Skocz do zawartości

Euro czy CHF


kostaga

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wytłumaczcie mi proszę, jak chłop krowie na rowie, albo ekonomista finansista ekonomiście zarządcy, jaką walutę kredytu wybrać - CHF czy EURO i oczywiście dlaczego? :D

Opublikowano

To jaką walutę wybrać jest niemalże niemożliwe do przewidzenia. Patrząc na CHF możemy o nim powiedzieć, jest bardzo długo na rynku zatem łatwiej przewidzieć jego ruch, w tej chwili jego kurs w stosunku do PLN nadal stoi dość wysoko tak więc jest duże prawdopodobieństwo, że będzie się osłabiał w długim terminie. Co możemy powiedzieć o EURO ? W chwili obecnej kurs EURO trochę powyżej średniej, nie wiemy po jakim kursie zostanie zamieniona nasza rodzima waluta w momencie konwergencji ( jeśli kurs będzie wyższy niż ten po którym się brało kredyt, wtedy zrealizujesz na stałe stratę), w EURO dostaniesz lepszą marzę niż w CHF, EURO jest łatwiej dostępne niż CHF tak więc więcej Banków w EURO udziela kredytów.

 

Jakie argumenty do Ciebię przemawiają ??

 

 

Pozdrawiam

Karol Wyszyński

Nordea Bank Polska SA

Opublikowano

Witam serdecznie,

 

w tej chwili , większość kredytów udzielanych w walucie obcej, to EURO.Po pierwsze z uwagi na wysokośc marży kredytu, jest bardziej przystępne, po drugie w momencie włączenia polski do strefy EURO, kredyt będzie już zaciągnięty i spłacany w walucie w jakiej będziemy zarabiali.

Na pewno koszt kredytu w Euro, w tej chwili jest niższy, banki chętniej kedytów w tej walucie udzielają , w DB istnieje możliwość uzyskania kredytu na 100% wartości nieruchomości w Euro.

Opublikowano

Widzę, że dyskusja zeszła na "ogólnoekonomiczną" - ja nawet bardzo takie lubię (bardziej niż te wątki, gdzie wystarczy dopalić jakiś kalkulator i wklepać dane) - tylko akurat w tym przypadku trochę wprowadzę "relatywizmu". Kredyt walutowy kredytowi walutowemu nie równy, poza tym istotny jest cel tranzakcji oraz sytuacja finansowa i społeczna klienta oraz jego plany na przyszłość i preferencje. Przy wcześniejszej spłacie kredytu odradzam walutę - no chyba że ktoś oszczędza, inwestuje a spłaty dokona dopiero po spadku kursu sprzedaży poniżej kursu kupna.

Opublikowano

Moim zdaniem, a pracuję w branży 7 lat, korzystniejsze jest euro, ze względu na ewentualne późniejsze przejście do strefy euro. Bo:

-klient biorąc kredyt w CHF bedzie miał przewalutowanie najpierw na PLN a dopiero na Euro, tak przynajmniej donoszą nam gazety i to po niekorzystnym dla klienta kursie, więc traci 2 razy na "spredzie" czyli róznicy między kursem kupna a sprzedaży

Wytłumaczcie mi proszę, jak chłop krowie na rowie, albo ekonomista finansista ekonomiście zarządcy, jaką walutę kredytu wybrać - CHF czy EURO i oczywiście dlaczego? :D
Opublikowano
Moim zdaniem, a pracuję w branży 7 lat, korzystniejsze jest euro, ze względu na ewentualne późniejsze przejście do strefy euro. Bo:

-klient biorąc kredyt w CHF bedzie miał przewalutowanie najpierw na PLN a dopiero na Euro, tak przynajmniej donoszą nam gazety i to po niekorzystnym dla klienta kursie, więc traci 2 razy na "spredzie" czyli róznicy między kursem kupna a sprzedaży

Wytłumaczcie mi proszę, jak chłop krowie na rowie, albo ekonomista finansista ekonomiście zarządcy, jaką walutę kredytu wybrać - CHF czy EURO i oczywiście dlaczego? :D

 

Tyle lat pracy w tym zawodzie i takie brednie Pani pisze? Na jakiej podstawie kredyt w walucie miałby być przekształcony na PLN i znów na walutę? :shock:

Niektórzy pracując niczego się nie uczą :( Pani wypowiedź jest gorsza od tych pseudoekonomicznych publikacji na niektórych portalach...

Są dwa rodzaje kredytów - denominowane (kwota w umowie w CHF) - tutaj nic się nie zmieni (bo niby co i na jakiej podstawie miałoby się to zmienić) oraz indeksowane (kwota w umowie w PLN i tutaj kwota zostanie przekształcona na walutę obowiązującą -EUR po kursie jeszcze nie ustalonym, więc trudno mówić, czy będzie on korzystny czy nie, a potem indeksowana kursem CHF)

Przygotowuję podsumowanie AI tego tematu…
Opublikowano

Ludzi ogarnęła mania strefy EUR.Nie wiem skąd się to wzięło.Na chwilę obecną to się oddalamy a nie zbliżamy.Nie wybierałbym kredytu pod tym kątem.

Opublikowano

Czy ja podważam Pana/Pani kompetencje? Prosze sobie oglądać biznes telewizję, bądź robić sobie dzienny-tygodniowy przegląd informacji analityków itp. Nie opieram się tylko na własnym zdaniu ale widze, że jest Pan/Pani najlepszy w tym temacie...

 

Wytłumaczcie mi proszę, jak chłop krowie na rowie, albo ekonomista finansista ekonomiście zarządcy, jaką walutę kredytu wybrać - CHF czy EURO i oczywiście dlaczego? :D

 

Tyle lat pracy w tym zawodzie i takie brednie Pani pisze? Na jakiej podstawie kredyt w walucie miałby być przekształcony na PLN i znów na walutę? :shock:

Niektórzy pracując niczego się nie uczą :( Pani wypowiedź jest gorsza od tych pseudoekonomicznych publikacji na niektórych portalach...

Są dwa rodzaje kredytów - denominowane (kwota w umowie w CHF) - tutaj nic się nie zmieni (bo niby co i na jakiej podstawie miałoby się to zmienić) oraz indeksowane (kwota w umowie w PLN i tutaj kwota zostanie przekształcona na walutę obowiązującą -EUR po kursie jeszcze nie ustalonym, więc trudno mówić, czy będzie on korzystny czy nie, a potem indeksowana kursem CHF)

Opublikowano

To klienci właściwie często pytają nas o takie rozwiązania, więc chyba należałoby popatrzeć trochę w przyszłość, bo przeciez kredyt jaki polecimy zalezy od planów finansowych klienta, celu, preferencji, zarobków i szeregu innych sytaucji w tym także ekonomicznych i gospodarczych naszego kraju. Trochę intuicji:)

O jakim wejściu do strefy EUR mówimy :)
Opublikowano

Mi intuicja a przede wszystkim obserwacje rynku podpowiadają że najpierw to będzie możliwość refinansowania kredytu a dopiero dłuuuuuuuu go potem strefa EUR.Klienci najczęściej nie posiadają wiedzy ekonomicznej i bazują na różnego rodzaju sponsorowanych artykułach.

Opublikowano

Pani Marto, jeżeli piszę brednie to proszę mnie poprawić...ma Pani do tego prawo (a nawet obowiązek!!! i nie tylko Pani, ale każdy doradca na tym forum - ja nie mam pełnej wiedzy i nie pozjadałem wszystkich rozumów), bo klient ma prawo do rzetelnej informacji :p A to co Pani napisała nijak się ma do rzeczywistości, wręcz byłoby to nielogiczne.... nie sądzę, żeby jakikolwiek ekonomista wygłosił taki pogląd - no nawet "dziennikarzy ekonomicznych", którzy często brednie piszą nie posądzam o taki brak logiki.

 

PS. Nie jesteśmy na tym forum po to by tworzyć krąg wzajemnej adoradcji wszystkich doradców. Niektórzy są po to by "łowić" klientów, a ja (i nie tylko, ale mówię o sobie) chcę udzielać informacji fachowych i przez to reklamować siebie, swoją firmę i ogólnie zawód doradcy finansowego. Z zawodu jestem pośrednikiem finansowym, ale zagadnienia ekonomii ogólnej nie są mi obce :p

Opublikowano

Ja wchodzę na forum, zeby się tez od Was np. uczyć;) Być może macie koledzy większe doświadczenie niż ja...Mam też problem z klientami, którym zrobię koszt kredytu, wydrukuję dokumenty, zrobię symulacje, złożę kredyt w 3 bankach, po czym klient w całą wiedzą jaką mu przekazałam idzie sobie sam do banku! Szlag mnie wtedy trafia! czy stosujecie np. kaucję? Stworzyłam z prawnikiem rodzaj umowy z klientem, ale może lepiej stosować taką umowę tylko w przypadku sukcesu? Może macie jakiś pomysł?

Pani Marto, jeżeli piszę brednie to proszę mnie poprawić...ma Pani do tego prawo (a nawet obowiązek!!! i nie tylko Pani, ale każdy doradca na tym forum - ja nie mam pełnej wiedzy i nie pozjadałem wszystkich rozumów), bo klient ma prawo do rzetelnej informacji :p A to co Pani napisała nijak się ma do rzeczywistości, wręcz byłoby to nielogiczne.... nie sądzę, żeby jakikolwiek ekonomista wygłosił taki pogląd - no nawet "dziennikarzy ekonomicznych", którzy często brednie piszą nie posądzam o taki brak logiki.

 

PS. Nie jesteśmy na tym forum po to by tworzyć krąg wzajemnej adoradcji wszystkich doradców. Niektórzy są po to by "łowić" klientów, a ja (i nie tylko, ale mówię o sobie) chcę udzielać informacji fachowych i przez to reklamować siebie, swoją firmę i ogólnie zawód doradcy finansowego. Z zawodu jestem pośrednikiem finansowym, ale zagadnienia ekonomii ogólnej nie są mi obce :p

Opublikowano

:lol: ryzyko zawodowe, koleżanko :p Ja niedawno miałem przypadek bardzo trudny, firmowy - nalatałem się, negocjowaliśmy z dyrektorem (znajomy znajomego), a potem klient nie podpisał mi druczku... zostały tylko koszty... a klient przecież nic nie traci-tylko zyskał, bo temat trudny i sam nie dałby rady... i co? nic... kupa czasu i pieniędzy na dojazdy i telefony poszła i tyle... na brak kultury nie ma lekarstwa. Umowa? Hmmm jedną widziałem... z firmy BT - no nikt z minimalną wiedzą prawniczą, by tego nie podpisał, ale pewnie klientów kilku mieli :lol:

Jedyna rada - rób swoje najlepiej jak potrafisz, a inni będą Cię polecać...

Opublikowano

Niestety tak jest i nie ma moim zdaniem możliwości aby z tym walczyć.To co Pani wymyśliła będzie odstraszało nie radzę tego stosować.

 

Sam miałem taki przypadek.Skontaktował się ze mną klient z Wrocławia.Przedstawiłem mu 3 oferty.Wybrał dwie o trzeciej nie chciał słyszeć.Powiedziałem ok jego wybór.Pojechałem do Wrocławia odebrać papiery,złożyłem tak jak należało.Kilka dni później dowiedziałem się że sam na własną rękę poszedł do 3 banku i złożył dokumenty.Znając życie pewnie tam weźmie.Dodatkowo to był taki bank w którym wystarczyło żeby zadzwonił a ja bym go umówił na spotkanie.Najbardziej mnie śmieszy jak później wracają i mówią Panie Michale ratuj Pan do końca umowy mamy 2 tygodnie a dostaliśmy negata...

 

Niestety ale ludzie czasami tak się zachowują.To zależy od osobistej moralności i etyki klienta.

Opublikowano

Generalnie, jeśli chodzi o kontakt z doradcami to mam mieszane uczucia. Jeśli klient ma prostą sprawę - nagle w skrzynce mailowej dostaje od groma propozycji. Jeśli jednak ma mniej standardową, wymagającą więcej zachodu, jakoś Ci sami doradcy się już nie wypowiadają.

 

Wszystko zależy więc od podejścia - jeśli jest ok, klient będzie polecał, jeśli się zrazi to będzie odradzał. I stąd też wynikają te sytuacje, że klient załatwia coś na własną rękę - bo skoro nie widzi zaangażowania od doradcy to zaczyna samemu próbować ratować sytuację bezpośrednio w bankach.

Opublikowano
Generalnie, jeśli chodzi o kontakt z doradcami to mam mieszane uczucia. Jeśli klient ma prostą sprawę - nagle w skrzynce mailowej dostaje od groma propozycji. Jeśli jednak ma mniej standardową, wymagającą więcej zachodu, jakoś Ci sami doradcy się już nie wypowiadają.

 

Wszystko zależy więc od podejścia - jeśli jest ok, klient będzie polecał, jeśli się zrazi to będzie odradzał. I stąd też wynikają te sytuacje, że klient załatwia coś na własną rękę - bo skoro nie widzi zaangażowania od doradcy to zaczyna samemu próbować ratować sytuację bezpośrednio w bankach.

 

 

Już od dłuuuuższego czasu nie wysłałem żadnej propozycji do forumowiczów, co najwyżej odpowiadam na maile. Co do nastawienia doradcy - baaaaaaaaardzo się Pan myli. Albo coś robię, albo nie... nie robię czegoś po to by mi robiono antyreklamę...

Opublikowano

Zawsze się angażuję w każdą sprawę, prostą a tym bardziej tę trudniejszą, więc nie sądzę, żeby taka sytacja wynikała z braku zaangażowania...Po prostu tacy ludzie są...

Opublikowano

To proszę zadawać trudniejsze pytania, zobaczymy czy ktoś odpowie:) A refinans to wcale nie jest taka trudna kwestia, zalezy oczywiście od sytuacji.

Opublikowano

witam

ja chciałem nawiązać do tematu wcześniej poruszanego o umiejętnościach doradców :)

 

Nie jestem doradcą ale mam swoje zdanie o nich/o was.

Zdanie jest oczywiście ogólnie o zawodzie i nie dotyczy konkretnie waszych osób

 

 

Mój obraz doradcy finansowego

Zostać doradcą jest bardzo łatwo, przyjmują praktycznie wszystkich,bo chodzi o stworzenie sieci. Taki doradca nie ma o niczym pojęcia tylko jest po prostu kierowany przez ich szefów i wiedzą co opowiadać klientom. Mam wrażenie, że jest firma X, która zatrudnia 10 studencików lub zaraz po studiach ( którzy ubierają sie ładnie w garniturki krawaciki) i jednego szefa znającego sie na rzeczy. Szefo mówi im np. że w tym tygodniu opłaca się zainwestować w fundusze Y i studenciki to samo przekazują swoim klientom. Praktycznie nie wiedząc co mówią. mają na kartce napisane co mają odpowiadać na dane pytania ( autentyk widziałem taką kartke). a jak ktos zada niestandardowe pytanko to już się gubią. W każdej firmie jest ktos z głową na karku ale denerwuje mnie, że reszta pracowników tez nazywa sie doradcami. Mam kilku znajomych, socjologów, politologów a nawet ludzi po zwykłym ogólniaku, którzy nazywają sie doradcami i doradzają pieniędzmi jakiegoś biznesmena który ma 100 razy wiecej pojecia jak sie kazy dorobić niż oni. To samo tyczy sie kredytów gotowe szablony i wychodzi rata i zdolność w banku. wiec obsługa excela mile widziana

 

dlatego wkurza mnie, że ktoś kto ma 20 lat nazywa sie doradcą i doradza facetowi który w ciągu 10 lat dorobił sie kilku baniek sam. a potem jak cokolwiek nie pójdzie to umywają, ręce "trudno nikt tego nie przewidział"

 

a do czego pije tym postem? nie do was!! chciałbym jedynie by ci młodzi ludzie których opisałem wyżej nie nazywali sie doradcami. doradcy powinni miec jakies certyfikaty, kursy, szkoły i doświadczenie. i żeby po kilku latach pracy, można było sie starać o uprawnienia na doradce.

 

 

tak jest z mojej dziedzinie. Ja jestem inżynierem. Po studiach inż. nic nie może zrobić. musi długo pracować jako asystent, czy jakies mistrz na budowie itd, żeby dopiero po 5 latach udokumentowanych dostać jakieś uprawnienia pozwalające np na samodzielne podpisywanie sie pod projektami czy starać sie o uprawnienia budowlane. wtedy pewne jest że taka osoba wie co robi.

Opublikowano

:lol: :lol: :lol: jeszcze jak pracowałem w banku miałem "przyjemność" pracować z takimi firmami - powiem więcej - to i tak optymnistycznie Pan to ujął :lol: (napisał Pan, że szef zna się na finansach)

 

Często jest tak, że "sprzedawcy Axa, Scandia, Aegona" "przy okazji" zajmują się kredytami, o czym pojęcia zielonego nie mają :lol:

 

Z certyfikowaniem niestety jest ten problem, ze nie wiadomo jak to ugryść - co licencjonować - doradców, firmy doradcze? zresztą to jest kwestia nazewnictwa - czy pośrednik finansowy musi mieć licencję? jeśli tak to na co? jak uwzględnić to w przypadku "sprzedaży produktów finansowych" w sieci. Czy osoba, która ma stronę z systemem partnerskim jest pośrednikiem?

Moim zdaniem, tylko większa świadomość społeczeństwa jest rozwiązaniem - korzystanie ze sprawdzonego doradcy (a nie firmy doradczej: na tym forum opinie OF jak widać nie są zbyt pochlebne, a ja znam bardzo dobrego doradcę z tej firmy).

Opublikowano

Przecież tak jest w każdym zawodzie:) Po prostu są fachowcy w swojej dziedzinie i ... nie-fachowcy. Można trafić na kiepskiego szewca, lekarza, kierownika budowy itd. I nikt nie próbuje nakładać sztucznych certyfikatów na nich bo to nie tak działa. To nie papier jaki ktoś ma sprawia że jest dobrym(lub złym) w tym co robi. Jak szukamy dentysty to idziemy do tego którego polecają znajomi, bo ma doświadczenie, a nie do tego który ma złoty szyld i mnóstwo zaświadczeń o ukończeniu kursów.

Opublikowano

No właśnie ja też mam zamiar ubiegać się o kredyt hipoteczny na zakup mieszkania i mam zagwostkę. "specjaliści" mnie tu trochę straszą, że jak wezmę kredyt w EURO, to mogę (choć nie muszę) na tym stracić, bo przed wejściem do strefy euro złotówka może się znacznie osłabić. Nie mam zielonego pojęcia czy to jest prawda, ale patrząc wstecz jak Niemcy wchodzili do euro, to mieli całkiem sporą inflację. Może lepiej jednak brać w złotówkach? Jeżeli u nas też tak będzie i jeżeli złotówka spadnie, to bank kupi za kwote kredytu mniej EURO i tym samym mniej EUROdo spłacenia, a jeżeli tak się nie stanie, to wtedy można sobie przewalutować na co się chce.

Taką oto mam zagwostkę :/

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Nowe wątki

Pomocne w oddłużaniu

Reklama
Portal Dłużnika. Długi? Pozew? Windykacja? Sprawdź, jak możemy Ci pomóc.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.