. Ten kredyt jest dla mnie najważniejszy, bo wiąże się z mieszkaniem.

 

Poniżej raty i zaległości:

mbank - kredyt gotówkowy, rata 491 zł, zaległość - ok. 1.000 zł. Wniosek o wydłużenie okresu kredytowania został odrzucony.

mbank - limit odnawialny, odsetki miesięcznie - ok. 280 zł

Multibank - kredyt gotówkowy, rata 536 zł, zaległość ok. 570 zł

Multibank - limit odnawialny, odsetki miesięcznie - ok 280 zł

Getin Bank - kredyt gotówkowy, rata 807 zł, zaległość 480 zł

Agricole - kredyt gotówkowy, rata 480 zł, zaległość ok. 1.000 zł

Idea Bank - kredyt hipoteczny, rata 1.623 zł, zaległość ok 2.400 zł

Idea Bank - kredyt obrotowy w wysokości 10.000 zł postawiony w stan wymagalności.

 

Jaka jest jego rynkowa wartość? Plus minus. Jeśli nie wiesz - weź telefon do ręki i przedzwoń do najbliższej agencji nieruchomości i tam Ci powiedzą. Wiem że wystawione jest na sprzedaż ale ceny lecą w dół i chodzi o w miarę bieżącą wycenę.

Sprawdzałem wczoraj ceny mieszkań o podobnych parametrach w obrębie Pragi-Północ. Nasza cena wyjściowa 225.000 zł plasuje się w wg mnie w dolnym przedziale. Ceny transakcyjne jak wiadomo są niższe (wg raportu który znalazłem w internecie jest to ok. 6-7% mniej niż oczekuje sprzedający). Problem ze sprzedażą polega na tym, ze zona jest współwłaścicielem. W mieszkaniu mieszka córka drugiego współwłaściciela. I niestety każda próba obniżenia ceny, wiąże się z kolejną kłótnią. Żona zamieściła nową cenę i musi liczyć się z tym, że będzie zmuszona pokryć różnicę ze swojej części pieniędzy. Tamta strona nie zejdzie bowiem poniżej 230.000 zł. Mieszkanie wg mnie znajdzie nabywcę ale za cenę maks. 200.000 zł. Dodatkowym utrudnieniem jest to, że mieszkamy ok. 260 km od Warszawy.

Trochę rozwinąłem wątek mieszkania, ponieważ mógłbyś pomyśleć - ale o co tu chodzi? Gość płacze i prosi o pomoc, a nie sprzedaje mieszkania.

 

Jestem zmęczony. Mam 51 lat, kończy się rok, nie wiem ile zarobię. Wiem tylko ile zarobić muszę. A wszystko to na własne życzenie.

 

Na Nowy Rok wszystkim zadłużonym życzę wiary, odwagi i zdrowia. I oczywiście pozbycia się długów. Pomagającym nam na tym forum życzę wszystkiego najlepszego i cierpliwości w czytaniu naszych postów.

Tym bez długów, żeby ich nie mieli.

A panu który dzisiaj do mnie dzwonił z Getin Banku nie życzę niczego:mad:

lukaszb

Super wszystko opisałeś. Serdeczne dzięki.

 

Czy możesz jeszcze podać kwoty do spłaty w każdym z banków? Mam tu na myśli całośc kredytów.

zmęczony

Moje zadłużenie w bankach:

 

  • mbank - gotówkowy - 16 276zł
  • mbank - limit odnawialny - 20 000 zł
  • multibank - gotówkowy - 19 335 zł
  • multibank - limit onawialny - 20 000 zł
  • Agricole - gotówkowy - 11 000 zł
  • Getin - gotówkowy - 21 789 zł
  • Idea Bank - hipoteczny - 263 862 zł
  • Idea Bank - obrotowy - 10 000 zł

Razem: 382 262 zł

 

Pozdrawiam

lukaszb
Moje zadłużenie w bankach:

 

  • mbank - gotówkowy - 16 276zł
  • mbank - limit odnawialny - 20 000 zł
  • multibank - gotówkowy - 19 335 zł
  • multibank - limit onawialny - 20 000 zł
  • Agricole - gotówkowy - 11 000 zł
  • Getin - gotówkowy - 21 789 zł
  • Idea Bank - hipoteczny - 263 862 zł
  • Idea Bank - obrotowy - 10 000 zł

Razem: 382 262 zł

 

Pozdrawiam

 

Można by wszystko poza hipoteką skonsolidować prywatnie pod nieruchomość na Pradze do czasu sprzedaży tejże nieruchomości. Mielibyście nawet kilka lat spokoju. Na upartego powinno się udać. Rata wyniosłaby powiedzmy w okolicach 1 800 zł. Mielibyście więc hipotekę 1600 zł + 1800 zł konsolidacji. Po sprzedaży nieruchomości nadal współwłaścicielowi przysługuje połowa kwoty ze sprzedaży mieszkania, a po spłacie inwestora zostaje Ci tylko hipoteka i mądrzejsza głowa - by się więcej nie pogrążać w pożyczkach i kredytach.

 

Dobrze jakbyśmy w wolnej chwili pogadali przez telefon bo mam jeszcze kilka pytań, ale nie chce Cię już męczyć. Sam też już padam. Puszczam Ci mój numer telefonu na priv. Odezwij się w wolnej chwili ;) Wszystkiego dobrego.

antywindyka1
Tak, masz rację 96 000 zł. Do tego odsetki zapadłe, do tego odsetki od nieterminowej splaty - liczone do chwili wypowiedzenia umowy.

No wiesz co? Jeżeli jest wymagalna kwota w wysokości 200 000 przy wypowiedzeniu, to ta kwota obejmuje już właśnie te odsetki zapadłe, koszta itp. Kwotę, którą podałem, to jest kwota wręcz na górkę, bo odsetki karne liczy się przecież od kwoty głównej zadłużenia, chyba że wierzyciel skapitalizuje te wcześniejsze. Jeżeli nawet, to kwota 200 000 PLN będzie stanowiła łączną wysokość długu, od którego wierzyciel będzie miał prawo naliczać odsetki maksymalne.

Dalej koszty sądowe, zastępstwo procesowe, dalej idąc pomoc prawna jak się domyślam przez dwie instancje. Do tego koszty takiej pomocy prawnej.

Koszty sądowe?

50 PLN opłata od wniosku o nadanie klauzuli wykonalności na BTE

17 PLN opłata skarbowa od pełnomocnictwa

60 PLN koszt wynagrodzenia pełnomocnika banku.

 

Jeżeli chodzi o koszty dłużnika w przypadku obrony, to niech Cię o to głowa nie boli. Inaczej, dosyć małe.

Może 400 000 zł się nie uzbiera, ale 350 000 zł + koszty komornika jest bardzo realne i doskonale o tym wiesz.

Jeszcze nie złapaliśmy 300 000 PLN. Koszty komornika przy założeniu, że odzyska całą sumę przy sprzedaży nieruchomości to 15%. Ale, żeby tyle zarobił, to musi sprzedać nieruchomość za.... prawie 400 000 PLN, czyli musi być warta około 500 000 PLN. Dlatego koszty komornika są na papierze.

Wiesz ile zajmie spłata tego długu? Dokładnie całe życie, a mieszkania które ten człowiek posiada lecą od razu.

A po co ma spłacać? Już widzę, jak piszesz o dziedziczeniu długów.

Mam na tapecie dług... 1400 PLN. Z wyroku karnego. ********aszek włamał się do sklepu, ukradł i musi naprawić szkodę. Wyrok z 2004 r. Wszcząłem niedawno egzekucję. I co? I nic. Nie płaci, bo nie ma z czego. W międzyczasie odrzucił spadek po ojcu, bo też miał długi. Mam go wpisać do KRD? Chyba bym zgłupiał. Płacić co miesiąc za fakt, że być może odzyskam pieniądze? A kto mi zwróci comiesięczny abonament? Na pewno nie dłużnik.

Nie przekonasz mnie że w Warszawie jest problem z licytacją mieszkań. Kupić mieszkanie warte 220 000 zł za 110 000 to dla każdego dobry biznes, a jest sporo film które się tym trudnią i chętnie kupią taką nieruchomość.

Poleciłbym pewną książkę, gdzie człowiek, który naprawdę wie, o co chodzi w tych sprawach, napisał o takim przypadku wprost.

Poza tym, nie kupisz mieszkania nigdzie za takie pieniądze od komornika. Jeżeli już, to należy wydać przynajmniej 146 666 PLN, a nie 110 000 PLN, i to przy założeniu, że skoro to taki dobry biznes, nie będzie innych chętnych i ktoś kupi na drugiej licytacji za cenę wywołania.

A jak kupi, to niech się dalej buja z eksmisją, niech chodzi po sądach, wydaje na to pieniądze i niech czeka na efekt w postaci zysków. Z czego? Z najmu? Ładując przynajmniej 150 000 PLN w mieszkanie, maksymalnie mógłby zarobić na czysto 700 PLN. Mając takie środki poważny inwestor może zarobić na nich znacznie więcej.

 

Sorry kolego ale dla mnie namawianie człowieka żeby się tak zachował pozbawione jest instynktu przetrwania. Po pierwsze bank Ci wypowiada umowę, po drugie przez ileś tam czekasz cierpliwie jak sprawa trafi do sądu zachwycając się jak rozumiem rosnącym saldem Twojego długu, następnie zaczynasz wojować z bankiem i z góry jesteś na straconej pożycji bo to ty jako dłużnik pożyczyłeś a nie odwrotnie, dalej sąd musi uwzględnić wniosek o zawarcie ugody, a następnie ew umorzyć odsetki. A żeby było mało to w tym przypadku sędziowie muszą to wszystko zrobić w 10 przypadkach, bo nawet jak zrobi to w jednym przypadku to sprawa jest u komornika i wszystko inne tak czy siak leży. Życzę Państwu powodzenia.

Nie będę teraz opisywał całego procesu, o co dokładnie chodzi z długami bankowymi. Wiem jedno. Ty proponujesz rozwiązania polegające na robienie z ludzi niewolników banków i innych instytucji. Podpisanie ugody wiąże się przecież z płaceniem przez często długie lata określonej kwoty pieniędzy. Jakim to trzeba być optymistą, aby coś takiego podpisać? Niech nawet bank zejdzie z kwoty 200 000 na 150 000 PLN. Dla przeciętnego człowieka spłata takiego długu to kosmos. Czy Ty sobie zdajesz z tego sprawę, czy nie?

Nawet rozkładając to na 10 lat, daje to kwotę 15 000 PLN rocznie. Bez odsetek. Czyli miesięczna rata wyniesie jakieś 1300 PLN. Jeżeli ktoś zarabia nawet 2500 PLN na rękę miesięcznie, to przez okres spłaty będzie zwykłym dziadem, bo za 1200 PLN nie będzie w stanie sobie na nic pozwolić, o ile taka kwota w ogóle pozwoli na przeżycie.

 

Nie masz żadnego argumentu w takiej dyskusji który by mnie przekonał. A to że lata temu wyszedłem z długów 200 000 zł tylko mnie w tym utwierdza, bo dziś jestem czysty jak łza. Z całości spłaciłem 70 000 zł a miałem już termin licytacji nieruchomości.

Nie swoim majątkiem to każdy może spłacać długi. Przecież nie sprzedałeś swojego mieszkania.

 

Już wolałbym się z bankiem dogadać, wysprzedać wszystko co mam łącznie ze skarpetkami i mieć za rok zero (tak: zero) długów. A każdy bank zdecydowanie woli wariant bez licytacji czy ogólnie bez egzekucji.

A w tym czasie iść pod most. Łatwo kawalerowi tak się mówi. Powiedz to rodzinie z dziećmi, aby sprzedali dom, a potem poszli pod most albo do przytułku. W międzyczasie sąd rodzinny odebrał by władzę rodzicielską i skierował dzieci do domów zastępczych albo do domów dziecka.

Chcesz powiedzieć, że jakiś tam dług w banku, jakiś tam wpis do KRD jest ważniejszy od rozbicia rodziny?

 

Wiesz, tak sobie coś pomyślałem. Mam do odzyskania niewielką kwotę. 3600 PLN. Zrób ludziom licytację ich domu na wsi. Właściwie chałupiny. W międzyczasie powołaj kuratora, bo dłużnicy nie mieszkają w Polsce. Innego majątku nie mają. A może przekonasz ich do spłacenia długu, co?

lukaszb
No wiesz co? Jeżeli jest wymagalna kwota w wysokości 200 000 przy wypowiedzeniu, to ta kwota obejmuje już właśnie te odsetki zapadłe, koszta itp. Kwotę, którą podałem, to jest kwota wręcz na górkę, bo odsetki karne liczy się przecież od kwoty głównej zadłużenia, chyba że wierzyciel skapitalizuje te wcześniejsze. Jeżeli nawet, to kwota 200 000 PLN będzie stanowiła łączną wysokość długu, od którego wierzyciel będzie miał prawo naliczać odsetki maksymalne.

 

No jak nie zbliżamy się do 400 000 zł to naprawdę znaczy to że nie potrafię liczyć. Bo już na samym kapitale i kosztach komornika masz już do spłaty 360 000 zł + pomoc prawna i koszty.

 

Co nadal będziesz mnie teraz przekonywał, że dopisanie 160 000 zł - 180 000 zł do długu to nic takiego? ;) Wchodzimy już w taki poziom abstrakcji, że nie ogarniam. Przykro mi.

 

Jeszcze nie złapaliśmy 300 000 PLN. Koszty komornika przy założeniu, że odzyska całą sumę przy sprzedaży nieruchomości to 15%. Ale, żeby tyle zarobił, to musi sprzedać nieruchomość za.... prawie 400 000 PLN, czyli musi być warta około 500 000 PLN. Dlatego koszty komornika są na papierze.

 

Pewnie że na papierze i o tym pisałem. Ale nasz kolega ma właśnie dwie nieruchomości. I teraz zobacz. Wchodzi komornik licytuje dwie nieruchomości, naszemu koledze wchodzi na pensję i niech nawet zabiera z niej 500 zł miesięcznie. Przez 30 lat zabierze mu równo 180 000 zł. Do tego żona. Niech będzie drugi tyle. Komornik ściągnie wszystko co do grosza i jeszcze się obliże. Napiszesz, że po co pracować na umowę? No pewnie, po co żyć w takiej sytuacji.

 

Weź do ręki kalkulator i sobie spokojnie policz. Obojętnie jakbyś nie liczył komornik to najgorsza opcja. Nie ma szans.

 

A po co ma spłacać? Już widzę, jak piszesz o dziedziczeniu długów.

Mam na tapecie dług... 1400 PLN. Z wyroku karnego. ********aszek włamał się do sklepu, ukradł i musi naprawić szkodę. Wyrok z 2004 r. Wszcząłem niedawno egzekucję. I co? I nic. Nie płaci, bo nie ma z czego. W międzyczasie odrzucił spadek po ojcu, bo też miał długi. Mam go wpisać do KRD? Chyba bym zgłupiał. Płacić co miesiąc za fakt, że być może odzyskam pieniądze? A kto mi zwróci comiesięczny abonament? Na pewno nie dłużnik.

 

Dziedziczenie to dziedziczenie. Ma płacić po to żeby kiedyś żyć normalnie. Jak sprzeda mieszkanie to zostanie z jednym długiem w tym przypadku - hipoteką. No policz sobie. Wtedy ma jedno zobowiązanie 1600 zł miesięcznie. I co Twoim zdaniem naprawdę warto czekać na wypowiedzenie umów, później czekać z założonymi rękoma, dalej przyglądać się podziwiać odsetki karne? A na koniec liczyć na wyrozumiałość sędziów? A i że komornik nie okaże się ostatnim .... i zostawi mi na nogach buty i jakieś spodnie. Dobrze dobrze. Ja mam inny plan.

 

Przecież ten człowieka lada chwila - nie wiem, za rok czy dwa może mieć jeden kredyt hipoteczny który normalnie będzie obsługiwał. Sorry ale dla mnie to niedorzeczne, a powiem Ci że ryzyko że zostanę w samych skarpetkach olbrzymie.

 

A jak kupi, to niech się dalej buja z eksmisją, niech chodzi po sądach, wydaje na to pieniądze i niech czeka na efekt w postaci zysków. Z czego? Z najmu? Ładując przynajmniej 150 000 PLN w mieszkanie, maksymalnie mógłby zarobić na czysto 700 PLN. Mając takie środki poważny inwestor może zarobić na nich znacznie więcej.

 

Wiesz ile mi zajmie eksmisja takiego dłużnika który ma gdzie mieszkać? Z pół roku maks. A jak dobrze pójdzie to i szybciej. Nawet jeśli będą problemy to będę miał z tego dodatkową kasę nie wkładając ani złotówki.

 

Poczytaj sobie to co już kiedyś napisałem: http://www.forum-kredytowe.pl/f145/ile-srednio-trwa-licytacja-mieszkania-w-duzym-miescie-76806.html Znam te Twoje śpiewki. Najpierw że często zlicytować mieszkanie (co wg szacunków Krajowej Izby Komorniczej ilość licytowanych nieruchomośc wciąż rośnie), później że ciężko eksmitować dłużnika, później że coś i coś... W powyższym linku wszystko dokładnie wyjaśniłem. Zrozum jedno. Jak facet kupuje na licytacji mieszkanie to jakbyś nie liczył jest połowę tego mieszkania do przodu, a jak chce dalej na nim zarabiać to niech mu dłużnik płaci. I taka jest prawda. Masz więc mieszkanie za połowę ceny, do tego masz pieniądze z najmu od gminy czy dlużnika, do tego ani grosza nie wkładasz w remont... Dla każdego normalnego człowieka to mega duże pieniądze. Kup sobie duże mieszkanie na Mokotowie za 250 000 zł to zobaczysz jak się będziesz cieszył.

 

Nie będę teraz opisywał całego procesu, o co dokładnie chodzi z długami bankowymi. Wiem jedno. Ty proponujesz rozwiązania polegające na robienie z ludzi niewolników banków i innych instytucji. Podpisanie ugody wiąże się przecież z płaceniem przez często długie lata określonej kwoty pieniędzy. Jakim to trzeba być optymistą, aby coś takiego podpisać? Niech nawet bank zejdzie z kwoty 200 000 na 150 000 PLN. Dla przeciętnego człowieka spłata takiego długu to kosmos. Czy Ty sobie zdajesz z tego sprawę, czy nie?

Nawet rozkładając to na 10 lat, daje to kwotę 15 000 PLN rocznie. Bez odsetek. Czyli miesięczna rata wyniesie jakieś 1300 PLN. Jeżeli ktoś zarabia nawet 2500 PLN na rękę miesięcznie, to przez okres spłaty będzie zwykłym dziadem, bo za 1200 PLN nie będzie w stanie sobie na nic pozwolić, o ile taka kwota w ogóle pozwoli na przeżycie.

 

Wiesz co policz dokładnie co się bardziej opłaca i może dopiero wtedy porozmawiajmy. Jeśli wmawiasz człowiekowi żeby zaprzestał spłaty, żeby sobie z tych 200 000 zł (to przykład bo nasz kolego na starcie ma tego długu 380 000 zł czyli do egzekucji trafi pewnie z 600 000 zł) wyhodował drugie tyle na własne życzenie, a później mu mówisz że możesz się uda albo nie uda podpisać ugodę w sądzie to dla mnie jakieś totalne nieporozumienie. Jak się nie uda to facet leży i jest koniec wszystkiego. Nie ma niczego. Jest goły i wesoły.

 

Ty byś z kol "zmęczony" walczył po sądach, bronił się, pisał sprzeciwy, jeszcze wciskasz że jak się nie uda to będzie czas na ugody (co jest całkowitą bzdurą)... A mój plan jest taki, że za rok czy dwa ma jeden kredyt hipoteczny i spokojne życie z obciążeniem 1600 zł miesięcznie. Już nie mówię o ile te długi można pomniejszyć z chwilą negocjowania ugód.

 

Wiesz, sam wyszedłem z 200 000 zł spłacając 70 000 zł. Więc nie opowiadaj mi co jest lepsze. Masa moich klientów ma dzięki temu dokładnie takie samo życie. Bo sorry ale nikt normalny nie będzie najpierw czekał jak mu dług urośnie do mega rozmiarów, a później postawiony pod ścianą ma niby negocjować z nożem na szyj. Taka to różnica.

 

A w tym czasie iść pod most. Łatwo kawalerowi tak się mówi. Powiedz to rodzinie z dziećmi, aby sprzedali dom, a potem poszli pod most albo do przytułku. W międzyczasie sąd rodzinny odebrał by władzę rodzicielską i skierował dzieci do domów zastępczych albo do domów dziecka.

Chcesz powiedzieć, że jakiś tam dług w banku, jakiś tam wpis do KRD jest ważniejszy od rozbicia rodziny?

 

Czyli co, bo nie rozumiem? Kol zmęczony może iśc pod most, ale rodzina z dziećmi to już nie? Tak wynika z tego co piszesz.

 

Chcę powiedzieć że ważniejsze jest dogadanie się z wierzycielem i wypracowanie kompromisu a można to zrobić na dobrych warunkach. Można to zrobić przez ugodę i rozpisanie nowego harmonogramu spłaty, można to zrobić przez restrukturyzację zobowiązania. Można to zrobić przez pożyczkę prywatną która udzielana jest na bardzo długi okres i w tym czasie spłacasz wierzycieli i czyścisz BIK. Albo jak się nie da wyczyścić to po 5 latach już bez problemu zobowiązanie trafi do banku... Możliwości jest naprawdę bardzo bardzo wiele.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Topics

    • Kredyt 10-20tyś - proszę o pomoc i porady

      Proszę o pomoc i porady czy mam szanse na kredyt wg poniższych informacji:   Kwota kredytu 10-20tyś Okres kredytowania 3 lata z możliwością wcześniejszej spłaty Kwoty 3 ostatnio otrzymanych wynagrodzeń/świadczeń: 4200/5000/5000 Źródło uzyskiwania dochodów jednoosobowa działalność gospodarcza Łączny okres zatrudnienia u obecnego pracodawcy - od kiedy i do kiedy trwa - ponad rok od 19.04.18 Nazwa banku, do którego wpływa wynagrodzenie nest bank Wiek kredytobiorcy/kredytobior

      in Kredyty gotówkowe

    • Potrzebuję porady

      Dzień dobry,   Jest to mój pierwszy post, czytelnikiem forum jestem od roku. Przez ten rok splaciłem prawie "wszystkie" chwilówki. Została mi ostatnia i właśnie z tym związane jest moje pytanie.  W lutym 2018 wziąłem pożyczkę w NetCredit (pozyczyłem 4000, do oddania prawie 5000). Dług został sprzedany do InCredit, itd....aktualnie mam zobowiązanie wobec SVEA.  Było EPU, jakoś w październiku 2018 - wniosłem sprzeciw, dostałem potem informację że sprawa zostanie skierowana do S

      in Dla zadłużonych

    • Posiadam 50.000 z chwilówek proszę o porady.

      witam   Posiadam chwilowki na ok 50.000 narazie żadnych po terminie, ale ten czas już się kończy niestety:( Proszę o informacje z jakimi chwilowkami ktoś z was dogadał się odnośnie spłaty w ratach oprocz filarum ( już to zrobiłem rożłożone na 12-mscy), które chwilowki spłacać szybciej? a które bardziej lajtowo podchodzą do tematu? kwota jaką moge przeznaczac na chwilowki to 4000/5000 tys msc, spłacać każdą po trochu czy jedną i następną?   Dziwna historia jest taka że raz przedłużałem l

      in Chwilówki

    • Porady dotyczące upadłości konsumenckiej.

      Witam, jestem już wykończony ta sytuacja mam długi przekraczające powyżej 50 tys zł w różnych firmach pozabankowych z czego trzy kredyty 2 wypowiedziane i jeden w trakcie - straciłem prace 2 tygodnie temu próbowałem odebrać sobie życie gdyż nie wytrzymałem nerwowo tej sytuacji - aktualnie się leczę na depresję itd.. moje pytanie brzmi czy w tym przypadku mogę starać się ogłosić upadłość konsumencką? Jak mam złożyć taki wniosek i czy by mi ktoś mógł wytłumaczyć krok po kroku jak się za to zabrać?

      in Komornik, windykacja

    • Zadłużyłem się... Proszę o pomoc lub porady.

      Witam, Mam 22 lata i między lutym a kwietniem nabrałem kilka pożyczek. Niektóre chwilówki, a niektóre ratalne, ale pozabankowe. Dokładniej jest to Vivus, Wonga, Zaplo, Provident, Miloan. Łącznie jest tego około 15000 tysięcy. W tamtym okresie miałem pracę, dzięki której mogłem spłacić zobowiązania. Niestety w maju dostałem propozycje od wuja by wyjechać za granicę na kilka miesięcy. Była to dla mnie szansa by spłacić wszystko i zarobić na wymarzony samochód. Wyjechałem, bo takich pieniędzy w k

      in Dla zadłużonych

  • Similar Content

    • XYZ18550
      By XYZ18550
      Witajcie.
      Rok temu trafiłam na to forum gdy znalazłam się beznadziejnej sytuacji finansowej. Czytając różnego rodzaju wpisy, udawało mi się uzyskać nadzieję, że kiedyś moje problemy się skończą. Obiecałam sobie wtedy, że gdy pozbędę się choć części długów, napiszę tutaj post, żeby inni zobaczyli światełko w tunelu. Ale po kolei...
      Gdy trafiłam tutaj rok temu w czerwcu, miałam prawie 63 tysięcy zadłużenia. Połowa z tego był to kredyt w banku, 15 tysięcy chwilówka w Zaplo, kolejne 15 tysięcy chwilówki w różnych miejscach, 3 tysiące debet w karcie. Żeby było zabawniej... byłam wtedy w 8 miesiącu ciąży, posiadłam pracę w której umowa kończyła mi się w trakcie trwania urlopu i nie było szans na jej przedłużenie, mieszkałam w małej, wynajętej kawalerce. Miałam partnera, który o niczym nie wiedział. Z długami jakoś sobie radziłam, ukrywałam je. Aż zaczęło mi się palić pod tyłkiem... 
      Mój problem dotyczył przede wszystkim chwilówek. Zaciągałam kolejne, aby spłacić poprzednie. Koło się zamykało. O tym że mam problem, uświadomiłam sobie wtedy, gdy powoli kolejne firmy odmawiały mi udzielenia pożyczki. Najbardziej na świecie bałam się niespłacenia jakiegoś zobowiązania i wpisu do rejestru dłużników i biku. 
      Zobowiązania w postaci kredytu w banku spłacałam regularnie, dużą pożyczkę w Zaplo także. Ale z chwilówkami był problem. Co zaczęłam wtedy robić? Szukałam kredytu konsolidacyjnego i innych rozwiązań - tutaj także mi odmówiono w związku ze zbyt małymi dochodami. I wtedy podjęłam  najlepszą decyzję z możliwych - przestałam szukać kolejnej pożyczki, która spłaci poprzednią. Przestałam spłacać chwilówki. Zrozumiałam, że jest to jedna wielka pętla zadłużenia. Chwilówki zaczynały wydzwaniać, a ja starałam się z nimi dogadać. Był to pierwszy krok. Drugi? A jakże! Pełna wstydu powiedziałam o problemie partnerowi. Pewnej nocy wybuchłam płaczem i wszystko z siebie wyrzuciłam. Nie obyło się bez wyrzutów, pretensji, ale.... przyjął problem i obiecał że mi pomoże. Trzeci krok? Podjęliśmy jedną z najtrudniejszych decyzji w naszym życiu, gdyż zawsze byliśmy samodzielni. Przeprowadziliśmy się do rodziców, dzięki czemu udało nam się zredukować koszty życia. I jeszcze czwarty krok - łapałam się każdej możliwej pracy. Nawet będąc z malcem po porodzie w szpitalu, pisałam teksty na sprzedaż. 
      To był czerwiec... chwilówki zadłużone na 15 tysięcy. Windykatorzy wydzwaniali, straszyli, grozili... nie dałam się. Z kim się dało (a większość taka była), rozłożyłam chwilówki na raty. Resztę po prostu płaciłam w swoim tempie. Tych 15 tysięcy i debetu udało mi się pozbyć w luty tego roku. 
      Był to bardzo ciężki dla mnie czas. Nie spałam po nocach, płakałam po kontach... Ale po części czuję się wolna. Resztę zadłużenia, które wynosi 1200 zł miesięcznie, spłacam regularnie. Pozbyłam się największego ciężaru - cholernych chwilówek. Gdyby ktoś rok temu powiedział mi, że za rok nie będzie to na mnie ciążyć, wyśmiałabym go.
      I to chce powiedzieć Wam - za rok będziecie w zupełnie innym miejscu. Teraz jest ciężko, wiem. Ale nie zawsze będziecie w takiej sytuacji. Jeżeli moja sytuacja jest podobna do Waszej, to podejmijcie te kroki co ja. Nie spłacajcie chwilówki chwilówką. Powiedzcie o problemach rodzinie. Poszukajcie drugiej pracy. A te problemy się skończą.
       
      To chyba wszystko co chciałam powiedzieć. Jeżeli post jest chaotyczny, to przepraszam. Zapraszam też do dyskusji. 
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.