Skocz do zawartości

Ugoda PKO BP a wprowadzenie w błąd przez pracowników.


Occor

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witam, miałam dość poważne problemy finansowe, które wynikły z utraty pracy w najgorszym momencie pandemii - miałam kłopot ze znalezieniem nowej. W międzyczasie bank PKO BP wypowiedział mi umowę kredytu na 50 tysięcy złotych. Zgodnie z rozmowami z pracownikami infolinii banku, złożyłam wniosek o restrukturyzację (zmniejszenie rat kredytu i wydłużenie okresu kredytowania). Wraz z pozytywną odpowiedzią banku przyszła do mnie ugoda. Miałam czas na zapoznanie się z nią, podpisanie i załatwienie całości formalności. 

Był to mój pierwszy tego typu dokument i nie wiedziałam jak się z nim obejść, więc, żeby wszystko poszło jak należy niejednokrotnie dzwoniłam na infolinię z pytaniem jak należy to rozegrać. Dzwoniąc ciągle słyszałam jedną wersję: idę do banku, podpisuję ugodę, obie kopie są wysyłane skanem i pocztą tradycyjną do banku, ja czekam na zwrotkę podpisanej przez bank ugody i wtedy idę z nią do notariusza w celu podpisania dobrowolnego poddania się egzekucji w formie aktu notarialnego, po czym odsyłam akt do banku. Należę do osób, które wolą się upewnić zanim coś zrobią, więc dzwoniłam na infolinię w ciągu kilku dni kilkukrotnie i ciągle słyszałam tą wersję. Ugodę miałam podpisać do 07.10, z tym, że w międzyczasie zachorowałam i te terminy mi się pokryły. W czasie choroby, zadzwoniłam do banku z pytaniem czy jest możliwość przesunięcia terminu o kilka dni - Pani połączyła się z analitykiem i po powrocie do połączenia ze mną, dowiedziałam się, że mam czas do 12.10.

Ugodę w banku udało mi się podpisać 07.10 i tego też dnia wszystkie kopie dokumentów poszły skanem i pocztą do banku. Pani pracująca w banku sama nie wiedziała co za dokumenty ma przed sobą i wprowadziła mnie w błąd, ponieważ zabrała wszystkie kopie i w chwili obecnej nie mam żadnej. Dodatkowo zapytałam czy nie może zadzwonić do działu restrukturyzacji jeżeli nie radzi sobie z dokumentami, na co odparła, że nie mają możliwości połączenia się z tym działem, co później jak się okazało było nieprawdą.

Po złożeniu dokumentów dzwoniłam do działu restrukturyzacji kilkukrotnie z pytaniem czy skany do nich wpłynęły i upewniałam się czy wszystko zrobiłam zgodnie z procedurą. Kilka razy dowiadywałam się, że jeszcze nie i mam dzwonić następnego dnia i następnego i tak mijały kolejne dni. 18 października dowiedziałam się, że skany wpłynęły 15.10, po czym zapytałam Pani/Pana (już nie pamiętam tylu ich było) z infolinii kiedy dostanę z powrotem dokumenty w formie papierowej abym mogła pójść do notariusza. Dowiedziałam się, że:

-termin na załatwienie mojej sprawy minął w związku z czym mam ponownie złożyć wniosek o restrukturyzację i uiścić wpłatę uwierzytelniającą (Pani na infolinii powiedziała, że miałam złożyć dokumenty do 12.10 i ten termin został przeze mnie spełniony, że skan będzie podstawą. Dobrze wiedziała, że nie miałam aktu notarialnego, bo o tym również rozmawiałyśmy)

-bank nie wysyła dokumentów do notariusza - ja to robię osobiście (w rozmowie z pracownikiem infolinii restrukturyzacyjnej Pani czytała przy mnie dokument mojej ugody i wyraźnie zaznaczyła trzykrotnie, że to bank wysyła dokumenty do notariusza)

-pracownicy banku mają taką samą możliwość zadzwonienia na infolinię restrukturyzacji jak ja (czemu w zupełności zaprzeczyła pracownica banku przyjmująca moje dokumenty)

-jedna kopia umowy ugody powinna była zostać u mnie (pani w banku stwierdziła, że komplet to wszystkie dokumenty, więc zabrała wszystko - zdałam się na osobę, która w bankowości siedzi od kilku ładnych lat, myślałam, że wie co robi).

 

Gdy dostałam ugodę pocztą byłam u kilku radców prawnych z pytaniem czy wszystko z nią w porządku, czy nie ma żadnego błędu oraz czego mogę się spodziewać po podpisaniu jej, sama nie jestem obeznana w temacie. Trochę czasu mi to zajęło, w międzyczasie zachorowałam, później zostałam wprowadzona w błąd przez pracowników infolinii restrukturyzacyjnej i czas zleciał.

Ile nerwów na tym straciłam wiem tylko ja sama, ale przez całą tą sytuację czuję się poszkodowana, bo dopóki mieściłam się w terminie słyszałam jedną wersję przebiegu sprawy, a po ostatnim telefonie z pytaniem o to czy skany wpłynęły dowiedziałam się, że procedury mocno odbiegają od tego czego dowiedziałam się wcześniej i teraz pracownicy trzymają się tej. Mam w telefonie opcję nagrywania rozmów, o czym też poinformowałam Panią na infolinii podczas ostatniej rozmowy, więc miałam możliwość odsłuchania wszystkich rozmów, bo szczerze już zgłupiałam czy to ja źle zrozumiałam czy zostałam wprowadzona w błąd celowo. 

W związku z tym mam kilka pytań:

- czy na moje żądanie pracownik banku może mi wydać skany dokumentów, które poszły do banku?

- co zrobić, jeżeli bank w tym momencie wymaga ode mnie złożenia ponownych dokumentów restrukturyzacyjnych i wpłacenia kolejnej wpłaty uwierzytelniającej, na którą środków teraz nie mam? Nie mam możliwości pożyczenia nawet od kogokolwiek

- co w sytuacji jeżeli tym razem dostanę negatywną odpowiedź na wniosek?

- czy mogę się ubiegać w jakiś sposób o przywrócenie mi terminu tej ugody uzasadniając to wprowadzeniem w błąd przez pracowników infolinii oraz pracownicy banku? w jaki sposób to zrobić?

- jak wyciągnąć konsekwencje względem niekompetencji pracowników? W rozmowie z pracownikami infolinii odniosłam wrażenie jakby wcale się tym nie przejęli i nawet była im na rękę cała sytuacja.

 

Mam nadzieję, że nie wyraziłam się zbyt chaotycznie, proszę o pomoc, bo sytuacja spędza mi sen z powiek.

Opublikowano

Tak naprawdę, to oni mają za przeproszeniem w dupie dłużników. Ugoda z zaciągnieciem sobie pętli na szyje w postaci dobrowolnego poddania się egzekucji, notariusz...

 

Oczywiście, że na żądanie bank powinien wydać wszelkie dokumenty. Polecałbym tę "ugodę" dać do przejrzenia prawnikowi - specjaliście od oddłużania...

 

Bank i jego pracownicy, którym się po prostu nie chce i mają wszystko w nosie - będą nadal lawirowali i doprowadzą do najwygodniejszej dla siebie sytuacji - wypowiedzą umowę i pójdzie sprawa w młyn. Im się po prostu nie chce wykonywać dodatkowej, a czasem jakiejkolwiek pracy.

 

Z PKO mam takie doświadczenia, ale w zakresie załatwienia innej sprawy. Odsyłanie to najlepsza droga, żeby nie załatwić trywialnej sprawy.

Z Aliorem - to samo, warunki z nieba, krętactwo, nie da się (choć wcześniej się dawało). Olewanie propozycji ugodowych.

Nest - spadaj na drzewo. Łącznie z osobistą wizytą w centrali, którą miałem pod pracą swoją.

 

Finał jest taki, że banki nie dostaną ode mnie złamanej złotówki. Wszystkie sprawy są w sądzie. Jak przegram, pójdę w upadłość, albo będę używał innych metod. Ale zaprę się i akurat bankom nic nie oddam. Za mój czas, za stosunek, za dziesiątki pism bez odpowiedzi, które wysłałem. Albo z odpowiedzią pozorną - typu to co miałeś spłacić w 8 lat, spłać teraz w 5...

 

Także polecam przynajmniej przed podpisaniem jakiegokolwiek papieru porozmawiać z prawnikiem.

Opublikowano

Czyli moje odczucia nie wzięły się znikąd... Jest możliwość konsultacji z prawnikiem bezpłatnie? Jestem teraz w dość ciężkiej sytuacji finansowej, nie mam wolnych środków na zapłatę za usługę dla prawnika. Rozmawiałam z radcą prawnym z mojego miasta, ale nie dowiedziałam się niczego tak naprawdę. Jedyne co usłyszałam to to, że powinnam iść do banku, chociaż dobrze wiedziałam, że nawet jeżeli w umowie będą jakieś kruczki przecież nikt z pracowników mi tego nie powie. 

 

Jestem teraz trochę w kropce, bo pracownicy banku stwierdzili, ze do 25.10 mam wpłacić wpłatę uwierzytelniającą i złożyć kolejny wniosek. Tego dnia chce iść do banku po skany moich dokumentów no i właśnie dać te dokumenty do przejrzenia komuś kto się na tym zna, bo ja wiem tyle co wiedziałam. Nie chce żeby bank był bezkarny względem tego co zrobił, bo na pierwszy rzut oka widać, że ich zachowanie jest nieprofesjonalne. 

 

Czyli na ten moment zostaje mi albo złożenie ponownego wniosku i podpisanie ugody albo wypowiedzenie ostateczne i komornik? 

A co w sytuacji gdyby prawnik znalazł w ugodzie coś na moją niekorzyść? Przecież ugoda to podobno "dobra wola" banku, więc teoretycznie jeżeli coś nie będzie mi się w niej podobało to to mój problem. Dobrze ja to rozumiem? Dla mnie to jest naprawdę czarna magia i nie potrafię nawet wybiec w przyszłość żeby ułożyć jakiś plan działania.

Wiem, że to kwestia indywidualna, ale czy w przypadku 50 tysięcy długu upadłość jest jakimś rozwiązaniem? Trochę o tym czytałam, ale mam mieszane odczucia. 

Jeżeli piszę nieskładnie, przepraszam. Mam milion myśli i nie wiem, w którą się ukierunkować.

Opublikowano
11 godzin temu, Occor napisał:

Czyli moje odczucia nie wzięły się znikąd... Jest możliwość konsultacji z prawnikiem bezpłatnie? Jestem teraz w dość ciężkiej sytuacji finansowej, nie mam wolnych środków na zapłatę za usługę dla prawnika. Rozmawiałam z radcą prawnym z mojego miasta, ale nie dowiedziałam się niczego tak naprawdę. Jedyne co usłyszałam to to, że powinnam iść do banku, chociaż dobrze wiedziałam, że nawet jeżeli w umowie będą jakieś kruczki przecież nikt z pracowników mi tego nie powie. 

 

Jestem teraz trochę w kropce, bo pracownicy banku stwierdzili, ze do 25.10 mam wpłacić wpłatę uwierzytelniającą i złożyć kolejny wniosek. Tego dnia chce iść do banku po skany moich dokumentów no i właśnie dać te dokumenty do przejrzenia komuś kto się na tym zna, bo ja wiem tyle co wiedziałam. Nie chce żeby bank był bezkarny względem tego co zrobił, bo na pierwszy rzut oka widać, że ich zachowanie jest nieprofesjonalne. 

 

Czyli na ten moment zostaje mi albo złożenie ponownego wniosku i podpisanie ugody albo wypowiedzenie ostateczne i komornik? 

A co w sytuacji gdyby prawnik znalazł w ugodzie coś na moją niekorzyść? Przecież ugoda to podobno "dobra wola" banku, więc teoretycznie jeżeli coś nie będzie mi się w niej podobało to to mój problem. Dobrze ja to rozumiem? Dla mnie to jest naprawdę czarna magia i nie potrafię nawet wybiec w przyszłość żeby ułożyć jakiś plan działania.

Wiem, że to kwestia indywidualna, ale czy w przypadku 50 tysięcy długu upadłość jest jakimś rozwiązaniem? Trochę o tym czytałam, ale mam mieszane odczucia. 

Jeżeli piszę nieskładnie, przepraszam. Mam milion myśli i nie wiem, w którą się ukierunkować.

Komornik? Dlaczego komornik. Żeby był komornik najpierw musi być sąd, a potem nakaz i prawomocność i klauzula. Po drodze może zdarzyć się mnóstwo rzeczy. Tu na forum są też prawnicy. Poszukaj.

 

Pamiętaj też, że jesteś klientem, konsumentem, a bank podchodzi do Ciebie z pozycji siły - musisz, należy, do dnia... za to ze swojej strony nie ponosi nikt żadnej odpowiedzialności. Żaden pracownik. Być może zmień oddział, albo kontaktuj się nie z infolinią, a bezpośrednio z działem windykacji.

Opublikowano

 

12 godzin temu, Flimon napisał:

Komornik? Dlaczego komornik. Żeby był komornik najpierw musi być sąd, a potem nakaz i prawomocność i klauzula. Po drodze może zdarzyć się mnóstwo rzeczy. Tu na forum są też prawnicy. Poszukaj.

 

Pamiętaj też, że jesteś klientem, konsumentem, a bank podchodzi do Ciebie z pozycji siły - musisz, należy, do dnia... za to ze swojej strony nie ponosi nikt żadnej odpowiedzialności. Żaden pracownik. Być może zmień oddział, albo kontaktuj się nie z infolinią, a bezpośrednio z działem windykacji.

Jestem totalnym świeżakiem w temacie, dlatego zakładam to co jest oczywiste - czyli to, że koniec końców jeżeli coś pójdzie nie tak (a widzę, że łatwo nie będzie tego wyprowadzić na prostą z podejściem banku) to komornik gwarantowany. 

 

W sumie tak sobie teraz myślę, nie wiem czy dobrze, wyprowadźcie mnie proszę z błędu. Jeżeli uda mi się podpisać tą ugodę, ale do tego 2039 roku (czyli zakończenia ugody) będę miała obsuwę w racie to też automatycznie mam wypowiedzianą umowę i komornika na karku? 

 

Co do oddziału i infolinii... W oddziałach nikt nic nie wie na temat ugód, bo pytałam już w 3 punktach i każdy mówi, że oni się tym nie zajmują tylko bezpośrednio dział restrukturyzacji i z nim należy się kontaktować. A dział restrukturyzacji i windykacji ma "wbudowanych" asystentów czyli te osoby, z którymi łączę się bezpośrednio dzwoniąc na nr infolinii działu restrukturyzacji i windykacji i tylko oni wewnętrznie łączą się z analitykami. Nikt nie poda mi bezpośredniego nr do analityka, bo już tego próbowałam, również byłam z tym pytaniem w banku. Jedyne co przychodzi mi do głowy to próba kontaktu z pracownikiem banku, który przychodził do domu i negocjował spłaty zadłużenia. 

 

Ogólnie odniosłam wrażenie jakby sam dział restrukturyzacji i windykacji banku był odrębną filią, o której nikt nic nie wie, i z którą nikt nie ma kontaktu. Poza możliwością rozmów z tymi asystentami. 

 

11 godzin temu, mariuszd31 napisał:

A reklamacja i powrót do ugody? 

No właśnie reklamacja jak najbardziej wchodzi w grę, ale polega raczej skardze na pracowników i ich niekompetencje niż na tym, że mogłabym powrócić do ugody, bo jedyne co teraz mogą mi zaproponować to ponowne złożenie wniosku, ale to się wiąże z kolejnymi kosztami, na które w tym momencie mnie nie stać.

 

W tym momencie nie wiem kompletnie jakie kroki podjąć, w którą stronę pójść. Jedyne co mi przychodzi do głowy to zdobycie skanów tej ugody i poszukanie prawnika, który pomógłby mi to zrozumieć, ale z drugiej strony skoro według banku ugoda straciła ważność, to czy jest sens?

Warto wiedzieć
Edukacyjne podsumowanie wygenerowane przez AI,
W sytuacji, gdy ugoda bankowa została zawarta na podstawie informacji uzyskanych od pracowników banku, a osoba podpisująca dokument nie miała doświadczenia z tego typu umowami, kluczowe jest dokładne zapoznanie się z treścią ugody przed jej podpisaniem. Należy rozumieć warunki restrukturyzacji, takie jak zmniejszenie rat i wydłużenie okresu kredytowania, aby mieć świadomość swoich zobowiązań i możliwości spłaty.

Ważne jest, aby w przypadku wątpliwości dotyczących zapisów ugody lub jej skutków, skonsultować się z ekspertem, który pomoże zrozumieć dokument i ocenić, czy warunki są korzystne i realne do realizacji. Takie działanie pozwala uniknąć nieporozumień i ewentualnych problemów finansowych w przyszłości.

#ugoda #restrukturyzacja #pkobp
Opublikowano
43 minuty temu, Occor napisał:

 

Jestem totalnym świeżakiem w temacie, dlatego zakładam to co jest oczywiste - czyli to, że koniec końców jeżeli coś pójdzie nie tak (a widzę, że łatwo nie będzie tego wyprowadzić na prostą z podejściem banku) to komornik gwarantowany. 

 

Tak jak pisał Flimon,żeby był komornik to musiałby uprawomocnić się nakaz/wyrok. Jeżeli sprawa trafi do sądu to przy obronie z mecenasem znającym się na takich sprawach zyskasz nawet 2-3 lata. Przez ten czas napewno uzbierasz dużą kwotę,żeby wpłacić po ewentualnej przegranej i dogadasz się z bankiem na spłatę reszty kwoty. 

Opublikowano
W dniu 23.10.2021 o 22:07, mariuszd31 napisał:

Przecież przed 12 wysłałeś. 

Tak, ale według nich nie dosłałam jeszcze aktu, więc termin minął. 

 

Czyli powinnam iść czy nie iść w tą ugodę? Bo czytając wasze wypowiedzi wnioskuję, że niezależnie od tego czy ją podpiszę jeżeli w przyszłości powinie mi się noga daje im to ułatwienie w postaci aktu, przez co sprawa nie trafia do sądu tylko idzie od razu do komornika. Tak to działa? 

Opublikowano

Ja porozmawiałbym z ogarniętym mecenasem. Kilka stówek za poradę a może być tak, że zaoszczędzisz nerwów albo/i kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Opublikowano
W dniu 25.10.2021 o 10:28, mariuszd31 napisał:

No właśnie, ciężko bez papierów doradzić. 

Byłam w placówce banku z prośbą o wydanie skanów i... nie dostałam ich. Trafiłam na tych samych państwa co przy podpisywaniu ugody. Zasłonili się tym, że mają wewnętrzne prawo bankowe i po co mi te dokumenty skoro ugoda jest nieważna. I okazało się, że jednak mają połączenie z działem CRW, bo przy mnie pracownik do nich dzwonił. I teraz najlepsze: pracownik banku, u którego byłam stwierdził, że prawidłowo dwie kopie dokumentów zostały wysłane, a ja powinnam była zrobić sobie ksero, z którym miałam iść do notariusza i wrócić do banku. Przecież to nie ma sensu, zabrali mi wszystko, wcześniej nikt się nie zająknął o jakimkolwiek ksero, w ugodzie też zero wzmianki.

Przypomniało mi się, że w momencie kiedy sama poprosiłam o to pracownicę banku przy podpisywaniu dokumentów, bo też chciałam mieć cokolwiek w domu, oddała mi tylko ksero oświadczenia o dobrowolnym poddaniu się egzekucji i odpowiedź na restrukturyzację. Mogę wstawić tu te szczątki dokumentów, które mam jeżeli to coś pomoże.

 

Zaraz będę pisać do nich reklamację z żądaniem wydania mi "archiwalnych" dokumentów dotyczących ugody. 

Ponownego wniosku restrukturyzacyjnego jeszcze nie złożyłam, a żeby było ciekawiej okazało się, że wpłata uwierzytelniająca wcale nie musi wynosić 500 zł, ale nawet i 1 zł. Coś mi się tu zaczyna mocno nie podobać. Wygląda to jak wchodzenie w bardzo głębokie bagno, najpierw obiecanki i pomoc na każdym kroku, a później zderzenie z murem i płacz.

 

Opublikowano (edytowane)

To co ja powinnam w tej sytuacji zrobić? Mam mętlik w głowie i szczerze mówiąc myślę o tym wszystkim, ale nie widzę dobrego wyjścia. 

Edytowane przez Occor
Literówka
Opublikowano
22 minuty temu, Occor napisał:

To co ja powinnam w tej sytuacji zrobić? Mam mętlik w głowie i szczerze mówiąc myślę o tym wszystkim, ale nie widzę dobrego wyjścia. 

Tak jak pisali koledzy wcześniej iść z tym do mecenasa,który zajmuje się takimi sprawami i w dalszym ciągu próbować zawrzeć porozumienie. 

Opublikowano
23 godziny temu, Occor napisał:

Byłam w placówce banku z prośbą o wydanie skanów i... nie dostałam ich. Trafiłam na tych samych państwa co przy podpisywaniu ugody. Zasłonili się tym, że mają wewnętrzne prawo bankowe i po co mi te dokumenty skoro ugoda jest nieważna. I okazało się, że jednak mają połączenie z działem CRW, bo przy mnie pracownik do nich dzwonił. I teraz najlepsze: pracownik banku, u którego byłam stwierdził, że prawidłowo dwie kopie dokumentów zostały wysłane, a ja powinnam była zrobić sobie ksero, z którym miałam iść do notariusza i wrócić do banku. Przecież to nie ma sensu, zabrali mi wszystko, wcześniej nikt się nie zająknął o jakimkolwiek ksero, w ugodzie też zero wzmianki.

Przypomniało mi się, że w momencie kiedy sama poprosiłam o to pracownicę banku przy podpisywaniu dokumentów, bo też chciałam mieć cokolwiek w domu, oddała mi tylko ksero oświadczenia o dobrowolnym poddaniu się egzekucji i odpowiedź na restrukturyzację. Mogę wstawić tu te szczątki dokumentów, które mam jeżeli to coś pomoże.

 

Zaraz będę pisać do nich reklamację z żądaniem wydania mi "archiwalnych" dokumentów dotyczących ugody. 

Ponownego wniosku restrukturyzacyjnego jeszcze nie złożyłam, a żeby było ciekawiej okazało się, że wpłata uwierzytelniająca wcale nie musi wynosić 500 zł, ale nawet i 1 zł. Coś mi się tu zaczyna mocno nie podobać. Wygląda to jak wchodzenie w bardzo głębokie bagno, najpierw obiecanki i pomoc na każdym kroku, a później zderzenie z murem i płacz.

 

Ci pracownicy mają wszystko i wszystkich w dupie. Pracują chyba za karę. Sama się przekonujesz, jak to wygląda i jak mają klienta przynoszącego kasę głęboko w nosie. Bo coś jest poza procedurą i już im się nie chce, nie wiedzą jak zatem lawirują i wymyślają bajki.

 

Też jestem za tym, żeby za wszelką cenę mieć ochronę mecenasa.

Opublikowano

Dziękuję wam za poświęcony czas, pomoc i iskierkę nadziei, że w końcu uda mi się ogarnąć tą sytuację. Nie zamykajcie proszę wątku (jeżeli nie jest sprzeczne to z regulaminem), mogę mieć jeszcze pewne pytania wraz z rozwojem sytuacji. 

Opublikowano
W dniu 27.10.2021 o 23:10, zorak napisał:

Ja w PKOBP miałem 12 wypowiedzianych umów.

I jak to się dla ciebie zakończyło? Powiedz mi coś z perspektywy osoby, która przez to przechodziła, proszę

Opublikowano
Godzinę temu, Occor napisał:

I jak to się dla ciebie zakończyło? Powiedz mi coś z perspektywy osoby, która przez to przechodziła, proszę

Ja powiem tak, dla mnie działanie PKOBP było niezrozumiałe ponieważ wypowiedzieli mi wszystkie umowy kredytowe na łaczną kwotę ok. 55tyś. Miałem zaległości 3x niezapłacone wszystkie raty. Spłaciłem zaległości 3000 zł za jednym razem i wszystkie umowy zaczęły być aktywne. Nie dzwoniłem nigdzie, nie podpisywałem żadnej ugody. W niecały rok spłaciłem 6 kredytów w całości i teraz nie mam problemów. 

Opublikowano

Ja miałem wypowiedziany hipoteczny, dogadałem się na ugodę. Jeszcze był kredyt i karta, też miałem ugody. 

 

Złota zasada z bankiem, udajesz loma nie krzyczysz nie wymądrzasz się, uśmiech, proszę dziękuję. 

Opublikowano
W dniu 29.10.2021 o 22:22, zorak napisał:

Ja powiem tak, dla mnie działanie PKOBP było niezrozumiałe ponieważ wypowiedzieli mi wszystkie umowy kredytowe na łaczną kwotę ok. 55tyś. Miałem zaległości 3x niezapłacone wszystkie raty. Spłaciłem zaległości 3000 zł za jednym razem i wszystkie umowy zaczęły być aktywne. Nie dzwoniłem nigdzie, nie podpisywałem żadnej ugody. W niecały rok spłaciłem 6 kredytów w całości i teraz nie mam problemów. 

czyli miałeś większy wpływ gotówki, który umożliwił Ci spłatę większej części? kurcze ja mam na ten moment niecałe 2 tysiące na minusie na koncie, ale w tej chwili brak perspektyw na to, żeby spłacić tą zaległość na raz. Chciałam pisać do nich reklamację, żeby opisać całą sytuację i to jak zostałam potraktowana, ale nie wiem czy to nie jest walka z wiatrakami. Słyszałam, że najlepiej załatwiać z nimi sprawy polubownie. 

 

Z tego co zauważyłam, to idąc z nimi na ugodę, daje im otwartą furtkę w razie w jeżeli będę miała jakąś zaległość w racie. Tym bardziej, że w ugodzie oprocentowanie rat jest zmienne i z tego co pamiętam napisali, że rata "w przybliżeniu to 400 zł". Dodatkowo do spłaty nie mam 50 tys tylko 78 tys. przy ugodzie a przez 18 lat, na które mi rozdzielili raty nie jestem w stanie przewidzieć czy będę mieć obsuwę czy nie. Czyli jeżeli sprawa na ten moment trafi ostatecznie do komornika będę miała do spłaty te 50 tysięcy, a przy ugodzie 78 tys? Czy ja źle rozumiem? 

Opublikowano
3 minuty temu, Occor napisał:

czyli miałeś większy wpływ gotówki, który umożliwił Ci spłatę większej części? kurcze ja mam na ten moment niecałe 2 tysiące na minusie na koncie, ale w tej chwili brak perspektyw na to, żeby spłacić tą zaległość na raz. Chciałam pisać do nich reklamację, żeby opisać całą sytuację i to jak zostałam potraktowana, ale nie wiem czy to nie jest walka z wiatrakami. Słyszałam, że najlepiej załatwiać z nimi sprawy polubownie. 

 

Z tego co zauważyłam, to idąc z nimi na ugodę, daje im otwartą furtkę w razie w jeżeli będę miała jakąś zaległość w racie. Tym bardziej, że w ugodzie oprocentowanie rat jest zmienne i z tego co pamiętam napisali, że rata "w przybliżeniu to 400 zł". Dodatkowo do spłaty nie mam 50 tys tylko 78 tys. przy ugodzie a przez 18 lat, na które mi rozdzielili raty nie jestem w stanie przewidzieć czy będę mieć obsuwę czy nie. Czyli jeżeli sprawa na ten moment trafi ostatecznie do komornika będę miała do spłaty te 50 tysięcy, a przy ugodzie 78 tys? Czy ja źle rozumiem? 

W moim przypadku wówczas jak miała miejsce ta sytuacja, to ja wpłaciłem jakieś kwoty, nie pamiętam jakie i umowy stały się ponownie aktywne. Żeby móc zacząć spłacać kredyty w całości, najpierw musiałem uregulować wszystkie zaległości. Spłaciłem całość zaległości i mogłem wówczas wszystko robić. 

Co do wysokości całego zadłużenia to wygląda to tak, że jak spłacisz kapitał, sam kapitał to kredyt bedzie tańszy. Jak będziesz czekał na zakończenie umowy i spłacał według harmonogramu to kredyt będzie droższy.

Opublikowano
W dniu 30.10.2021 o 09:14, mariuszd31 napisał:

Ja miałem wypowiedziany hipoteczny, dogadałem się na ugodę. Jeszcze był kredyt i karta, też miałem ugody. 

 

Złota zasada z bankiem, udajesz loma nie krzyczysz nie wymądrzasz się, uśmiech, proszę dziękuję. 

Jak ci wyszła ugoda względem pierwotnej umowy? Dużo kosztów Ci doliczyli? 

 

Czyli co, powinnam schować uszy po sobie, nie rozpamiętywać tego, że potraktowali mnie jak nic i dalej próbować z ugodą?

Właśnie chciałam dzisiaj składać wniosek o restrukturyzację jeszcze raz, a do tego dopisać im informację dlaczego to wyszło jak wyszło. Jednak ciągle nie daje mi ta ugoda spokoju. 

A co w sytuacji gdy znajdę w ugodzie §, który będzie tzw. "kruczkiem prawnym"? Mogę wnioskować o zmianę tego punktu, czy nie mam nic do gadania?

W dniu 30.10.2021 o 14:11, Myszka123 napisał:

@Occorpo ilu ratach tobie wypowiedzieli umowę?

 

tak jak zorak pisał, 3 raty i wypowiadają. To jest u nich taki standardowy termin


------------------------------- dodano 6 minut później -------------------------------

3 minuty temu, zorak napisał:

W moim przypadku wówczas jak miała miejsce ta sytuacja, to ja wpłaciłem jakieś kwoty, nie pamiętam jakie i umowy stały się ponownie aktywne. Żeby móc zacząć spłacać kredyty w całości, najpierw musiałem uregulować wszystkie zaległości. Spłaciłem całość zaległości i mogłem wówczas wszystko robić. 

Co do wysokości całego zadłużenia to wygląda to tak, że jak spłacisz kapitał, sam kapitał to kredyt bedzie tańszy. Jak będziesz czekał na zakończenie umowy i spłacał według harmonogramu to kredyt będzie droższy.

A tak z ciekawości. Mówisz, że miałeś 12 umów z bankiem, bardziej opłacalne jest mieć więcej umów na mniejsze kwoty czy jedną skonsolidowaną? Wiadomo, że jeżeli chodzi o raty to lepiej płacić 1 niż 12, ale w przypadku wypowiedzenia poszczególnych umów korzystniej wychodzi ogarnianie mniejszych rat i odsetek od nich czy jednej ale konkretnej?

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

  • Weryfikacja tożsamości gościa
    Potwierdzenie e-mail

    Wyślemy jednorazowy link potwierdzający. Po zatwierdzeniu wróć do tego formularza.

    Potwierdzenie SMS

    Wyślij kod SMS na podany wyżej numer, następnie wpisz go i potwierdź.

    Przed publikacją musisz potwierdzić oba kanały.

Nowe wątki

Pomocne w oddłużaniu

Reklama
Portal Dłużnika. Długi? Pozew? Windykacja? Sprawdź, jak możemy Ci pomóc.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.