Skocz do zawartości

Długi hazardzisty - jak nie utonąć?


przegryw85

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witam wszystkich,

 

na wstępie chciałbym gorąco podziękować wszystkim, którzy tworzą to forum i je utrzymują. Śledzę forum od kilku miesięcy, przeczytałem wiele tematów i serce mi rośnie jak widzę, gdy użytkownicy dzielą się swoją wiedzą, bezinteresownie pomagają i dają nadzieję osobom zadłużonym. Czapki z głów!

 

Chciałbym prosić o pomoc w walce z długami, które zaczynają mnie przerastać...

 

SYTUACJA ZAWODOWO-MAJĄTKOWA:

  • Praca - forma B2B, pracuję w sprzedaży (branża IT), więc moje wynagrodzenie nie jest stałe
  • Zarobki - aktualnie 7-8 tysięcy na rękę
  • Majątek - brak

 

MOJE DŁUGI:

 

I. Firmowe:

1. Bank - 74 100 limit w rachunku firmowym, oczywiście wyczerpany, nie spłacam go (koszt obsługi ok. 800 zł/msc)
2. Faktoring (niestety brałem na zusy i podatki) - rata 1 886 zł, ale od kolejnego miesiąca będzie już mniej, taki jest harmonogram rat pozostałych do spłaty:

09/22 - 1 886
10/22 - 888
11/22 - 888
12/22 - 888
01/23 - 113

 

II. Prywatne:

Kwota kredytu / kwota do spłaty / rata msc / ilość rat do spłaty

1. 85 375,79 / 75 319,44 / 1 715,11 / 61
2. 30 100,00 / 24 778,51 / 818,42 / 38
3. 25 797,60 / 21 236,76 / 700,38 / 38
4. 24 897,60 / 23 353,20 / 589,76 / 55
5. 7 900,00 / 7 113,12 / 189,93 / 52
6. 6 912,84 / 6 198,49 / 159,89 / 52
7. 1 671,84 / 1 223,08 / 79,77 / 17

Suma rat: ok. 4 250 zł, brak opóźnień większych niż 30 dni.

 

8. 15 000 limit w rachunku prywatnym, oczywiście wyczerpany, nie spłacam go (koszt obsługi ok. 250 zł/msc)


SKĄD TYLE DŁUGÓW?

Jestem patologicznym hazardzistą. Około 8 lat temu wpadłem pierwszy raz w potężny ciąg grania i pierwsze poważne długi, w rok zadłużyłem się na ponad 150 tysięcy, co przy zarobkach 4 000 zł było moją ścianą. Przyznałem się rodzinie do wszystkiego, ustaliliśmy plan działania, najbardziej toksyczne długi (parabanki) pomogła mi spłacić mama, resztę (ok. 90% długu) spłacałem sam. Znalazłem dodatkową pracę, przestałem grać, ale niestety nie sięgnąłem po żadną pomoc w wyjściu z uzależnienia (terapia, mitingi), co jak się okazało było katastrofalnym błędem. Tak czy inaczej, nie grałem ok. 5 lat, w międzyczasie znalazłem lepiej płatną pracę i wszystko zaczęło się super układać. Po 5 latach przyszła pandemia, ciężko zniosłem ten czas, wpadłem w depresję. Do spłaty zostały mi jakieś totalne grosze i poczułem się zbyt pewnie. Niestety historia się powtórzyła, znowu zacząłem grać. Zarabiałem 2x więcej niż wtedy, więc przez 2 lata narobiłem 2x większych długów niż za pierwszym razem. Nie gram od kwietnia, kiedy wstąpiłem do wspólnoty AH, mniej więcej 4 miesiące temu rozpocząłem również terapię w ośrodku terapii uzależnień. 

 

ILE MOGĘ PRZEZNACZYĆ NA SPŁATĘ?
Przez te 5 miesięcy trzeźwości udało mi się spłacić najbardziej toksyczne długi, czyli chwilówki, więc nie mam zaległości i komorników, ale jestem zadłużony w banku pod korek. Do tego perspektywy są niezbyt ciekawe - przez rosnące stopy spłacam dużo więcej niż na początku, a końca podwyżek na razie nie widać. Dodatkowo, mieszkam jeszcze u mojej partnerki, ale niestety rozstajemy się przez mój hazard, więc czeka mnie horrendalnie drogi wynajem w stolicy, a to oznacza, że jeśli nie znajdę dodatkowej pracy lub nie wypracuję solidnej premii, zacznę tonąć w długach.

Myślałem o karencji w spłacie, ale to nie zmieni zasadniczo mojej sytuacji. Zastanawiałem się jeszcze nad konsolidacją, ale po lekturze forum wiem, że to nie jest dobra opcja, więc rozważam jakąś inną formę restrukturyzacji, np. wydłużenie okresu kredytowania.
 

Będę wdzięczny za wszelkie rady.

Pozdrawiam,
przegryw85


 

Opublikowano

Cześć, osobiście nie napiszę Ci tutaj nic szczególnie mądrego, poza tym, że nie jesteś tutaj sam i nie jesteś jedyną osobą zadłużoną pod korek. Z tego co widzę, jest tutaj dużo hazardzistów, dużo ludzi, którzy żyli ponad stan, czując się zbyt pewnie aż doszli do ściany (ja), dużo ludzi z problemami.
Po Twoim sposobie pisania i tym, jak formułujesz myśli widać, że jesteś inteligentny.

1) Musisz rozwiązać problem hazardu.
2) Kolejna rada, chociaż czuję się głupio dając ją, bo sam się dopiero uczę się do niej stosować - musisz mieć koniecznie rozpisany budżet na najbliższe miesiące/lata, planować wydatki co do grosza i trzymać się planu (najtrudniejsza część). Trzymanie się planu oznacza, że nie wolno Ci nawet pod wpływem impulsu kupić puszki coli w Żabce.
3) Trudno mi sobie wyobrazić co czujesz, skoro drugi raz sprowadziłeś na siebie ten sam problem, ale potraktuj to jak nauczkę, oby nie było trzeciego razu.
4) Konsolidacja to zło - sam popełniłem ten błąd kilkukrotnie. Dług urośnie, rata "zmaleje", poczujesz się pewniej i pewnie wpakujesz się w jeszcze głębsze kłopoty.
5) Osobiście w Twojej sytuacji pomyślałbym o restrukturyzacji, ale na pewno są tutaj mądrzejsi, którzy dadzą Ci lepsze rady.
6) Kwestia mieszkania - czy koniecznie musisz wynajmować w stolicy? Nie możesz poszukać czegoś taniego w mniejszych, okolicznych miastach?
7) Musisz zwiększyć dochody...

Opublikowano
5 godzin temu, przegryw85 napisał:

 

MOJE DŁUGI:

 

I. Firmowe:

1. Bank - 74 100 limit w rachunku firmowym, oczywiście wyczerpany, nie spłacam go (koszt obsługi ok. 800 zł/msc)
2. Faktoring (niestety brałem na zusy i podatki) - rata 1 886 zł, ale od kolejnego miesiąca będzie już mniej, taki jest harmonogram rat pozostałych do spłaty:

09/22 - 1 886
10/22 - 888
11/22 - 888
12/22 - 888
01/23 - 113

 

II. Prywatne:

Kwota kredytu / kwota do spłaty / rata msc / ilość rat do spłaty

1. 85 375,79 / 75 319,44 / 1 715,11 / 61
2. 30 100,00 / 24 778,51 / 818,42 / 38
3. 25 797,60 / 21 236,76 / 700,38 / 38
4. 24 897,60 / 23 353,20 / 589,76 / 55
5. 7 900,00 / 7 113,12 / 189,93 / 52
6. 6 912,84 / 6 198,49 / 159,89 / 52
7. 1 671,84 / 1 223,08 / 79,77 / 17

Suma rat: ok. 4 250 zł, brak opóźnień większych niż 30 dni.

 

8. 15 000 limit w rachunku prywatnym, oczywiście wyczerpany, nie spłacam go (koszt obsługi ok. 250 zł/msc)

1.Prywatne to są kredyty bankowe,pożyczki w parabankach czy od osób prywatnych?

2. Czy były konsolidacje kredytów,spłaty przed końcem umowy?

3. Czy wcześniej miałeś przedłużenia/refinansowania chwilówek? Chodzi o możliwość odzysku tych kwot.

4. Czy były spłaty przed końcem umowy w parabankach?

5. Czy kredyty bankowe są ubezpieczone?

 

5 godzin temu, przegryw85 napisał:

 Dodatkowo, mieszkam jeszcze u mojej partnerki, ale niestety rozstajemy się przez mój hazard, więc czeka mnie horrendalnie drogi wynajem w stolicy

Opcja wynajmu pokoju? Napewno byłoby taniej.

 

5 godzin temu, przegryw85 napisał:

 więc rozważam jakąś inną formę restrukturyzacji, np. wydłużenie okresu kredytowania.

To dobry pomysł. Złóż wnioski w bankach.

Opublikowano

Masz jeden plus, okazało się że nie masz co liczyć na dziewczynę.

Lepiej teraz że się dowiedziałeś.

 

Wynajmij pokój z fajnymi współlokatorkami.

 

A co do mięsa:

 

I. Firmowe:

1. Bank - 74 100 limit w rachunku firmowym, oczywiście wyczerpany, nie spłacam go (koszt obsługi ok. 800 zł/msc)

 

- to jest błąd, jak ci wypowiedzą jak to spłacisz, będzie po temacie! - pierwsza kolejność


2. Faktoring (niestety brałem na zusy i podatki) - rata 1 886 zł, ale od kolejnego miesiąca będzie już mniej, taki jest harmonogram rat pozostałych do spłaty:

09/22 - 1 886 - te 3700 idzie na debety i spłata 2700 09-11; 12/22-1/23 nadpłacasz  normalnie, musisz mieć kasę na wynajm to trzeba zamknąć. ZUS się nie ...
10/22 - 888
11/22 - 888

12/22 - 888
01/23 - 113

 

II. Prywatne:

Kwota kredytu / kwota do spłaty / rata msc / ilość rat do spłaty

1. 85 375,79 / 75 319,44 / 1 715,11 / 61 - 1-4 olewka jednej raty i oddanie ile się da faktoringu (myślę że od 2 wypowiedza chyba, nie?)
2. 30 100,00 / 24 778,51 / 818,42 / 38
3. 25 797,60 / 21 236,76 / 700,38 / 38
4. 24 897,60 / 23 353,20 / 589,76 / 55

5. 7 900,00 / 7 113,12 / 189,93 / 52
6. 6 912,84 / 6 198,49 / 159,89 / 52
7. 1 671,84 / 1 223,08 / 79,77 / 17

Suma rat: ok. 4 250 zł, brak opóźnień większych niż 30 dni.

 

8. 15 000 limit w rachunku prywatnym, oczywiście wyczerpany, nie spłacam go (koszt obsługi ok. 250 zł/msc) 

 

- to jest błąd, jak ci wypowiedzą jak to spłacisz, będzie po temacie! - pierwsza kolejność

 

W tym miesiącu wychodzi ok 2500. Resztę 2500 na kaucję i czynsz za pokój miej.

Od następnego miesiąca płacisz grzecznie raty i obsługujesz limity, wyjdzie ok 5250. Pokoj pewnie z tysiac i musisz niestety to ustać.

Radzę zatrudnić się na jakieś wykładanie towaru wtedy na życie będziesz mieć z 1500-2000.

 

Opublikowano

zauważ, że (800 + 250) zł x 12 = dosyć dużo pieniędzy rocznie, które oddajesz "ot tak"

nie mając długu, byłbyś o tyle do przodu

5 lat to jest 63 tysiące wyrzucone w błoto

 

koronny argument, że nie warto być na minusie

Opublikowano

Debet to najbardziej chyba zwłowieszy kredyt, którego "nie czuć".

Tak czy siak przy takiej mizerii j/w, inaczej że powiem, debety płaci się na końcu wychodzenia z długów.

Ja swoich jeszcze nie ruszyłem, dopiero w przyszłym roku.

Opublikowano
4 godziny temu, dkowalski napisał:


2) Kolejna rada, chociaż czuję się głupio dając ją, bo sam się dopiero uczę się do niej stosować - musisz mieć koniecznie rozpisany budżet na najbliższe miesiące/lata, planować wydatki co do grosza

bardzo ważna rada, bo to jest kręgosłup normalnego życia człowieka. Przemyśl to 100 razy!

 

- dzień kobiet,

- dziecko przynosi w czerwcu świadectwo z kompletem piątek,

- wyskakuje opłata raty za OC/AC samochodu

- ząb Cię zaboli,

- urodziny kogoś z rodziny (przyjaciela)

- ... jest tego trochę, takich nieoczywistych wydatków, o których na co dzień nie myślisz, a one są i powtarzają się rok, w rok

 

 

Wydatki trzeba planować i później konsekwentnie plan realizować w życiu.

 

- grupa wydatków na życie (jedzenie)

- grupa wydatków na opłaty związanie z mieszkaniem (czynsz, media, opał)

- benzyna + OC,

- grupa wydatków związana z mediami (tv, internet, telefon)

- opłata zobowiązań (raty kredytów bankowych i innych)

- teraz bardzo ważna grupa wydatków "nieoczywistych" - one potrafią rozłożyć plan budżetu jeśli wyskoczą niespodziewanie (wyjazdy, imprezy, .. przegląd kota)

 

 

Najlepszy jest excel. Wszystko ładnie sumuje i pokazuje słabe punkty zawczasu. Najlepiej zaplanować 2 lata do przodu.

Mając kręgosłup (plan) zaczynasz iść we właściwym kierunku.

 

 

 

Warto wiedzieć
Edukacyjne podsumowanie wygenerowane przez AI,
Podstawowym krokiem w walce z długami hazardzisty jest zidentyfikowanie i zrozumienie przyczyny problemów finansowych, czyli uzależnienia od hazardu, które prowadzi do nadmiernego zadłużenia. Bez uświadomienia sobie źródła problemu trudno będzie skutecznie odzyskać kontrolę nad finansami.

Następnie należy przygotować realny plan oddłużania, który obejmuje ustalenie budżetu domowego, monitorowanie dochodów i wydatków oraz unikanie zaciągania nowych zobowiązań. Warto także rozważyć rozmowy z wierzycielami w celu negocjacji warunków spłaty oraz poszukiwanie dodatkowych źródeł dochodu, aby zwiększyć możliwości finansowe.

Kluczowe jest także zarządzanie emocjami i unikanie podejmowania decyzji pod wpływem stresu czy presji, które mogą pogłębiać zadłużenie. Wsparcie psychologiczne lub terapeutyczne może być pomocne w radzeniu sobie z uzależnieniem i stresem związanym z długami, co ułatwi realizację planu oddłużania i odzyskanie stabilności finansowej.

#długi #hazard #oddłużanie
Opublikowano
4 godziny temu, dkowalski napisał:

Trzymanie się planu oznacza, że nie wolno Ci nawet pod wpływem impulsu kupić puszki coli w Żabce.

Dzięki @dkowalski za słowa wsparcia. Z tym impulsem do kupowania rzeczy w Żabce trafiłeś w punkt - coraz częściej widzę u siebie takie impulsy, np. w piątek kupiłem 2 cydry, bo wydawało mi się, że mam przeogromnego smaka na nie, ostatecznie nie wypiłem ich do dzisiaj. Chory umysł hazardzisty potrzebował szybkiej nagrody, tak to sobie tłumaczę.

 

4 godziny temu, dkowalski napisał:

6) Kwestia mieszkania - czy koniecznie musisz wynajmować w stolicy? Nie możesz poszukać czegoś taniego w mniejszych, okolicznych miastach?

Sprawdzam oferty praktycznie codziennie od 4 miesięcy. Niestety ze względu na pracę i przede wszystkim terapię, bo jej nie da się przejść zdalnie, muszę być w Warszawie lub bliskiej okolicy, chociaż moje miasto rodzinne jest 200 km stąd. Patrzyłem jak to wygląda w gminach ościennych Warszawy i na moje oko ceny praktycznie się nie różnią. Nie ma za bardzo znaczenia, czy Mińsk Mazowiecki, Legionowo czy warszawskie Bielany. Tak czy inaczej, szukam jak najtańszej opcji.


------------------------------- dodano 18 minut później -------------------------------

4 godziny temu, Tomipleban napisał:

1.Prywatne to są kredyty bankowe,pożyczki w parabankach czy od osób prywatnych?

2. Czy były konsolidacje kredytów,spłaty przed końcem umowy?

3. Czy wcześniej miałeś przedłużenia/refinansowania chwilówek? Chodzi o możliwość odzysku tych kwot.

4. Czy były spłaty przed końcem umowy w parabankach?

5. Czy kredyty bankowe są ubezpieczone?

 

Opcja wynajmu pokoju? Napewno byłoby taniej.

 

To dobry pomysł. Złóż wnioski w bankach.

Dzięki @Tomipleban za chęć pomocy! Odpowiadając na Twoje pytania:
1. Prywatne to wyłącznie kredyty bankowe, inne instytucje już spłaciłem, nie było tego dużo. 
2. Tak, były konsolidacje i wcześniejsze spłaty z mojego pierwszego zestawu długów sprzed 8 lat, ale wszystkie kwoty, które można było odzyskać, to automatycznie odzyskałem. Po tamtych długach nie ma już śladu. Jeśli chodzi o moje aktualne długi, nie brałem konsolidacji, ani nie spłaciłem nic przed końcem.
3. Nie miałem nic takiego. Chwilówki brałem w ostatniej fazie mojego upadku, jak mi banki już odmówiły. Brałem je w zasadzie, żeby rolować pilne wydatki i ugrać trochę czasu. Zawsze odstępowałem od umowy w 14. dniu, żeby potem mieć jeszcze 30 dni na zwrot kwoty bez odsetek.
4. Jak wyżej.
5. Jeśli mnie pamięć nie myli ten największy kredyt i być może jakiś inny są ubezpieczone, reszta mniejszych nie, ale mówię z pamięci, więc muszę to sprawdzić.

 

Tak, wiem, pokój byłby najlepszą opcją cenowo i na początku szukałem wyłącznie pokoju, aczkolwiek tu również ceny często stoją na głowie i zdarza się znaleźć kawalerki w cenie pokoju w mieszkaniu 2-osobowym. Inną sprawą jest to, że mało kto chce mieszkać z ok. 40-letnim facetem, wiele razy dostałem już coś w stylu "nie, dzięki, szukamy kogoś młodszego". Nie jest łatwo :)

Opublikowano
1 godzinę temu, mariuszd31 napisał:

Masz jeden plus, okazało się że nie masz co liczyć na dziewczynę.

Lepiej teraz że się dowiedziałeś.

 

Wynajmij pokój z fajnymi współlokatorkami.

 

A co do mięsa:

 

I. Firmowe:

1. Bank - 74 100 limit w rachunku firmowym, oczywiście wyczerpany, nie spłacam go (koszt obsługi ok. 800 zł/msc)

 

- to jest błąd, jak ci wypowiedzą jak to spłacisz, będzie po temacie! - pierwsza kolejność


2. Faktoring (niestety brałem na zusy i podatki) - rata 1 886 zł, ale od kolejnego miesiąca będzie już mniej, taki jest harmonogram rat pozostałych do spłaty:

09/22 - 1 886 - te 3700 idzie na debety i spłata 2700 09-11; 12/22-1/23 nadpłacasz  normalnie, musisz mieć kasę na wynajm to trzeba zamknąć. ZUS się nie ...
10/22 - 888
11/22 - 888

12/22 - 888
01/23 - 113

 

II. Prywatne:

Kwota kredytu / kwota do spłaty / rata msc / ilość rat do spłaty

1. 85 375,79 / 75 319,44 / 1 715,11 / 61 - 1-4 olewka jednej raty i oddanie ile się da faktoringu (myślę że od 2 wypowiedza chyba, nie?)
2. 30 100,00 / 24 778,51 / 818,42 / 38
3. 25 797,60 / 21 236,76 / 700,38 / 38
4. 24 897,60 / 23 353,20 / 589,76 / 55

5. 7 900,00 / 7 113,12 / 189,93 / 52
6. 6 912,84 / 6 198,49 / 159,89 / 52
7. 1 671,84 / 1 223,08 / 79,77 / 17

Suma rat: ok. 4 250 zł, brak opóźnień większych niż 30 dni.

 

8. 15 000 limit w rachunku prywatnym, oczywiście wyczerpany, nie spłacam go (koszt obsługi ok. 250 zł/msc) 

 

- to jest błąd, jak ci wypowiedzą jak to spłacisz, będzie po temacie! - pierwsza kolejność

 

W tym miesiącu wychodzi ok 2500. Resztę 2500 na kaucję i czynsz za pokój miej.

Od następnego miesiąca płacisz grzecznie raty i obsługujesz limity, wyjdzie ok 5250. Pokoj pewnie z tysiac i musisz niestety to ustać.

Radzę zatrudnić się na jakieś wykładanie towaru wtedy na życie będziesz mieć z 1500-2000.

 

Dzięki @mariuszd31 za chęć pomocy!

Doprecyzowując kwestię limitów - odsetki spłacam regularnie, więc nie powinni wypowiedzieć, po prostu nie spłacam kapitału, a co za tym idzie kwota wykorzystanego limitu mi się nie zmniejsza. 
Raty kredytów płacę regularnie, nie wiem po ilu niespłaconych wypowiadają umowę, ale oczywiście nie zamierzam tego sprawdzać.
Jeśli chodzi o dodatkową pracę, to robię już od kwietnia zlecenia freelancerskie po godzinach, więc jakoś daję radę (jeszcze). Dzięki temu spłaciłem ostatecznie parabanki. Na kaucję za pokój/mieszkanie też raczej będę miał.


------------------------------- dodano 23 minut później -------------------------------

56 minut temu, korzenny napisał:

bardzo ważna rada, bo to jest kręgosłup normalnego życia człowieka. Przemyśl to 100 razy!

 

- dzień kobiet,

- dziecko przynosi w czerwcu świadectwo z kompletem piątek,

- wyskakuje opłata raty za OC/AC samochodu

- ząb Cię zaboli,

- urodziny kogoś z rodziny (przyjaciela)

- ... jest tego trochę, takich nieoczywistych wydatków, o których na co dzień nie myślisz, a one są i powtarzają się rok, w rok

 

 

Wydatki trzeba planować i później konsekwentnie plan realizować w życiu.

 

- grupa wydatków na życie (jedzenie)

- grupa wydatków na opłaty związanie z mieszkaniem (czynsz, media, opał)

- benzyna + OC,

- grupa wydatków związana z mediami (tv, internet, telefon)

- opłata zobowiązań (raty kredytów bankowych i innych)

- teraz bardzo ważna grupa wydatków "nieoczywistych" - one potrafią rozłożyć plan budżetu jeśli wyskoczą niespodziewanie (wyjazdy, imprezy, .. przegląd kota)

 

 

Najlepszy jest excel. Wszystko ładnie sumuje i pokazuje słabe punkty zawczasu. Najlepiej zaplanować 2 lata do przodu.

Mając kręgosłup (plan) zaczynasz iść we właściwym kierunku.

 

 

 

Dzięki @korzenny za dobre słowo i chęć pomocy!

Temat budżetu w excelu mam już przećwiczony, korzystałem z szablonu M. Szafrańskiego z bloga "Jak oszczędzać pieniądze" podczas ostatniego roku wychodzenia z poprzednich długów. Bardzo fajnie się to sprawdzało i nawet zastanawiałem się czy do tego nie wrócić teraz, ale na terapii i po rozmowie z moim mentorem ze wspólnoty wyszło, że prowadzenie budżetu mogło być jednym z wyzwalaczy, który pchnął mnie znowu do hazardu. I ja się z tym zgadzam. Po pierwsze, ja tego excela traktowałem trochę jak grę (strategię ekonomiczną, ale bez ładnej grafiki :)), po drugie widziałem ile mi zostaje, ile mogę przehulać, co triggerowało mnie do "inwestowania" nadwyżek - oczywiście wiadomo w co te nadwyżki inwestowałem...
Wiem, że to brzmi totalnie absurdalnie w kontekście wychodzenia z długów, ale mózg patologicznego hazardzisty działa w sposób nieoczywisty. Właśnie dlatego w pierwszej fazie wychodzenia z hazardu zaleca się całkowicie odciąć hazardzistę od pieniędzy - papierowych i cyfrowych, ale w skrajnej formie też od obcowania z liczbami, żeby nie robić dalekosiężnych planów i budżetów, bo dla hazardzisty powinny liczyć się tylko kolejne 24h. Oczywiście nie da się tego w 100% uniknąć, dlatego jestem tu z Wami.

Opublikowano
1 godzinę temu, przegryw85 napisał:

Dzięki @dkowalski za słowa wsparcia. Z tym impulsem do kupowania rzeczy w Żabce trafiłeś w punkt - coraz częściej widzę u siebie takie impulsy, np. w piątek kupiłem 2 cydry, bo wydawało mi się, że mam przeogromnego smaka na nie, ostatecznie nie wypiłem ich do dzisiaj. Chory umysł hazardzisty potrzebował szybkiej nagrody, tak to sobie tłumaczę.

 

Sprawdzam oferty praktycznie codziennie od 4 miesięcy. Niestety ze względu na pracę i przede wszystkim terapię, bo jej nie da się przejść zdalnie, muszę być w Warszawie lub bliskiej okolicy, chociaż moje miasto rodzinne jest 200 km stąd. Patrzyłem jak to wygląda w gminach ościennych Warszawy i na moje oko ceny praktycznie się nie różnią. Nie ma za bardzo znaczenia, czy Mińsk Mazowiecki, Legionowo czy warszawskie Bielany. Tak czy inaczej, szukam jak najtańszej opcji.


------------------------------- dodano 18 minut później -------------------------------

 

 

Dzięki @Tomipleban za chęć pomocy! Odpowiadając na Twoje pytania:
1. Prywatne to wyłącznie kredyty bankowe, inne instytucje już spłaciłem, nie było tego dużo. 
2. Tak, były konsolidacje i wcześniejsze spłaty z mojego pierwszego zestawu długów sprzed 8 lat, ale wszystkie kwoty, które można było odzyskać, to automatycznie odzyskałem. Po tamtych długach nie ma już śladu. Jeśli chodzi o moje aktualne długi, nie brałem konsolidacji, ani nie spłaciłem nic przed końcem.
3. Nie miałem nic takiego. Chwilówki brałem w ostatniej fazie mojego upadku, jak mi banki już odmówiły. Brałem je w zasadzie, żeby rolować pilne wydatki i ugrać trochę czasu. Zawsze odstępowałem od umowy w 14. dniu, żeby potem mieć jeszcze 30 dni na zwrot kwoty bez odsetek.
4. Jak wyżej.
5. Jeśli mnie pamięć nie myli ten największy kredyt i być może jakiś inny są ubezpieczone, reszta mniejszych nie, ale mówię z pamięci, więc muszę to sprawdzić.

 

 

 

Tak, wiem, pokój byłby najlepszą opcją cenowo i na początku szukałem wyłącznie pokoju, aczkolwiek tu również ceny często stoją na głowie i zdarza się znaleźć kawalerki w cenie pokoju w mieszkaniu 2-osobowym. Inną sprawą jest to, że mało kto chce mieszkać z ok. 40-letnim facetem, wiele razy dostałem już coś w stylu "nie, dzięki, szukamy kogoś młodszego". Nie jest łatwo :)

Dokładnie tak jest z wynajmem pokoju w Warszawie zazwyczaj studenci szukają. Ja wynajmuje kawalerkę po znajomości to tanio ale czuję,zaraz wszystko pójdzie w górę i pozostanie pokój do wynajęcia.. Moze poszukskbys terapii bliżej mamy i z nią mieszkał przez jakiś czas?? jeśli możesz pracować zdanie..? Masz potencjał wyjść z długów bo dobrze zarabiasz to Twój duży plus.

Opublikowano
26 minut temu, smutna86 napisał:

Dokładnie tak jest z wynajmem pokoju w Warszawie zazwyczaj studenci szukają. Ja wynajmuje kawalerkę po znajomości to tanio ale czuję,zaraz wszystko pójdzie w górę i pozostanie pokój do wynajęcia.. Moze poszukskbys terapii bliżej mamy i z nią mieszkał przez jakiś czas?? jeśli możesz pracować zdanie..? Masz potencjał wyjść z długów bo dobrze zarabiasz to Twój duży plus.

Dzięki za dobre słowo @smutna86! Jest to jakiś pomysł, chociaż musiałbym przerwać aktualną terapię i zacząć nową od zera, co nie jest polecane, ale zorientuję się w temacie.


------------------------------- dodano 2 minuty później -------------------------------

6 godzin temu, Tomipleban napisał:

To dobry pomysł. Złóż wnioski w bankach.

@Tomipleban jaka restrukturyzacja byłaby wg Ciebie najkorzystniejsza w tej sytuacji? Samo wydłużenie okresu? Jeśli wydłużać, to na maxa?

Opublikowano
3 godziny temu, przegryw85 napisał:

 

5. Jeśli mnie pamięć nie myli ten największy kredyt i być może jakiś inny są ubezpieczone, reszta mniejszych nie, ale mówię z pamięci, więc muszę to sprawdzić.

Sprawdź koniecznie. Jeżeli byłaby możliwość to mógłbyś zrezygnować z ubezpieczenia.

 

Godzinę temu, przegryw85 napisał:

 

@Tomipleban jaka restrukturyzacja byłaby wg Ciebie najkorzystniejsza w tej sytuacji? Samo wydłużenie okresu? Jeśli wydłużać, to na maxa?

 

 

Ja tak bym zrobił,żeby wydłużyć na maksimum. Tak jak pisał Mariusz nie możesz dopuścić do wypowiedzenia.

Opublikowano
4 godziny temu, przegryw85 napisał:

Dzięki @mariuszd31 za chęć pomocy!

Doprecyzowując kwestię limitów - odsetki spłacam regularnie, więc nie powinni wypowiedzieć, po prostu nie spłacam kapitału, a co za tym idzie kwota wykorzystanego limitu mi się nie zmniejsza. 
Raty kredytów płacę regularnie, nie wiem po ilu niespłaconych wypowiadają umowę, ale oczywiście nie zamierzam tego sprawdzać.
Jeśli chodzi o dodatkową pracę, to robię już od kwietnia zlecenia freelancerskie po godzinach, więc jakoś daję radę (jeszcze). Dzięki temu spłaciłem ostatecznie parabanki. Na kaucję za pokój/mieszkanie też raczej będę miał.


------------------------------- dodano 23 minut później -------------------------------

 

 

Dzięki @korzenny za dobre słowo i chęć pomocy!

Temat budżetu w excelu mam już przećwiczony, korzystałem z szablonu M. Szafrańskiego z bloga "Jak oszczędzać pieniądze" podczas ostatniego roku wychodzenia z poprzednich długów. Bardzo fajnie się to sprawdzało i nawet zastanawiałem się czy do tego nie wrócić teraz, ale na terapii i po rozmowie z moim mentorem ze wspólnoty wyszło, że prowadzenie budżetu mogło być jednym z wyzwalaczy, który pchnął mnie znowu do hazardu. I ja się z tym zgadzam. Po pierwsze, ja tego excela traktowałem trochę jak grę (strategię ekonomiczną, ale bez ładnej grafiki :)), po drugie widziałem ile mi zostaje, ile mogę przehulać, co triggerowało mnie do "inwestowania" nadwyżek - oczywiście wiadomo w co te nadwyżki inwestowałem...
Wiem, że to brzmi totalnie absurdalnie w kontekście wychodzenia z długów, ale mózg patologicznego hazardzisty działa w sposób nieoczywisty. Właśnie dlatego w pierwszej fazie wychodzenia z hazardu zaleca się całkowicie odciąć hazardzistę od pieniędzy - papierowych i cyfrowych, ale w skrajnej formie też od obcowania z liczbami, żeby nie robić dalekosiężnych planów i budżetów, bo dla hazardzisty powinny liczyć się tylko kolejne 24h. Oczywiście nie da się tego w 100% uniknąć, dlatego jestem tu z Wami.

 

 

Polecam film na kanale Michała Zerki  na Youtube o hazardziście. On tam wspominał, że jest taka opcja, że żeby nie grać podpisuje się jakis dokument dzięki któremu nie masz wstępu do kasyn na kilka lat  ale nie pamiętam czy to w Polsce czy są granicą. Ogólnie bardzo wzruszający odcinek facet też stracił dwa związki przez hazard,w końcu poszedł na terapię..

Opublikowano

Dziękuję @smutna86

Obejrzę filmik z ciekawości, choć u mnie problemu z kasynami stacjonarnymi nie ma, byłem raz w życiu 15 lat temu w UK i nigdy więcej nie wszedłem. Cała moja przygoda z hazardem była internetowa - bukmacherka i kasyno online 8 lat temu, a 2 lata temu hazard finansowy online. Tam gdzie mogłem już się poblokowałem :) 

Też straciłem dwa związki, łącznie zmarnowałem 13 lat dwóm wspaniałym kobietom. Nie da się tego spłacić ani odrobić i to jest właśnie w hazardzie najgorsze, chociaż hazardziście zawsze wydaje się, że długi finansowe to największy problem. Taka to paskudna choroba.

Opublikowano
8 godzin temu, przegryw85 napisał:

Dzięki @dkowalski za słowa wsparcia. Z tym impulsem do kupowania rzeczy w Żabce trafiłeś w punkt - coraz częściej widzę u siebie takie impulsy, np. w piątek kupiłem 2 cydry, bo wydawało mi się, że mam przeogromnego smaka na nie, ostatecznie nie wypiłem ich do dzisiaj. Chory umysł hazardzisty potrzebował szybkiej nagrody, tak to sobie tłumaczę.

:)

Przegryw, masz umysł gracza, nie mnie oceniać skąd się to wzięło, bo to praca dla terapeuty.
Ale spróbuj może wykorzystać tą swoją "wadę" na coś pozytywnego.
Być może za bardzo kombinuję, ale zagraj sam ze sobą w grę, która w przeciwieństwie do hazardu zagwarantuje Ci ciągłe wygrane.
Umów się ze sobą w głowie, że starasz się przechodzić każdy dzień (celowo używam sformułowania "przechodzić", jak planszę w grze komputerowej) bez wydawania ani złotówki. Szybko zobaczysz, że tak się naprawdę da. Wydajesz tylko to, co absolutnie musisz wydać - np. kupić bilet autobusowy.
A najlepiej zrobić sobie jeden dzień zakupów w miesiącu - bilet miesięczny. Raz w tygodniu w weekend dzień zakupu wyliczonych zakupów spożywczych. Poza tymi dniami dyspensy zapominasz o istnieniu pieniędzy, a to co nosisz w portfelu/na rachunku bankowym traktujesz jak nie Twoje pieniądze i coś, co musisz komuś oddać.
U mnie taka gimnastyka intelektualna bardzo pomogła ograniczyć kretyńskie wydatki na zasadzie tej przykładowej puszki coli codziennie.

Opublikowano

Z racji tematyki pozwolę sobie wtrącić i moje 3 grosze.

 

8 godzin temu, smutna86 napisał:

On tam wspominał, że jest taka opcja, że żeby nie grać podpisuje się jakis dokument dzięki któremu nie masz wstępu do kasyn na kilka lat  ale nie pamiętam czy to w Polsce czy są granicą.

To mnie akurat zawsze bawi, taki zakaz/ blokadę można sobie zdjąć w każdej chwili, to jakby np alkoholik powiedział w sklepie żeby mu piwa nie sprzedawali.
To może fajnie brzmi, ino to pozory.

 


Przede wszystkim nie graj,

Zarabiasz nieźle, zobowiązania masz cykliczne a nie "na raz", te raty Ci zżerają ponad 50% kasy, ale dramatu nie ma.
Co do najmu - no pewnie niestety to wygeneruje dodatkowe koszta.


Nie wiem na jakiej stopie życia się prowadziłeś, ja jestem zdania, które nie każdy rozumie- że są czyny- są konsekwencje= pewnie będziesz musiał nieco zjechać ze stopą życiową na jakiś czas, ale nie biczuj się, jak masz ochotę iść do kina to idź, jak masz ochotę kupić krafta w sklepie kup- oczywiście wszystko kwestia skali (nie w sensie, że dzień w dzień).
Z mojej perspektywy powiem, że nie wyobrażam sobie zarabiać tylko i wyłącznie na długi, nie mając przyjemności, a nie ukrywam- lubię żyć wygodnie.
Dla mnie najważniejszy jest mój komfort, jak takowego mieć nie będę istnieje duże prawdopodobieństwo, że zafunduję sobie powtórkę z rozrywki.

Każda sprawa jest relatywna i indywidualna- ale jak nie będziesz grać, to ogarniesz sytuację.

Ja po prostu nie jestem z tej szkoły, żeby tylko spłacać i jeść miskę ryżu, a raz na tydzień kupić sobie cole jako nagrodę. 
Długi to nie koniec świata, tylko pewna-  zwłaszcza na początku- spora niedogodność, źródłem Twoich jest hazard- wyeliminujesz źródło- będziesz z  miesiąca na miesiąc miał tych "kamyczków" mniej do dźwigania.
 

 

 

14 godzin temu, korzenny napisał:

Najlepszy jest excel. Wszystko ładnie sumuje i pokazuje słabe punkty zawczasu. Najlepiej zaplanować 2 lata do przodu.

Całkowicie się nie zgadzam z ostatnim zdaniem. Domyślam się, że chcesz dobrze ale niestety po raz kolejny dajesz- w mojej ocenie- hazardzisty- złe rady.


Będąc w sytuacji Kolegi, żyłbym z miesiąca na miesiąc, bez górnolotnych planów finansowych na lata w przód, a na bieżąco. Kolega zrobi "pięciolatkę", po roku zagra i wszystko w piach ? W mojej ocenie nie tędy droga.

 

Nie masz wymagalnych "na już" zobowiązań na 100k, tylko wszystko rozbite w ratach, raty nie przekraczają Twoich zarobków, wiem, że dojdą koszty chaty- ale w mojej ocenie masz relatywnie niezłą sytuację.

 

 

Konsekwencje i długi konsekwencjami i długami, ale nie żyje się po to żeby zarabiać, a zarabia po to żeby żyć, a nie wegetować.

 

 

 

 

9 godzin temu, przegryw85 napisał:

Taka to paskudna choroba.

Jak każda inna- dotyka grubych/chudych, wysokich/niskich, kobiety/facetów, bogatych/biednych- ale jak każdą chorobę trzeba leczyć.


 


------------------------------- dodano 13 minut później -------------------------------

ps. Moim skromnym zdaniem hazard nie jest chorobą "pazerności" pieniędzy itp itd, tylko emocji. A ewentualne stawki/kasa/presja je (emocje) tylko podkręcają.
Gdybym miał to po mojemu przełożyć na normalny język- to jak z losowanie lotto- mnie nie kręciłaby stricte wygrana, ale ten stan w czasie losowania samych kulek.

Gdy grałem, to dla mnie najlepszym uczuciem nie było wypłacanie kasy, ale stan wyczekiwania na rezultat i stan w trakcie/tuż po tym jak wygrywałem.
 

Opublikowano
5 godzin temu, mariuszd31 napisał:

Teraz pograsz sobie w sąd najwyżej co. 

Po co ta złośliwość? Sam też sobie pograłeś w sąd, wręcz można powiedzieć, że jesteś w lidze masterskiej. Takie komentarze nic nie wnoszą. Wbicie igły dla samej zasady, dość często widzę to u Ciebie. 

 

@jacolo87 napisał Ci dużo fajnych rzeczy, jako hazardzista podpinam się pod tym :) 

Opublikowano
Godzinę temu, Szary napisał:

@jacolo87 napisał Ci dużo fajnych rzeczy, jako hazardzista podpinam się pod tym :) 

Ja również. Trzeba znaleźć balans, by całkowicie nie uprzykrzyć sobie życia.

Opublikowano
12 godzin temu, jacolo87 napisał:

Gdy grałem, to dla mnie najlepszym uczuciem nie było wypłacanie kasy, ale stan wyczekiwania na rezultat i stan w trakcie/tuż po tym jak wygrywałem.

To u mnie było odwrotnie. Liczyło się tylko, żeby jakaś kasa z tego była, emocje były na drugim miejscu. Przynajmniej tak mi się wydaje. Ale jak zobaczyłem, że któryś miesiącu z rzędu 11 dnia miesiąca mam 0 zł na koncie (wypłatą była 10), to się tak wkur... na siebie, że usunąłem wszystkie konta u bukmacherów trwale i życie jest dużo łatwiejsze mając dzień po wypłacie 800 zł (po zapłaceniu koniecznych długow). I tak już 10 miesiąc I w ogóle mnie nie ciągnie. I jestem w trakcie upadlosci. :)


------------------------------- dodano 1 minutę później -------------------------------

A oglądam każdy weekend masę meczów, gdzie jest pełno reklam buków.  I tylko się śmieje z nich.. 

Opublikowano (edytowane)
3 godziny temu, Szary napisał:

Po co ta złośliwość? Sam też sobie pograłeś w sąd, wręcz można powiedzieć, że jesteś w lidze masterskiej. Takie komentarze nic nie wnoszą. Wbicie igły dla samej zasady, dość często widzę to u Ciebie. 

 

@jacolo87 napisał Ci dużo fajnych rzeczy, jako hazardzista podpinam się pod tym :) 

Weź miej dystans. Gra w sąd taka sama jak w tysiąc czy brydż

Nie ma tu nic złośliwości.

 

Dodam jeszcze że też dzięki takim postom poszerzyłem horyzonty bo kiedyś nie rozumiałem hazardu skąd się bierze itp.

Pogłębia to postrzeganie świata w moim przypadku.

 

P.S. Gra w sąd to określenie mówiące o walce o siebie w sądzie, która daje takie emocje mi ( w sumie dawała).

Teraz kurnik został mi, ja osobiście zawsze bałem się grać za pieniądze ale też lubie gry gdzie są emocje współzawodnictwo.

Samo życie czasami jest nudne.

Edytowane przez mariuszd31
Opublikowano
19 minut temu, mariuszd31 napisał:

Weź miej dystans. Gra w sąd taka sama jak w tysiąc czy brydż

Nie ma tu nic złośliwości.

 

Dodam jeszcze że też dzięki takim postom poszerzyłem horyzonty bo kiedyś nie rozumiałem hazardu skąd się bierze itp.

Pogłębia to postrzeganie świata w moim przypadku.

 

P.S. Gra w sąd to określenie mówiące o walce o siebie w sądzie, która daje takie emocje mi ( w sumie dawała).

Teraz kurnik został mi, ja osobiście zawsze bałem się grać za pieniądze ale też lubie gry gdzie są emocje współzawodnictwo.

Samo życie czasami jest nudne.

Może mam za duży kij w dupie, ale sam swojego czasu byłem z każdej strony dziobany takimi uwagami i tylko narastała frustracja i chec pokazania swiatu ze to ja mam racje (znowu zagrać) zanim sobie poradzilem z problemem, stąd moja reakcja. 

Opublikowano

Szczerze..ja jestem uzależniony od brania kredytów..zamieniłem sobie to na sąd, brydz i literaki.

Przynajmniej coś pożytecznego z tego było i jest w sumie, bo mogę się dzielić doświadczeniem.

 

Rzeka płynie a ja z nią jak rybka do morza, ot cały master.

Opublikowano
13 godzin temu, jacolo87 napisał:

Będąc w sytuacji Kolegi, żyłbym z miesiąca na miesiąc, bez górnolotnych planów finansowych na lata w przód, a na bieżąco.

 

Jacku, nie będziemy "bili piany" o takie, czy inne podejście do tematu. Subiektywnie - nie wyobrażam sobie życia "z dnia na dzień" bez myślenia, co będzie dalej (?), bez planu.

Sam tytuł wątku "długi hazardzisty - jak nie utonąć?"  No musisz mieć plan, ... musisz mieć plan. Życie z dnia na dzień bez planu, to jest jazda w nocy, we mgle bez świateł.

 

Dobrze skrojony budżet, to jest absolutne ABC na wyjście z długów (inaczej na "nieutonięcie").

 

-----------------------------------

 

I jeszcze jedna myśl - tym razem dla autora wątku @przegryw85

zastanów się proszę, czy faktycznie jesteś chory (z tym nie dyskutuję), czy przyjmujesz postawę człowieka chorego na hazard.

..bo może jest tak, że to jest wygodne skryć się za fasadą hazardzisty i ze wszystkiego siebie rozgrzeszać (to nie ja, to hazard, bo jestem chory).

Pomyśl nad tym.

Może być tak, że pod wpływem chwili podjąłeś kilka złych decyzji (normalna sprawa w życiu człowieka), i wyprostowanie wszystkiego jest w zasięgu Twojej woli (?).

To do przemyślenia.

 

 

 

 

Opublikowano

Jak się nie znam na budowie lotniskowców, to nie wypowiadam się o tym jak je naprawić.

Może weź to sobie do serca albo rozważ przekaz @korzenny

 

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

  • Weryfikacja tożsamości gościa
    Potwierdzenie e-mail

    Wyślemy jednorazowy link potwierdzający. Po zatwierdzeniu wróć do tego formularza.

    Potwierdzenie SMS

    Wyślij kod SMS na podany wyżej numer, następnie wpisz go i potwierdź.

    Przed publikacją musisz potwierdzić oba kanały.

Nowe wątki

Pomocne w oddłużaniu

Reklama
Portal Dłużnika. Długi? Pozew? Windykacja? Sprawdź, jak możemy Ci pomóc.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.