Skocz do zawartości

Żenujący doradca Open Direct z Lublina


poljack

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nigdy więcej doradców!!!! Open Direct w Lublinie. Przy pierwszej rozmowie obiecywanie nawet gruszek na wierzbie, słodki bełkot; złozymy kilka wniosków, tydzień góra dwa będą odpowiedzi i wybierze pan sobie najlepsza ofertę. Postawiłem przy 5 złożonych u doradcy wnioskach kilka warunków do wypełnienia. I juz tylko czekac na te wspaniałe oferty do wyboru. I ......? Sześć tygodni ciszy. Po tym czasie odezwał się jeden bank. Na moje oburzenie terminem reakcji otrzymałem jasny dowód, że mój wniosek wpłynąl do nich nie dalej jak trzy dni wczesniej. Z pięciu banków odezwał się jeden - dostałem w nim kredyt, ale tylko dzięki swojemu osobistemu zaangażowaniu (aneksy do umowy przedwstępnej, kilka wizyt osobistych w banku). Okazało sie tez, że bank nie słyszał nic o warunkach jakie chciałem żeby były spełnione - m. in. maksymalny okres kredytowania, refinansowanie zadatku i parę innych. Trzeba było wszystko poprawiac, a niestety nie wszystko sie dało. Z innymi bankami kompletna klapa, bo juz nie było czasu na składanie i pilnowanie osobiste wniosków (zbywca czeka na kasę "na walizkach"). Umowa podpisana. I tu odzywa się Pan Doradca. Telefony, maile - kiedy robimy wypłatę? czy juz sie pan zdecydował? Ludzie nigdy nie korzystajcie z takich usług. To temu nieudacznikowi zawdzięczam kilkanaście nieprzespanych ostatnio nocy. Gdyby facet miał jakikolwiek strzępek honoru powinien sobie palnąć w głowę za swój nieprofesjonalizm, za swoje lenistwo i niemoc zawodową. A on pewnie bez mrugnięcia okiem pójdzie po prowizję. Gdybym składał wnioski indywidualnie po tygodniu miałbym kilka sprawdzonych ofert, a ten debil trzymał i chyba nadal trzyma moje wnioski u siebie w szufladzei i nawet niestety nie wiem czy jest nad nim ktoś komu można sie na niego poskarżyć. Bo do sądu mimo wszystko nie chce mi się iść. Gdyby się towarzystwo z OD Lublin oburzyło to służę imieniem i nazwiskiem tego Mistrza Wsród Doradców.

Opublikowano

a można personalne tego doradcy? własnie też mamy zamiar załatwiac przez OpenDirect z Lublina. Może to ten sam. Na początek oczywiście obiecuje gruszki na wierzbie nawet...

Opublikowano

Mozna trafic na roznych ludzi - moze akurat autor mial pecha. A Tobie, Poziomko, radzilbym i tak pojsc do jakiegos doradcy (Ci z Opena sa zazwyczaj bardzo kompetentni) i, mimo wszystko, sie czegos dowiedziec, bo w banku wielu rzeczy sie nie dowiesz i te 'najlepsze' oferty najlepsze byc nie musza.

Opublikowano

Luzno, Twoja sprawa. Najwyzej bedziesz zalowala, ale to juz nie moja sprawa.

Opublikowano

Martiness prosze Cię !! Co to są za teksty, typu " najwyżej będziesz żałowała" Każdy klient ma wolny wybór i wierz mi, że tym samym tylko uświadomiłeś Panią w przekonaniu, że nie warto korzystać z Doradcy !!

Opublikowano

Ambasadorkaa - ten Mistrz Wśród Doradców nazywa się Marek K., a co mi tam, niech idzie do sądu jak chce i uważa, że kłamię. Mam nadzieję, że rynek sam wykluczy takich niekompetentnych ludzi z branży. Myślę, że warto podać jego dane, bo może swoimi osądami krzywdzę ludzi, którzy uczciwie pracują pod szyldem OD i są kompetentni w tym co robią. Tak czy inaczej jednak nigdy więcej nie skorzystam z usług żadnego doradcy - wszystkie informacje można uzyskać bezpośrednio w bankach i niech nikt nie mówi, że jest inaczej, bo to nie prawda. Pozdrawiam wszystkich.

Opublikowano
wszystkie informacje można uzyskać bezpośrednio w bankach i niech nikt nie mówi, że jest inaczej, bo to nie prawda. Pozdrawiam wszystkich.

 

Myślę, że sporą (objętościowo) książkę mógłbym napisać o niekompetencji pracowników banków, więc się z Panem nie zgodzę (śmiem twierdzić, że zdecydowana większość nie nadaje się do tej pracy - są po prostu "z łapanki"). Mało tego, gdybym mógł uczciwie przedstawiać sytuację klientowi to nie zrezygnowałbym z pracy w banku i nie założył własnej działalności. Ale oczywiście nigdy nikogo nie zmuszałem do współpracy ze mną. To forum to fenomenalne miejsce: może Pan tutaj uzyskać informację, które pomogą Panu zaoszczędzić czas i pieniądze. Dostanie Pan (najczęściej) rozwiązanie na tacy i jak Pan chce może Pan iść sam do konkretnego banku. Zastanawia mnie postawa pani Poziomki78, skoro ma Pani tak złe zdanie o doradcach "pozabankowych" to po co Pani zadaje im pytania. Kto ma większy interes w wychwalaniu konkretnego banku? ja czy pracownik danego banku? proste pytanie, które myślę, że trochę rozjaśni w głowie.

Niestety na rynku funkcjonuje wiele firm doradztwa, a w ich obrębie wielu doradców, którzy również powinni zmienić zawód. Bardzo podobał mi się poniższy wątek:

tematy23/doradztwo-finasowe-vt9815.htm

 

Znam również ludzi z takich firm. DLa nich ja nie jestem doradcą :D , bo nie "obsługuję klienta kompleksowo" czyt. nie wciskam wszystkiego co popadnie dla prowizji... :D :D :D

Przygotowuję podsumowanie AI tego tematu…
Opublikowano

Nie wiem za bardzo skad wniosek, ze moja sugestia byla natarczywa, a moja osoba wszystkowiedzaca...

Opublikowano

Pani Poziomko78, bardzo przepraszam, ale sformułowania typu:

Bałam się, że jeśli sprawę będę załatwiać przez doradcę, to nigdy nie będę miała pewności, czy mój wybór będzie dobry, że nie dotknę problemu sama. Cieszę się, że nie wdepnęłam. Dla własnych finansów warto zedrzeć własne zelówki :-)

chyba dość jednoznacznie wskazują Pani stosunek do naszej pracy. Uderzyło mnie zwłaszcza sformułowanie "cieszę się, że nie wdepnęłam".

 

Jeszcze jedno: dlaczego pisze Pani o sobie w trzeciej osobie?

Pani poziomka78 nie napisała słowa o tym, że ma złe zdanie o doradcach.

 

A na forum jest dla ludzi, po prostu dla ludzi, których łączy wspólny temat. No, chyba że to forum wyłącznie dla doradców i ich potencjalnych klientów...

Misja forum chyba jest jasno określona w regulaminie, a jeżeli zobaczy Pani post zachęcający do skorzystania z usług jakiegokolwiek doradcy, proszę zgłosić go do usunięcia jako naruszający regulamin forum. Jeżeli dostanie Pani wiadomość "reklamową" na prv, pomimo iż Pani o to nie prosiła - również proszę zgłosić ten fakt :)

Opublikowano

Być może ma Pan (ekspert) rację, ale ja będę się upierał przy swoim: w kontaktach z bankami trafiałem na ludzi uprzejmych, szczerych, otwartych, takich do pogadania o wszystkim (szczególnie polecam Panią Annę W. z O/IV PKO BP w Lublinie), służących radą i pomocą, jasno przedstawiających plusy i minusy potencjalnej umowy kredytowej i to oni pomogli mi odzyskać wiarę w człowieka tak bardzo nadszarpniętą przez środowisko doradców.

Opublikowano

Nigdy nie zrozumiem generalizowania.Są dobrzy i beznadziejni doradcy i są dobrzy i beznadziejni sprzedawcy bankowi.

Opublikowano
Nigdy nie zrozumiem generalizowania.Są dobrzy i beznadziejni doradcy i są dobrzy i beznadziejni sprzedawcy bankowi.

 

Jasne. Przychylam się do tego zdania. Za bardzo zgeneralizowałem sprawę.

 

A teraz jeszcze jedno słówko do "experta": może się nie znam za bardzo, nie jestem doradcą, ale przy samodzielnym załatwianiu sprawy bezpośrednio w banku na pewno oszczędza się czas i chyba jednak łatwiej wychwycić co jest dobre, a co złe nawet przy niekompetencji pracownika - chociażby w produkcie końcowym czyli umowie. Z tego co wiem to nie jest ona jeszcze wiążąca i staje się taka dopiero po podpisaniu aktu notarialnego i uruchomieniu kredytu (mówię cały czas o kredycie hipotecznym oczywiście) więc jeżeli jest cos nie tak jak nam się wczesniej wydawało to mamy możliwość wyboru decyzji na tak lub nie.

Opublikowano
[Z tego co wiem to nie jest ona jeszcze wiążąca i staje się taka dopiero po podpisaniu aktu notarialnego i uruchomieniu kredytu (mówię cały czas o kredycie hipotecznym oczywiście) więc jeżeli jest cos nie tak jak nam się wczesniej wydawało to mamy możliwość wyboru decyzji na tak lub nie.

 

Panie Poljack, umowa to umowa - obowiązuje od momentu podpisania (ewentualnie może obowiązywać od wskazanego terminu). Oczywiście w umowie mogą być zapisy mówiące o tym, że umowa wygasa po upływie określonego terminu (obecnie zazwyczaj odbywa się to bez kosztów dla kredytobiorcy). I rozumiem, że o to Panu chodziło.

 

Z oszczędnością czasu - w Pana przypadku nie można się nie zgodzić, ale to też wcale nie jest tak "na pewno". Bo np. z uwagi na godziny pracy klient może upoważnić doradcę do odbioru pewnych dokumentów, których klient sam nie jest w stanie załatwić w krótkim okresie.

Absolutnie nie mam zamiaru bronić "kolegi" :evil: z OD, bo właśnie przez takie osoby wizerunek doradcy jest taki jaki jest, ale też śmiać mi się chce jak ktoś mi mówi o "szczerości i otwartości doradcy bankowego" :lol: Nie chcę nikogo urazić, ale proszę o zrozumienie, że doradca bankowy nie ma doradzać, a ma sprzedawać. Na szczerość to może sobie pozwolić na forum, po pracy, ale nie w placówce bankowej, gdzie "ściany mają uszy" a jeszcze jest możliwość, że dany klient jest "testerem". A może któryś z "bankowców" doradził bank konkurencyjny, mimo iż spełniał Pan warunki w danym banku?

Opublikowano

Ma Pan zapewne dużo racji, nie przeczę. Ale jej część jest tez po mojej stronie. Moja wiedza wynika z doświadczenia. Umowy kredytowej (kredyt hipoteczny) nie traktuje sie jak "zwykłej", od której faktycznie mozna odstapić w terminie 10 dni. Podpisywałem niedawno umowę z bankiem i na pewno nie jest ona wiążąca "od zaraz" - po prostu umowa nabiera mocy z chwila uruchomienia kredytu czyli przekazania go fizycznie na konto zbywcy w tym przypadku (i tak stanowi jeden z punktów umowy). Co do pozostałych Pana uwag zgadzam się.

Opublikowano

prawda jest taka, że umowa obowiązuje obydwie strony. Pan mając podpisaną umowę może mieć pewność, że po spełnieniu warunków zawartych w tej umowie, bank wywiąże się ze swojej części, czyli wypłaci środki. Gdyby było tak jak Pan twierdzi (czyli umowa zaczyna obowiązywać po podpisaniu przez klienta aktu notarialnego)- bank bez podania przyczyny mógłby "zerwać" umowę (bo np. marże poszły w górę...) lub przynajmniej ją renegocjować, prawda? Umowa jest wiążąca "od zaraz" lub od terminu oznaczonego w umowie. Mało tego - jeszcze kilka lat wstecz przy podpisaniu umowy pobierana była prowizja (przy kredytach firmowych w PKO BP taka sytuacja ma miejsce także obecnie), umowa może zawierać także kaluzulę, że mimo nie uruchomienia kredytu w określonym terminie, bank może żądać zapłaty przez klienta prowizji jeśli nie była ona uiszczona przy podpisaniu umowy. Jeżeli nadal twierdzi Pan inaczej - proszę skonsultować to z doradcami bankowymi - może im Pan zaufa ;)

Opublikowano

Ja swoje, a Pan dalej swoje, Panie expert! Toż wyraźnie piszę chyba, że jeden z punktów umowy stanowi, że jest ona ważna od chwili uruchomienia kredytu (żeby kredyt się uruchomił muszę do banku dostarczyć akt notarialny). I niech Pan wyobrazi sobie, że nie ma w umowie żadnej klauzuli o prowizji bądź innych "karach" w przypadku nieuruchomienia kredytu i nie zapłaciłem też żadnej prowizji przy podpisywaniu umowy. Jedyny koszt jaki poniosłem to 200 zł tytułem wykonanej przez bank wyceny nabywanej nieruchomości. I jeszcze niech Pan sobie wyobrazi, że taką umowę zawarłem właśnie z PKO BP. Skąd więc Pan czerpie wiedzę o aktualnościach w sferze kredytów?????? Gratuluję wiedzy i fachowości!

Opublikowano

Panie Poljack, co do zasobów mojej wiedzy i kompetencji proszę się nie obawiać, bo przecież nie będzie Pan korzytał więcej z usług doradców finansowych, więc Pan "nie wdepnie". Niemniej myślę, że wielu pracowników banków nie ma nawet pełnej wiedzy dotyczącej oferty tylko i wyłącznie swojego banku, a co dopiero ogólnej sytuacji na rynku, czy też szerszego obrazu rynku, a nie mówiąc już o podstawowych zagadnieniach prawnych :lol: Umowa kredytu bankowego jest umową konsensualną.

Zaciekawił mnie ten "paragraf umowy mówiący o tym, że umowa jest ważna od momentu uruchomienia kredytu". Gdyby tak było 30-letni okres kredytowania powinien być liczony od momentu uruchomienia kredytu (czytaj bliżej nieokreślony, bo nie wiadomo, czy uruchomi Pan kredyt w miesiącu podpisania umowy czy za pół roku), a jak ma Pan określony czas w umowie? w sądzie również trzeba podać konkretną datę ważności zabezpieczenia kredytu. Ponadto w Pana rozumieniu zabawni byliby wszyscy klienci tak bardzo wyczekujący umowy kredytowej. Bo co z tego, że klient podpisze akt notarialny skoro bank może odmówić uruchomienia kredytu (przecież nie ma Pan żadnych praw, bo nie ma ważnej obowiązującej umowy). Kupuje Pan nieruchomość za 220.000 mając 100.000 zł środków własnych i licząc na 120 tys. kredytu. Ma Pan umowę, podpisuje akt notarialny, a bank odmawia Panu uruchomienia kredytu (załóżmy, ze nie ma Pan możliwości uzyskania kredytu w innym banku) i co wówczas?. Czy widzi Pan paradoks swojego rozumowania?

 

 

Co do mojej osoby - od kilku miesięcy borykam się problemami zdrowotnymi dzieci (a trzecie w drodze), rozważam różne warianty: włącznie z zmianą miejsca zamieszkania na tereny górskie, unormowaniem czasu i stylu pracy (mam dość obrywania za niekompetencję "specjalistów bankowych"), a może nawet zmiany charakteru pracy, więc tym bardziej nie musi się Pan obawiać, że ktoś "wdepnie" korzystając z moich usług. Niemniej chciałbym i wszystkim życzę dużo, bardzo dużo szczęścia, by trafili w banku na kompetentnego doradcę, bo to naprawdę nie jest proste. Na tym forum działa kilku doradców bankowych, ale to jest znikomy procent ludzi zatrudnionych w sektorze bankowym, więc nie sądzę, bym kogokolwiek obrażał mówiąc prawdę.

Opublikowano
Luzno, Twoja sprawa. Najwyzej bedziesz zalowala, ale to juz nie moja sprawa.

 

a dlaczego miałaby żałować? jeśli rozezna sie ktoś w temacie i ma czystą sytuację, to chyba lepiej jest polegać na sobie? kazdy ma wybór.

 

a to jaki doradca, to zależy jedynie od człowieka, który Was obsługiwał

Opublikowano

Jeszcze raz do Pana Experta: nie mogę zauwazyć paradoksu mojego rozumowania, bo go nie ma! Jeszcze raz chcę powiedziec, że ja opieram się na tym co się wydarzyło z moim kredytem i zaręczam, że piszę prawdę, całą prawde i tylko prawdę. Z mojej umowy z bankiem wynika po prostu, że mam czas na uruchomienie kredytu do końca kwietnia. Jeżeli nie uczynię tego w tym okreslonym czasie umowa przestaje obowiązywać lecz dzieje się to na prawdę bez żadnych konsekwencji finansowych dla mnie. Czy tak trudno w to uwierzyć?

 

I żeby zakończyć spory w tym temacie - intencją moja było wskazanie, że nie koniecznie trzeba korzystać z pomocy doradców ponieważ spokojnie można wszystko załatwić w placówce banku. Tak czy inaczej podtrzymuję swoje zdanie. Przecież nie podpisuje Pan umowy w ciemno, bez jej przeczytania i zrozumienia. Wystarczy w każdym banku, w którym składamy wniosek o kredyt twardo żadać przedstawienia wszystkich warunków umowy, opłat, kar ewentualnych itp. itd i po porównaniu kilku ofert wybrac tę najlepszą. A która będzie najlepsza to już prywatne zdanie każdego kredytobiorcy poniewaz każdy ma inne priorytety - dla jednego będzie to brak prowizji, dla innego możliwość wczesniejszej spłaty bezprowizyjnej, dla jeszcze innego jeszcze inne kryteria. I to tyle w tym temacie.

Opublikowano
Jeszcze raz do Pana Experta: nie mogę zauwazyć paradoksu mojego rozumowania, bo go nie ma!

 

Jeszcze raz chcę powiedziec, że ja opieram się na tym co się wydarzyło z moim kredytem i zaręczam, że piszę prawdę, całą prawde i tylko prawdę. Z mojej umowy z bankiem wynika po prostu, że mam czas na uruchomienie kredytu do końca kwietnia. Jeżeli nie uczynię tego w tym okreslonym czasie umowa przestaje obowiązywać lecz dzieje się to na prawdę bez żadnych konsekwencji finansowych dla mnie. Czy tak trudno w to uwierzyć?

 

Ja swoje, a Pan dalej swoje, Panie expert! Toż wyraźnie piszę chyba, że jeden z punktów umowy stanowi, że jest ona ważna od chwili uruchomienia kredytu

 

Powyższe wypowiedzi o paradoksie (tylko na podstawie Pana cytatów) ;) - wniosek: skoro umowa jest ważna od chwili uruchomienia, a Pan tego kredytu nie uruchomi to przecież umowa nigdy nie będzie ważna. A zatem jak coś co nie jest ważne (w rozumieniu prawnym, obowiązujące... brakuje mi słowa, ale chyba wiadomo o co chodzi) może przestać być ważne?

Poza tym mam takie wrażenie, że rozmowa schodzi z ogólnej na szczegółową (dotyczącą Pana przypadku), a Pan nie ma żadnej, absolutnie żadnej wiedzy prawnej. Powtórzę - umowa kredytowa obowiązuje od momentu jej podpisania, umowa reguluje prawa i obowiązki obydwu stron, a także skutki różnych sytuacji - np. brak spełnienia warunków do uruchomienia kredytu. I tutaj po raz kolejny powtórzę, że to, że w obecnej sytuacji na rynku kredytów hipotecznych - brak uruchomienia kredytu nie wiąże się z żadnymi kosztami nie oznacza, że tak jest, bo jakieś przepisy prawa to regulują! Tak jest, bo tak przewiduje to umowa kredytu. Jeżeli w umowie jest inaczej, kredytobiorca z uwagi na to, że UMOWA OBOWIĄZUJE OD MOMETU JEJ PODPISANIA zgodnie z prawem zobowiązany jest zaspokoić roszczenia banku przewidziane w umowie!

 

Panie Poljack, na tym forum udzielałem się charytatywnie w jasno określonym celu. Najczęściej zabierałem głos w dyskusjach ogólnych (rzadko robiłem symulacje choć wskazywałem konkretne banki). Z wieloma osobami prowadziłem zaciekłe dyskusje (taka moja wada: zawziętość), demaskowałem oszustwa, byłem wyśmiewany, a nawet kilkakrotnie grożono mi procesami sądowymi (i to zarówno firmy jak osoby prywatne), kilka osób próbowało podważyć moją wiedzę i kompetencje (nieomylny nie jestem, więc jeżeli nie miałem racji to przyznałem się do tego - w żadnej dziedzinie nie czuję się Alfą i Omegą), nieodpłatnie pomagałem ludziom pisać pisma o restrukturyzację długów, usuwanie wpisów z rejestrów bankowych. I po co? by usłyszeć, że zawód doradcy jest zbędny, bo "wszystko można załatwić samemu" :( Gdyby pracownicy banków byli tacy jak Pan pisze to rzeczywiście firmy doradztwa kredytowego byłyby zbędne. Problem polega na tym, że tak nie jest!

Niemniej jeżeli moje plany się powiodą, na rynku będzie jedna firma doradcza mniej :lol:

Opublikowano
Gdyby pracownicy banków byli tacy jak Pan pisze to rzeczywiście firmy doradztwa kredytowego byłyby zbędne. Problem polega na tym, że tak nie jest!

 

I to jest sedno sprawy Panie Expert!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Firmy doradcze są zbędne. Koniec. Kropka.

Opublikowano
Gdyby pracownicy banków byli tacy jak Pan pisze to rzeczywiście firmy doradztwa kredytowego byłyby zbędne. Problem polega na tym, że tak nie jest!

 

I to jest sedno sprawy Panie Expert!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Firmy doradcze są zbędne. Koniec. Kropka.

 

Pana przykład (powyższa dyskusja) pokazuje dobitnie, że jest inaczej. Doradca bankowy wmówił Panu, że umowa kredytowa obowiązuje od momentu uruchomienia kredytu, co jest bynajmniej śmieszne (dla osób, które mają minimum wiedzy lub potrafią logicznie myśleć) lub obrazuje tragiczny poziom wiedzy tego "cudnego" doradcy bankowego. Problem polega na tym, że wielu osobom "bankowcy" wciskają "brednie", czego dowodów na tym forum znajdzie Pan wiele (zachęcam do odwiedzenia "dyskusji ogólnych" oraz działu "kredyty dla zadłużonych"). Dość zabawne były też polemiki dwóch doradców DB (prezesika24, którego pozdrawiam oraz bodajże pani Karoliny).

 

Żeby nie musiał Pan długo szukać

tematy1/jak-usunac-wpis-w-bik-vt7918.htm

Opublikowano

Kończę już na 100 procent polemikę z Panem, bo nie ma to najmniejszego sensu: ja o gruszce, a Pan o pietruszce i tak bez przerwy. Skoro według Pana nie prezentuję minimalnego poziomu wiedzy, ani tez nie potrafię logicznie mysleć to rzeczywiście nie ma sensu polemizowac na tak róznych poziomach, bo zakładam,że sobie przypisuje Pan wiedzę na najwyższym poziomie i jedynie słuszne rozumowanie w kwestii kredytów. Prezentuje Pan swoimi poglądami (niezależnie jakie były Pana intencje i ilu osobom Pan podobno pomógł) to co mnie właśnie odpycha od środowiska doradców: pychę i zarozumiałość. Sądzi Pan, że ma jakąś misję do spełnienia?, patent na nieomylność? Ja przedstawiłem tylko suche fakty dotyczące mojego kredytu i mojej umowy z bankiem i sądzę, że osoby "nie skażone" wiedzą doradcy zrozumiały dostatecznie o czym pisałem (dla Pana jeszcze raz powtórzę: bank wyznaczył termin na uruchomienie kredytu i jeżeli tego nie uczynię umowa przestaje obowiązywać, tak stanowi jeden z punków umowy, nie poniosłem żadnych kosztów z tytułu zawarcia umowy i nie poniosę ich w razie nie skorzystania z kredytu). Pan, jako doradca, z góry zakłada, że wszelkie "ciemniactwo" powinno skorzystać z Pana usług, bo inaczej to kredytu wziąć się nie da i przeczytanie ze zrozumieniem kilku stron umowy przerasta przeciętnego klienta. Niech Pan pozostanie, w związku z powyższym, nadal w swoim przeświadczeniu - byc może są osoby, które uwierzą w Pana wersję, ale sądzę, że i mnie udało się przekonać część potencjalnych kredytobiorców do oszczędzenia czasu i nerwów przy kontaktach z doradcami. I na koniec - gdyby chciało sie Panu jeszcze powyżywać na forum i wylać tu część swojej frustracji to śmiało: ja już na ten temat nie odpiszę. Pozdrawiam.

Opublikowano

Panie Poljack przecież to Pan wylewa swoją frustrację na tym forum.Na poprzedniej stronie przeprasza Pan za generalizowanie a na tej wraca Pan do tego.Czy jak Pan idzie do lekarza a ten Pana nie wyleczy to zaczyna się Pan sam leczyć i nigdy nie pójdzie Pan już do lekarza?.

 

Wiadome że w każdym ze środowisk są osoby,które się do tego nie nadają.Taka jest kultura pracy w Polsce i dotyczy KAŻDEJ branży.Nie odbieraj jednak Pan pracy i chleba doradcom,którzy wkładają dużo serca w to co robią.

Opublikowano

Rozumiem, że ostatnia Pana wypowiedź jest obraźliwa, bo na podstawie Pana wypowiedzi udowodniłem, że nie ma Pan racji (a dla tych "nie skażonych" wiedzą doradczą przedstawiłem nawet interpretację Pana wypowiedzi).

 

No właśnie: przecież napisałem, że nie jestem omnibusem (nawet przyznałem, ze kilka razy nie miałem racji), a Pan dalej swoje, że uważam, że jestem nieomylny, pyszny etc.. Nikogo też nie nakłaniam ani nie nakłaniałem do korzystania z moich usług, a ponieważ umowy kredytowe są dość standardowe w bankach - najczęściej porady na forum polegały na wskazniu konkretnego banku... więc o czym Pan mówi? o jakiej "ciemnocie"? Nie jest wstydem czegoś nie wiedzieć, ale po to jest np. to forum, by szukać odpowiedzi. "Ciemnotą" bardziej określiłbym człowieka, który uważa, że wszystko wie, mimo iż nic nie wie! i nie jest w stanie przyjąć tego do wiadomości :p

O braku kosztów też pisałem, a Pan dalej swoje... reasumując na Pana miejscu publicystykę zakończyłbym już dawno, bo tylko się Pan ośmiesza. Do użycia weszła już definicja "trollingu" na forach dyskusyjnych. Jest to działanie mające na celu sianie zamentu i kłótni. Jeżeli ma Pan konkretną informację do przekazania proszę to zrobić, jeżeli ktoś ma odmienne zdanie to być może podzieli się z forumowiczami. I tak wywiązuje się dyskusja, a Pan pisze: "zapewne ma Pan rację, ale...". Potem udowadniam Panu, że nie ma Pan racji (chyba już nikt nie ma co do tego wątpliwości) to wówczas przechodzi Pan do obrażania mnie i wyśmiewania zawodu doradcy finansowego.

Reasumując:

Pana wypowiedź zawiera jedną konkretną informację: jeden z doradców OD w Lublinie jest osobą niekompeteną. I to tyle...

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Nowe wątki

Pomocne w oddłużaniu

Reklama
Portal Dłużnika. Długi? Pozew? Windykacja? Sprawdź, jak możemy Ci pomóc.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.