Skocz do zawartości

Wziąłem pożyczkę na spłatę pożyczek i upadłem na dno.


UtraconeLata

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Cześć, może to nieodpowiednie forum, ale czy jest ktoś teraz online, kto mógłby porozmawiać na priv? Straciłem wszystko i jestem o krok od ostatecznego rozwiązania...

Opublikowano
40 minut temu, UtraconeLata napisał(a):

Cześć, może to nieodpowiednie forum, ale czy jest ktoś teraz online, kto mógłby porozmawiać na priv? Straciłem wszystko i jestem o krok od ostatecznego rozwiązania...

Masz od tego linie pomocy, nikt z nas chyba nie jest terapeutą albo osobą z takimi zdolnościami żeby móc jakkolwiek pomóc. Dodam od siebie, że wiele osób tutaj straciło wszystko lub prawie wszystko w tym i ja- grunt to chcieć żyć, dzwoń na linię pomocy koniecznie. 

Opublikowano
Godzinę temu, UtraconeLata napisał(a):

jestem o krok od ostatecznego rozwiązania...

Czyli upadłości? :) bo dług to nie koniec świata. 


------------------------------- dodano 13 minut później -------------------------------

PS. Niedawno pisałeś że kończysz długi wraz z 2025 rokiem, max początek 2026. 

Następnie brałeś pożyczkę około 30.000 (na tym forum o tym pisałeś) na spłatę pożyczek. 

Po uzyskaniu kredytu wziąłeś kolejne chwilówki. Nic nie rozumiem z tego. Po co? 

Opublikowano (edytowane)

Nie poradziłem sobie z przeszłością - straconymi latami 20, straconą miłością, do tego zaostrzyły się problemy zdrowotne, które utrudniają mi codzienne funkcjonowanie, znowu doszły również pretensje ze strony rodziny i wypominanie wcześniejszego grania. To wszystko sprawiło, że pękłem i znowu chciałem wszystko odwrócić grą... Wziąłem kredyt 40 000 w inbanku, później poleciały chwilówki, dług wzrósł do ponad 100 tysięcy i skończyłem u jednej z firm oddłużeniowych. Proces był trudny, ale udało się "pomóc" i po wielu miesiącach znaleźć finansowanie na spłatę inwestora, zapłacenie firmie oddłużeniowej (45 000 za uzyskanie kredytów) - łączna rata ok. 3800 zł przy zarobkach 5700. Załamany wszystkim, że spieprzyłem sobie życie na kolejne 10 lat, wziąłem pożyczkę ostatniej szansy i oczywiście przegrałem, choć byłem 1 mecz od wygranej, która spłaciłaby wszystkie długi. Podsumowując:
-zarobki 5700, bo zrezygnowałem z ppk (wcześniejszej było 5500)

-20 tysięcy pożyczki prywatnej do oddania do dzisiaj

-150 tysięcy z raifaissen digital banku z ratą blisko 2200

- 40 tysięcy z as inbank z ratą 574

- 70 tysięcy z as inbank z ratą 950

- 9 tysięcy provident z ratą 650

 

Przeklinam czerwiec 2017, w którym pierwszy raz zagrałem, bo uznałem, że to będzie wspaniała forma zarobku, ponieważ od zawsze miałem jakieś problemy psychiczne i bałem się iść do pracy dorywczej w wakacje, a presja ze strony rodziny była bardzo duża. Od 2019 jestem na lekach, od tego czasu też jestem w terapii, w listopadzie 2021 straciłem miłość życia, z czym do teraz nie mogę się pogodzić, w tym czasie zostałem również wyrzucony z domu rodzinnego za hazard. Później przez 4 lata mieszkałem na kanapie w pokoju gościnnym u dziadków, gdzie byłem traktowany jak śmieć. W sierpniu 2025 roku po totalnym rozczłonkowaniu psychicznym wróciłem do domu rodzinnego i chyba dzisiaj znowu zostanę z niego wyrzucony i trafię na ulicę, jak to wszystko wyjdzie...

 

Jak sobie pomyślę, że stracę kolejną dekadę życia na ten syf, to myślę o ostatecznym rozwiązaniu. Chciałem być tylko zdrowy, mieć normalne życie z żoną i dziećmi, a nie mam nic, tylko zgliszcza... Nie mam siły na to wszystko. Doradźcie co mam robić w tej sytuacji, błagam...

Edytowane przez UtraconeLata
Opublikowano
32 minuty temu, UtraconeLata napisał(a):

Wziąłem kredyt 40 000 w inbanku, później poleciały chwilówki, dług wzrósł do ponad 100 tysięcy i skończyłem u jednej z firm oddłużeniowych. Proces był trudny, ale udało się "pomóc" i po wielu miesiącach znaleźć finansowanie na spłatę inwestora, zapłacenie firmie oddłużeniowej - łączna rata ok. 3800 zł przy zarobkach 5700.

Chyba opisujesz firmę zadłużeniową, bo z oddłużaniem nie ma to nic wspólnego o czym już wiesz. 

Opublikowano (edytowane)

Niestety boleśnie się o tym przekonałem. Doszedłem do największej ściany i muszę w końcu jakoś pogodzić się z przeszłością, utraconymi latami, utraconą miłością i tym, że nie naprawię zdrowia na już. Mam nadzieję, że nie zostanę dzisiaj bezdomnym, ale pytanie do Was, co zrobić z tą sytuacją finansową...? Czy to temat na upadłość? Jestem z Wrocławia.

 

P.S. Panie Łukaszu, napisałem do Pana wiadomość prywatną.

Edytowane przez UtraconeLata
Opublikowano
59 minut temu, UtraconeLata napisał(a):

Niestety boleśnie się o tym przekonałem. Doszedłem do największej ściany i muszę w końcu jakoś pogodzić się z przeszłością, utraconymi latami, utraconą miłością i tym, że nie naprawię zdrowia na już. Mam nadzieję, że nie zostanę dzisiaj bezdomnym, ale pytanie do Was, co zrobić z tą sytuacją finansową...? Czy to temat na upadłość? Jestem z Wrocławia.

 

P.S. Panie Łukaszu, napisałem do Pana wiadomość prywatną.

Chodzisz na terapię? Masz jakąś pomoc psychologiczną? 

Warto wiedzieć
Edukacyjne podsumowanie wygenerowane przez AI,
W sytuacji, gdy pożyczka na spłatę innych pożyczek doprowadziła do pogłębienia problemów finansowych, kluczowe jest znalezienie przyczyny zadłużenia oraz przygotowanie realnego planu oddłużania. Należy ustalić miesięczny budżet, kontrolować wydatki, unikać zaciągania nowych zobowiązań oraz rozmawiać z wierzycielami o możliwych warunkach spłaty, takich jak wydłużenie okresu spłaty czy wakacje kredytowe.

Ważne jest, aby nie brać kolejnych pożyczek na spłatę starych, ponieważ prowadzi to do pętli zadłużenia. Należy także unikać refinansowania i przedłużania terminów spłaty, które często zwiększają całkowity koszt zadłużenia. W przypadku problemów z regulowaniem zobowiązań warto rozważyć podział długów na grupy według kosztów i statusu prawnego oraz skupić się na spłacie tych, które mogą spowodować największe konsekwencje, takich jak sprawy sądowe.

Ważne jest także, aby nie ignorować korespondencji sądowej i nie podejmować decyzji pod wpływem emocji. Wsparcie merytoryczne, edukacja finansowa oraz ewentualna pomoc specjalistów mogą pomóc w odzyskaniu kontroli nad finansami i wyjściu z trudnej sytuacji zadłużenia.

#pożyczki #zadłużenie #oddłużanie
Opublikowano
25 minut temu, kaorisloop napisał(a):

Chodzisz na terapię? Masz jakąś pomoc psychologiczną? 

Chodzę, ale jak widać nie pomaga... Teraz miałem 1.5-miesięczną przerwę, bo moja terapeutka pojechała na wakacje. 

Opublikowano
3 godziny temu, UtraconeLata napisał(a):

Niestety boleśnie się o tym przekonałem. Doszedłem do największej ściany i muszę w końcu jakoś pogodzić się z przeszłością, utraconymi latami, utraconą miłością i tym, że nie naprawię zdrowia na już. Mam nadzieję, że nie zostanę dzisiaj bezdomnym, ale pytanie do Was, co zrobić z tą sytuacją finansową...? Czy to temat na upadłość? Jestem z Wrocławia.

 

P.S. Panie Łukaszu, napisałem do Pana wiadomość prywatną.

Prawda jest taka że ile razy nie dostałbyś szansy to wrócisz do punktu wyjścia ,jeżeli powody o których piszesz są prawdziwe to nieradzisz sobie z życiem codziennym które spotykają miliony Polaków.Moja rada????Polecam ją każdemu zadłużonemu na duże kwoty nie posiadającemu dużego źródła dochodu w Polsce,spokój się wyjedz do pracy w innym kraju ,co miesięczna wypłata w kwocie kilkunastu tysięcy zł plus benefity powinny pomóc.

Opublikowano
23 minuty temu, Krzysztof71 napisał(a):

Prawda jest taka że ile razy nie dostałbyś szansy to wrócisz do punktu wyjścia ,jeżeli powody o których piszesz są prawdziwe to nieradzisz sobie z życiem codziennym które spotykają miliony Polaków.Moja rada????Polecam ją każdemu zadłużonemu na duże kwoty nie posiadającemu dużego źródła dochodu w Polsce,spokój się wyjedz do pracy w innym kraju ,co miesięczna wypłata w kwocie kilkunastu tysięcy zł plus benefity powinny pomóc.

Wyjazd za granicę nie pomoże absolutnie w niczym. spłaci szybciej swoje długi (lub nie?) by za chwilę mieć 5x tyle.

Jedynie pogrzeb droższy i sprowadzenie ciała do kraju.

Problem dla rodziny.

 

Kolejność tutaj jest kluczowa.

najpierw zająć się przyczyną poźniej leczyć skutki.


Idź na meeting, poznaj ludzi którzy mają podobny problem, i poddaj się. Tam się zaczyna zmiana.

z długami da się żyć.

i to całkiem dobrze, masz tu wystarczająco dużo przykładów. 
powodzenia w dobrych wyborach.

Opublikowano (edytowane)

Żyję z długami, depresją, strachem już 11 lat, więcej tego nie zniosę...


------------------------------- dodano 2 minuty później -------------------------------

Godzinę temu, PAWELAS napisał(a):

No a upadłość konsumencka? 

Byłem dzisiaj na darmowej poradzie prawnej, pani prawnik powiedziała, że moja sytuacja raczej nie kwalifikuje się do upadłości konsumenckiej, bo nie jest tak, że nie potrafię zaspokoić żadnego wierzyciela, a tutaj trzeba byłoby nie spłacać wszystkich wierzycieli minimum 3 miesiące...

Edytowane przez UtraconeLata
Opublikowano

Różnica jest tego rodzaju, że cały czas się kopiesz z koniem. A koń kopie mocniej. 
 

Wrocław to duże miasto. Idź ma meeting, może akurat dzisiaj jest ten dzień. Zmiana zaczyna się w głowie. Finanse przyjdą później. 
 

jesli wolisz tu siedzisz i liczyć na magiczne rozwiązanie, może nie przyjść  

Opublikowano (edytowane)

Pójdę, porozmawiam dzisiaj z mamą, przyznam się do wszystkiego, ale nie wiem, co dalej będzie. Przed oczami same czarne scenariusze, tyle życia człowiek stracił...

 

Panie Łukaszu @lukaszb czy Pan również podziela opinie, że w mojej sytuacji upadłość konsumencka nie wchodzi w grę?

Edytowane przez UtraconeLata
Opublikowano
Godzinę temu, Jasiuuu napisał(a):

Wyjazd za granicę nie pomoże absolutnie w niczym. spłaci szybciej swoje długi (lub nie?) by za chwilę mieć 5x tyle.

Jedynie pogrzeb droższy i sprowadzenie ciała do kraju.

Problem dla rodziny.

 

Kolejność tutaj jest kluczowa.

najpierw zająć się przyczyną poźniej leczyć skutki.


Idź na meeting, poznaj ludzi którzy mają podobny problem, i poddaj się. Tam się zaczyna zmiana.

z długami da się żyć.

i to całkiem dobrze, masz tu wystarczająco dużo przykładów. 
powodzenia w dobrych wyborach.

,,idź na spotkania" no i co?Czy ktoś spłaci zadłużenie za niego???Oczym ty piszesz ???

Opublikowano
59 minut temu, UtraconeLata napisał(a):

Pójdę, porozmawiam dzisiaj z mamą, przyznam się do wszystkiego, ale nie wiem, co dalej będzie. Przed oczami same czarne scenariusze, tyle życia człowiek stracił...

 

Panie Łukaszu @lukaszb czy Pan również podziela opinie, że w mojej sytuacji upadłość konsumencka nie wchodzi w grę?

Jakieś czary mary Ci ta Pani prawnik powiedziała. No chyba, że Ty coś przekręciłeś, albo nie do końca zrozumiałeś co chciała przekazać. Ale mniejsza o większość. Ja uważam, że upadłość w przypadku hazardzistów to bardzo dobry pomysł. Bo jak zaczniesz robić wszystko, zamiast się leczyć, żeby tylko kasę zdobyć na długi, to szybko wrócisz do gry. A stresu, telefonów, windykacji będzie tylko więcej a więc i będzie coraz większe ciśnienie. 

 

A co do miłości życia :) Ten fragment szczególnie mnie rozbawił. 

 

Aha, @Szary powinien Cię trochę postawić na nogi. 

Opublikowano (edytowane)
24 minuty temu, lukaszb napisał(a):

Jakieś czary mary Ci ta Pani prawnik powiedziała. No chyba, że Ty coś przekręciłeś, albo nie do końca zrozumiałeś co chciała przekazać. Ale mniejsza o większość. Ja uważam, że upadłość w przypadku hazardzistów to bardzo dobry pomysł. Bo jak zaczniesz robić wszystko, zamiast się leczyć, żeby tylko kasę zdobyć na długi, to szybko wrócisz do gry. A stresu, telefonów, windykacji będzie tylko więcej a więc i będzie coraz większe ciśnienie. 

 

A co do miłości życia :) Ten fragment szczególnie mnie rozbawił. 

 

Aha, @Szary powinien Cię trochę postawić na nogi. 

Może rozbawił, ale nie potrafię sobie poradzić z utraconą przeszłością.

 

@lukaszb To mógłby mi Pan napisać, czy ta upadłość miałaby zastosowanie w mojej sprawie? Pani adwokat na darmowej poradzie prawnej po godzinnej konsultacji stwierdziła, że jednak nie łapię się na upadłość, bo ledwo, ledwo, ale mogę regulować należności. 5700 - 574 as inbank - 950 as Inbank - 2190 Raiffeisen - 615 Provident - 1000 zł składki do budżetu rodzinnego na życie, bo mieszkam z mamą i bratem daje kwotę, za którą mogę żyć. Nie wliczyła tej pożyczki od kolegi, ale powiedziała, że żeby dostać upadłość, to nie może być Cię stać na spłatę jakichkolwiek zobowiązań, bo żeby złożyć wniosek o upadłość, to trzeba zaprzestać spłaty wszytskich wierzycieli, a twierdzi, że przynajmniej część, jak nie wszytskich, oczywiście przy wegetacji, jestem w stanie co miesiąc zaspokajać. Jestem załamany...

Edytowane przez UtraconeLata
Opublikowano
5 minut temu, UtraconeLata napisał(a):

Może rozbawił, ale nie potrafię sobie poradzić z utraconą przeszłością.

 

@lukaszb To mógłby mi Pan napisać, czy ta upadłość miałaby zastosowanie w mojej sprawie? Pani adwokat na darmowej poradzie prawnej po godzinnej konsultacji stwierdziła, że jednak nie łapię się na upadłość, bo ledwo, ledwo, ale mogę regulować należności. 5700 - 574 as inbank - 950 as Inbank - 2190 Raiffeisen - 615 Provident - 1000 zł składki do budżetu rodzinnego na życie, bo mieszkam z mamą i bratem daje kwotę, za którą mogę żyć. Nie wliczyła tej pożyczki od kolegi, ale powiedziała, że żeby dostać upadłość, to nie może być Cię stać na spłatę jakichkolwiek zobowiązań. Jestem załamany...

Oczywiście, że się łapiesz. 

 

Bardziej martwi mnie Twój stan psychiczny. Lepiej byś zrobił jakbyś poszedł na terapię i tam się spróbował odbudować psychicznie. Bije od Ciebie grozą na kilometr, a przecież nie takie ludzie mają problemy - o czym zapewne wspomnisz za kilka lat, siedząc obok swojej nowej miłości życia, bez długów na głowie. A upadłość Ci w tym na pewno pomoże + koniecznie mądre i konsekwentne leczenie.

Opublikowano
4 godziny temu, UtraconeLata napisał(a):

Pójdę, porozmawiam dzisiaj z mamą, przyznam się do wszystkiego, ale nie wiem, co dalej będzie. Przed oczami same czarne scenariusze, tyle życia człowiek stracił...

 

Panie Łukaszu @lukaszb czy Pan również podziela opinie, że w mojej sytuacji upadłość konsumencka nie wchodzi w grę?

Słuchaj, narobiłeś sobie problemów, ale to nie znaczy, że wszystko jest stracone. Ani długi, ani utracone miłości nie definiują Cię jako człowieka, a zwłaszcza Twojej wartości. Problemy finansowe maja swoje rozwiązania, chociaz pewnie ich teraz nie widzisz. Tu zaufaj Panu @lukaszb. Nie rozwiążesz ich we wtorek wieczorem, ale krok po kroku ze wsparciem jak najbardziej. 

Napisałeś, że powiesz wszystko mamie. Powiedziałeś? 

Czy masz osobę bliską, do ktorej mozesz zadzwonić ? 

Napisz jak poszla rozmowa. 

I jak napisał Pan Łukasz wyżej, teraz chcemy, zebys był bezpieczny. Długami i hazardem zajmiesz się za chwilę

 

Opublikowano

Dzięki @lukaszb za wywołanie do tablicy ? 

Ja mam wrażenie, że już kiedyś go stawiałem, albo bliźniaczo podobną sytuację. 

 

Zabrałeś się do tego od dupy strony jak bez mała 99% hazardzistów. Nie dałeś sobie przemówić do rozumu, że długi są wtórne i nie nimi musisz się przejmować. 
Oddłużałem się 3 krotnie z długów hazardowych. Nawet nie można Cię winić za głupotę, bo takie są mechanizmy tej choroby. Sam jestem teraz cwany i pomagam innym, ale na etapie grania...byłem najmądrzejszy, a świat się  nie znał.

 

Po 3 razie jakieś 7 lat temu skończyłem z długami rzędu 200-300 tys ( zalezy jak liczyć)w znacznej części chwilówki, rodzina mnie skreśliła, a z dziewczyną z którą byłem 6 lat się rozstałem. Zarabiałem jakieś 3200. I też jestem z Wrocławia więc znam koszty życia. Grałem w Hicie, royalu, grandzie -pewnie znasz te miejsca, chyba że bawiłeś się bardziej bukmacherką. A zanim weszła ustawa hazardowa, to znałem każda spelune z automatami w miescie. 



Miałem ok 25-26 lat jak upadłem już na samo dno. Zacząłem grę jak miałem ok 20-21. Ciężko teraz mi czasem się połapać.

 

Obecnie mam 33. I  dokładnie 3 tygodnie temu 8.08 brałem ślub. Mam porządek w finansach. Nadal spłacam długi i lata jeszcze będę, ale ich zrozumienie i uporządkowanie pozwoliło mi normalnie zyć.  

Pierwszym krokiem było zaprzestanie zadłużania. Ratowanie bieżącej sytuacji długiem to droga donikąd. Straciłeś poczucie wartości pieniądza.
Dla Ciebie 1000zł, to są np 3 zakłady, 20 obrotów na maszynie albo parę kręceń na ruletce. Ewentualnie wykupienie u lichwiarza miesiąca spokoju od windykacji. Już wszystko jedno 1000 w te czy we w te . Kredyt kolejny - chuj biorę , bo co mi szkodzi. Znam ten stan.

 

Napędzany jest głównie strachem i może to zabrzmi śmiesznie, ale to co może Ci pomóc to przejście w stan "mam już na to wyjebane" .

Zadaj sobie pytanie "czego się boję?"  "Co mam do stracenia"? 

-Odpowiedź będzie jedna: na tym etapie już nic poza zdrowiem i czasem.

 

Banki nic Ci nie zrobią, chwilówki nic tak samo. Co mają Ci zabrać?  ALE możesz nadal się wyniszczać i nadal tracić lata. Zaufanie rodziny już straciłeś. Kobietę też. To jest moment na punkt zwrotny. Tu już żadne rozmowy nie pomogą. Hazardziści to są urodzeni krasomówcy i potrafią składać przepiękne przysięgi. Niestety nic nie warte. Tylko konkretnymi działaniami możesz sobie pomóc. I masz kilka rad na start: 

Po pierwsze: Zapisz się do AH. 

7 godzin temu, UtraconeLata napisał(a):

. Teraz miałem 1.5-miesięczną przerwę, bo moja terapeutka pojechała na wakacje. 

Chyba na Kamczatkę skoro tyle to trwało. Chłopie 1,5 miesiąca siedziałeś na dupie i nie zrobiłeś nic. Terapia nie jest po to ,żeby tworzyć pozory.  Wizyty u psychologa raz w tygodniu czy 2 i odpuszczanie ,bo go nie ma , to ponury żart , a nie terapia. Pokazuje też, że tak na prawdę Ci nie zależało, bo bardziej się martwisz długami i  straconym zaufaniem, a nie zdrowiem. 

Finanse: przestajesz spłacać i idziesz w upadłość. Na tym etapie uważam, że nie ma sensu się szarpać. Ale to nie działa tak, że najpierw robisz upadłośc, a potem ewentualnie się leczysz. robisz to równocześnie. INTENSYWNIE się leczysz, masz w dupie długi i szykujesz papiery pod upadłość. 

 

dalej: ucz się. Ucz się o tym z czym się mierzysz.

W kwestii finansowej to forum odpowie na każde pytanie. Wiedza, to Twoja nawiększa broń przed strachem związanym z długami.

Wesoła prawda jest taka, że z długami nawet ogromnymi da się zyć, da się to ułożyć, ale trzeba mieć wiedzę. W pewnym momencie jak miałem po 40 telefonów z windykacji, miałem już napady paniki, nie spałem i miałem myśli "ostateczne". 

Z każdym tygodniem się to zmieniało. Wiedziałem więcej o swoich prawach , o kłamstwach windykacji i o psychologii. Przeczytałem tu na forum każdy temat związany z firmami, które mnie obsługiwały. Rozmowa z tymi ciołkami z windykacji sprawiała mi perwersyjną przyjemność i stała się sportem. Czasem sam do nich dzwoniłem, jak się nie odzywali, z kilkoma już byłem po imieniu :D Nienawidzili mnie.  

 

Musisz nauczyć się mieć w dupie drugoplanowe konsekwencje. Może warto pójsć do psychiatry również, jeśli masz kliniczną depresję, to również tym należy się zająć od strony medycznej. 

 

W tym momencie musisz być egoistą. Przestać przepraszać mniej lub bardziej szczerze cały świat, a skupić się na sobie.  Priorytetem nie są długi, tylko Twoje leczenie. Nie rodzice, tylko twoje leczenie, nie dziewczyna TYLKO TWOJE LECZENIE.

Olewasz cały świat i skupiasz się na tym, czego TY potrzebujesz w tym momencie. Obejmuje to również rozrywkę. Nie żyj dla długów, tylko z długami.  Nadal masz prawo do chwil szczęścia. Do napicia się piwa, wyjścia do klubu czy wycieczki w góry na parę dni. Nie każda złotówka ma iśc na rzeczy niezbędne i racjonalne, bo żyjąc w ten sposób można oszaleć. I paradoksalnie jest to wyzwalacz hazardowy. Twój mózg i psychika potrzebują rozrywek, bo w przeciwnym razie ucieknie w znane schematy. 

W 2-3 lata Twój temat jest do ogarnięcia, ale pod jednym warunkiem: musisz przestać być najmądrzejszy i się miotać. 

 

a jak jesteś w dupie, to upadłośc Cię za uszy wyciągnie. Może to mało wychowawcze, ale chyba lepsze niż sznur.  Masz szanse na nowy start, ale musisz to zrobić mądrze. 

Często zaglądam na skrzynkę na forum, jakbyś miał jakieś pytania, to pisz. 
 

Opublikowano (edytowane)
15 godzin temu, lukaszb napisał(a):

Oczywiście, że się łapiesz. 

 

Bardziej martwi mnie Twój stan psychiczny. Lepiej byś zrobił jakbyś poszedł na terapię i tam się spróbował odbudować psychicznie. Bije od Ciebie grozą na kilometr, a przecież nie takie ludzie mają problemy - o czym zapewne wspomnisz za kilka lat, siedząc obok swojej nowej miłości życia, bez długów na głowie. A upadłość Ci w tym na pewno pomoże + koniecznie mądre i konsekwentne leczenie.

Czyli to nie jest tak, jak mówiła tamta prawnik, że nie może być mnie stać płacić żadnej raty, tak? Czy jeśli spłaciłbym tego providenta (podałem we wniosku zły adres zamieszkania - podałem adres dziadków, u których mieszkałem, bo bałem się przyjdzie jakaś poczta do domu rodzinnego i boję się odpowiedzialności karnej) i kolegę (musi mieć te pieniądze, bo stara się o mieszkanie), to czy dalej przy ratach 3800, zarobkach 5700 i mieszkaniu przy rodzinie dalej łapałbym się na upadłość? @lukaszb Panie Łukaszu, czy ewentualnie podjęlibyście się tej sprawy we Wrocławiu? 

 

Niestety 11 lat życia w strachu, depresji, napięciu sprawiły, że jestem bardziej zombie i ta groza się wylewa. Jestem już tym wszystkim autentycznie zmęczony i przygnieciony... Chciałbym też pogodzić się z przeszłością i zacząć normalnie żyć, a być może spieprzyłem sobie kolejne 10 lat życia.


------------------------------- dodano 4 minuty później -------------------------------

 

 

 

12 godzin temu, Aveve napisał(a):

Słuchaj, narobiłeś sobie problemów, ale to nie znaczy, że wszystko jest stracone. Ani długi, ani utracone miłości nie definiują Cię jako człowieka, a zwłaszcza Twojej wartości. Problemy finansowe maja swoje rozwiązania, chociaz pewnie ich teraz nie widzisz. Tu zaufaj Panu @lukaszb. Nie rozwiążesz ich we wtorek wieczorem, ale krok po kroku ze wsparciem jak najbardziej. 

Napisałeś, że powiesz wszystko mamie. Powiedziałeś? 

Czy masz osobę bliską, do ktorej mozesz zadzwonić ? 

Napisz jak poszla rozmowa. 

I jak napisał Pan Łukasz wyżej, teraz chcemy, zebys był bezpieczny. Długami i hazardem zajmiesz się za chwilę

 

@AveveDzięki za słowa otuchy, chciałbym, żeby bliscy myśleli podobnie. Nie, jeszcze nie powiedziałem, boję się tej rozmowy, bo rok temu usłyszałem, że przy kolejnym nawrocie stracę wszystko. Nie chcę znowu zawieść mamy, chociaż po części to wina też agresywnego środowiska rodzinnego, że wpadłem w to gówno, więc to taki paradoks.

Edytowane przez UtraconeLata
Opublikowano
12 godzin temu, Szary napisał(a):

Dzięki @lukaszb za wywołanie do tablicy ? 

Ja mam wrażenie, że już kiedyś go stawiałem, albo bliźniaczo podobną sytuację. 

 

Zabrałeś się do tego od dupy strony jak bez mała 99% hazardzistów. Nie dałeś sobie przemówić do rozumu, że długi są wtórne i nie nimi musisz się przejmować. 
Oddłużałem się 3 krotnie z długów hazardowych. Nawet nie można Cię winić za głupotę, bo takie są mechanizmy tej choroby. Sam jestem teraz cwany i pomagam innym, ale na etapie grania...byłem najmądrzejszy, a świat się  nie znał.

 

Po 3 razie jakieś 7 lat temu skończyłem z długami rzędu 200-300 tys ( zalezy jak liczyć)w znacznej części chwilówki, rodzina mnie skreśliła, a z dziewczyną z którą byłem 6 lat się rozstałem. Zarabiałem jakieś 3200. I też jestem z Wrocławia więc znam koszty życia. Grałem w Hicie, royalu, grandzie -pewnie znasz te miejsca, chyba że bawiłeś się bardziej bukmacherką. A zanim weszła ustawa hazardowa, to znałem każda spelune z automatami w miescie. 



Miałem ok 25-26 lat jak upadłem już na samo dno. Zacząłem grę jak miałem ok 20-21. Ciężko teraz mi czasem się połapać.

 

Obecnie mam 33. I  dokładnie 3 tygodnie temu 8.08 brałem ślub. Mam porządek w finansach. Nadal spłacam długi i lata jeszcze będę, ale ich zrozumienie i uporządkowanie pozwoliło mi normalnie zyć.  

Pierwszym krokiem było zaprzestanie zadłużania. Ratowanie bieżącej sytuacji długiem to droga donikąd. Straciłeś poczucie wartości pieniądza.
Dla Ciebie 1000zł, to są np 3 zakłady, 20 obrotów na maszynie albo parę kręceń na ruletce. Ewentualnie wykupienie u lichwiarza miesiąca spokoju od windykacji. Już wszystko jedno 1000 w te czy we w te . Kredyt kolejny - chuj biorę , bo co mi szkodzi. Znam ten stan.

 

Napędzany jest głównie strachem i może to zabrzmi śmiesznie, ale to co może Ci pomóc to przejście w stan "mam już na to wyjebane" .

Zadaj sobie pytanie "czego się boję?"  "Co mam do stracenia"? 

-Odpowiedź będzie jedna: na tym etapie już nic poza zdrowiem i czasem.

 

Banki nic Ci nie zrobią, chwilówki nic tak samo. Co mają Ci zabrać?  ALE możesz nadal się wyniszczać i nadal tracić lata. Zaufanie rodziny już straciłeś. Kobietę też. To jest moment na punkt zwrotny. Tu już żadne rozmowy nie pomogą. Hazardziści to są urodzeni krasomówcy i potrafią składać przepiękne przysięgi. Niestety nic nie warte. Tylko konkretnymi działaniami możesz sobie pomóc. I masz kilka rad na start: 

Po pierwsze: Zapisz się do AH. 

Chyba na Kamczatkę skoro tyle to trwało. Chłopie 1,5 miesiąca siedziałeś na dupie i nie zrobiłeś nic. Terapia nie jest po to ,żeby tworzyć pozory.  Wizyty u psychologa raz w tygodniu czy 2 i odpuszczanie ,bo go nie ma , to ponury żart , a nie terapia. Pokazuje też, że tak na prawdę Ci nie zależało, bo bardziej się martwisz długami i  straconym zaufaniem, a nie zdrowiem. 

Finanse: przestajesz spłacać i idziesz w upadłość. Na tym etapie uważam, że nie ma sensu się szarpać. Ale to nie działa tak, że najpierw robisz upadłośc, a potem ewentualnie się leczysz. robisz to równocześnie. INTENSYWNIE się leczysz, masz w dupie długi i szykujesz papiery pod upadłość. 

 

dalej: ucz się. Ucz się o tym z czym się mierzysz.

W kwestii finansowej to forum odpowie na każde pytanie. Wiedza, to Twoja nawiększa broń przed strachem związanym z długami.

Wesoła prawda jest taka, że z długami nawet ogromnymi da się zyć, da się to ułożyć, ale trzeba mieć wiedzę. W pewnym momencie jak miałem po 40 telefonów z windykacji, miałem już napady paniki, nie spałem i miałem myśli "ostateczne". 

Z każdym tygodniem się to zmieniało. Wiedziałem więcej o swoich prawach , o kłamstwach windykacji i o psychologii. Przeczytałem tu na forum każdy temat związany z firmami, które mnie obsługiwały. Rozmowa z tymi ciołkami z windykacji sprawiała mi perwersyjną przyjemność i stała się sportem. Czasem sam do nich dzwoniłem, jak się nie odzywali, z kilkoma już byłem po imieniu :D Nienawidzili mnie.  

 

Musisz nauczyć się mieć w dupie drugoplanowe konsekwencje. Może warto pójsć do psychiatry również, jeśli masz kliniczną depresję, to również tym należy się zająć od strony medycznej. 

 

W tym momencie musisz być egoistą. Przestać przepraszać mniej lub bardziej szczerze cały świat, a skupić się na sobie.  Priorytetem nie są długi, tylko Twoje leczenie. Nie rodzice, tylko twoje leczenie, nie dziewczyna TYLKO TWOJE LECZENIE.

Olewasz cały świat i skupiasz się na tym, czego TY potrzebujesz w tym momencie. Obejmuje to również rozrywkę. Nie żyj dla długów, tylko z długami.  Nadal masz prawo do chwil szczęścia. Do napicia się piwa, wyjścia do klubu czy wycieczki w góry na parę dni. Nie każda złotówka ma iśc na rzeczy niezbędne i racjonalne, bo żyjąc w ten sposób można oszaleć. I paradoksalnie jest to wyzwalacz hazardowy. Twój mózg i psychika potrzebują rozrywek, bo w przeciwnym razie ucieknie w znane schematy. 

W 2-3 lata Twój temat jest do ogarnięcia, ale pod jednym warunkiem: musisz przestać być najmądrzejszy i się miotać. 

 

a jak jesteś w dupie, to upadłośc Cię za uszy wyciągnie. Może to mało wychowawcze, ale chyba lepsze niż sznur.  Masz szanse na nowy start, ale musisz to zrobić mądrze. 

Często zaglądam na skrzynkę na forum, jakbyś miał jakieś pytania, to pisz. 
 

Dzięki @Szary za tak rozbudowaną odpowiedź. Akurat miejsc, które wymieniłeś nie znam, bo u mnie to zakłady piłkarskie w bukmacherce.
 

Widzę, że wiekowo zaczęliśmy podobnie. Cały czas nie mogę się pogodzić z tym, że straciłem tamten 4-letni związek i lata 20-te, które jak patrzyłem na rówieśników mogły być piękne i beztroskie. Teraz jeszcze wejdę w lata 30-te z tym syfem, na który nie mam już siły, a czas na zbudowanie normalnego życia i rodziny się kurczy...

 

W 2-3 lata temat jest do ogarnięcia, ale tylko przy upadłości, tak? Czytałem, że w przypadku hazardzistów jest zawsze rażące niedbalstwo, co daje minimum 36 miesięcy planu spłaty, jeśli nie więcej. 

 

U psychiatry jestem z przerwami od 2019 i leczę się lekami na depresję.

Opublikowano
39 minut temu, UtraconeLata napisał(a):

Czyli to nie jest tak, jak mówiła tamta prawnik, że nie może być mnie stać płacić żadnej raty, tak? Czy jeśli spłaciłbym tego providenta (podałem we wniosku zły adres zamieszkania - podałem adres dziadków, u których mieszkałem, bo bałem się przyjdzie jakaś poczta do domu rodzinnego i boję się odpowiedzialności karnej) i kolegę (musi mieć te pieniądze, bo stara się o mieszkanie), to czy dalej przy ratach 3800, zarobkach 5700 i mieszkaniu przy rodzinie dalej łapałbym się na upadłość? @lukaszb Panie Łukaszu, czy ewentualnie podjęlibyście się tej sprawy we Wrocławiu? 

 

Niestety 11 lat życia w strachu, depresji, napięciu sprawiły, że jestem bardziej zombie i ta groza się wylewa. Jestem już tym wszystkim autentycznie zmęczony i przygnieciony... Chciałbym też pogodzić się z przeszłością i zacząć normalnie żyć, a być może spieprzyłem sobie kolejne 10 lat życia.

Jak dla mnie nie pozostawia wątpliwości, że przy tych zarobkach i obciążeniach jesteś na granicy wypłacalności. Mało tego, powiedziałbym, że spłacasz te długi tylko dlatego, że je od długiego czasu rolujesz. A gdzie to rolowanie Cię zaprowadziło to sam już dobrze wiesz... Natomiast taki stan nie może trwać wiecznie, bo jeżeli jeszcze się nie skończyły, to za chwile się skończą możliwości pływania na powierzchni (mam na myśli dalsze załatwianie kasy, rolowanie długów) i popłyniesz jeszcze bardziej np. w parabanki, a już nie daj boże - w pożyczki u Ździśka i Ryśka na mieście.

 

Dla mnie to jest temat na upadłość. Bez dwóch zdań. Warunek jest jednak jeden, że musisz pójść na terapię. Inaczej ani Ci ta upadłość nie pomoże, ani umorzenie długów, ani większe zarobki... Inaczej mówiąc, gdzie byś nie mieszkał, ile tych miłości życia jeszcze nie spotkał, czy ile byś nie zarabiał, to z hazardem i słabą psychą daleko nie zajedziesz. I mówię Ci to z punktu widzenia 45 letniego konia i 25 lat oddłużania. 

 

Zatem rada na dziś - mniej stękania, więcej działania.

Opublikowano
15 minut temu, lukaszb napisał(a):

Jak dla mnie nie pozostawia wątpliwości, że przy tych zarobkach i obciążeniach jesteś na granicy wypłacalności. Mało tego, powiedziałbym, że spłacasz te długi tylko dlatego, że je od długiego czasu rolujesz. A gdzie to rolowanie Cię zaprowadziło to sam już dobrze wiesz... Natomiast taki stan nie może trwać wiecznie, bo jeżeli jeszcze się nie skończyły, to za chwile się skończą możliwości pływania na powierzchni (mam na myśli dalsze załatwianie kasy, rolowanie długów) i popłyniesz jeszcze bardziej np. w parabanki, a już nie daj boże - w pożyczki u Ździśka i Ryśka na mieście.

 

Dla mnie to jest temat na upadłość. Bez dwóch zdań. Warunek jest jednak jeden, że musisz pójść na terapię. Inaczej ani Ci ta upadłość nie pomoże, ani umorzenie długów, ani większe zarobki... Inaczej mówiąc, gdzie byś nie mieszkał, ile tych miłości życia jeszcze nie spotkał, czy ile byś nie zarabiał, to z hazardem i słabą psychą daleko nie zajedziesz. I mówię Ci to z punktu widzenia 45 letniego konia i 25 lat oddłużania. 

 

Zatem rada na dziś - mniej stękania, więcej działania.

 

Rozumiem, czy Pana kancelaria podjęłaby się tej sprawy? Rozumiem, że musiałbym teraz zaprzestać spłacania długów przez 3 miesiące, żeby móc złożyć wniosek o upadłość? Tamta adwokat powiedziała, że we Wrocławiu czeka się na decyzję 9 miesięcy. No i kluczowe pytanie, czy przy spłacie providenta i kolegi dalej mógłbym iść upadłość? Wtedy rata miesięczna wyniosłaby prawie 3800 przy zarobkach 5700. Boję się, że sąd może zakwestionować moją niewypłacalność. Może stwierdzić, że ledwo, ledwo, na poziomie wegetacji, ale za 2000 przeżyję mieszkając u rodziny. A kolegę raczej muszę spłacić, bo walczy o mieszkanie, a z providentem jest kwestia błędnego adresu we wniosku...Dodatkowo podałem we wniosku papierowym obciążenia na poziomie 574, czyli tylko rata za lutowy kredyt, natomiast później sprawdzili BIK, w którym były już te 2 świeże kredyty na 150 i 70 tysięcy i mimo wszystko zaproponowali mi 9000 pożyczki. Nie wiem, czy to może podchodzić karnie pod nakłamanie we wniosku, jeśli później sprawdzili w BIK? Oczywiście podałem zaniżoną kwotę w desperacji, chcąc dostać pożyczkę ostatniej szansy i odrobić gigantyczne spłaty...

Opublikowano
18 minut temu, UtraconeLata napisał(a):

 

Rozumiem, czy Pana kancelaria podjęłaby się tej sprawy? Rozumiem, że musiałbym teraz zaprzestać spłacania długów przez 3 miesiące, żeby móc złożyć wniosek o upadłość? Tamta adwokat powiedziała, że we Wrocławiu czeka się na decyzję 9 miesięcy. No i kluczowe pytanie, czy przy spłacie providenta i kolegi dalej mógłbym iść upadłość? Wtedy rata miesięczna wyniosłaby prawie 3800 przy zarobkach 5700. Boję się, że sąd może zakwestionować moją niewypłacalność. Może stwierdzić, że ledwo, ledwo, na poziomie wegetacji, ale za 2000 przeżyję mieszkając u rodziny. A kolegę raczej muszę spłacić, bo walczy o mieszkanie, a z providentem jest kwestia błędnego adresu we wniosku...Dodatkowo podałem we wniosku papierowym obciążenia na poziomie 574, czyli tylko rata za lutowy kredyt, natomiast później sprawdzili BIK, w którym były już te 2 świeże kredyty na 150 i 70 tysięcy i mimo wszystko zaproponowali mi 9000 pożyczki. Nie wiem, czy to może podchodzić karnie pod nakłamanie we wniosku, jeśli później sprawdzili w BIK? Oczywiście podałem zaniżoną kwotę w desperacji, chcąc dostać pożyczkę ostatniej szansy i odrobić gigantyczne spłaty...

Zostawię Ci mój numer telefonu: 883 901 601.

 

Zadzwoń proszę do mnie jutro w godzinach 10 - 15.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

  • Weryfikacja tożsamości gościa
    Potwierdzenie e-mail

    Wyślemy jednorazowy link potwierdzający. Po zatwierdzeniu wróć do tego formularza.

    Potwierdzenie SMS

    Wyślij kod SMS na podany wyżej numer, następnie wpisz go i potwierdź.

    Przed publikacją musisz potwierdzić oba kanały.

Nowe wątki

Pomocne w oddłużaniu

Reklama
Portal Dłużnika. Długi? Pozew? Windykacja? Sprawdź, jak możemy Ci pomóc.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.