Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wakacje to nie są zwykłe koszty życia, nie jedzie nikt na Malediwy jak nie ogarnia finansów.

Opublikowano (edytowane)
10 minut temu, majkiel90 napisał(a):

Wakacje to nie są zwykłe koszty życia, nie jedzie nikt na Malediwy jak nie ogarnia finansów.

Nie mówię o Malediwach za 10.000 na 2 tygodnie. Bardziej o tygodniu nad morzem za 1000zł ze znajomymi raz na 5 lat. Czy na to upadły też liczyć nie może bo to zbytnia "bezczelność"?


------------------------------- dodano 2 minuty później -------------------------------

 

 

 

13 minut temu, makarena napisał(a):


Oby nikt Ci nie odpowiedział. Kombinujesz, jesteś bezczelny. Życzę upierdliwego Sędziego i Syndyka.

Dziękuję :) Widzę, że typowa zawiść ma się dobrze - ja mam źle, niech inni mają gorzej.

Dodam, że to są rzeczy, które kancelarie same proponują już na etapie wstępnej rozmowy.

Dopytuję tylko o szczegóły osób, które przez to przeszły...

Edytowane przez Gość
Opublikowano (edytowane)

Ja zapytam tak , ile zarabiasz skoro kancelaria przekazała informacje , że możesz mieć plan spłaty na 5000 zł miesięcznie? 

Wakacje to nie jest niezbędny wydatek , tyle w mojej ocenie a dwa tygodnie nad Bałtykiem potrafi kosztować 10000 zł a nie Malediwy. Co będziesz robił ze swoją częścią wynagrodzenia po ogłoszeniu upadłości to Twoja sprawa ale sąd napewno nie będzie patrzył ustalając plan spłaty, że musi zostać Ci kasa na wakacje. 

Edytowane przez Gość
Opublikowano (edytowane)
43 minuty temu, majkiel90 napisał(a):

Ja zapytam tak , ile zarabiasz skoro kancelaria przekazała informacje , że możesz mieć plan spłaty na 5000 zł miesięcznie? 

Wakacje to nie jest niezbędny wydatek , tyle w mojej ocenie a dwa tygodnie nad Bałtykiem potrafi kosztować 10000 zł a nie Malediwy. Co będziesz robił ze swoją częścią wynagrodzenia po ogłoszeniu upadłości to Twoja sprawa ale sąd napewno nie będzie patrzył ustalając plan spłaty, że musi zostać Ci kasa na wakacje. 

Zarobki mam względnie wysokie, bo rzędu 10.000/mc.

 

Ale co z tego, skoro z samych kredytów mam raty 5700mc przez najbliższe 7-8 lat.

Do tego chwilówki spłacane póki co w terminie 2700/mc (2000 za 2x Profi i KredytOK + 700zł z ugód po EPU),

Kilka chwilówek na prawie 25.000 wisi nade mną - jak jeszcze myślałem, że dam radę i planowałem "oddłużanie" przez walkę w sądzie - są obecnie po EPU i nie wiem, czy się bronić w sądzie, czy odpuścić - obrona to dodatkowe koszty, przegrana też, wynik niepewny - na pewno z kilkoma przegram. Wejdzie komornik chociaż za jedną i cały plan się sypie.

 

Mam jeszcze 40.000 u rodziny i znajomych - które od ponad roku nie spłacam (2000/mc), żeby terminowo regulować pozostałe zobowiązania. I źle się z tym czuję... Z zaoszczędzonej przed upadłością kasy chciałem zacząć wreszcie ich spłacać.

 

Mieszkanie, jedzenie ok. 2500zł / mc jak pisałem.

3 ostatnie miesiące roku to już drugi próg podatkowy i pensja siada na 7700. I akurat wtedy spodziewam się spraw w rejonie za chwilówki...

 

Od 5 lat nie byłem na urlopie nawet jednego dnia, wszystko pakowałem w raty, żeby nie dopuścić do zadłużeń. Teraz jest okazja wyjazdu ze znajomymi nad morze, do wynajętego domku do tydzień, praktycznie "po kosztach". I zastanawiam się, czy skoro i tak przegrałem sprawę wyjścia "na prostą" bez upadłości, odpuszczam spłaty i idę w kierunku upadłości, to czy składając wniosek w ciągu 2-3 miesięcy z tego 1000zł będzie się trzeba potem tłumaczyć...


------------------------------- dodano 8 minut później -------------------------------

 

 

 

43 minuty temu, majkiel90 napisał(a):

ale sąd napewno nie będzie patrzył ustalając plan spłaty

No i właśnie to nie jest dla mnie do końca jasna, na co sąd będzie patrzył?

Czytałem, że analizuje wydatki za ostatnie pół roku.

Ale jak je analizuje? Czy jak np. pójdę do dentysty i wydam 3000zł za leczenie kanałowe, to będzie to jakoś "uśrednione" potem jako wydatki za ostanie pół roku?

Czy sąd ma tabele, jak banki, gdzie widzi, że średni koszt życia w mieście takim a takim to np. 1500zł, wynajem mieszkania 2500zł i takie koszta przyjmie przy ustalaniu planu spłaty, nawet jeżeli teraz faktycznie mam farta i wynajmuję coś taniej ?

Edytowane przez Gość
Opublikowano
2 godziny temu, Rafal600 napisał(a):

Nie mówię o Malediwach za 10.000 na 2 tygodnie. Bardziej o tygodniu nad morzem za 1000zł ze znajomymi raz na 5 lat. Czy na to upadły też liczyć nie może bo to zbytnia "bezczelność"?


------------------------------- dodano 2 minuty później -------------------------------

 

 

 

Dziękuję :) Widzę, że typowa zawiść ma się dobrze - ja mam źle, niech inni mają gorzej.

Dodam, że to są rzeczy, które kancelarie same proponują już na etapie wstępnej rozmowy.

Dopytuję tylko o szczegóły osób, które przez to przeszły...


Takie coś proponują chyba "kancelarie". Nie masz świadomości że zatajając coś specjalnie przed Sądem czy Syndykiem możesz mieć uwalone postępowanie? Jak rozmawiasz z Syndykiem to jesteś w pełni szczery, nie kręcisz jak przed komornikiem. Ty jeszcze wniosku nie złożyłeś, dopiero rozmyślasz, a w Twojej głowie już kombinowanie, żeby sobie coś odłożyć aby spłacać innych. Tutaj też ostrzeżenie, chcesz spłacać rodzinę/znajomych normalnie a z bankami i chwilówkami iść do Sądu - to Ty chcesz upadłość czy o co tutaj chodzi? Bardzo kombinujesz, chyba nie jesteś świadom jak bardzo.

Opublikowano

Co wy z tym strachem o wakacje przy upadłości? Przecież to tylko 1 czy 2 wyjazdy w życiu mniej. Ten czas minie szybko a nie możecie przeżyć, że gdzieś nie pojdziecie.

Opublikowano
2 godziny temu, Rafal600 napisał(a):

Zarobki mam względnie wysokie, bo rzędu 10.000/mc.

 

Ale co z tego, skoro z samych kredytów mam raty 5700mc przez najbliższe 7-8 lat.

Do tego chwilówki spłacane póki co w terminie 2700/mc (2000 za 2x Profi i KredytOK + 700zł z ugód po EPU),

Kilka chwilówek na prawie 25.000 wisi nade mną - jak jeszcze myślałem, że dam radę i planowałem "oddłużanie" przez walkę w sądzie - są obecnie po EPU i nie wiem, czy się bronić w sądzie, czy odpuścić - obrona to dodatkowe koszty, przegrana też, wynik niepewny - na pewno z kilkoma przegram. Wejdzie komornik chociaż za jedną i cały plan się sypie.

 

Mam jeszcze 40.000 u rodziny i znajomych - które od ponad roku nie spłacam (2000/mc), żeby terminowo regulować pozostałe zobowiązania. I źle się z tym czuję... Z zaoszczędzonej przed upadłością kasy chciałem zacząć wreszcie ich spłacać.

 

Mieszkanie, jedzenie ok. 2500zł / mc jak pisałem.

3 ostatnie miesiące roku to już drugi próg podatkowy i pensja siada na 7700. I akurat wtedy spodziewam się spraw w rejonie za chwilówki...

 

Od 5 lat nie byłem na urlopie nawet jednego dnia, wszystko pakowałem w raty, żeby nie dopuścić do zadłużeń. Teraz jest okazja wyjazdu ze znajomymi nad morze, do wynajętego domku do tydzień, praktycznie "po kosztach". I zastanawiam się, czy skoro i tak przegrałem sprawę wyjścia "na prostą" bez upadłości, odpuszczam spłaty i idę w kierunku upadłości, to czy składając wniosek w ciągu 2-3 miesięcy z tego 1000zł będzie się trzeba potem tłumaczyć...


------------------------------- dodano 8 minut później -------------------------------

 

 

 

No i właśnie to nie jest dla mnie do końca jasna, na co sąd będzie patrzył?

Czytałem, że analizuje wydatki za ostatnie pół roku.

Ale jak je analizuje? Czy jak np. pójdę do dentysty i wydam 3000zł za leczenie kanałowe, to będzie to jakoś "uśrednione" potem jako wydatki za ostanie pół roku?

Czy sąd ma tabele, jak banki, gdzie widzi, że średni koszt życia w mieście takim a takim to np. 1500zł, wynajem mieszkania 2500zł i takie koszta przyjmie przy ustalaniu planu spłaty, nawet jeżeli teraz faktycznie mam farta i wynajmuję coś taniej ?

Ja uważam, że problem (który kolejny raz już podnosisz) jest taki, że oczekujesz odpowiedzi na pytania, na które na tym etapie i zapewne, aż do momentu spotkania z syndykiem, a może nawet do momentu złożenia propozycji planu spłaty (zależnie jak będzie ten syndyk) i jego klepnięcia nie uzyskasz. Wysokość planu spłaty zależy od wielu czynników (dochodów, stałych obciążeń, majątku, ilości wierzycieli, samego syndyka, sędziego itd itd.). Niestety moim zdaniem przy tych zarobkach może się okazać, że ta upadłość wyjdzie Ci bokiem. Ale nie żebym Cię jakoś specjalnie przekonywał w drugą stronę, czy straszył, bo struktura Twojego długu jest jaka jest i akurat u Ciebie ciężko coś mądrego doradzić. Bardziej chodzi mi o to, że niestety możesz mieć "przyfasolone" wysokie raty, ale nie wiem, czy będzie to 2500, czy 3500, czy 5000 zł. Nikt tego nie wie. Nikt. Podobnie jak nikt nie odpowie na pytanie, czy będą to 3 lata czy 5. Plan spłaty może teoretycznie wynosić do 7 lat. 

 

A dlaczego tak myślę? Bo żyję w Polsce od 42 lat i wiem, że w pełni sprawny młody uczciwy facet jest w stanie się spokojnie utrzymać za powiedzmy 4000 zł miesięcznie w dużym mieście. A jak ma jeszcze kogoś to już w ogóle bajka. Odnieś też swoje zarobki do średniej krajowej. Zobaczysz gdzie jesteś Ty, a gdzie 90% forumowiczów. Ponadto celem upadłości nie jest tylko ochrona dłużnika i jego oddłużenie. Celem jednym z wielu jest także sprawiedliwe i proporcjonalne zaspokojenie wierzycieli w miarę możliwości finansowych dłużnika.

 

Rola syndyka w zasadzie kończy się po złożeniu przez niego propozycji planu spłaty (czasem pół roku, czasem 2 lata), choć formalnie kończy się wraz z zakończeniem całego postępowania.

 

Mówię to z perspektywy ok 500 wniosków upadłościowych przeprowadzonych skutecznie przez ostatnie lata.

Opublikowano
Godzinę temu, makarena napisał(a):

chcesz spłacać rodzinę/znajomych normalnie a z bankami i chwilówkami iść do Sądu

Rodzinę i znajomych chcę spłacić nawet po upadłości - kwestia honoru, to chyba normalne? Przecież nie powiem im "bujajcie się, jestem upadły, nic ode mnie nie dostaniecie". Ale żeby to zrobić muszę mieć z czego ich spłacać po upadłości. Dlatego zależy mi na wykazaniu choć trochę większych niż obecnie kosztów życia. Żeby potem, po ogłoszeniu planu spłaty, móc znowu zacisnąć pasa i spłacać rodzinę z zaoszczędzonych pieniędzy...

Bo zakładam - być może niesłusznie - że długu u rodziny i znajomych, zwłaszcza pożyczonych "na gębę", się nie wykazuje w liście wierzycieli w sądzie, bo i w jakim celu?

 

Z bankami i chwilówkami nie chcę iść do sądu - to nie kwestia wyboru a konieczności. Z chwilówkami chciałem jak jeszcze miałem nadzieję, że uda mi się w ten "forumowy" sposób oddłużyć. Banki planowałem spłacać zgodnie z harmonogramem.

Niestety po przeliczeniu realnych kosztów wychodzi na to, że nawet gdybym ze wszystkimi chwilówkami zawarł ugody - budżet mi się nie zepnie. Chcąc płacić w terminie wszystkie zobowiązania przez najbliższe 1,5 roku byłbym pod kreską. Od 2 do 5 tys / mc. Nawet nie spłacając w tym czasie rodziny/znajomych i tak to się nie spina.

 

45 minut temu, lukaszb napisał(a):

który kolejny raz już podnosisz

Podnoszę po raz drugi o ile dobrze pamiętam. Wcześniej rozważałam czy mam inne opcje, niż upadłość. Nie dostałem jednoznacznej odpowiedzi i rozumiem to.

W międzyczasie dokonałem naprawdę szczegółowych symulacji zarobków do planów spłaty. Bez "niespodziewanych" wydatków, które na pewno też będą... I nijak mi się to nie spina w dłuższym okresie. Teraz zdecydowałem się na upadłość. I zadaję już inne pytania.

 

45 minut temu, lukaszb napisał(a):

. Bardziej chodzi mi o to, że niestety możesz mieć "przyfasolone" wysokie raty, ale nie wiem, czy będzie to 2500, czy 3500, czy 5000 zł. Nikt tego nie wie. Nikt.

Tak, z tego sobie już doskonale zdałem sprawę. Jednak proszę zwrócić uwagę, że o to nie pytałem. :) Podzieliłem się tylko informacjami, które otrzymałem od kancelarii.

 

I naprawdę akceptuję fakt, że w tej upadłości być może spłacę nawet 100% zadłużenia. Nie będzie to problemem z prostego powodu - nie widzę obecnie innego, rozsądnego wyjścia.

Nie chcę się "oddłużyć przez upadłość". Chcę być w stanie regulować swoje miesięczne zobowiązania w wysokości, którą będą w stanie spłacić i jednocześnie w miarę normalnie żyć... Taki jest chyba cel i idea przyświecająca tej całej upadłości, czyż nie? :)

 

I nie będę uważał, że mi to "wyjdzie bokiem".  Nawet 5000zł na 7 lat będzie dla mnie bardziej korzystne, niż spłata bankowych kredytorów 5700zł przez 98 mcy. Bo taka jest alternatywa - gdybym nie miał innych zobowiązań...

 

45 minut temu, lukaszb napisał(a):

Wysokość planu spłaty zależy od wielu czynników (dochodów, stałych obciążeń, majątku, ilości wierzycieli, samego syndyka, sędziego itd itd.)

I tu jest całe clue mojego pytania. Mam 42 lata od zawsze wynajmuję ze znajomymi mieszkanie "do spółki". Znajomi są w porządku, ale moooże to wreszcie to pora zacząć żyć jak przeciętny człowiek i wynająć jakąś kawalerkę. Po upadłości w najgorszym wariancie dużej raty może mnie zwyczajnie na to nie stać.

 

Dlatego rozważam, że nie wynająć czegoś już teraz. Nic rozbuchanego, na warunkach rynkowych.

Chyba sąd będzie na tyle ludzki, że koszt wynajmu mieszkania wliczy mi w te "stałe obciążenia"? Inaczej upadłość i perspektywa "drugiego startu" chyba mijała by się z celem...

 

46 minut temu, lukaszb napisał(a):

Bo żyję w Polsce od 42 lat i wiem, że w pełni sprawny młody uczciwy facet jest w stanie się spokojnie utrzymać za powiedzmy 4000 zł miesięcznie w dużym mieście.

I tutaj pełna zgoda - nawet wiek mamy ten sam :) Ale sam Pan pisze o tych 4000zł / mc. Kancelarie mówiły mi podobnie - że śmiało mogą wykazać że takie mam koszty życia.

Z tym, że ja utrzymuję się za 2400. :)

Pytanie, czy takie "bidowanie" jest w moim interesie przed upadłością.

Opublikowano

Trafisz na jakiegoś mocnego służbistę syndyka, który będzie pilnował Twoich wydatków i jak zobaczy, że gdzieś ubywa 2000zl (a zwłaszcza na spłatę długów prywatnych nie wskazanych we wniosku celowo) to masz pozamiatane.

Opublikowano (edytowane)
Godzinę temu, lukaszb napisał(a):

Rola syndyka w zasadzie kończy się po złożeniu przez niego propozycji planu spłaty

Cytat Pana Łukasza sugeruje, że to potrwa do ustalenia planu spłaty.

Lokalna kancelaria twierdzi, że z ich praktyki we Wrocławiu od złożenia wniosku czeka się 3-6 mcy do rozprawy i ogłoszenia upadłości + 6-12mcy z syndykiem do ogłoszenia planu spłaty.

 

Mam "prostą" sprawę przez brak majątku do spieniężenia, mało wierzycieli (7-8) - więc byłbym optymistą i najwyżej te pół roku rodzina jeszcze poczeka...

 

Plus zdawało mi się, że syndyk zabiera (w moim wypadku) do 50% wynagrodzenia "do masy" a drugie 50% zostawia mi, a co ja z nim robię to już go nie interesuje? Nie mówimy o jakiś transakcjach liczonych w dziesiątkach tysięcy... 

Czy jakbym przez okres z syndykiem "na karku" dał radę spłacać rodzinę z tych "zostawionych" mi 50% to będzie problem? Będę się musiał z syndykiem z każdej transakcji na rachunku rozliczać?

Edytowane przez Gość
Opublikowano
35 minut temu, Rafal600 napisał(a):

Rodzinę i znajomych chcę spłacić nawet po upadłości - kwestia honoru, to chyba normalne? Przecież nie powiem im "bujajcie się, jestem upadły, nic ode mnie nie dostaniecie". Ale żeby to zrobić muszę mieć z czego ich spłacać po upadłości. Dlatego zależy mi na wykazaniu choć trochę większych niż obecnie kosztów życia. Żeby potem, po ogłoszeniu planu spłaty, móc znowu zacisnąć pasa i spłacać rodzinę z zaoszczędzonych pieniędzy...

Bo zakładam - być może niesłusznie - że długu u rodziny i znajomych, zwłaszcza pożyczonych "na gębę", się nie wykazuje w liście wierzycieli w sądzie, bo i w jakim celu?

 

Z bankami i chwilówkami nie chcę iść do sądu - to nie kwestia wyboru a konieczności. Z chwilówkami chciałem jak jeszcze miałem nadzieję, że uda mi się w ten "forumowy" sposób oddłużyć. Banki planowałem spłacać zgodnie z harmonogramem.

Niestety po przeliczeniu realnych kosztów wychodzi na to, że nawet gdybym ze wszystkimi chwilówkami zawarł ugody - budżet mi się nie zepnie. Chcąc płacić w terminie wszystkie zobowiązania przez najbliższe 1,5 roku byłbym pod kreską. Od 2 do 5 tys / mc. Nawet nie spłacając w tym czasie rodziny/znajomych i tak to się nie spina.

 

Podnoszę po raz drugi o ile dobrze pamiętam. Wcześniej rozważałam czy mam inne opcje, niż upadłość. Nie dostałem jednoznacznej odpowiedzi i rozumiem to.

W międzyczasie dokonałem naprawdę szczegółowych symulacji zarobków do planów spłaty. Bez "niespodziewanych" wydatków, które na pewno też będą... I nijak mi się to nie spina w dłuższym okresie. Teraz zdecydowałem się na upadłość. I zadaję już inne pytania.

 

Tak, z tego sobie już doskonale zdałem sprawę. Jednak proszę zwrócić uwagę, że o to nie pytałem. :) Podzieliłem się tylko informacjami, które otrzymałem od kancelarii.

 

I naprawdę akceptuję fakt, że w tej upadłości być może spłacę nawet 100% zadłużenia. Nie będzie to problemem z prostego powodu - nie widzę obecnie innego, rozsądnego wyjścia.

Nie chcę się "oddłużyć przez upadłość". Chcę być w stanie regulować swoje miesięczne zobowiązania w wysokości, którą będą w stanie spłacić i jednocześnie w miarę normalnie żyć... Taki jest chyba cel i idea przyświecająca tej całej upadłości, czyż nie? :)

 

I nie będę uważał, że mi to "wyjdzie bokiem".  Nawet 5000zł na 7 lat będzie dla mnie bardziej korzystne, niż spłata bankowych kredytorów 5700zł przez 98 mcy. Bo taka jest alternatywa - gdybym nie miał innych zobowiązań...

 

I tu jest całe clue mojego pytania. Mam 42 lata od zawsze wynajmuję ze znajomymi mieszkanie "do spółki". Znajomi są w porządku, ale moooże to wreszcie to pora zacząć żyć jak przeciętny człowiek i wynająć jakąś kawalerkę. Po upadłości w najgorszym wariancie dużej raty może mnie zwyczajnie na to nie stać.

 

Dlatego rozważam, że nie wynająć czegoś już teraz. Nic rozbuchanego, na warunkach rynkowych.

Chyba sąd będzie na tyle ludzki, że koszt wynajmu mieszkania wliczy mi w te "stałe obciążenia"? Inaczej upadłość i perspektywa "drugiego startu" chyba mijała by się z celem...

 

I tutaj pełna zgoda - nawet wiek mamy ten sam :) Ale sam Pan pisze o tych 4000zł / mc. Kancelarie mówiły mi podobnie - że śmiało mogą wykazać że takie mam koszty życia.

Z tym, że ja utrzymuję się za 2400. :)

Pytanie, czy takie "bidowanie" jest w moim interesie przed upadłością.

Wiem o co pytałeś. Nie wiem natomiast, czy Ty wiesz dlaczego otrzymałeś akurat taką odpowiedź. To nie złośliwość, ale na pewno nikt na publicznym forum nie będzie Ci doradzał jak zakombinować, żeby nie "bidować". 

Opublikowano

Jak patrzę na różne postępowania to licz tak koło półtora roku na postępowanie. Skończysz do roku jak mówi Ci kancelaria to super, ale nie zakładaj z góry.

 

A te wydatki to jeden syndyk machnie ręką i będzie mu obojętne. Inny będzie miał asystentów, którzy będą Cię pilnować byś wydawał jak najmniej po czym Ci wymyślą wielki plan spłaty.

 

Ale jak wyda się, że ukryłeś jakieś długi i płacisz je podczas postępowania to będzie grubo.

Opublikowano (edytowane)
12 minut temu, lukaszb napisał(a):

Nie wiem, czy Ty wiesz dlaczego otrzymałeś akurat taką odpowiedź

Szczerze mówiąc nie bardzo :)

 

12 minut temu, lukaszb napisał(a):

ale na pewno nikt na publicznym forum nie będzie Ci doradzał jak zakombinować, żeby nie "bidować"

niemniej domyślam się, że jest to tzw. "warsztat pracy" adwokatów i źródło zarobku ich kancelarii więc chodzi o to, że za dostęp do tej wiedzy trzeba zapłacić? :) Jasne, nie mam z tym problemu, w końcu nikt nie pracuje ani tym bardziej nie ma powodu dzielić się swoim "know-how" za darmo ... :)

 

Przepraszam jeśli tym pytaniem naruszyłem jakieś forumowe standardy...

Wydawało mi się, że skoro wymienia się tu informacje np. o tym co zrobić, że komornik nie zajął wypłaty pytanie jak zwiększyć szanse na korzystny plan spłaty nie będzie aż tak niegrzeczne...

Edytowane przez Gość
Opublikowano
24 minuty temu, Rafal600 napisał(a):

Szczerze mówiąc nie bardzo :)

 

niemniej domyślam się, że jest to tzw. "warsztat pracy" adwokatów i źródło zarobku ich kancelarii więc chodzi o to, że za dostęp do tej wiedzy trzeba zapłacić? :) Jasne, nie mam z tym problemu, w końcu nikt nie pracuje ani tym bardziej nie ma powodu dzielić się swoim "know-how" za darmo ... :)

 

Przepraszam jeśli tym pytaniem naruszyłem jakieś forumowe standardy...

Wydawało mi się, że skoro wymienia się tu informacje np. o tym co zrobić, że komornik nie zajął wypłaty pytanie jak zwiększyć szanse na korzystny plan spłaty nie będzie aż tak niegrzeczne...

Wydaje mi się mimo wszystko, że w tym wieku już obydwaj wiemy, czym się różni "fałszywa" umowa, żeby nie bidować, od wniesienia sprzeciwu, czy obrony w sądzie :) Choćby dlatego, że na tym forum standardy obowiązują.

Opublikowano

@Rafal600 nie musisz biedować, ale wakacji nie wpiszesz raczej jako koszty moim zdaniem. No chyba że masz stresujący zawód i odpoczynek jest wskazany. 

Zarabiasz 10000 zł syndyk bierze 50% zostaje Ci 5000 zł , w te pieniądze syndyk nie zajrzy z prostego powodu - są Twoje , możesz kupić szynkę po 40 zł kg a możesz po 70 zł za kg tak dla przykładu. Nikt nie każe Ci zbierać paragonów za żywność. 

Bierz mieszkanie a nie pokój, 42 lata to już samemu można mieszkać nie z kolegami. Wejdzie w koszt życia. Normalne mieszkanie nie musi być najtańsze ale nie jakiś apartament.

Masz prowadzić normalne życie, więc wszystko co " normalne " jest ok. Dla mnie normalne jest , że musisz iść do fryzjera to też koszt itp.

Nie wiem jaką masz strukturę wynagrodzenia. Jeśli wchodzą tam nadgodziny jakieś , zmniejsz ich ilość - mniejsza część dla Ciebie ale też mniejszy dochód. A zawsze firma może nie potrzebowac extra pracy. Tylko pamiętaj , że syndyk z US ma dostęp chyba do pięciu lat wstecz odnośnie rocznych dochodów , żeby rozjazd jakiś nie był.

Przed wnioskiem o upadłość, zamknij konto tam gdzie masz jakieś głupie wydatki - jeśli masz kilka rachunków.

Opublikowano

Odpowiedzi wierzycieli na projekt planu spłaty widać od razu w aktach czy ktoś to musi jeszcze przejrzeć?

Opublikowano
Godzinę temu, Rafal600 napisał(a):

Cytat Pana Łukasza sugeruje, że to potrwa do ustalenia planu spłaty.

Lokalna kancelaria twierdzi, że z ich praktyki we Wrocławiu od złożenia wniosku czeka się 3-6 mcy do rozprawy i ogłoszenia upadłości + 6-12mcy z syndykiem do ogłoszenia planu spłaty.

 

Mam "prostą" sprawę przez brak majątku do spieniężenia, mało wierzycieli (7-8) - więc byłbym optymistą i najwyżej te pół roku rodzina jeszcze poczeka...

 

Plus zdawało mi się, że syndyk zabiera (w moim wypadku) do 50% wynagrodzenia "do masy" a drugie 50% zostawia mi, a co ja z nim robię to już go nie interesuje? Nie mówimy o jakiś transakcjach liczonych w dziesiątkach tysięcy... 

Czy jakbym przez okres z syndykiem "na karku" dał radę spłacać rodzinę z tych "zostawionych" mi 50% to będzie problem? Będę się musiał z syndykiem z każdej transakcji na rachunku rozliczać?

No to moja upadłość we Wrocławiu, wniosek w lipcu 2022, rozpatrzony w październiku 2023. We Wrocławiu jest straszny bajzel, ostatnio rozmawiałem z jedną osobą która ma nieco informacji z tamtego Sądu, więc nie patrzę aż tak optymistycznie ale może Tobie się uda. Popatrz sobie po sygnaturach, sprawy we Wrocławiu leżą jeszcze z czerwca zeszłego roku, ponad rok i nadal nie są rozpatrzone, a co dopiero praca z Syndykiem.

Opublikowano (edytowane)

Mój syndyk powiedział mi, że jego interesują moje stałe koszty życia (czynsz, rachunki, lekarze, leki, terapia), a ma świadomość, ile wydaje się np. na żywność i nie potrzebuje żadnych rachunków, natomiast zasugerował, że może mi się to przydać przed sądem, więc jeśli będę czuła się pewniej wtedy, to mogę zbierać. No, ale u mnie syndyk to podobno jeden z najbardziej proupadłych syndyków. Już na wstępie dał mi mnóstwo dobrych rad, ale też z mojej strony jest 100% transparentności, zero kręcenia. 

Edytowane przez Alienes
Opublikowano
33 minuty temu, majkiel90 napisał(a):

ale wakacji nie wpiszesz raczej jako koszty moim zdaniem

Nie chciałem ich wpisywać w koszty tylko zastanawiałem się, czy jakbym teraz ze znajomymi wyskoczył nad morze to mi się potem ktoś z tego powodu do d...y nie dobierze... Ale OK, zostanę w domu, nie będę ryzykował :D

 

Tych pomysłów na "zwiększenie kosztów życia" mam więcej, nie wszystkie aż tak "kontrowersyjne" (to były zresztą tylko rozważania wzięte z niczego):

 

Leczę się od wielu lat na zdiagnozowaną, lekooporną depresję. Mam lepsze i gorsze okresy.

 

Mogę brać oryginalny lek producenta A za 300zł / mc. Mniej skutków ubocznych.

Mogę też podobny, generyczny producenta B za 30zł / mc. Więcej skutków ubocznych.

Efekty zdrowotne są podobne. Ale jak poproszę lekarza, że chciałbym wrócić do leczenia lekiem A - pewnie zgodzi się, a ja wykażę większe koszty (uzasadnionych) leków.

 

Do samego psychiatry mogę chodzić raz w miesiącu (tak się praktykuje w początkach leczenia) i brać receptę na 30 dni. Jest większa kontrola, można porozmawiać, lepiej dawki leku dobrać.

Ale mogę też - po ustaleniu leczenia - jak nic się nie dzieje chodzić raz na 3 mce i brać receptę na 90 dni.

Jedna wizyta to 250zł. Dla lekarza to w zasadzie obojętne, jak często do niego będę chodził... Teraz oszczędzam, więc chodzę raz na 3 mce.

 

Powinienem uczęszczać na psychoterapię, lekarz sam mi to doradza, ale z powodu cen takowej - 200-250zł raz na tydzień, zrezygnowałem z nich. Czuję się nieco gorzej, ale jakoś funkcjonuję normalnie.

 

Wiadomo, że zawsze można zamiast prywatnie chodzić na NFZ. Jak się termin znajdzie. I do innego lekarza niż tego, co mnie prowadzi od lat... Może sąd to podważy, wtedy OK. Pytanie, czy będzie się bawił w takich "medycznych detektywów".

 

Ale to wszystko są przykładowe sposoby na wykazanie - medycznie uzasadnione - że ponoszę na dzień dobry koszty życia o 1000-1200zł / mc większe.

Jak zaprzestanę spłaty banku - będzie mnie stać na wdrożenie wspomnianego leczenia, będę miał te koszty udokumentowane. Nie muszę tergo robić ale zgodzicie się, że powinienem a przynajmniej, że są ku temu wskazania medyczne.

 

I jednocześnie - kosztem co prawda komfortu życia - po ustaleniu planu spłaty łatwo wrócę do "taniego" leku, wizyt raz na 3 mce czy zrezygnuję z terapii... Przynajmniej do czasu, aż spłacę rodzinę.

Opublikowano
1 minutę temu, Rafal600 napisał(a):

Nie chciałem ich wpisywać w koszty tylko zastanawiałem się, czy jakbym teraz ze znajomymi wyskoczył nad morze to mi się potem ktoś z tego powodu do d...y nie dobierze... Ale OK, zostanę w domu, nie będę ryzykował :D

 

Tych pomysłów na "zwiększenie kosztów życia" mam więcej, nie wszystkie aż tak "kontrowersyjne" (to były zresztą tylko rozważania wzięte z niczego):

 

Leczę się od wielu lat na zdiagnozowaną, lekooporną depresję. Mam lepsze i gorsze okresy.

 

Mogę brać oryginalny lek producenta A za 300zł / mc. Mniej skutków ubocznych.

Mogę też podobny, generyczny producenta B za 30zł / mc. Więcej skutków ubocznych.

Efekty zdrowotne są podobne. Ale jak poproszę lekarza, że chciałbym wrócić do leczenia lekiem A - pewnie zgodzi się, a ja wykażę większe koszty (uzasadnionych) leków.

 

Do samego psychiatry mogę chodzić raz w miesiącu (tak się praktykuje w początkach leczenia) i brać receptę na 30 dni. Jest większa kontrola, można porozmawiać, lepiej dawki leku dobrać.

Ale mogę też - po ustaleniu leczenia - jak nic się nie dzieje chodzić raz na 3 mce i brać receptę na 90 dni.

Jedna wizyta to 250zł. Dla lekarza to w zasadzie obojętne, jak często do niego będę chodził... Teraz oszczędzam, więc chodzę raz na 3 mce.

 

Powinienem uczęszczać na psychoterapię, lekarz sam mi to doradza, ale z powodu cen takowej - 200-250zł raz na tydzień, zrezygnowałem z nich. Czuję się nieco gorzej, ale jakoś funkcjonuję normalnie.

 

Wiadomo, że zawsze można zamiast prywatnie chodzić na NFZ. Jak się termin znajdzie. I do innego lekarza niż tego, co mnie prowadzi od lat... Może sąd to podważy, wtedy OK. Pytanie, czy będzie się bawił w takich "medycznych detektywów".

 

Ale to wszystko są przykładowe sposoby na wykazanie - medycznie uzasadnione - że ponoszę na dzień dobry koszty życia o 1000-1200zł / mc większe.

Jak zaprzestanę spłaty banku - będzie mnie stać na wdrożenie wspomnianego leczenia, będę miał te koszty udokumentowane. Nie muszę tergo robić ale zgodzicie się, że powinienem a przynajmniej, że są ku temu wskazania medyczne.

 

I jednocześnie - kosztem co prawda komfortu życia - po ustaleniu planu spłaty łatwo wrócę do "taniego" leku, wizyt raz na 3 mce czy zrezygnuję z terapii... Przynajmniej do czasu, aż spłacę rodzinę.

Y, zupełnie szczerze, jako osoba chorująca na CHAD, wydaje mi się, że poddanie się odpowiedniemu leczeniu może mieć dla Ciebie tylko pozytywne skutki, jeśli chodzi o odbiór sądu, bo leczenie oznacza podjecie próby zmiany. Moje leki też kosztują dużo, mogłabym brać inne, ale ich skuteczność jest niższa, więc odpowiedź z mojej strony dla Ciebie jest prosta.

Opublikowano (edytowane)
6 minut temu, Alienes napisał(a):

Y, zupełnie szczerze, jako osoba chorująca na CHAD, wydaje mi się, że poddanie się odpowiedniemu leczeniu może mieć dla Ciebie tylko pozytywne skutki, jeśli chodzi o odbiór sądu, bo leczenie oznacza podjecie próby zmiany. Moje leki też kosztują dużo, mogłabym brać inne, ale ich skuteczność jest niższa, więc odpowiedź z mojej strony dla Ciebie jest prosta.

No właśnie, też korzystasz z prywatnych wizyt? Terapię masz na NFZ czy odpłatnie?

Syndyk wymagał od Ciebie tych rachunków ze wskazaniem, że np. te wydatki to na lekarza, te to na terapię? Sugerował, że można ten sam efekt osiągnąć "na nfz"? :)

 

22 minuty temu, AdaSss napisał(a):

Zależy tez kancelarii bo niektorzy powiedzą to co chcesz usłyszeć 

Zgadza się, dlatego próbuję jakoś zaczerpnąć wiedzy z różnych źródeł i jakoś "wypośrodkować" oczekiwania... Ale w końcu będę musiał (odłożyć kasę) i zaufać i oddać się w ręce wybranej kancelarii, bo nie chcę ryzykować upadłości samemu...

Edytowane przez Gość
Opublikowano
1 minutę temu, Rafal600 napisał(a):

No właśnie, też korzystasz z prywatnych wizyt? Terapię masz na NFZ czy odpłatnie?

Syndyk wymagał od Ciebie tych rachunków ze wskazaniem, że np. te wydatki to na lekarza, te to na terapię? Sugerował, że można ten sam efekt osiągnąć "na nfz"? :)

Terapia na NFZ to taka miła historia dla niegrzecznych dzieci przed snem. Chodzę prywatnie, miesięczny koszt to 700 złotych. Lekarza również prywatnie, bo nie ma takiej opcji, żebym po 8 latach leczenia u jednego, który doskonale mnie zna poszła gdzieś indziej, bo "na NFZ", ale też w okresie remisji mogę być raz na 3 miesiące. Syndyk nie sugerował mi żadnej zmiany, ale tak jak pisałam, trafiłam na osobę, która w opinii wielu jest bardzo prodłużnik. 


------------------------------- dodano 3 minuty później -------------------------------

Myślę, że po prostu bądź szczery, jeśli pójdziesz drogą upadłości. To jest najważniejsze. Leczenie jest niezbędne i tyle. Ja niestety zarabiam znacznie mniej od Ciebie, więc nawet by mi przez myśl nie przeszło pojechać na wakacje ??‍♀️ Bo z najniższą krajową, która mi zostanie, to nie poszaleje ? Ale i tak czuję wdzięczność za to co mam.

Opublikowano

@JoyBoy widać jak dodadzą ( wierzyciele ) odrazu.


------------------------------- dodano 3 minuty później -------------------------------

1 godzinę temu, Rafal600 napisał(a):

No właśnie, też korzystasz z prywatnych wizyt? Terapię masz na NFZ czy odpłatnie?

Syndyk wymagał od Ciebie tych rachunków ze wskazaniem, że np. te wydatki to na lekarza, te to na terapię? Sugerował, że można ten sam efekt osiągnąć "na nfz"? :)

 

U mnie nikt nie kwestionował prywatnie logopedy dla syna czy też jego przedszkola ( również prywatne ). O przedszkole padło tylko pytanie na rozprawie czy planujemy do szkoły publicznej czy prywatnej po zakończeniu przedszkola.

Opublikowano
30 minut temu, majkiel90 napisał(a):

widać jak dodadzą ( wierzyciele ) odrazu

A to jeszcze czekam. Pewno też chcą bym ja pierwszy wrzucił. Chyba, że nie zauważyli. ?

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

  • Weryfikacja tożsamości gościa
    Potwierdzenie e-mail

    Wyślemy jednorazowy link potwierdzający. Po zatwierdzeniu wróć do tego formularza.

    Potwierdzenie SMS

    Wyślij kod SMS na podany wyżej numer, następnie wpisz go i potwierdź.

    Przed publikacją musisz potwierdzić oba kanały.

Nowe wątki

Pomocne w oddłużaniu

Reklama
Portal Dłużnika. Długi? Pozew? Windykacja? Sprawdź, jak możemy Ci pomóc.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.