Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
9 minut temu, JoyBoy napisał(a):

Czy ogólnie renta jest wykluczona w Twoim wypadku? Mój tata sądził się po wypadku o rentę przez 20 lat. Bo właśnie miał takie etapy, że było wszystko ok, potem operacja, znowu ok, znowu operacja i tak w kółko do 5 operacji kręgosłupa. Zazwyczaj było, że renta na chwilę, potem zabierali, popracował ledwo i znów się sądził. Może to nie jest złe dla Ciebie? Renta nie musi być na zawsze.

Tylko, że ja chcę normalnie pracować bo będę mogła i to wiem. Nie mogę się tak sądzić bo stres jest ogromnym zapalnikiem w mojej chorobie (Miastenia)

 

I dlatego tylko chce, żeby syndyk nie opóźniał skoro sąd dosłownie po 3 tygodniach od złożenia wniosku orzekł moją upadłość ?

Chciałabym to już mieć za sobą ale boję się, że syndyk specjalnie będzie opóźniał.

Miał ktoś podobnie?

Opublikowano

Da się sprawdzić opinie wierzycieli do projektu planu? Widzę po datach aktualizacji, że jakieś rzeczy wchodzą, ale w aktach nic się nie pojawia.

Opublikowano

Musi być w aktach sprawy, ja widziałem pisma wierzycieli tak samo jak syndyk czy sąd.

Opublikowano

Mam pytanie do tych osób co ogłosili upadlosc czy profi credit Bank pko bp ,kruk zgłosili się do upadlosci po swoja kase ? Jakie się zgłaszają napewno ,może ktoś wie z własnego doświadczenia 

Opublikowano
Godzinę temu, Zolza1234 napisał(a):

Mam pytanie do tych osób co ogłosili upadlosc czy profi credit Bank pko bp ,kruk zgłosili się do upadlosci po swoja kase ? Jakie się zgłaszają napewno ,może ktoś wie z własnego doświadczenia 

U mnie PKO 

Opublikowano (edytowane)
W dniu 14.06.2024 o 17:09, lukaszb napisał(a):

Zadzwoń do nas w poniedziałek. Wszystko dokładnie Ci wytłumaczymy.

Dostałam informację mailową z Pana biura, że 'wszystko zależy od stanowiska syndyka'. 

Więc nadal nie wiem jak rozmawiać z syndykiem bo moja sytuacja zdrowotna się teraz nie poprawi, to może potrwać i kilka miesiacy, a on utrzymuje, że albo idę do Zusu po rentę (nie chcę), albo do pracy na cały etat, tak się nie da dogadać ani nic dalej zrobić...

 

Tylko chcę wiedzieć, czy może mi upadłość przeciągać przez to albo nie dać jej dokończyć?

Tylko takie pytanie miałam ale nie dostałam odpowiedzi. 

Edytowane przez Pysss96
Opublikowano

Jak się wkurzy może wnioskować o umorzenie. A jak nie to przy projekcie planu spłaty dopisać, że upadła nie współpracowała.

Opublikowano
40 minut temu, JoyBoy napisał(a):

Jak się wkurzy może wnioskować o umorzenie. A jak nie to przy projekcie planu spłaty dopisać, że upadła nie współpracowała.

Tylko, że ja ładnie współpracuję wszystko ma podane na tacy, jak powinno być. Ja również pracuję ale na umowę zlecenie, podpisana do końca tego roku ale nie zarabiam dużo tylko tu ma problem.

Opublikowano

Z jego punktu widzenia jest chyba:

- Idź do normalnej pracy.

- Nie mogę, jestem chora.

- Idź na rentę.

- Nie chcę.

 

I się wkurza, że przez to masa dostaje mniej dla wierzycieli.

 

Różni syndycy się zdarzają.

Opublikowano
22 minuty temu, JoyBoy napisał(a):

Z jego punktu widzenia jest chyba:

- Idź do normalnej pracy.

- Nie mogę, jestem chora.

- Idź na rentę.

- Nie chcę.

 

I się wkurza, że przez to masa dostaje mniej dla wierzycieli.

 

Różni syndycy się zdarzają.

Kurde, faktycznie tak może być.

Ale ja nie chcę prosić o rentę, nie dość, że jest to kolejny stres, może mogę nie dostać, różni orzekający się zdarzają a moja choroba nadal jest rzadka. Mam historie choroby już 4 lata, każde pogorszenie ładnie opisywane ciągle przez jedną Panią neurolog. Może...

Dobra, spróbuję. Niech widzi, że chociaż spróbowałam.

Kurcze, ale boję się tego, nie sądziłam, że z tym będzie problem. Skoro inni dostają upadłość bo są bezrobotni i mają jakieś tam problemy. A ja próbuje pracować i spotkałam taki problem.

Opublikowano

A to nie jest tak że z umowy zlecenia syndyk zabiera 100 procent?? Nie wiem na co chorujesz ale może warto spróbować gdzieś zatrudnić się ? Chyba że to jakaś padaczka czy coś podobnego. Najważniejsze to być z syndykiem fer. 

Opublikowano
8 minut temu, korki1988 napisał(a):

A to nie jest tak że z umowy zlecenia syndyk zabiera 100 procent?? Nie wiem na co chorujesz ale może warto spróbować gdzieś zatrudnić się ? Chyba że to jakaś padaczka czy coś podobnego. Najważniejsze to być z syndykiem fer. 

Miastenia, chwilowy zanik mięśni, po sterydach jest lepiej. Chwilowo jestem na lekach immunosupresyjnych plus sterydy w dużych dawkach.

50% zabiera ale przeprowadzialam się z powrotem do rodzinnego domu i rodzice pomagają. Więc jest ok.

Opublikowano

@Pysss96 upadłość dostają teraz wszyscy praktycznie jak leci ale to co się później dzieje to co innego. Ile osób jest też w takiej sytuacji a nie udziela się na forach.

To , że syndyk teraz uznałby że jest ok to nie znaczy tak samo , że tak uznałby sąd. Zrobiłby normalny plan spłaty i dał ewentualnie 1-3 miesiące na ogarnięcie roboty. Nie płacisz rat po upadłości.

Próbuj wysyłać Cv , nie uda się to trudno ale masz podkładkę że próbowałaś.

 

Opublikowano

 

Godzinę temu, majkiel90 napisał(a):

@Pysss96 upadłość dostają teraz wszyscy praktycznie jak leci ale to co się później dzieje to co innego. Ile osób jest też w takiej sytuacji a nie udziela się na forach.

To , że syndyk teraz uznałby że jest ok to nie znaczy tak samo , że tak uznałby sąd. Zrobiłby normalny plan spłaty i dał ewentualnie 1-3 miesiące na ogarnięcie roboty. Nie płacisz rat po upadłości.

Próbuj wysyłać Cv , nie uda się to trudno ale masz podkładkę że próbowałaś.

 

Ale tu nie chodzi o to, że ja nie chcę iść do pracy, mnie przyjmą i będę pracowała ale za jakiś czas pójdę na l4 bo mi się pogorszy... A tego próbuje uniknąć.

 

 


------------------------------- dodano 0 minut później -------------------------------

Dlatego pracuje ile mogę 

Opublikowano
Godzinę temu, majkiel90 napisał(a):

@Pysss96 upadłość dostają teraz wszyscy praktycznie jak leci ale to co się później dzieje to co innego. Ile osób jest też w takiej sytuacji a nie udziela się na forach.

To , że syndyk teraz uznałby że jest ok to nie znaczy tak samo , że tak uznałby sąd. Zrobiłby normalny plan spłaty i dał ewentualnie 1-3 miesiące na ogarnięcie roboty. Nie płacisz rat po upadłości.

Próbuj wysyłać Cv , nie uda się to trudno ale masz podkładkę że próbowałaś.

 

Mi jedna kancelaria powiedziała że przy dochodach 11000tys netto i braku możliwości udokumentowania dlaczego mam komornika i długów na 120tys w 9 zobowiązaniach to małe szanse widzi abym dostał upadłość

Opublikowano
46 minut temu, adrian_134 napisał(a):

Mi jedna kancelaria powiedziała że przy dochodach 11000tys netto i braku możliwości udokumentowania dlaczego mam komornika i długów na 120tys w 9 zobowiązaniach to małe szanse widzi abym dostał upadłość

Art. 10. [Upadłość niewypłacalnego dłużnika]

Upadłość ogłasza się w stosunku do dłużnika, który stał się niewypłacalny.

 

Art. 11. [Pojęcie niewypłacalności]

1. Dłużnik jest niewypłacalny, jeżeli utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych.

1a. Domniemywa się, że dłużnik utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych, jeżeli opóźnienie w wykonaniu zobowiązań pieniężnych przekracza trzy miesiące.

 

Upadłem ze 160k przy pensji 6800 netto i nikt nie wymagał bym dokumentował czemu mam zadłużenia. Jedynie napisane, że trudna sytuacja, próba ratowania długów kolejnymi pożyczkami itd.

Opublikowano

@adrian_134 dokładnie jak @JoyBoy napisał, jesteś niewypłacalny i tyle . Teraz sąd nie rozpatruje przed ogłoszeniem czy Twoja wina czy nie , nie ma błędów formalnych to jest ogłoszona a jak pozniej sąd ocenił to co innego czy z winny upadłego czy nie. Ja jak ogłaszałem upadłość to nikt się nie pytał czemu sprawy w sądzie itp. i na co kasę przewalałem. W Twoim przypadku jak Ci wspominałem i z tego co widzę zakładales temat przy takich dochodach jeśli są na jedną osobę to może niekoniecznie trzeba się ładować w upadłość bo jak postępowanie się będzie przeciągało to możesz więcej do masy wrzucić niż długu będzie przed zakończeniem.

@Pysss96 masz możliwość idź do tej pracy, pójdziesz na zwolnienie to pójdziesz jaki tu jest problem ?  Lepiej nie iść do pracy niż iść na L4 ?

Opublikowano
2 godziny temu, adrian_134 napisał(a):

Mi jedna kancelaria powiedziała że przy dochodach 11000tys netto i braku możliwości udokumentowania dlaczego mam komornika i długów na 120tys w 9 zobowiązaniach to małe szanse widzi abym dostał upadłość

Brednie.

Opublikowano

@majkiel90 Bo ja mam teraz pracę i jej sie trzymam. Jak pójdę do pracy na pelny etat, pójdę raz na l4, późnej wrócę, znowu l4, to chwila i mnie wywalą i wtedy zostanę całkowicie bez żadnej pracy.

Opublikowano

A nie można tego połączyć skoro to zlecenie ? Pójdziesz do normalnej pracy to dostaniesz chociaż to minimalna do ręki ponad 3200 , pójdziesz na L4 i tak dostaniesz 80% pensji , z minimalnej syndyk do masy nie zabierze nic. 

Nie dziwię się syndykowi trochę skoro Ty wolisz zarabiać miesięcznie na zlecenie 300/400 zł jak sama wspomniałaś niż iść pracować nawet na minimalnej pensji. Jedna pensja w "normalnej pracy " to osiem ? na tym Twoim zleceniu więc pomyśl, bo dla sądu to też tak może wyglądać. 

Opublikowano

Cześć, jestem po ogłoszeniu upadłości. Zgłosił się pierwszy wierzyciel, u którego miałam dwa kredyty i limit w rachunku. W zgłoszeniu widnieją tylko kredyty bez limitu, dziwne. Coś z tym robić? Mogą być tego jakieś konsekwencje?

Opublikowano
7 minut temu, Alienes napisał(a):

Cześć, jestem po ogłoszeniu upadłości. Zgłosił się pierwszy wierzyciel, u którego miałam dwa kredyty i limit w rachunku. W zgłoszeniu widnieją tylko kredyty bez limitu, dziwne. Coś z tym robić? Mogą być tego jakieś konsekwencje?

Ciesz się.

Opublikowano (edytowane)

Cześć,

Planuję w ciągu kilku miesięcy podejść do upadłości konsumenckiej.

Niestety, zobowiązania bankowe na ponad 300.000 - już zaległe po 2 raty - chwilówki wiszące w sądach z niepewnym rozstrzygnięciem i te wciąż spłacane "na ugodach" plus koszty życia rosnące bardziej niż wypłata sprawiły, że potrzebowałbym zarabiać prawie 20% więcej niż obecnie, żeby przy zaciskaniu zębów przez najbliższe 2 lata zostać na powierzchni.

Zatem wybrałem taki a nie inny scenariusz.

Mam jeszcze trochę czasu do wypowiedzenia umów przez banki i komorników, jednak chciałem się do tego przygotować już wcześniej.

 

Konsultowałem się wstępnie z kilkoma kancelariami prowadzącymi upadłości jednak mam wrażenie, że mają one inne zdanie na te same tematy (w szczególności co do oszacowania planu spłaty, który miałbym szansę uzyskać - jedni mówią o szansie na 3-4 lata i 1000zł inni o 7 latach i 5000zł).

 

Nie są też do końca zgodni co do tego, co sąd rozumie przez "rażące zaniedbanie" - jedni podają skrajne przypadki, gdzie celowo ukrywano majątek bądź brano kredyty nie planując w ogóle ich spłaty, inni są zdania, że nieudane inwestycja giełdowe (jak u mnie) może sąd pod to podciągnąć.

 

O dziwo, w jednej kancelarii usłyszałem, że z syndykiem "współpracuję" tylko przez +/- rok czasu od ogłoszenia upadłości do ogłoszenia planu spłaty, natomiast druga twierdzi, że syndyk jest dalej obecny przez cały czas aż do zakończenia planu spłaty...

 

Niemniej, co do jednego są zgodni: że powinienem wykazać możliwe wysokie koszty życia bo wtedy jest większa szansa na mniejszy plan spłaty.

 

I tu mam pytanie do "upadłych" - jak wygląda takie "wykazywanie" kosztów życia i w którym momencie to następuje?

Czytałem, że analizuje się ostatnie pół roku. Ale na moment składania wniosku? Na moment rozprawy o upadłość? Czy na moment ustalania planu spłaty w sądzie?

 

Zastanawiam się, czy do wniosku podaje się "deklarowane" wydatki których nikt potem nie sprawdza czy należy dostarczyć np. wykaz wszystkich transakcji bankowych i będą one skrupulatnie analizowane?

 

Mieszkam we Wrocławiu gdzie koszt wynajmu małego mieszkania to 2500-3000zł. Koszty życia przed "zaciśnięciem" pasa miałem na poziomie jakiś 2000zł  mc.

Po zaciśnięciu pasa obecnie mam bardzo niskie koszty utrzymania - wynajmuję pokój za 1200zł / mc ze wszystkimi opłatami plus na oszczędne wyżywienie idzie 900-1200zł.

 

Zastanawiam się na ile to, co podam, będzie potem weryfikowane, zwłaszcza w kontekście mieszkania?

Czy sąd pomimo obecnego kosztu wynajmu 1200zł sam przyjmie bardziej realne koszty wynajmu mieszkania np. 2500zł? Przecież nie wiem, czy np. za miesiąc mi kosztów nie podniosą albo czy nie wypowiedzą umowy i będę musiał szukać mieszkania na wynajem...

 

Czy mogę zadeklarować koszt najmu na poziomie 2500zł i liczyć, że sąd się nie dopatrzy po rachunkach, że płacę tylko 1200?

 

Zastanawiałem się nad podpisaniem "fałszywej" umowy wynajmu z posiadającym mieszkanie dobrym znajomym - wtedy miałbym podpisaną umowę najmu na 2500zł, robił mu co miesiąc przelew w banku tytułem "za wynajem" (on by mi potem pieniądze oddawał w gotówce) - nawet by mógł podatek od wynajmu odprowadzać, który bym pokrywał - a ja bym dalej pokój opłacał, tyle że gotówką... Wydaje mi się, że w sądzie nikomu by się tego nie chciało aż tak dokładnie sprawdzać tej historii...

 

Ostatnią opcją jest faktyczny wynajem mieszkania za te 3000zł - z tym, że wtedy tracę dobrą "miejscówkę" i pieniądze faktycznie idą na mieszkanie, a tak bym przez te pół roku coś odłożył...

 

Podobnie temat kosztów życia - czy faktycznie muszę wykazywać rachunki, ile wydaję na jedzenie, leki, wizyty u lekarzy czy dentystę? Mam 3 konta, płacę 3 kartami, nie zbieram rachunków za każdym razem, jak idę do sklepu - plus np. dentysta zdarza się czasem raz do roku, ale generuje duży koszt.

Plus obecnie np. nie chodzę do kina, ograniczam wyjścia "na miasto" ze znajomymi a jak już to wydaję możliwie mało, nie jeżdżę na wakacje - wszystko, żeby oszczędzać. Powinienem zacząć te wydatki faktycznie ponosić, żeby potem je w sądzie wykazać jako "zwykłe" koszty życia?

 

Jak to wygląda w praktyce podczas ogłaszania upadłości i kiedy te koszty faktycznie należy zacząć wykazywać, żeby sąd je "zaliczył" jako faktycznie poniesione?

 

I czy po ustaleniu planu spłaty mogę "zejść" z tych kosztów, np. znowu wynająć pokój za 1200zł, czy będę musiał co roku składać plan, gdzie wykazuję, że dalej mnie życie kosztuje tyle a tyle?

Edytowane przez Gość
Opublikowano
8 minut temu, Rafal600 napisał(a):

Cześć,

Planuję w ciągu kilku miesięcy podejść do upadłości konsumenckiej.

Niestety, zobowiązania bankowe na ponad 300.000 - już zaległe po 2 raty - chwilówki wiszące w sądach z niepewnym rozstrzygnięciem i te wciąż spłacane "na ugodach" plus koszty życia rosnące bardziej niż wypłata sprawiły, że potrzebowałbym zarabiać prawie 20% więcej niż obecnie, żeby przy zaciskaniu zębów przez najbliższe 2 lata zostać na powierzchni.

Zatem wybrałem taki a nie inny scenariusz.

Mam jeszcze trochę czasu do wypowiedzenia umów przez banki i komorników, jednak chciałem się do tego przygotować już wcześniej.

 

Konsultowałem się wstępnie z kilkoma kancelariami prowadzącymi upadłości jednak mam wrażenie, że mają one inne zdanie na te same tematy (w szczególności co do oszacowania planu spłaty, który miałbym szansę uzyskać - jedni mówią o szansie na 3-4 lata i 1000zł inni o 7 latach i 5000zł).

 

Nie są też do końca zgodni co do tego, co sąd rozumie przez "rażące zaniedbanie" - jedni podają skrajne przypadki, gdzie celowo ukrywano majątek bądź brano kredyty nie planując w ogóle ich spłaty, inni są zdania, że nieudane inwestycja giełdowe (jak u mnie) może sąd pod to podciągnąć.

 

O dziwo, w jednej kancelarii usłyszałem, że z syndykiem "współpracuję" tylko przez +/- rok czasu od ogłoszenia upadłości do ogłoszenia planu spłaty, natomiast druga twierdzi, że syndyk jest dalej obecny przez cały czas aż do zakończenia planu spłaty...

 

Niemniej, co do jednego są zgodni: że powinienem wykazać możliwe wysokie koszty życia bo wtedy jest większa szansa na mniejszy plan spłaty.

 

I tu mam pytanie do "upadłych" - jak wygląda takie "wykazywanie" kosztów życia i w którym momencie to następuje?

Czytałem, że analizuje się ostatnie pół roku. Ale na moment składania wniosku? Na moment rozprawy o upadłość? Czy na moment ustalania planu spłaty w sądzie?

 

Zastanawiam się, czy do wniosku podaje się "deklarowane" wydatki których nikt potem nie sprawdza czy należy dostarczyć np. wykaz wszystkich transakcji bankowych i będą one skrupulatnie analizowane?

 

Mieszkam we Wrocławiu gdzie koszt wynajmu małego mieszkania to 2500-3000zł. Koszty życia przed "zaciśnięciem" pasa miałem na poziomie jakiś 2000zł  mc.

Po zaciśnięciu pasa obecnie mam bardzo niskie koszty utrzymania - wynajmuję pokój za 1200zł / mc ze wszystkimi opłatami plus na oszczędne wyżywienie idzie 900-1200zł.

 

Zastanawiam się na ile to, co podam, będzie potem weryfikowane, zwłaszcza w kontekście mieszkania?

Czy sąd pomimo obecnego kosztu wynajmu 1200zł sam przyjmie bardziej realne koszty wynajmu mieszkania np. 2500zł? Przecież nie wiem, czy np. za miesiąc mi kosztów nie podniosą albo czy nie wypowiedzą umowy i będę musiał szukać mieszkania na wynajem...

 

Czy mogę zadeklarować koszt najmu na poziomie 2500zł i liczyć, że sąd się nie dopatrzy po rachunkach, że płacę tylko 1200?

 

Zastanawiałem się nad podpisaniem "fałszywej" umowy wynajmu z posiadającym mieszkanie dobrym znajomym - wtedy miałbym podpisaną umowę najmu na 2500zł, robił mu co miesiąc przelew w banku tytułem "za wynajem" (on by mi potem pieniądze oddawał w gotówce) - nawet by mógł podatek od wynajmu odprowadzać, który bym pokrywał - a ja bym dalej pokój opłacał, tyle że gotówką... Wydaje mi się, że w sądzie nikomu by się tego nie chciało aż tak dokładnie sprawdzać tej historii...

 

Ostatnią opcją jest faktyczny wynajem mieszkania za te 3000zł - z tym, że wtedy tracę dobrą "miejscówkę" i pieniądze faktycznie idą na mieszkanie, a tak bym przez te pół roku coś odłożył...

 

Podobnie temat kosztów życia - czy faktycznie muszę wykazywać rachunki, ile wydaję na jedzenie, leki, wizyty u lekarzy czy dentystę? Mam kilka kont, płacę kilkoma kartami, nie zbieram rachunków za każdym razem, jak idę do sklepu - plus np. dentysta zdarza się czasem raz do roku, ale generuje duży koszt.

Plus obecnie np. nie chodzę do kina, ograniczam wyjścia "na miasto" ze znajomymi a jak już to wydaję możliwie mało, nie jeżdżę na wakacje - wszystko, żeby oszczędzać. Powinienem zacząć te wydatki faktycznie ponosić, żeby potem je w sądzie wykazać jako "zwykłe" koszty życia?

 

Jak to wygląda w praktyce podczas ogłaszania upadłości i kiedy te koszty faktycznie należy zacząć wykazywać, żeby sąd je "zaliczył" jako faktycznie poniesione?

 

I czy po ustaleniu planu spłaty mogę "zejść" z tych kosztów, np. znowu wynająć pokój za 1200zł, czy będę musiał co roku składać plan, gdzie wykazuję, że dalej mnie życie kosztuje tyle a tyle?


Oby nikt Ci nie odpowiedział. Kombinujesz, jesteś bezczelny. Życzę upierdliwego Sędziego i Syndyka.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

  • Weryfikacja tożsamości gościa
    Potwierdzenie e-mail

    Wyślemy jednorazowy link potwierdzający. Po zatwierdzeniu wróć do tego formularza.

    Potwierdzenie SMS

    Wyślij kod SMS na podany wyżej numer, następnie wpisz go i potwierdź.

    Przed publikacją musisz potwierdzić oba kanały.

Nowe wątki

Pomocne w oddłużaniu

Reklama
Portal Dłużnika. Długi? Pozew? Windykacja? Sprawdź, jak możemy Ci pomóc.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.